THAW – to musi boleć

Wichry historii muzycznej są nieodgadnione – paradoksem jest fakt, że dzisiaj black metal, jeden z największych zaprzańców, stał się ostoją progresywnego myślenia o dźwiękach. Diabeł ożeniony z awangardą spłodził całą masę zadziwiających tworów, wśród których niezłe miejsce zajmuje sosnowiecki, zakapturzony THAW. Przeszli długą drogę od demówek (które także mają kompaktową premierę dzięki Witching Hour…), przez debiutancki, wydany przez Avantgarde album, aż do najnowszej płyty Earth Ground, koronującej poszukiwania dźwięku, który zaboli najbardziej. Smolista podstawa muzyki została nafaszerowana dronami jak kasza skwarkami, transowe pochody hipnotyzują i choć nadal rządzi brutalny, gitarowy wyziew, nie ma wątpliwości, że eksperyment i bardzo otwarte podejście do hałasu są dla Thaw najważniejsze. Dzisiaj, w dniu premiery nowej płyty, zapraszamy na rozmowę z panem P, który uchyli rąbka tajemnicy. A może wcale nie?

Obserwuję „karierę” THAW już dość długi i widząc, jak idziecie do przodu zastanawiam się – co decyduje o sukcesie? Konsekwencja w robieniu swojego? Pielęgnowanie szaleństwa, które przykuje uwagę słuchaczy czy może jednak fakt znalezienia się w odpowiednim miejscu i czasie?

Na pewno, tak jak wszędzie, jest element szczęścia. Natomiast kluczem do rozwoju jest konsekwentne działanie, przywiązywanie uwagi do szczegółów i koncentracja na muzyce i działaniach zespołu. Sprawy osobiste odchodzą na drugi plan. Zespół to osobny byt i jeśli cokolwiek nie działa tak jak powinno, trzeba to, niestety, zmieniać bez omijania tematów, które mogą kogoś mniej lub bardziej urazić. Oczywiście, nie chodzi o to żeby być złośliwym chujem. Myślę, że bardzo dobrze są u nas określone obowiązki każdej osoby i to bardzo pomaga.

A propos zmian – w kwietniu bodajże pojawił się na Waszym pokładzie nowy perkusista. Co się stało, czemu ta zmiana i dlaczego jesteście tacy niedobrzy dla pałkerów?

Na razie to pierwszy, którego zmieniliśmy, więc niedobrzy byliśmy tylko dla jednego. Uznaliśmy po prostu, że jest ta zmiana potrzebna. Rozstaliśmy się w pokojowej atmosferze i mam nadzieję, że będziemy mieli okazję grać na tych samych koncertach co jego nowy band Sigihl.THAW

Drążymy: w czym nowy perkusista okazuje się być lepszy? Albo inaczej – jakie cechy musi posiadać muzyk, żeby zasilić szeregi tajemniczej formacji THAW?

Muzyk grający w Thaw musi być w miarę zdyscyplinowany, grać równo, ale nie matematycznie (więcej Bonhama niż Inferno…), inwestować w siebie i sprzęt, ćwiczyć żeby być stale w formie. Nasz obecny ma wszystkie te cechy. Jako dowód na jego sprawność mogę pokazać sesje z Pro Toolsa, na których widać brak równania bębnów (co w tym momencie jest nieczęstym widokiem).

Ok, skupmy się moment na koncertach. Zastanawiające jest to, że tworząc muzykę teoretycznie cholernie trudną do nagłośnienia na żywo, tłuczecie sporo sztuk. Jaki jest wasz patent na okiełznanie sceny? A może chodzi o okiełznanie realizatorów? Kupujecie im cukierki, żeby obłaskawić??

Przy mniejszych koncertach 90% rozwiązuje backline (wozimy go całkiem sporo). Przy większych staramy się brać ze sobą dźwiękowca. Jeśli go nie ma, staramy się nakłonić miejscowego frontowca do współpracy. Podpowiadamy o co chodzi w naszej muzyce. Nieskromnie powiem, że po prostu dobrze brzmimy jako zespół, znamy nasz sprzęt. Ułatwia to pracę nagłośnieniowcowi. Poza tym, ciągle szukamy jak to brzmienie ulepszyć.

