UNBORN SUFFER – przeżycia, zbrodnie i problemy.

Za oknem słońce, z nieba leje się niemiłosierny żar a z głośników zamiast lekkich, wakacyjnych przebojów wylewają się kanonady brutalnych riffów i wbijające w ziemię blasty. Unborn Suffer uderzył zdecydowanie najmocniejszym materiałem tego lata. Pomiędzy wakacyjnymi wojażami udało mi się złapać Sfensona i Dreadrock’a, którzy chętnie odpowiedzieli na kilka pytań związanych z zespołem oraz najnowszą płytą…

 

 

Unborn Suffer” to czwarty album długogrający w Waszym dorobku – czy w związku z tym płyta ta jest dla Was czymś szczególnym? Gdy album trafi już „pod strzechy” jest dla Ciebie kwestią zamkniętą czy też ciągle poddajesz jego zawartość krytycznej analizie? Słuchasz w ogóle własnej muzyki?

Sfenson: Ten album jest bardzo szczególny, jest on dla Unborn Suffer nowym początkiem. Nowi ludzie w zespole, nowa wytwórnia, nowe pomysły. Ta płyta jest swego rodzaju manifestacją, iż Unborn Suffer narodził się na nowo. Słucham własnej muzyki i zawsze poddaję każdy materiał analizie po upływie czasu, czytam również recenzje, analizuję konstruktywną krytykę znajomych i zaprzyjaźnionych muzyków, aby wyciągnąć wnioski i ulepszyć to, co na danym materiale wypadło najgorzej.

Nowy materiał wyda Ghastly Music z Japonii, poprzednie dwie płyty ukazały się sumptem Soulflesh Collector Rec. z Rosji. Nie lubicie polskich wydawców?

S: To raczej polscy wydawcy nie lubią nas, he, he… A na serio – od wielu lat próbujemy dostać się do jakiegoś polskiego labela, ale cały czas brak zainteresowania. Za to zainteresowanie za granicą było duże, warunki bardzo dobre, więc czemu by nie skorzystać.

Jak w ogóle oceniasz dotychczasową współpracę z Ghastly? Czy po za wydaniem płyty wytwórnia ta angażuje się w jakieś działania promocyjne na rzecz Unborn Suffer?

S: Jest jeszcze za wcześnie, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Płyta ma zaledwie miesiąc. Jedyne, co mogę powiedzieć to fakt, iż album wydali bardzo szybko i profesjonalnie, kontakt z nimi jest bardzo dobry, wspierają underground i naprawdę znają się na swojej robocie.

Na „Unborn…” usłyszeć możemy głos Andego „Weedgrinder’a” Horna znanego ze współpracy z Cannabis Corpse – jak doszło do tego, że „zaśpiewał” dla US? Wolisz Cannabis Corpse czy Cannibal Corpse?

S: Supportowaliśmy Cannabis Corpse w zeszłym roku, gdy grali u was w Bydgoszczy. Potoczyło się to jakoś naturalnie, rozmawiałem z Andym, chwalił nasz występ, potem nasz basista rzucił propozycję czyby czegoś dla nas nie nagrał, a Andy odparł, że z chęcią, podał maila, skontaktowaliśmy się po jego powrocie do USA, dostał utwór, nagrał swoje partie i jest na nowym albumie.

Moim zdaniem „Unborn…” to Wasz najlepiej brzmiący materiał, selektywny, cholernie bezpośredni i brutalny. Jesteś zadowolony z efektu pracy w studio czy też Twoim zdaniem idealne brzmienie dla Unborn Suffer ciągle jest kwestią przyszłości? Są na współczesnej scenie brutalnego grania zespoły, których brzmienie i muzyka są dla Ciebie inspiracją?

S: Jestem bardzo zadowolony z efektu pracy w studio. Nie analizuję tego, czy idealne brzmienie Unborn Suffer to kwestia przyszłości, skupiam się na tu i teraz, żeby teraz zabrzmieć jak najlepiej na nasze możliwości studyjne i finansowe. W sumie większość kapel, które inspirują nas muzycznie inspiruje nas również brzmieniowo.

Podoba mi się to, że tym razem postawiliście na nawiązującą do old school’owych klimatów okładkę. Kto jest autorem dzieła zdobiącego „Unborn…”? Uważasz, że ciekawsze dla odbiorcy są okładki „komputerowe” czy te w całości tworzone przez człowieka? Jaka jest Twoja ulubiona death/grindowa okładka?

S: Autorem okładki naszej nowej płyty jest moja dziewczyna Emilia Zadka. Sama wyszła z propozycją stworzenia czegoś dla nas i pod bacznym okiem całego zespołu namalowała nam cover „Unborn Suffer”. Inspiracją dla niej były głownie dzieła Dana Seagrave’a, który stworzył w latach 90-tych masę grafik dla kapel death metalowych. Osobiście bardziej wolę okładki malowane, co nie oznacza, że komputerowe są kiepskie. Moja ulubiona okładka death/grindowa? Hmmm, ciężko wybrać, na pewno coś autorstwa Dana Seagrave, chyba „Effigy Of The Forgotten” Suffocation. Bardzo podoba mi się okładka „Arise” Sepultury, albo „Extreme Conditions..” Brutal Truth czy „From Enslavement…” Napalm Death. Lubię, gdy okładka jest jak obraz, składa się z wielu elementów, dużo się na niej dzieje i można długo się w nią wpatrywać szukając coraz to nowszych elementów.

Znalazłem gdzieś w sieci opinię, że „Teksty Unborn Suffer opowiadają głównie o przeżyciach członków zespołu, współczesnych problemach społecznych oraz słynnych zbrodniach i tragediach”. Można w ten sposób określić tematykę Waszych tekstów? Na najnowszej płycie najwięcej jest członków, problemów czy zbrodni?

