WEEDPECKER – w krainie zielonego liścia

Polska stoner/sludge metalem stoi i taka konkluzja dzisiaj już nikogo nie dziwi. Niesamowity wybuch  w tej kategorii wagowej w środkowoeuropejskim kraju z umiarkowanym klimatem, gdzie pije się raczej jadące siarą wińsko a nie pana jacka dziwi, wyjaśnienie jest zatem jedno – szatański liść, co umysły otwiera, jednych gorsząc, innych wprawiając w błogi stan. Stołeczny Weedpecker to właśnie taka załoga, tworząca swoją muzykę, jak sami twierdzą w stanie  „nad trzeźwym”, co przynosi zaskakująco przyjemne efekty w postaci dźwięków psychodelicznie rozjechanych i rockowo osadzonych w zupełnie innym świecie. O debiutanckiej płycie i okolicach gawędziliśmy sobie niezobowiązująco z gitarzystą Piotrem.

Składamy hołd roślinie, która przyczyniła się do powstania wielu zajebistych riffów. (Piotrek)

Pierwsza, banalna sprawa – trochę o historii zespołu, ale od strony liczb. Ile butelek piwa opróżniliście, ile papierosów zostało wypalonych, ile kilometrów W - Logoprzejechaliście i ile godzin siedzieliście dotychczas w sali prób?

He, he… dużo pytań, ale nie ma tego najważniejszego, ile poszło z dymem zielonego liścia… Dużo siedzimy w salce, dużo jamujemy a na km, mam nadzieję, przyjdzie niebawem czas.

Nooo właśnie… Zielony liść. Temat rzeka. Wszystko w waszym zespole tym zapachem jest przesiąknięte. Skąd zamiłowanie do nielegalnych substancji – nie czujecie dyskomfortu promując nielegalne używki?

Lubię jarać zioło i grać na gitarze, man, nie promuję niczego oprócz muzyki a ta nielegalna, na szczęście, nie jest. Składamy w pewnym sensie hołd roślinie, która przyczyniła się do W3powstania wielu zajebistych riffów.

Rozumiem, że najlepiej komponuje się „po dymku”? Czy zatem na waszej płycie są kawałki, które powstały „na trzeźwo”?

Proces powstawania kawałka jest zazwyczaj bardzo długi, czasem „na trzeźwo” a czasem „nad trzeźwo” (śmiech…).

Obrażacie się, kiedy ktoś nazywa waszą twórczość muzyką w 100% zamerykanizowaną??

Jeszcze nikt nas tak nie określił. Co to oznacza w zasadzie?

No właśnie – że wasza muza równie dobrze mogłaby powstać np. w Nowym Orleanie. Od razu zatem zdradźcie, gdzie tkwią inspiracje i jakie hordy zapładniają wasze umysły?

Inspiracji jest wiele i każdy z nas z osobna ma trochę inne. Ciężko oczywiście wymienić wszystko… mogę powiedzieć, że ostatnio bardzo jaram się nową Causa Sui i Pelicanem. Na stałe z odtwarzacza nie znika Colour Haze, Tame Impala, Elder, Rober Fripp, Crowbar, Hooded Menace, Mars Red Sky, Wounded Kings, Blues Pills, Baroness.

Te inspiracje są bardzo szerokie… Jeśli miałbyś wymienić takiego wykonawcę, który był przysłowiową iskrą na beczce prochu??

Uff, ciężko to to stwierdzić, wszyscy gramy już wiele lat i inspirowaliśmy się wieloma muzykami. Mnie Ojciec puszczał, jak byłem mały, Led Zeppelin, Black Sabbath, Queen, może to oni?

w krainie zielonego liścia

w krainie zielonego liścia

Weedpecker jest takim szczytowym osiągnięciem? Najlepszym zespołem, z którym wiążecie dłuższe plany czy tylko kolejnym krokiem na muzycznej ścieżce?

He, he, tego nie wiemy. W tym momencie gra nam się bardzo dobrze, mamy dużo pomysłów, na próbach powstaje już materiał na kolejną płytę. Mp3 się sprzedają, płyty się sprzedają, mamy zaplanowanych kilka fajnych koncertów. Mam nadzieje że Weedpecker będzie się rozwijał i istniał dłuuugo.

Istotny w waszej muzyce aspekt psychodeliczny jest obiektem sporów – czym dla was jest psychodelia? Jak ją definiujecie i jaki jest jej udział w Weedpecker?

