UNBURIED – choroby trawiące społeczeństwo

Parafrazując klasyka – na pytanie, czy takie zespoły jak Unburied są światu potrzebne, jest tylko jedna odpowiedź – widocznie są, skoro istnieją… Parafrazując innego klasyka, prędzej Sarah Jessica Parker przejdzie przez ucho igielne niż brutalny death metal straci ostatniego miłośnika. Jeśli nawet takie granie bywa mniej popularne, Unburied dumnie wyznaje kult flaków, blastu i bagiennych wokali. Na pytania odpowiada wokalista i gitarzysta Matt Pike (nie ten Matt Pike, inny).

 

Pierwsze i oczywiste pytanie to dlaczego podpisaliście papiery z wytwórnią z drugiego końca świata? Czy chodziło wam o kogoś, kto promowałby Unburied w Europie?

Powód, dla którego Unburied znalazło się pod skrzydłami Selfmadegod jest taki, że dbają o promowanie swoich zespołów i lubią naszą muzykę. Już teraz zrobili dla nas więcej niż jakakolwiek inna wytwórnia, a to dopiero początek. Mam więc nadzieję, że wszystko potoczy się gładko.

Nie miałem okazji posłuchać waszego debiutu, jak porównałbyś go do nowej płyty?

Nasz pierwszy pełnoczasowy album „Slut Decapitator” był bardziej gore-grinding-deathmetalowy. Nowy, „Murder 101”, brzmi bardziej mrocznie niż gore’owo. Myślę, że produkcja i sprzęt, na którym nagrywaliśmy zmienił nieco nasze brzmienie, podobnie jak naturalny rozwój zespołu.

Czym jest „Murder 101”?

Oznacza to nauczanie morderstwa. Różne zbrodnie, różne sposoby myślenia, które nosi w sobie morderca. Historie o morderstwach i badania nad morderstwami.

Czy uznany artysta grafik w składzie (Mark Riddick – przyp. B.) otwiera zespołowi jakieś drzwi?

Z pewnością przyciąga to uwagę do zespołu.

Waszą muzykę zaklasyfikowano jako brutalny death metal, ale moim zdaniem jest ona raczej daleka od typowego amerykańskiego gore-grindowego brzmienia. Czuć w niej wpływy brutalnego hardcore’a, kapel w rodzaju Sheer Terror czy Earth Crisis. Czy czerpiecie inspiracje z takiego grania?

Tak! Kocham hardcore, ta muzyka ma na mnie ogromny wpływ, a to ja piszę większość muzyki w Unburied. Kocham Sheer Terror, Integrity, Next Step Up, Agnostic Front, Madball, kiedyś słuchałem także Earth Crisis. Na „Murder 101” znalazł się cover Integrity, jak pewnie zauważyłeś (nie zauważyłem – przyp. B.), nagraliśmy go także na naszej drugiej taśmie demo z 1998 roku. Uwielbiam takie granie od dawna i jest ono ważną częścią naszego stylu!

choroby trawiące społeczeństwo

choroby trawiące społeczeństwo

W instrumentarium wymieniacie zarówno perkusję, jak i programowanie. W jakim stopniu to, co słyszymy na „Murder 101” jest dziełem rąk i nóg? Jak sądzisz, dlaczego kapele wstydzą się dziś przyznawać do używania tu i ówdzie triggerów?

Przez lata używaliśmy automatu perkusyjnego. Od 2006 mamy prawdziwego bębniarza, który dołączył do nas po nagraniu splitu z Seeking Obscure, wydanego przez Metabolic Records przed płytą „Slut Decapitator”. Od tamtego wydawnictwa całość partii perkusji wykonuje Brian. Lubię niektóre kapele wykorzystujące automat, jak Mortician, Putrid Pile, God Flesh czy Depressor. Nie uważam, żeby stosowanie programowanych bębnów czy triggerów było czymś nagannym. Ostatecznie chodzi o brzmienie, o klimat, jaki chcesz osiągnąć i o sprzęt, który masz do dyspozycji. W moim ubocznym projekcie Druid Scum mamy automat i brzmi to świetnie! Jestem także dumny z tego, co z automatem nagraliśmy w Unburied!

Tytuł kawałka „Stalked, Fucked and Buried” od razu kojarzy się z wiadomym utworem Cannibal Corpse. Na ich DVD „Centuries of Torment” jest przezabawna scena wymyślania tytułów kawałków, gdzie najgłupszy i najbardziej chory pomysł wygrywa. Czy estetyka gore jest dla was jedynie częścią muzyki, którą gracie czy rzeczywiście chcecie ukazać mroczne oblicze ludzkiej natury?

Kiedyś bardzo lubiłem Cannibal Corpse. Nie podoba mi się to, co nagrali po odejściu Chrisa Barnesa. Ich wczesne nagrania były naprawdę chore. Przez lata lubiłem pisać o chorobach trawiących społeczeństwo od środka. Zacząłem jednak wychodzić poza tę tematykę i z pewnością pójdę w tym kierunku w przyszłości. Najnowszy utwór, jaki nagraliśmy to „Solace”. Znajdzie się on na naszym splicie z Nun Slaughter, który wkrótce wyda Doomentia Records. Będzie to ciekawy kontrast do materiału z „Murder 101”.

Czy twoim zdaniem zespół deathmetalowy musi prezentować postawę undergroundową, czyli podkreślać bycie częścią sceny, wzajemne wsparcie itp., czy może chodzi przede wszystkim o muzykę, a reszta to sprawa drugorzędna?

Dobre pytanie. Kochałem scenę podziemną w połowie lat 90. Dziś wydaje się ona zupełnie inna. Interesuje mnie tylko muzyka, którą lubię. Nie obchodzi mnie dopasowywanie zespołu do określonego stylu czy brzmienia. Gram to, co chcę i wspieram zespoły, które cenię. Mam gdzieś czy komuś się to podoba czy nie.

Słuchasz jakichś współczesnych, metalcore’owych lub deathcore’owych kapel czy raczej trzymasz się klasycznych i klasycznie brzmiących zespołów?

Nienawidzę takiego grania. Lubię starsze gatunki muzyki. Słucham kapel, które brzmią oldschoolowo. Lubię jednak różną muzykę.

Pomylił cię ktoś kiedyś z Mattem Pike z High On Fire, ha, ha?

Jeśli już to tylko dlatego, że tak samo się nazywamy. Jeśli spojrzysz na nas, to ja jestem dwa razy większy niż on i golę głowę raz w tygodniu. Nie wydaje mi się więc, że ktokolwiek mógłby nas pomylić.

Dziękuję za wywiad! Ostatnie słowo jest twoje.

Dzięki za rozmowę! Wspierajcie Unburied i kupujcie naszą nową płytę „Murder 101” w Selfmadegod Records. Piszcie do nas, także na adres pocztowy. Zostało mi na sprzedaż parę koszulek „Slut Decapitator”, jak i naszych starszych i nowszych płyt.

UNBURIED/ Matt Pike

849 SUNDANCE MOUTAIN ROAD

NEW MARKET VA 22844 USA

e-mail: unburiedband@yahoo.com

Rozmawiał Bartosz Cieślak