S: Teksty Unborn Suffer zawsze obracały się w tych tematach, u nas nie znajdziesz gore albo satanizmu, nasze liryki traktują o prawdziwych rzeczach, przeżyciach, odczuciach, faktach i wydarzeniach. Opowiadają o rzeczach, które dzieją się na co dzień. Np. tekst do „All Hope Abandoned” napisałem w wieczór 11 marca 2009 roku po obejrzeniu wiadomości, gdzie opowiadali o masakrze w miasteczku Winnenden, w której młody chłopak zastrzelił 12 osób i popełnił samobójstwo. Na nowej płycie tak naprawdę wszystko jest w tej samej ilości – przeżycia, zbrodnie i problemy. I jest to pierwszy album Unborn Suffer, na którym warstwa liryczna jest autorstwa wielu osób, obecnych i byłych muzyków zespołu. Na poprzednich albumach teksty były głównie mojego autorstwa z kilkoma wyjątkami.

przeżycia, zbrodnie i problemy

przeżycia, zbrodnie i problemy

Od jakiegoś czasu można w Internecie trafić na video do utworu „Human I am”, który jako singiel promował nowy LP. Jaką rolę mają dziś do spełnienia metalowe teledyski? Ukazanie wizerunku Naczelnego Kaczora RP w towarzystwie Hitlera, Stalina czy Mao to prowokacja?

Dreadrock: Niestety, ale raczej minęły już czasy, gdy klipy grup metalowych można było oglądać w telewizji. Obecnie tworzy się je przede wszystkim z myślą o promocji w sieci. Jeśli chodzi o kontekst, w jakim umieściliśmy wizerunek Kaczyńskiego, to było to zrobione zarówno dla prowokacji, jak i śmiechu. Z perspektywy czasu i po poznaniu wielu opinii dochodzę do wniosku, że się nam udało. Pierwotnie chciałem, żeby był tam jeszcze Macierewicz, szkoda, że nie udało mi się przeforsować tego pomysłu he, he.

Zdarza się jeszcze, że recenzenci tudzież odbiorcy nazywają Was polskim Dying Fetus? Takie porównania to dla Ciebie rzecz pozytywna czy wręcz przeciwnie?

S: Jak najbardziej pozytywne, uwielbiamy z basistą ta kapelę. Na pewno jest w naszej muzyce dużo inspiracji DF, ale nie wiem dokładnie gdzie, w których miejscach, nie analizuję tego, po prostu tworzymy muzykę, która nam się podoba, a że słuchamy Dying Fetus na co dzień to chyba naturalne, że można trochę ich stylu usłyszeć w naszym.

W Bydgoszczy panuje dobry klimat do uprawiania ciężkiego grania? Jesteście chyba jednym z nielicznych ekstremalnych zespołów w tym kraju, który newsy o wydaniu nowego albumu zamieszcza na miejskich portalach (Moje Miasto Bydgoszcz)…

D: Kilka jaskółek wiosny nie czyni. W Bydgoszczy nie ma zbyt sprzyjającego klimatu dla muzyki metalowej, o czym może świadczyć chociażby wielkie zamieszanie i afera wokół tegorocznego koncert Behemotha, Vadera i Decapitated. Przykro to mówić, ale często, gdy koncertujemy w innych miastach to zazdrościmy im samorządów i domów kultury, które wspierają organizację koncertów, także finansowo. W Bydgoszczy jest to totalna abstrakcja. Mimo przeciwności losu jest tu jednak grupa bardzo dobrych muzyków i co najmniej kilka zespołów, które prezentują naprawdę wysoki poziom.

Nazwę Unborn Suffer wzięliście od tytułu jednego z utworów ikony grindu czyli Napalm Death. W chwili obecnej bliższy jest Ci grind czy death?

S: W chwili obecnej chyba jednak brutal death, choć grindu też słucham dużo. Skupiamy się teraz z Unborn Suffer na promocji nowego albumu, ale w międzyczasie udało nam się stworzyć zarysy 4 nowych utworów, ja komponuję wciąż w domu, i to, co w chwili obecnej jest mieszanką jednego i drugiego stylu, z resztą tak było zawsze z Unborn Suffer.

na jesień planujemy nową ofensywę koncertową

na jesień planujemy nową ofensywę koncertową

Jak do tej pory nie grywacie na żywo zbyt często, ale udało się Wam zagrać m.i.n. przed Suffocation… Organizacja gigów bez wsparcia w postaci silnej krajowej wytwórni nie jest chyba w obecnych czasach prostym przedsięwzięciem? W związku z wydaniem nowego materiału można spodziewać się zwiększenia aktywności scenicznej Unborn Suffer?

D: Organizacja koncertów bez wsparcia wytwórni lub menadżera jest oczywiście sprawą trudną, czasami nawet bardzo, ale uważam, że udaje nam się wychodzić z tego obronną ręką. Nie mogę więc zgodzić się, że nie gramy zbyt dużo gigów. Właściwie, jeśli chodzi o ten gatunek ekstremalnego łojenia nie ma zbyt dużo zespołów, które koncertują tak dużo, jak my. Co roku gramy od kilkunastu do kilkudziesięciu sztuk. Na jesień planujemy nową ofensywę koncertową promującą naszą nową płytę. Jesteśmy w trakcie dopinania szczegółów. Potwierdzone są już koncerty w Bydgoszczy, Chojnicach i Toruniu u boku m.in. Parricide. Daty i szczegóły kolejnych gigów na bieżąco podajemy na naszych stronach.

 

Rozmawiał Wiesław Czajkowski