W1Dla mnie psychodelia to specyficzne riffy, odpowiednie prowadzenie melodii z dużą ilością delayów i różnych efektów, tak by odbiorca poczuł, że jest gdzieś indziej. Jak dużo tego jest w Weedpecker? Mam wrażenie, że z numeru na numer coraz więcej i w zasadzie bardzo nam się to podoba.

Zgodzisz się zatem, że wasza muzyka opiera się na trzech filarach – psychodelii, starym doom metalu i sludge? A może macie inną wizję?

Każdy na swój sposób jakoś to kategoryzuje i to jest ok. Mnie najbardziej się podoba po prostu określenie „stoner” i tyle.

Za wąsko jak dla mnie. Jest jakiś przekaz, czy raczej stronicie od ideologizacji muzyki?

Nie jestem fanem ideologii w muzyce…

Ok, stracie się jej unikać, ale jednak jakieś poglądy macie i one przekładają się na postrzeganie świata. Jaką opcję prezentujecie?

Każdy z nas ma pewnie inne, i tak jak pisałem wcześniej, nie chcemy tego przekładać na muzykę. Nie reprezentujemy opcji tylko chaos i psychodela.

Dobra, skoro chaos, to jak wygląda komponowanie muzyki, bo z tego co słyszę, spory udział ma tu improwizacja – zdradźcie jak przedstawia się Wasza muzyczna kuchnia?

Tworzenie numeru trwa zazwyczaj długo i zaczyna się od przyniesienia przez kogoś z nas jakiegoś riffu na próbę. Potem robimy jamy dookoła tego patentu, rozwijając go, dodając nowe motywy i efekty. Proces ten trwa długo i praktycznie numer zamykamy po paru miesiącach od jego rozpoczęcia. Bardzo nam zależy na utrzymaniu stylistyki w każdym kawałku, tak, że często partie z jednego numeru są punktem wyjścia do następnego, zamykając to w spójną całość.

Jak ma się relacja tego co słyszymy na płycie do wersji koncertowych? Dajecie sobie swobodę wykonawczą czy rygorystycznie odgrywacie wersje z płyty? Na czym polega waszym zdaniem dobra improwizacja w muzyce jakby nie było rockowej czy wręcz metalowej?

Groove jest ten sam, ale dajemy sobie więcej swobody, solówki są różne, czasem zmieniamy trochę patenty bo teraz np. fajniej ten motyw gra nam się tak a nie tak. Nie wiem, na ile nasze improwizacje są dobre, ale moim zdaniem wynika to z doświadczenia i z tego, jakie rzeczy się grało i gra. Ważne jest też by odpowiednio się wczuć, wprowadzić się w „ten” stan i grać.W - Falon

Myślicie, że w kontekście krajowej sceny można uznać Weedpecker za zespół oryginalny?

Dla mnie zawsze brzmi trywialnie kiedy ktoś sam o sobie mówi, że jest oryginalny. Nie nam to oceniać, słuchacze niech się wypowiadają.

Trochę na temat koncertów; jakie najlepsze sztuki zagraliście? Co dla Was znaczy określenie „dobry koncert”?

Nie koncertujemy dużo, przyczyn jest wiele. Staramy się wybierać najlepsze dla nas sztuki. Świetny był nasz ostatni koncert w Gdańsku na Stonamite III – zajebista impreza. Bardzo ciepło wspominamy nasz pierwszy gig przed Elder w Warszawskim Fonobarze – mieliśmy bardzo dobre przyjęcie. Dobry koncert to taki, na który przychodzi dużo ludzi, my czujemy się dobrze, słyszmy się na scenie i wszystko się klei; nic więcej nam do szczęścia nie potrzeba

Na koniec zdradź jeszcze plany – co nas z Waszej strony czeka w najbliższym czasie?

W planach mamy kilka zajebistych koncertów. 31/10 w Kielcach na Bake the Dead vol.III, 24/11 w Warszawskiej Harendzie z Mars Red Sky i 07/12 w Warszawie na Feel The Doom IV. Oprócz tego robimy właśnie koszulki i wlepy, generalnie dzieje się.

Rozmawiał Arek Lerch

Zdjęcia: archiwum zespołu/Maciej Kamuda (grafika)/Wojtek Dobrogojski (foto koncertowe)