WICKED HEADS – nigdy nie ubiorę sukienki

Co tu robi Wicked Heads? Gra country i sieje zgorszenie. Historię należy rozpocząć od roku 2007, kiedy to usłyszałem płytę „Handmade Songs”  Dr Zoydbergh. Pokręcona muzyka tego kwartetu, oscylująca gdzieś miedzy kabaretem, a krimsono-primusowymi odjazdami, zrobiła na mnie spore wrażenie. Potem była cisza, przynajmniej oficjalna, zaś całkiem niedawno dotarła do mnie promówka Wicked Heads. Jak się okazuje, tworzą ją trzej muzycy wspomnianej formacji, wspomagani przez Kasię Miernik (wokale i klawisze), zaś same dźwięki… ewoluują w stronę alternatywnego rocka nadziewanego lekko country’owymi smaczkami. W pierwszym momencie byłem nieco skonsternowany, jednak po głębszym wsłuchaniu się w te dźwięki, doszedłem do wniosku, że ewolucja muzyków jest w sumie całkiem zrozumiała. Wśród czterech utworów na wspomnianej demówce znajdziemy całą masę fajnych dźwięków, trochę barowego dymu („Laura”) a także coś, co nazwałbym mroczną wariacją na temat jassu i surf punka („Lullaby”). Wszystko świetnie zagrane, bardzo czujne i przede wszystkim – lekko strawne, co wcale nie jest tak oczywiste. Na razie zespół przygotowuje cały materiał, na który już dzisiaj z niecierpliwością zaczynamy czekać, proponując jednocześnie wywiad z gitarzystą Jackiem Bilińskim, który rzuci nieco światła na te ciekawe, krakowskie persony. Miejcie ich na oku!

Możesz zagrać setki świetnych koncertów, ale jeśli zagrasz jeden zły, ludzie, będą pamiętać właśnie o tym złym…

Trochę się zaniepokoiłem – czy powstanie Wicked Heads oznacza definitywny koniec Dr Zoydbergh? Porównując te projekty, trudno rzecz jasna uznać WH za kontynuację tego pierwszego zespołu…

Zawiesiliśmy działalność Dr Zoydbergh, ponieważ wspólnie doszliśmy do wniosku, że kontynuacja tego projektu zaczyna prowadzić nas donikąd. Potrzebowaliśmy czegoś nowego,WH pierwszy chcieliśmy zacząć pisać proste piosenki, bo ostatnio słuchamy również prostych piosenek. Niemniej WH to 3/4 byłego składu Dr Zoydbergh, więc jest to naturalna kontynuacja poprzedniego zespołu i myślę, że dla uważnych słuchaczy Dr Zoydbergh, ten wspólny, muzyczny mianownik jest wyczuwalny. Czasami zmiany są potrzebne i obecnie czujemy mnóstwo świeżej energii, której brakowało ostatnio Dr Zoydbergh. czy Doktor wróci? Nie wiem… W chwili obecnej WH to priorytet.

Czuję w WH wyraźne i bardzo uważne przyglądanie się całej scenie indie rockowej, z której czerpiecie, ale także całkiem zaskakujące flirty z chociażby… country. Skąd taki rozstrzał i co tak po prawdzie pociąga was w tej muzyce. Rozumiem, że nie chodzi o to, żeby zostać następcami Pustek (śmiech).

No co ty! Nie! Nikogo nie chcemy naśladować. Mamy swój styl, wypracowany przez lata grania. Osobiście Pustki znam z jakiegoś wspólnego koncertu sprzed kilku lat. Indie rock to dla mnie w większości mało interesująca muzyka. Tak na prawdę to nawet nie wiem do końca o co w tym wszystkim chodzi. Rock’n’roll to bunt, a ci uczesani chłopcy mają piękne, drogie gitary i dużo siana od starych. Jak chcę słodkości to puszczam Simona & Garfunkela, to byli hipsterzy! Natomiast jeśli ktoś chce to nazwać indie rockiem, proszę bardzo. To dziś strasznie modne słowo; jak ma nam pomóc w dotarciu do większej ilości ludzi, jestem za. Ostatnia płyta Arcade Fire to indie? Podoba mi się (śmiech). Country natomiast to od kilku lat moja wielka miłość, wręcz obsesja. Oczywiście mówię tu o prawdziwym, rootsowym country. Kowbojach takich jak Hank Williams, Lefty Frizzel, Bob Wills czy Marty Robbins. To obecnie nasza wielka fascynacja i chcemy się nią podzielić z innymi. W Polsce Country jest kompletnie nieznane, a jeśli już to kojarzy się z Dolly i Mrągowem.To nie jest Country. I tym sposobem podpadliśmy Indieaninom i Lonstarom (śmiech).

