USURPRESS – nie jesteśmy głupim retro – zespołem

Najlepsze, szwedzkie zespoły? Jest trochę niezłych rzeczy, np.  Rite, Rust, Morbus Chron. Moje ulubione starocie to Treblinka i pierwszy Tiamat, pierwsza płyta Entombed, Bathory, Dissection – opowiada o swoich muzycznych fascynacjach Steffe Pettersson, wokalista szwedzkiego ansamblu Usurpress. Jeśli powyższe hordy zainfekowały jego mózg, jakiej muzyki możemy się spodziewać po Usurpress? Oczywiście, starego death metalu z punkowymi i crustowymi naleciałościami. I taki jest wydany niedawno przez Selfmadegod mini – album „In Permanent Twilight”, o którym możecie poczytać w dziale z recenzjami. Z rozmowy, jaką przeprowadziłem z wokalistą zespołu wynika, że warto czekać na duży krążek, który ma ukazać się już całkiem niedługo a w samej muzyce zespołu jest troszkę… psychodelii. Czy tak jest, musicie się nausznie przekonać, ja zaś polecam ten zespół, bo mając w składzie Daniela Ekerotha, chodzącą encyklopedie metalu, nie mogą nagrywać złej muzyki. Słuchajcie hałasu, czołgajcie się przed szwedzkim metalem i dajcie szansę Usurpress, bo naprawdę warto! 

 

Usurpress nie jest zespołem z długim stażem, zatem zdradź kiedy po raz pierwszy przyszło ci do głowy żeby pod tym szyldem siać metalową zarazę?

Pamiętam, że w kwietniu 2010 roku miałem okazję zobaczyć koncert progresywnego zespołu Klotet, w którym grał na gitarze Pahl a bębniarzem był Calle. Spodobał mi się sposób w jaki używali instrumentów i następnego dnia zadzwoniłem do nich z propozycją stworzenia zespołu w stylistyce death/crust. Do pełnego składu brakowało basu, więc zaprosiliśmy do współpracy naszego kumpla Lawrence’a. Oczywiście, gramy koncerty, choć do tej pory udało się nam wystąpić z 8 czy 9 razy.

Kiedy zaczęła się dla Ciebie przygoda z muzyką, co to był za impuls?

Dla mnie? W sumie to nie wiem, kiedy to wszystko się zaczęło, pamiętam że na początku grałem na basie i śpiewałem w różnych, heavy metalowych zespołach latach 80 – tych. I w sumie do dzisiaj ciągle gdzieś z kimś gram. Takie życie…

Spotkałeś się z jakimiś ciekawymi reakcjami na najnowsze mcd Usurpress?

Tak, przeczytałem kilka recenzji, część z nich była bardzo przychyla, ale i trafiło się trochę takich bardziej krytycznych. No i chyba o to chodzi, nie ma szans, żeby wszystkich zadowolić. Na pewno nikt nie napisał, że to zła płyta. Nasz nowy, pełnowymiarowy album (który ukaże się pod koniec czerwca…) będzie jeszcze lepszym kawałkiem szajsu w naszym stylu i myślę, że ludzie go polubią, zobaczymy zresztą…

Na razie skupmy się jednak na „In Permanent…” – czy kiedy rozpoczynaliście pracę nad tą muzyką mieliście plan, że stworzyć taki właśnie surowy  i old schoolowy ochłap czy też to był naturalny proces?

Zawsze mamy bardzo jasny i wyraźny obraz tego, co chcemy stworzyć i nagrać. Wiemy, jak ma brzmieć nasza muzyka. Dla mnie jest to mikstura  starego death metalu i brutalnego crusta z małymi śladami psychodelii. Nie jesteśmy jakimś głupim retro – zespołem, po prostu lubimy stare brzmienie i death metal w takiej klasycznej, nie-zmutowanej formie.

Faktycznie, słyszę w tej muzyce echa punk rocka, stary metal ale też i echa współczesnego d – beatu. Możecie nazwać się czysto death metalowym zespołem, czy macie własne określenie na swoją muzykę?

nie jesteśmy głupim retro - zespołem

nie jesteśmy głupim retro - zespołem

Nazywamy nasze hałasy „d – beat deathcrust”, choć myślę, że to dość oczywiste, że jesteśmy w zasadzie czysto death metalowym zespołem, jeśli popatrzeć na nasze brzmienie i sposób tworzenia kompozycji czy charakter riffów. Punk rock inspiruje nas głównie w sferze tekstowej a także w pewnych, prostych konstrukcjach. Nasze utwory są krótkie, raczej proste w warstwie aranżacyjnej, może trafi się kilka solówek, ale np. nie używamy tak popularnej na tej scenie podwójnej stopy itp. atrybutów współczesnego metalowca.

