TRAUMA – Muzyka to materia bez granic

Trauma to dla mnie zespół szczególny. Pamiętam jak dziś długie godziny spędzone na katowaniu niemal do zdarcia kasety z „Comedy is Over” i „Suffocated in Slumber”, które to albumy były dla mnie osobistym wyznacznikiem jakości w death metalowej sztuce. Później był nie mniej doskonały „Imperfect…” i właściwie nie wiem dlaczego była to ostatnia płyta Traumy, której poświęciłem naprawdę dużo czasu. Kolejne krążki zespołu nadal trafiały na moją półkę, ale nie wzbudzały już takich emocji jak trzy pierwsze pozycje w ich wydawniczym CV. Dziś Truama to zespół z ponad dwudziestoletnim stażem, nie splamiony materiałem, o którym można powiedzieć, że był słaby, zespół, który ciągle ma w sobie ogień i pasję (czego dowodem najnowszy lp). Zapraszam na wywiad z Misterem, który niezmiennie dowodzi death metalowym komandem!

Witaj Mister! “Karma Obscura” to ósmy duży album Trauma – czy dziś gdy nowy lp trafia na rynek czujesz to samo co w chwili premiery „Comedy is Over”? Gdy nowa płyta Trauma staje się faktem czujesz spełnienie, ulgę czy satysfakcję? Obserwujesz reakcje tzw. sceny na nowy album Trauma?

Małe sprostowanie na początek. Tak naprawdę to „Karma Obscura” jest naszym siódmym pełnoczasowym, studyjnym krążkiem a nie ósmym jak to reklamuje błędnie wydawca. Ktoś z MISTI hertz kopiawytwórni, jak mi się zdaje, policzył wydawnictwo „Daimonion” jako regularną płytę Traumy a jest to płyta o charakterze ewidentnie retrospektywnym. Składa się z dwóch materiałów Traumy, pochodzących z różnych okresów działalności zespołu i w żaden sposób nie należy traktować go jako regularnego, pełnowymiarowego krążka. Zrobił się mały bałagan bo nie zauważyliśmy tego drobiazgu zanim poszły w obieg oficjalne materiały reklamujące nasz najnowszy stuff. To nasza wina i liść w papę za karę. Żeby było jasne – absolutnie nie drążę tutaj żadnej intrygi i nie zamierzam obarczać za to winą wytwórni. Zwykłe przeoczenie i tyle. Trudno porównać odczucia z przed lat z dzisiejszymi. Od wydania debiutu minęło wiele czasu, zmieniło się wszystko, my sami również w końcu jesteśmy starsi i bardziej rzekłbym stonowani (śmiech). Moment premiery każdego nowego wydawnictwa Traumy jest zawsze w jakimś stopniu szczególny, chciałoby się obwieścić całemu światu o tym wydarzeniu i poznać opinie jak największego grona odbiorców na temat jego zawartości. Kiedy oczekuje się na efekt pracy ostatnich miesięcy, a nawet lat, zawsze muszą temu towarzyszyć jakieś emocje, w końcu to nasze niesforne dziecię. W momencie wydania „Comedy is Over” emocje i napięcie wynikające z oczekiwania na finał w postaci premiery debiutanckiego albumu sięgały zenitu a wydawca tej płyty ociągał się z wydaniem, więc tym bardziej się niecierpliwiliśmy. Pod tym względem z wydaniem „Karma Obscura” było podobnie bo równie długo musieliśmy czekać na premierę i było to dla nas równie frustrujące przeżycie. Masz rację, odczuwa się ulgę, rodzaj spełnienia i satysfakcji i na pewno ciekawość jak materiał spodoba się maniax. Pytasz czy obserwuję reakcje fanów na nowy album Traumy. Oczywiście, bardzo mnie to ciekawi i chętnie czytam opinie na temat „Karma Obscura”; jak na razie są bardzo pozytywne, co mnie jako jej twórcy niezmiernie cieszy.