No właśnie – z jednej strony mamy country, z drugiej lekko prześmiewczy wizerunek na zdjęciach. Dodatkowo, ktoś gdzieś powiedział, że country to takie amerykańskie disco polo. Czy country jest fajne, jeśli traktuje się je z przymrużeniem oka, czy jest fajne bo… I tu proszę o Twoją definicję „dobrego country”.

Ha, toś poleciał. Country to proste, amerykańskie piosenki o piciu, życiu, kobietach i ciężkiej pracy. Co Dolly może wiedzieć o robocie ? Ten, kto powiedział, ze Country to amerykańskie Disco Polo, nie słyszał nigdy Country. To tradycyjna muzyka, folk, coś co określa twój sposób życia, myślenia. I tak naprawdę, kiedy zagłębisz się w tą muzykę to odkryjesz, że rock’n’roll urodził się właśnie z country, że cały obecny indie folk czy indie rock ma swoje korzenie właśnie w tej muzyce i może właśnie dlatego na początku porównałeś nas do Indian. Country to potężna, muzyczna tradycja, masę gatunków, odmian, stylów. Wspaniali, wybitni muzycy. I z tego co się ostatnio dowiedziałem to największy rynek muzyczny na świecie. Jednak przede wszystkim to kapitalna muzyka, tworzona przez wybitnych muzyków. Posłuchaj Doc Watsona, Cheta Atkinsa, Edgara Meyera, Earla Scruggsa czy Chrisa Thile chociażby. Disco polo?!

Wracając do zespołu – jak doszło do spotkania z Kasią? Celowo chcieliście mieć w zespole kobietę, czy to szczęśliwy przypadek…

Oj, nie chcieliśmy kobiety w zespole, he, he. Same problemy. Koniec z bąkami w busie, bekaniem i generalnie trzeba się jakoś ogarnąć. Kasię poznaliśmy w barze. Wszyscy mówili, że świetnie śpiewa. Zaprosiliśmy więc ją na jeden z koncertów Dr Zoydbergh, miała gościnnie zaśpiewać dwie piosenki. Zaśpiewała cały koncert. Bardzo nam się spodobało i jednogłośnie postanowiliśmy zrobić nowy zespół.

nigdy nie ubiorę sukienki

nigdy nie ubiorę sukienki

Wygląda to zatem tak: jest muzyczka prostsza, miła dla ucha, jest country (które w środowiskach alternatywnych jest teraz modne…), jest kobieta. Czyli sam miód. A nie swędzą was łapki, żeby pokombinować, pogiąć trochę dźwięki.? Zupełnie przeszła Wam ochota na coś takiego? A może gdzieś w podtekście jest chęć osiągnięcia czegoś, co nieładnie nazywane jest sukcesem komercyjnym?

Przez 10 lat graliśmy kosmosy i co? Ludzie z „branży” nawet nie odpisywali nam na maile. A jeśli już to słyszeliśmy: fajnie gracie, ale w Polsce to nie przejdzie. Wiesz, może to też kwestia wieku. Starzejesz się i wygibasy przestają Cię kręcić (śmiech). Natomiast nie widzę nic złego w sukcesie komercyjnym. Sex Pistols osiągnął sukces komercyjny, ba, zabiegał o to i co? I jest ikoną Punka. Jak słyszę kiedy artysta mówi, że nie chce osiągnąć sukcesu to albo jest kretynem, albo kłamie. Dla mnie nie to jest istotne. Istotne jest to czy to co robisz, robisz szczerze, czy robisz pod publikę. To co gramy, gramy z serducha, tak chcemy, taki mamy w baniach odjazd. Chociaż, czasami odjeżdżamy w takie dżemy, ze Dr Zoydbergh to był zespół z piaskownicy, he, he. Wiesz, ep-ka to tylko 4 piosenki. To tylko wizytówka. Na pełnej płycie i na koncertach pokażemy więcej.

Odsłaniasz się. Jest w was ciut żalu o to, że nikt nie zauważył Waszego wysiłku w poprzednim zespole. Zdradź w takim razie – czym byłby (będzie…) w przypadku Wicked Heads „sukces”? Jakie są Twoim zdaniem granice jego osiągania?

