[VZ] – …chcesz zmian – stań się zmianą!!!

Na scenie muzyki ekstremalnej panoszy się banał i sztampa. Naprawdę czasem myślę, że większość muzyków chyba boi się zrobić coś oryginalnego w obawie przed niezrozumieniem czy też zmieszaniem z błotem na internetowych forach. Dlatego też ze wszech miar pozytywnym zaskoczeniem jest dla mnie projekt [VZ], który oprócz niebanalnej, ekstremalnej muzyki oferuje słuchaczowi o wiele więcej… warunek jest jeden – trzeba mieć odwagę, by sięgnąć po twórczość [VZ]… jeśli nie ma w Was strachu przed nieokiełznanym ZAPRASZAM  na wywiad z  [etoo]!!!


Witam ekipę [VZ] na łamach Violence-online!! Na początek jako, że pewnie niektórzy spotkają się z Wami po raz pierwszy właśnie czytając te słowa poproszę o krótką odpowiedź na pytanie: kto, z kim i dlaczego? Czyli jak doszło do zawiązania kolektywu [VZ] oraz co porabialiście od 2005 roku bo wtedy chyba narodził się ten twór?

Witam, to chyba najgorsze pytanie od jakiego mogliśmy zacząć (śmiech). Kto z kim i dlaczego to tematy telenowel, które pozostawiam ludziom lubiącym przeżywać w interpretacjach cudze życia zamiast kreować swoje. Wszystko w świecie materii jest manifestacją ducha, który pragnie doświadczać. [VZ] powstało w wyniku skupienia energii. Opisywanie relacji interpersonalnych zniekształca tylko prawdziwe rozumienie rzeczy. O wiele bardziej interesująca i dotykająca sedna byłaby podróż do świata nieprzejawionego, ale rozmowy na tej płaszczyźnie wymagają wyższego kontekstu, bez którego rozważania utykają często na poziomie dualizmów trójwymiarowej rzeczywistości. [VZ] natomiast w swej istocie sięga dużo głębiej. Warto w tym miejscu rozważyć pojęcie dychotomii rozumianej jako rozdział na części wzajemnie się wykluczające, a jednocześnie uzupełniające do całości. Podziały są pozorne. W pewnym momencie zaczynasz rozumieć, że wynikają one z manipulacji umysłu.

Zanim podrążymy trochę temat Waszego dorobku wydawniczego chciałbym dowiedzieć się tego na jakim etapie są prace nad nowym stuffem [VZ]? Nagrania nowej płyty kolejny raz zrealizuje Wam Szymon Czech czy jest to jeszcze sprawa otwarta?

Nie tylko realizuje, kreuje również partię gitar i basu z czego jestem bardzo rad! Pierwszy raz od bardzo dawna mam przyjemność tworzyć z istotą, która skupia uwagę na możliwościach zamiast celebrować braki. Zupełna zmiana jakości!
Na tą chwile nagrane są wszystkie partie bębnów i 50% wioseł zarówno tych 7 jak i 5 strunowych.

Muzyka [VZ] zdecydowanie wykracza ponad to co można określić standardowym metalem czy grindem. Jednak na swojej stronie internetowej podajecie odnośniki do witryn NYJA, ANTIGAMA, MESHUGGAH, MINISTRY, MORBID ANGEL- mam rozumieć, że to zestaw Waszych muzycznych inspiracji?

...chcesz zmian - stań się zmianą!!!
…chcesz zmian – stań się zmianą!!!

Takie myślenie byłoby zbyt dużym uproszczeniem. Owszem organizmy te miały wpływ na kształtowanie naszej muzycznej świadomości, ale za instrumentami manifestujemy byt inspirowany ruchem sonicznym towarzyszącym życiu zarówno w jego ożywionej jak i nieożywionej formie. Tworzymy nowe struktury podążając za wibracjami pochodzącymi z wnętrza, współbrzmiącymi z tym co pozornie na zewnątrz: minerałami, maszynami, industrialnymi przestrzeniami, roślinami, zwierzętami, planetami, etc… Umieszczenie linków na stronie vzmode.com wynika z uznania oraz chęci zwrócenia uwagi na wybitne zespoły, które zwłaszcza w przypadku NYJA i ANTIGAMA zasługują na dużo większą estymę niż ta, którą otrzymują.