Pierwsze info o nadchodzącej premierze nowego krążka Trauma pojawiło się w sieci wiosną 2012 roku. Co było przyczyną tego, że materiał ukazuje się dopiero teraz? Ten „dodatkowy” rok potrzebny był wam na doszlifowanie muzyki czy może gotowy materiał poleżał w szufladzie czekając na swoją kolejkę u wydawcy?

Nie ma w tym naszej winy. Cały materiał został zarejestrowany w studio nagraniowym latem 2011. Później nasza wytwórnia wpadła w jakiś wir problemów finansowych w efekcie czego nastąpiła gigantyczna obsuwa. Witching Hour nie było w stanie zrealizować finansowo tego projektu, dlatego, jak to trafnie ująłeś, wylądował w szufladzie na cały ten czas. Musieliśmy bezczynnie czekać aż do maja 2013 by zmiksować najnowszą płytę i doprowadzić cały ten bajzel do finału jakim była oficjalna premiera „Karma Obscura”. To był trudny czas bo morale w zespole spadło drastycznie. Lekarstwem na to była finalizacja wydania „Karma Obscura”, niestety, nie mieliśmy na ten stan rzeczy żadnego wpływu. Na szczęście, doczekaliśmy się premiery i przynajmniej niektóre sprawy powoli powracają do normy. Nie będę ściemniał, że jest wzorcowo bo zdecydowanie nie jest, ale mam świadomość, że biadolenie niczego nie zmieni. Pewne rzeczy trzeba zrobić niezależnie od sytuacji w jakiej jesteśmy i nie zamierzam tracić energii na użalanie się nad losem zespołu. Jest nowa płyta na rynku i trzeba ją promować wszystkimi możliwymi środkami jakie mamy w tej chwili do dyspozycji.

Trauma to dziś trio, które prezentuje nowy/stary skład? Powrót Chudego do zespołu jest wynikiem Twoich zabiegów czy może to on wyszedł z taką inicjatywą?

Nie był to łatwy czas, kiedy rozstaliśmy się z Arturem po nagraniu mini albumu „Hamartia”, ale też nie rozstaliśmy się obrażeni, pokłóceni na zabój i ziejący nienawiścią niczym wawelski smok. Dalej utrzymywaliśmy stosunki kumpelskie, odwiedzaliśmy się, popijaliśmy wspólnie, niejednokrotnie rozmawiając o muzie. Gość zawsze nam dopingował, zawsze przychodził na koncerty, kiedy graliśmy w okolicy Trójmiasta. Był nawet taki moment, że Chudy pomagał nam szukać wokalisty, kiedy Kopeć wyjechał do Norwegii i było wiadome, że już tam zostanie na stałe. Inicjatywa, żeby zwerbować jegomościa z powrotem wyszła w 100% od nas a nie od Chudego. No i tak walczymy już czwarty rok i jakoś pchamy wspólnie do przodu ten nasz traumatyczny bajzel.

Jak dla mnie „Karma Obscura” to bardzo klasyczny, death metalowy album. Właściwie w moim odczuciu jest to esencja gatunku w pigułce, dlatego też zastanawiam się, co właściwie macie na myśli gdy w słowach anonsujących album mówicie o „otwarciu na inne gatunki”? Uważasz, że formuła zespołu takiego jak Trauma dopuszcza eksperymenty?