To też nie jest tak, że nikt nie zauważył. Natomiast widzę duży potencjał w WH. Zbieramy bardzo ciepłe opinie z różnych środowisk. Czuję, że to jest nasza duża szansa. Czuję również, że jest to muzyka uniwersalna. Sam napisałeś, że miłe te nasze dźwięki dla ucha. Dla mnie wyznacznikiem byłby tu np The Beatles. Słuchali ich wszyscy. Nie chcemy grać muzyki dla konkretnego środowiska, chcemy łączyć ludzi, nie dzielić. To byłby dla mnie sukces. Chcielibyśmy również żyć z tego co robimy najlepiej, czyli z grania. Chcielibyśmy móc grać koncerty za godziwą stawkę, nie za piwo i zwrot za benzynę co i tak jest już szałem. Chciałbym wrócić z koncertu na plusie. A co do granic. Nie ma granic, osobiście chciałbym być obrzydliwie bogaty. Natomiast są granice w tym co robisz. Nigdy nie ubiorę sukienki, Wurst jest tylko jedno

Macie poważne podejście do kariery, ale jednak sesję zdjęciową zrobiliście cokolwiek „z przymrużeniem oka”, co może być różnie przez zainteresowanych odbierane. Skąd się Wam wziął taki pomysł? Tęsknita, Krakusy, za morzem?

Jasne, Kochamy morze. Nawet myślimy o projekcie Renata i Dzidy. Jest już nawet nazwa płyty – „Tam gdzie siedzi Ryba”. Natomiast bardziej chodziło nam o pustynię. Wiesz, kowboje i takie tam. Autorką zdjęć jest Asia Urbaniec, wspaniała, utalentowana osoba, z którą współpracowaliśmy już jako Dr Zoydbergh przy okazji filmu „Kret Kretyn Konkret”. Razem z facetem Asi, Łukaszem Lendą, autorem naszego loga, pracujemy teraz nad teledyskiem i mogę obiecać, że to dopiero zryje wam bańki. Wracając do zdjęć, chcieliśmy sesję , która gdzieś połączy te wszystkie cechy które sprzedajemy w naszej muzyce. Kowboje, czarownice, bajki, kaktusy, Arizona, słońce, czary, zło i nie dobro. Nie możemy traktować wszystkiego zbyt poważnie. jesteśmy tylko ludźmi, a to bardzo niepoważne istoty.

Na razie jest wydana własnym sumptem ep-ka. Powstaje zatem palące, ale i i konieczne w tym kontekście pytanie – co dalej?

Co do dalszych planów… Pracujemy teraz nad muzyką do filmu, nad muzyką na płytę długogrającą no i chcemy pograć koncerty w Polsce. Po wakacjach pojawi się również teledysk do numeru „Lullaby”.WH1

A konkretnie – kiedy w sklepach znajdziemy pełnometrażowy debiut i z logo jakiej wytwórni?

Na to pytanie jeszcze nie znam odpowiedzi. Jesteśmy na etapie kompletowania muzyki na płytę, chcemy też, zanim wejdziemy do studia, pograć koncerty. Oswoić siebie i publiczność z materiałem. Ciągle szukamy wytwórni, pukamy do różnych drzwi, ale jeszcze za wcześnie żeby podać jakieś konkrety.

Na koniec chciałem jeszcze dowiedzieć się jak wygląda życie koncertowe WH. Gdzie gra się najlepiej, co oznacza dla was sformułowanie „dobry koncert”? Najbardziej udany „występ”?

Jako WH dopiero zaczynamy przygody z koncertami, jednak każdy z nas, indywidualnie ma spore doświadczenie w tej kwestii. Dobry koncert zależy od wielu rzeczy: publiki, sali, w której się gra, akustyka, z którym się pracuje, kondycji danego dnia. Do każdego koncertu podchodzimy bardzo poważnie, to w końcu nasza wizytówka. Osobiście trzymam się słów mojego nauczyciela ze szkoły muzycznej, do której uczęszczałem: Możesz zagrać setki świetnych koncertów, ale jeśli zagrasz jeden zły, ludzie, będą pamiętać właśnie o tym złym. Tego staramy się trzymać jako WH. Zapraszam serdecznie wszystkich czytelników Violence na koncerty WH. Wpadajcie na naszego facebooka i bądźcie czujni!

Rozmawiał Arek Lerch

Zdjęcia: archiwum zespołu/Asia Urbaniec