Zależy Wam na tym żeby Wasza muzyka była znana? Sami wydajecie swoje materiały, promocją też zajmujecie się sami no i nie da się ukryć tego, że [VZ] cały czas jest zespołem tkwiącym głęboko w muzycznym podziemiu… zamierzacie pracować nad zmianą tego stanu?

Zluzowałem, kiedyś miałem parcie na propagację sygnału, szukałem sposobu na uruchomienie perpetuum mobile. Dzisiaj pozwalam sprawom płynąć, bez ciśnienia. Im bardziej czujesz się wartościowy, tym mniej potrzebujesz akceptacji otoczenia. Dźwięk jest jednym z narzędzi, celem jest rozwój. Uświadomiłem też sobie, co sprawia mi największą radość i na tym skupiam uwagę. Bez wątpienia działania promocyjne nie należą do moich ulubionych aktywności, raczej zasilają sferę konieczności, którą ograniczam do niezbędnego minimum. Wiesz, jest tyle niesamowitych rzeczy w przestrzeni, których chciałbym doświadczyć, że trwonienie energii na podstawianie ludziom pod nos kolejnej porcji „świeżyzny” zwiększającej zainteresowanie zespołem, na tym etapie uważam za stratę czasu, kompletnie mnie to nie wyraża.  Interesuje jest inspirowanie istot, które aktywnie poszukują zamiast czekać, aż będzie im dane. Ludzi, dla których [VZ] będzie pobudzającym impulsem, etapem w podróży… Underground, jeżeli tylko rozumiesz jego istotę, to wolność, przestrzeń bardziej niż inne stwarzająca warunki do nieskrępowanego przejawiania własnego jestestwa, a to wartość, którą [VZ] szczególnie sobie ceni. Jasne, mamona zasilająca mainstream również może pozwolić doświadczać wolności, ale żeby po nią sięgnąć nierzadko trzeba zrezygnować z jakieś części siebie, co jest zbyt wygórowaną według mnie ceną.

Debiutancki album „[S_Y:=I_NTAX]” został nagrany dość szybko po sformowaniu szeregów składu. Tak wielki był w Was wtedy głód tworzenia? Jest to płyta surowa, ekstremalna i wielowymiarowa…dziwne połączenie wielu odłamów ekstremalnych dźwięków… jak Waszym zdaniem została odebrana ta płyta?

Tworzenie zawsze przychodziło [VZ] z dużą łatwością, to rzecz tak naturalna jak dla zdrowego organizmu oddychanie. Do tego potrzeba działania, zmiany była w tamtym okresie ogromna. Miałem już dość stagnacji tworzonej przez członków, którzy byli ofiarami swojej własnej bierności. Umówiłem sesję w studio, zorganizowałem finanse, busa i w czasie kiedy duża część Polaków w chocholim tańcu zakrapiała wędlinę i jaja [VZ] rejestrował z Szymonem Czechem debiutancki album [s_y:=i_ntax]. Płyta została nadspodziewanie dobrze odebrana, ludziom wylazły gały. Jeżeli tylko masz na tyle kompetencji i wrażliwości żeby zrozumieć co tam na prawdę jest grane to uświadamiasz sobie, że ten materiał tworzy całkiem nową jakość, przekraczając dotychczasowe wyobrażenia i granice.  Na [s_y:=i_ntax] [VZ] penetruje zardzewiałe przestrzenie kosmicznych obiektów, figur geometrycznych i humanoidalnych maszyn. Szczególnie jest to czytelne w [h.e.x] i [wir atomkinder], do których powstały klipy. Swoją drogą to zadziwiające jak wiele osób ceduje odpowiedzialność za swoje życie na otoczenie zupełnie pomijając fakt, że to poziom ich świadomości i wynikających z niej ograniczeń wpływa na codzienne wybory decydujące o sytuacji w jakiej się znajdują.

Czy naprawdę bezcelowe jest porównywanie [VZ] do jakiekolwiek formy metalowego hałasu? Czujecie się zespołem awangardowym?