Twoje pytanie jest dowodem na to, że każdy inaczej odbiera muzykę. I to właściwie jest piękne. Ja widzę to diametralnie inaczej niż Ty. I kto tu ma w takim razie rację? Myślę, że obaj ją mamy. Jeden punkt widzenia byłby nudny. Dla mnie w wielu fragmentach zdecydowaliśmy się pójść dalej niż dotychczas i spróbowaliśmy nowych rozwiązań, które odświeżyły nieco nasza formułę tak aby słuchacz nie miał wrażenia, że ganiamy za własnym ogonem niczym psiak na pustym podwórku. Oczywiście, to nie jest tak, że za wszelką cenę staramy się być inni, oryginalni, a nawet w jakiś sposób awangardowi, ale też nie zamierzamy zamykać się w getcie jednego gatunku. Czerpanie inspiracji z poza jego murów nie traktujemy jako sodomii i zdrady death metalowego nurtu. Muzyka to materia bez granic, przynajmniej w moim mniemaniu i tak traktuję ją podczas komponowania utworów Traumy. Zawsze słuchałem różnej muzyki i inspirowałem się po prostu znakomitymi rozwiązaniami aranżacyjnymi, brzmieniowymi, niezależnie czy był to metal czy też nie. Z drugiej strony Trauma nie skacze z kwiatka na kwiatek bo zawsze byliśmy i będziemy zespołem uprawiającym w metalu grządkę z muzyką brutalną. Nie odcinamy gałęzi na której siedzimy, gdyż czujemy się mocno związani z korzeniami naszego drzewa.

 muzyka to materia bez granic

muzyka to materia bez granic

„Karma Obscura” to materiał, którego stworzenie było przyjemnością? Zastanawiam się nad tym czy tak doświadczeni muzycy tworząc nowe dźwięki potrafią się jeszcze tym bawić? Technika, brutalność, szybkość – który z aspektów nowego dzieła Trauma jest dla Ciebie najważniejszy? Zaczynając pracę nad tym materiałem zakładałeś sobie, że płyta będzie miała jakiś motyw przewodni?

A cóż innego mogłoby nas skłaniać do kontynuowania działalności naszego zespołu jak nie pasja do muzyki. Nie jesteśmy przecież zespołem zawodowo uprawiającym to rzemiosło. Nie żyjemy z muzyki, ale staramy się nią żyć. Każdy z nas zajmuje się w życiu czymś innym co pozwala nam napełnić gary żarełkiem i opłacać rachunki a muzyka jest wciąż naszym spokojnym lądem, gdzie realizujemy swoją pasję, spełniamy się jako muzycy i twórcy, odpoczywamy tak od codziennych spraw. To wspaniały sposób na podładowanie akumulatorów, może nawet lepszy niż grillowanie w sobotnie popołudnie na działce, bądź czajenie się o świcie w szuwarach z chińskim spinningiem. Wszystko co robimy razem w zespole dostarcza nam przyjemności i zadowolenia. Mimo tak długiego czasu na scenie nie czujemy się wypaleni i zmęczeni. Jesteśmy wolni od nacisków i presji z zewnątrz a to daje nam spokój podczas tworzenia i pełną szczerość muzycznego przekazu. Zawsze nagrywamy wówczas, gdy jesteśmy do tego w 100% przygotowani i mamy na to ochotę. Nie wiążą nas kontrakty nakazujące nagrywanie jednego albumu rocznie, niezależnie od stanu naszej muzycznej płodności. Tak samo jest z koncertami, nie gramy ich codziennie przez 200 dni w roku. Koncertujemy zdecydowanie rzadziej dlatego wciąż sprawia nam to przyjemność i wciąż daje mnóstwo radochy.

Jeśli miałbym wskazać moje ulubione numery z „Karma Obscura”, byłyby to „Renegade” oraz „Spireal of Extinction” głównie dlatego, że są absolutnymi koncertowymi killerami. Wydaje mi się, że nowy materiał Trauma to właśnie dzieło bardzo koncertowe. Graliście już nowe kompozycje na żywo?

To prawda, nowe numery są bardziej rytmiczne i użyję tu znienawidzonego przez metalowców określenia „przebojowe”. Takie w sam raz do potupania nóżką (śmiech)! No tak to wyszło jakoś niechcący. Ja akurat jestem z tego zadowolony bo wspaniale się gra nowe kawałki i jak myślę, nie tylko mnie świetnie się ich słucha. Z kim nie rozmawiam o nowej płycie, każdy wymienia inne kawałki, wskazując te w jego odczuciu najlepsze. Szczerze mówiąc, cieszy mnie ten fakt, bo to oznacza, że płyta jest dość równa. Oczywiście, od dawna gramy na koncertach „ After Death” i odbiór przez maniax jest fantastyczny. Ten numer jest mega koncertowy i brzmi specyficznie. Po premierze płyty dokooptowaliśmy do setu koncertowego również „Renegade”. Zagramy go po raz pierwszy niebawem w Warszawskiej Progresji na koncercie z Nile.