Przeczytałem gdzieś relację z One Louder Fest, gdzie podobno na scenie niektórzy zatykali wręcz uszy przy dźwiękach Waszych dronów. Są jakieś granice w eksplorowaniu hałasu w wydaniu koncertowym? Gdzie kończy się owo „okiełznanie” a gdzie zaczyna niekontrolowany lot?

Więcej niż na „10” nie jesteśmy się w stanie wykręcić, więc jest pewna kontrola. Zatykanie uszu dotyczyło jednej z osób, która gościnnie zagrała z nami jeden utwór i chyba nie była przygotowana na takie natężenie. Myślę, że u nas co prawda jest głośno, ale nie jest to rozkręcanie się dla samego rozkręcania. To po prostu musi trochę bolec, żeby było odpowiednio odebrane.

Ostrzegacie ludzi przed sceną – jak to robili np. SWANS czy Shellac, o skutkach obcowania z takim natężeniem dźwięku?

Do głośności SWANS jeszcze nam daleko Myślę, że dosyć szybko da się zorientować, jak głośno będzie…

Nowa płyta. Tu i ówdzie pojawiają się głosy, że jednak stawiacie na black metal z dodatkami niż totalną awangardę. Jak się w zasadzie czujecie – jesteście zespołem black metalowym, jeśli już szukamy dla Was miejsca?

Nie wiemy. Właściwie też nie czujemy potrzeby żeby określać się „scenowo”. Na pewno gatunek wyjściowy dla tego co tworzymy to black metal i na jego bazie staramy się budować utwory. Wszelkiego rodzaju awangardowe odloty realizujemy na specjalnych wydawnictwach oraz w przyszłości pewnie w innych projektach muzycznych.THAW3

Dla mnie na „Earth Ground” najważniejszy, kluczowy jest TRANS. Element, który powoduje, że człowiek przy tej płycie może odlecieć. To chyba najlepsza cenzurka dla tej muzyki…

Na pewno bardzo fajnie jest nam to słyszeć. Zależy nam, żeby płyta była odbierana jako całość. Stąd między innymi płynne przechodzenie kawałków bez rzeczy typu 3 sekundy przerwy.

Treść znajduje się między wierszami; mam poczucie, że tej płyty trzeba posłuchać wiele razy, oswoić się z tym zimnem, żeby do głowy zaczęły się przebijać te podprogowe elementy, mróz, szum, drony. Hałas, który umiejscowiony jest tak, że dopiero po jakimś momencie orientuje się słuchacz, że coś jest nie tak. Czy Wy to „knujecie”, rozpisujecie te przekazy dźwiękowe, czy to dzieło intuicji, artystycznego przypadku?

Myślę, ze intuicja podpowiada nam, gdzie pod powierzchnię wszyć elementy. Nie jest to na pewno kwestia kilku minut i powsadzania rzeczy na chybił trafił. Nad każdym takim elementem zastanawiamy się. Największą sztuką jest, żeby te elementy były obecne, ale nie było ich za dużo.

Zatem jaką dozę swobody dajecie sobie podczas prac w studiu? Nawet nie chodzi o improwizację, ale niektóre fragmenty aż pęcznieją od tzw. „lotów”. Wiecie, kiedy się zatrzymać i powiedzieć: dość?szumy i zgrzyty

Jeśli coś działa dobrze to zostawiamy i nie wpychamy nic na siłę. Natomiast jeśli czegoś brakuje, staramy się uzupełnić. To element dyscypliny. Nie zamykać się, ale też nie siedzieć w nieskończoność.

Czy w takim razie nowe numery to konstrukcje zamknięte czy pewne schematy, które na koncertach będą przybierać dłuższe/luźniejsze formy?