Moim ulubionym kawałkiem z płyty „In Permanent…” jest „Downtrodden Isolation” z tym niezwykłym hipnotycznym refrenem. Ten kawałek odróżnia się od reszty. Czy nowe numery podążają w tym kierunku, a może ten kawałek to po prostu taki wypadek przy pracy?

Mogę powiedzieć, że na nadchodzącej płycie znajdzie się w kilku utworach trochę podobnego klimatu, zresztą, uważam, że cała płyta jest zdecydowanie bardziej eksperymentalna niż nasze poprzednie dokonania. Nasze skłonności w stronę progresji i psychodelii teraz zdecydowanie bardziej odcisnęły swoje piętno i zaczęły odgrywać bardziej znaczącą rolę. Choć nadal można powiedzieć, że gramy prymitywnego deathcrusta, to nie ulega wątpliwości…

Jakie są Twoje ulubione fragmenty „In Permannent Twilight”?

Lubię „The Initiated (Will Fall)” a także kawałek tytułowy.

Opowiedz coś na temat tekstowego konceptu tej płytki – czy słowa są dla waszego zespołu ważnym elementem muzyki czy stanowią tylko dopełnienie dźwięków?

Nie jesteśmy jakimś politycznym zespołem, w takim sensie, że każdy kawałek ma jakieś  ważne przesłanie, ale jednocześnie każdy utwór ma znaczenie, swój temat i przekaz. Staramy się przedstawić słuchaczowi pewne przemyślenia. Tworzę słowa, starając się opisać obrazy różnych sytuacji, jakie mam w swojej głowie, czasami inspiruje mnie jakiś film, który obejrzałem. Pracujemy tak, żeby słowa tworzyły jakąś całość, podobnie jak film, który składa się z różnych wątków, ale koncepcyjnie wszystko w nim się uzupełnia. Mam nadzieję, że to, co napisałem ma dla ciebie sens…

W składzie Usurpress znalazł się Daniel Ekeroth, autor książki „Szwedzki Death Metal”. Czy jego teoretyczna wiedza muzyczna pomagała Wam podczas pracy nad płytą?

Znamy się z Danielem od 95 roku, graliśmy zresztą razem przez kilka lat w moim poprzednim zespole Diskonto. To świetny facet i znakomity basista, dlatego nie dziw się, że byłem szczęśliwy, kiedy Daniel zgodził się dołączyć do Usurpress. On napisał w sumie tylko trzy kawałki, ale na nadchodzącym albumie jest odpowiedzialny za dużą część aranżacji. No i ta jego encyklopedyczna wiedza. Na pewno ma to znaczenie (śmiech…).

Oprócz ep – ki pojawiły się także splity z waszymi nagraniami – opowiedz czego możemy się po nich spodziewać?

Nagraliśmy pięć kawałków na dwa splity latem ubiegłego roku. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że możemy dzielić płytki z zespołami Pyramido i Bombs of Hades, przede wszystkim dlatego, że przyjaźnimy się z nimi. Szczególnie lubimy kawałki ze splitu z Pyramido, nawet ponownie nagraliśmy jeden kawałek na potrzeby naszego nadchodzącego albumu.

W czerwcu ruszacie na swój pierwszy europejski tour. Jakie macie oczekiwania?

Nie jesteśmy jakimś strasznie znanym zespołem i nie liczymy, że będą do klubów walić tłumy. Robimy tę trasę bardziej w celach promocyjnych, by ludzie o nas usłyszeli. Dlatego spodziewam się głównie dobrej zabawy i świetnie spędzonego czasu zarówno na scenie jak i poza nią. Mam nadzieję, że spotkam fajnych ludzi i wypiję z nimi kilka piw.

Może zawitacie także do naszego kraju…

Mam taką nadzieję,  choć z tego, co wiem, na razie takich planów nie ma… Przyznam jednak, że chcielibyśmy kiedyś odwiedzić wasz szalony kraj. Na razie sprawdzajcie co się u nas dzieje na http://www.facebook.com/Usurpress.

Rozmawiał Arek Lerch