Muzyka to tylko jeden z aspektów twórczości zespołu. Dla wielu osób równie ważne są teksty – czy wokaliści w Trauma mają pod tym względem całkowicie wolną rękę? Dopuszczasz sytuację, że na album trafi numer z tekstem, który całkowicie kłóci się z Twoimi przekonaniami, ale jest bardzo ważny dla Chudego?

Chudy zawsze miał totalnie wolną rękę w kwestii swoich lirycznych wynurzeń, Aż takim tyranem nie jestem (śmiech). Gdybym chciał mieć w zespole teksty, które odzwierciedlają wyłącznie mój prywatny punkt widzenia to pisałbym je sam jak kiedyś. Jestem jednak zdania, że wokalista powinien pisać i śpiewać wymyślone przez siebie słowa. Zupełnie inaczej to wychodzi bo doskonale wie o czym śpiewa i robi to wówczas z innym ładunkiem emocjonalnym i energetycznym, w rezultacie wokal brzmi dużo lepiej.

Wraz z sesją tego materiału po raz kolejny zawitaliście do Hertz Studio. Czy nie miałeś czasem ochoty by poszukać czegoś świeżego, innego i oddać brzmienie Trauma w inne ręce? Na ile kreatorami brzmienia „Karma Obscura” są bracia Wiesławscy a na ile jest to twoje dzieło? Do kogo należy podczas sesji i miksu ostatnie zdanie ? Studio Hertz jest Twoim zdaniem obecnie i w przyszłości najlepszym miejscem dla Trauma?

Prawda jest taka, że nigdy nie odczuwałem żadnych ograniczeń pracując w Hertz studio, no może na samym początku, kiedy to było jeszcze dosyć amatorskie studio, dysponujące znacznie słabszymi gratami służącymi rejestracji dźwięku a my mieliśmy słabe gitary i wzmacniacze. Zawsze lub prawie zawsze wyjeżdżałem z Białegostoku zadowolony w 90% a to bardzo dużo. Na początku bardzo mocno ingerowałem w koncepcje produkcji, patrzyłem na ręce jak pani od matematyki w podstawówce. Ciśnieniowałem się jak diabli i tworzyłem niepotrzebnie rodzaj presji na wszystkich w około co utrudniało pracę. Nie zdawałem sobie jednak z tego sprawy. Tak bardzo chciałem, żeby wszystko dobrze wyszło, że czasami przeszkadzałem sam sobie, ha, ha! Wiesławscy to bardzo ambitni kolesie. Do wszystkiego doszli swoją ciężką pracą i zaangażowaniem. Ci faceci mają ogromny talent i rozwijają swoje studio w oszałamiającym tempie. Szczerze mówiąc, z płyty na płytę mniej ingeruję w produkcję, ponieważ chłopaki znają mnie na wylot i wiedzą, co lubię a czego nie. Oczywiście, jestem na miejscu przez całą sesję jak dawniej, ale dziś to bardziej oni są kreatorami brzmienia Traumy niż ja i bardzo mi to odpowiada.Live

Podoba mi się to, że „Karma Obscura” brzmi bardzo żywo, bardzo organicznie i selektywnie. Jak dużo pracy kosztowało was stworzenie właśnie takiego efektu finalnego? Czy metoda twórcza jaką posługuje się Trauma na przestrzeni lat uległa zasadniczej zmianie?