Jasne, że bezcelowe. Niczego w ten sposób nie uzyskasz, do niczego nie dojdziesz. Jeżeli nawet dość mocno upraszczając jakiś dźwięk z czymś Ci się skojarzy tym bardziej za moment zrozumiesz w jak dużym byłeś błędzie. Cytując Sutrę Serca: „forma jest pustką, pustka jest formą; pustka nie jest czymś innym niż forma, forma nie jest czymś innym niż pustka” Co zaś się tyczy awangardy. Jeżeli używasz tego pojęcia dla określenia oryginalnych działań artystycznych poszukujących nowego wyrazu, które wykraczają poza schematy i nie poddają się prostej klasyfikacji to jak najbardziej [VZ] jest organizmem awangardowym.  Zdystansowane podejście do sztuki przeszłej, czerpanie inspiracji z nauki i techniki oraz ucieczka od  kultury masowej również to potwierdzają. Ja jednak mam awersje do tego terminu, zbyt często określa się nim działania, które w moim rozumieniu są bełkotem, pomieszaniem i zamiast nazwać rzeczy po imieniu przypina się im nobilitującą etykietę „awangarda”.  [VZ] natomiast ma jasną i czytelną składnię.

Drugi album czyli „[psychozoik]” to generalnie rozwinięcie pomysłów z debiutu i jeszcze większa porcja ekstremalnego stylistycznego eklektyzmu… czy komponując stawiacie sobie jakiekolwiek granice? Waszym zdaniem sztuka jako taka ma jakiekolwiek granice?

Byłbym ostrożniejszy z tym generalizowaniem (śmiech). Według mnie [s_y:=i_ntax] i [psychozoik] to dwa rożne kontynenty z odmienną cywilizacją, przedzielone muzycznym oceanem. [VZ]  komponując skupia się na płynącej energii zamiast teoretyzowaniu. Zawsze uważałem, że etykiety zawarte w słowach są sprawą wtórną. Wywiad jest świetnym miejscem do werbalizacji, rozmowy mającej na celu próbę zrozumienia. Za instrumentami natomiast chodzi o flow, w tym miejscu przebiega jedyna, naturalna granicą. Co zaś się tyczy sztuki jako takiej w moim rozumieniu jej nieprzekraczalna rubież zaczyna się tam gdzie pojawia się cierpienie istot, które nie wyraziły na to zgody, w szczególności zwierząt. Skrajnym przejawem jest historia oszołoma, który zagłodził psa w mylnym przekonaniu, że jego działanie ma coś wspólnego ze sztuką. Poza tym jestem otwarty i za przejaw kompletnego absurdu uważam przepis prawa umożliwiający stosowanie sankcji w konsekwencji obrazy uczuć religijnych, zwłaszcza w sytuacji kiedy większość religii sama w sobie jest profanacją tego, którego/co chciałaby reprezentować.

Wasza muzyka byłaby pełnym dziełem bez sfery wizualnej? Czy w związku z nowym materiałem również możemy spodziewać się Waszej współpracy z kolektywem performersko-artystycznym SUKA-OFF?

Oczywiście, że tak. [VZ] możesz słuchać z zamkniętymi oczami (śmiech). Co nie zmienia faktu, że człowiek dysponuje jeszcze innymi zmysłami, które pomagają, bądź przeszkadzają w odbiorze rzeczywistości (wszystko zależy od tego jak rozwiniętą masz percepcję). W przypadku [VZ] bez wątpienia pomagają, przekaz jest spójny. Dzięki kontekstowi video message stał się czytelniejszy. Dodatkowo współpraca z Suką przeniosła [VZ] w przestrzenie galerii sztuk i na międzynarodowe festiwale filmowe. Propagacja następowała nowymi dla ciężkich dźwięków kanałami. Na tym właśnie mi zależało! Odbiorcy sztampy przeglądający się w fotografiach kolesi z kwaśnymi minami kompletnie mnie nie interesowali i nie interesują. Wstępnie rozmawiałem z Piotrem na temat nowego video, czas pokarze, czy dojdzie do jego realizacji.

Dwie kompozycje autorstwa [VZ] znalazły się na ścieżce dźwiękowej filmu „Carnal Fluidity” futurystycznej produkcji alternative porno, którą wydała INSIDE FLESH, skąd pomysł na użyczenie swoich dźwięków dla tejże produkcji? Myśleliście kiedyś o tym by nagrać album, który w całości będzie soundtrackiem dla tego rodzaju filmu?

To naturalny efekt ewolucji naszej współpracy. Zapytałem kiedyś Piotra ile pieniędzy potrzebowałby na realizację filmu porno, przelałem środki i w ten oto sposób stałem się producentem „Carnal Fluidity”, który na zeszłorocznym The 5th Porn Film Festival w Berlinie zdobył główną nagrodę! Odpowiadając wprost: nie, nie myśleliśmy. Seksualność, fizyczność jest jednym z wielu aspektów istnienia. Sprowadzanie całego albumu zaledwie do fragmentu życia jest w moim rozumieniu ograniczeniem, a celem [VZ] jest otwierać. Zresztą o wiele bardziej przyjemne i podniecające są naturalne, generowane przez ludzkie, przepełnione namiętnością ciała dźwięki.

Na początku wspomniałem o Waszej stronie internetowej, która należy do najlepszych jakie widziałem do tej pory a do tego doskonale komponuje się z dźwiękową formułą [VZ]… jak ważną rolę odgrywa w waszym życiu internet? Jako narzędzie promocji zespołu jest chyba nieoceniony?

Cóż, nie zamierzam z Tobą polemizować skoro tak Ci się podoba (śmiech). Net jest medium, dzięki któremu następuje mega przyśpieszenie cywilizacyjne. Nigdy dotąd świadomość nie miała tak taniego, ogólnodostępnego, nieorganicznego narzędzia umożliwiającego wzrost. Jasne, jest też cała masa śmieci wynikających z mylnego przekonania, że skoro  można to należy publikować, ale taki jest koszt. Przy odrobinie wysiłku jesteś w stanie kilkoma kliknięciami dotrzeć do naprawdę wartościowych rzeczy, które są poza zainteresowaniem i możliwościami innych mediów. Net zawiera i przekracza je wszystkie, ale to oczywistości podobnie jak oczywista jest wartość Sieci dla promocji zespołu. Wyobrażasz sobie, że pudło puszcza klipy [VZ] (śmiech)?!

Przeglądając Wasze zdjęcia można nabrać lekkich wątpliwości co do koncertowej aktywności [VZ]- nosząc na sobie ten cały stuff nie jest chyba łatwo grać? Czy koncert [VZ] jest namiastką dźwiękowego performance, połączeniem Waszych sesji foto oraz obrazów video?

Staffu nie ma zbyt wiele, podobnie zresztą jak koncertów (śmiech)  W latach poprzednich emigracja zastopowała sceniczną aktywność [VZ], a obecnie uwaga koncentruje się na nagraniu nowej płyty.
Czy jest namiastką?! Jest czymś dużo większym! Live bombardują Cię obrazy i dźwięki, które biorą się z tej właśnie chwili, jesteś poza swoją sferą komfortu, więc jeżeli tylko się otworzysz poczujesz znacznie więcej, intensywniej. Uczestniczysz w audio-wizualnej eksplozji będąc jej celem.

Poruszając temat sesji foto, znalazłem gdzieś opinię, że [VZ] to projekt jednoosobowy a na zdjęciach są tylko klony…prawda to?

Nie dementuje, nie potwierdzam (śmiech). Już i tak wystarczająco się uzewnętrzniłem. Zresztą wątek personalny był zawsze przez [VZ] bagatelizowany. Ego znacznie częściej przeszkadza niż pomaga. Człowiek zbyt dużo czasu poświęca na dokarmianiu i obronie tego sztucznego, wyimaginowanego tworu, z którym myli prawdziwego siebie. Zamiast na powierzchowności skup się proszę na energii, którą niosą dźwięki. Zanurz się w esencji. Zajrzyj w głąb siebie. Jesteś nieśmiertelnym duchem znacznie wykraczającym poza Twoje wyobrażenia o sobie i świecie. Już czas, żebyś wreszcie to zrozumiał i zamanifestował!

Ostatnie zdanie zostawiam Wam, możecie bluźnić, pozdrawiać albo dzielić się planami na przyszłość… Wasza wola! Dzięki za wywiad!

Bluźnić (śmiech) to takie infantylne. Krótko: chcesz zmian – stań się zmianą!!!  Gorąco zachęcam również do niesienia pomocy zwierzętom, jeden z pomysłów to wspieranie Fundacji S.O.S. Bullterrier www.sos-bullterrier.pl  która ratuje nie tylko bulle w potrzebie. Dziękuję za uwagę!

Rozmawiał Wiesław Czajkowski