Każda płyta Traumy jest odrębnym etapem dla nas samych i w konsekwencji również dla naszego zespołu. Każda płyta ma również swój odmienny charakter i potrzebuje innego brzmienia, użycia innych składników i ustalenia innych proporcji głośności poszczególnych instrumentów i generalnie zupełnie innego miksu. Raz zależy nam na sterylnym, niemal chirurgicznym brzmieniu jak na „ Imperfect like a God” innym razem na tłustym, nieco brudnym i organicznym soundzie jak na „Karma Obscura”. Nigdy nie staramy się brzmieć tak samo, dlatego wciąż szukamy innych rozwiązań. Oczywiście, wszystko odbywa się w pewnych granicach, które są przez nas do zaakceptowania. Na temat produkcji można toczyć wielogodzinne dywagacje – to jeden z tych tematów, który wśród muzyków poza rozmowami o sprzęcie pojawia się najczęściej i nigdy nie ma końca. Mimo tak wielu lat doświadczenia w pracy studyjnej, nie planujemy w 100% finalnego efektu. Podchodzimy do tego bardziej instynktownie, z dystansem i nigdy nie mamy przed sesją gotowej formuły. Zawsze na początku pracy dosyć długo rozmawiamy z braćmi Wiesławskimi o naszych zapatrywaniach i koncepcji brzmienia. Słuchamy jak najbardziej sugestii z ich strony i wspólnie obieramy kurs, którym podczas realizacji poszczególnych instrumentów zmierzamy. Należę do ludzi, którzy w tej materii działają spontanicznie, dlatego często podczas sesji zdarza nam się lekko zboczyć od założonego kursu jeśli tylko – niczym drapieżnik – poczujemy nosem trop lub bracia wpadną na coś ciekawego. Na przestrzeni tych wszystkich lat sama metoda pracy w studio oczywiście uległa zmianie, bo technologia poszła do przodu, jak wszyscy wiemy w każdej dziedzinie, tak również w kwestii realizacji dźwięku. Dziś mamy lepsze instrumenty, warunki techniczne w samym studio i zdecydowanie większą wiedzę na temat produkcji, co zdecydowanie pomaga w porozumieniu się, wyrażeniu własnej koncepcji i rozumieniu warunków w jakich pracujemy. Nadrzędną rolę jednak odgrywa w tym całym zamieszaniu obecność Wojtka i Sławka Wiesławskich, gdyż balast ich doświadczenia, niewątpliwy instynkt i wiedza na temat Karama Obscuraprodukcji jest nieoceniona, a to jest gwarantem najwyższej jakości.

Po raz kolejny zaufaliście również WitchingHour, która mimo iż nie działa w takim rozmachem jak jeszcze parę lat temu, nadal należy do grona wytwórni prężnych i zaprawionych w promocyjnych bojach. WHP to label jakiego Trauma potrzebowała? Czy „Karma Obscura” ukaże się też na innych nośnikach?

Nie zamierzam udawać, że jest zajebiście, skoro nie jest. Mimo mojej całej sympatii do Bartka, kondycja Witching Hour w dniu dzisiejszym nie jest nawet cieniem wizerunku i działań tej firmy z przed kilku lat. Mieliśmy podpisany kontrakt na dwa albumy, dlatego to Witching Hour finansowało to przedsięwzięcie i w efekcie wypuściło na rynek „Karma Obscura”. Płyta po wielu perturbacjach w końcu oficjalnie się ukazała, ale na tym koniec. Dlaczego? O to trzeba jednak zapytać jego samego bo nie zamierzam wypowiadać się na temat spraw, na których temat mam znikomą wiedzę. Tak czy siak nie mamy żadnego wsparcia i nie ma żadnej promocji „Karma Obscura”. Próbujemy jakoś sami, ale to jest wyprawa z motyką na słońce. Mimo to nie poddajemy się i promujemy ten album jak się da. W kwestii wydania płyty na innych nośnikach dźwięku to wiem już na pewno, że „Karma Obscura” nie zostanie wydana na analogu przez Witching Hour. Jest to ponoć przedsięwzięcie deficytowe. Czy pojawi się na horyzoncie ktoś inny, chętny do wydania winyla, tego nie wiem i zagwarantować w dniu dzisiejszym nie mogę .

Już za kilka dni pojawicie się na koncertach podczas krótkiej trasy z NILE. Czy set Trauma będzie oparty głównie o materiał z nowego wydawnictwa? Czy oprócz tej trasy planujecie również inne koncerty?

To prawda, za kilka dni zagramy dwa koncerty, w Warszawie i następnego dnia we Wrocławiu w ramach europejskiej trasy NILE promującej ich najnowszą płytę. Stało się to możliweT- czarno-biała dzięki uprzejmości Massive Mussic, organizatora tego całego przedsięwzięcia. Ponieważ jesteśmy w zasadzie świeżo po premierze „Karma Obscura”, nie zabraknie na tych koncertach rzecz jasna utworów z tejże płyty. Na pewno znajdzie się w naszej set liście również jakiś przedstawiciel z poprzedniego krążka „Archetype of Chaos” i na pewno klasyka, numery z legendarnego wydawnictwa „ Suffocated In Slumber” czy „Immperfect like a God” a także jeden kawałek z mini albumu „ Hamartia”. Wybacz, ale dokładnych danych na temat faktycznej set listy nie mogę Ci ujawnić aby nie odbierać niespodzianki fanom, którzy przyjdą posłuchać również naszej muzy. Mamy w planie kilka innych miejsc, do których pragniemy zawitać z koncertami, podjęliśmy pewne kroki by do nich doszło, jednak nie wszystko jest potwierdzone.

Wydaje mi się, że Trauma to dziś zespół, który osiągnął stabilizację. Macie sprawdzone studio, wytwórnię, dobry skład – czujesz w sobie jeszcze ten młodzieńczy zapał i ogień, który kiedyś porwał Cię w objęcia ciężkich dźwięków?

Nie jest do końca tak, jak myślisz. W przypadku takiego zespołu jak Trauma ciężko o osiągniecie stabilizacji. Nie jesteśmy zespołem zawodowym, który pnie się po szczeblach kariery z płyty na płytę i puchnie jak balon pompowany powietrzem, stając się coraz bardziej atrakcyjnym produktem. Nie rozpychamy się ordynarnie łokciami by przebić gąszcz tysięcy zespołów wspinających się na szczyt. Mamy już swoje lata i bycie gwiazdą metalu nie jest naszym zamiarem. Priorytetem jest muzyka i robienie tego przede wszystkim dla własnej przyjemności i samorealizowania się w ten konkretny sposób. Mam w sobie wciąż mnóstwo energii i pasji do muzyki nie tylko ekstremalnej a czy jest to taki sam ogień co na początku mojej przygody z muzyka? Powiem tak. Teraz jest we mnie żar dający stabilne ciepło. Ogień może zgasić byle podmuch wiatru i nici z paleniska.

Planujesz przyszłość swojego zespołu? Jeśli tak, to gdzie widzisz Traumę za 5 lat?

Tak, oczywiście. Nie da się funkcjonować z dnia na dzień i prowadzić zespół. Musisz przewidywać z góry pewne tematy jak choćby bukowanie studia z wielomiesięcznym wyprzedzeniem bądź planowanie koncertów, nie wspominam już nawet o rzeczach kompletnie podstawowych jak choćby umawianie się na próby czy wiele innych rzeczy. Niemal wszystko wymaga uprzedniego umawiania. Gdzie widzę Traumę za 5 lat? Stary, co wydarzy się jutro a co dopiero za 5 lat?! Mam nadzieję, że nie wypali się w nas determinacja i chęć do grania. Mam nadzieję, że zagramy więcej koncertów i wydamy do tego czasu kilka godnych płyt. Niczego więcej nie oczekuję niż zdrowia, poczucia humoru i radochy ze wspólnego grania

Dzięki za wywiad i powodzenia!

Dzięki również. Wspierajcie ludziska rodzimą scenę i nie dajcie jej zdechnąć bo jest na prawdę wartościowa!

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Zdjęcia: archiwum zespołu