Na chwilę obecną w wersji live numery będą raczej w podobnej formie. Oczywiście, że ze względu na naturę koncertów akcent będzie położony raczej na ciężar niż subtelności.

Właśnie, ciężar. Czy ten ciężar jest tylko fizyczny? Pytam bo black metal kojarzy się jednak z jakąś ideologią itp. A THAW zawsze wydawał mi się tworem odległym od wszelakich przekazów. Z EG też tak jest czy wręcz przeciwnie?

Tak. Jesteśmy zespołem nieideologicznym. Część liryczna nie jest ukierunkowana ideologicznie i jest nierozerwalna z muzyką, która nadaje tekstom odpowiedniej emocjonalności. Każdy może sobie zinterpretować część werbalną jak chce.

Zastanawia mnie brzmienie albumu. Bo z jednej strony wiadomo, że prym wiodą gitary i elektronika a jednak wszystko zmiksowane jest w monolityczną bryłę w której trudno wyróżnić coś konkretnego. W efekcie powstaje kawał muzyki która w pierwszym momencie odpycha. Lubicie drażnić słuchacza?

Lubimy drażnić bębniarzy, dlatego są dosyć schowane. Szczerze, to wydaje mi się, że brzmienie jest dosyć przystępne. Natomiast na pewno uciekamy jak tylko się da od sterylnej, przeprodukowanej odmiany metalu. Jeśli więc chodzi o to, że nie brzmi ona jak nowoczesne metalowe produkcje, to jesteśmy bardzo zadowoleni. O to chodziło.

THAW2Mój redakcyjny kolega napisał, że Wasza muzyka wpisuje się w nurt, gdzie przewodzą takie hordy jak Tombs czy Deathspell Omega – zgadzacie się, czy macie innych faworytów?

Oba zespoły są dobre. Szczególnie Tombs mi się podoba. Myślę, że jest to jak najbardziej nisza zbliżona do tego, co prezentujemy, ale każdy z tych zespołów jest inny. Punktem wspólnym jest na pewno dbanie o samą muzykę. Nie są to zespoły, które napierdalają mocno dla samego napierdalania.

Płytę wydaje Witching Hour – skąd ten wybór? Po ostatnim splicie myślelim, że Krakusy będą na tapecie…

Rozważaliśmy różne opcje. Skończyło się na WItching Hour. Z Bartem udało się fajnie i sprawnie ugadać, na zasadach, które nam odpowiadały i jak na razie współpraca układa się bardzo dobrze. Myślę, ze na tym etapie dobra jest dla nas również wytwórnia o profilu jednak metalowym. Poza tym z Instant Classic współpracujemy i pewnie dalej będziemy współpracować z innymi naszymi wydawnictwami.

W dzisiejszych czasach wydanie płyty staje się niejako dodatkiem do wersji mp3. Chcecie złamać ten trend? Co kryje Wasza płyta – tylko cd i „biedną” wkładkę, czy działacie na bogato – digipaki, winyle, woreczki z świeżą krwią, znaczki, drewniane pudełka, gry planszowe itp?

Staramy się działać na bogato Bedzie digipak, będzie i winyl. Poza tym staramy się rozszerzać asortyment merchowy. Bedzie nawet kaseta, jesteśmy więc wieloformatowi. Lubimy fizyczne nośniki i merchandise, więc nasz zespół musi to odzwierciedlać.

Renesans kaset nadal mnie zadziwia… Kasetę też WH wyda?

Kasetę wyda Instant Classic To gadżet. Gadżety są spoko.

Razem z nową płytą pojawią się także kompaktowe reedycje poprzednich jeszcze demówkowychblack'owy shoegaze materiałów. Może słowo formalne na ten temat – czy będą to znane już materiały czy poddaliście je jakiejś obróbce i coś dodacie do tego, jakie niespodzianki? Jak z dzisiejszej perspektywy do tych nagrań podchodzisz?

To bardzo fajne materiały. Są zremasterowane, więc trochę się różnią brzmieniowo. Do „advance” dodany jest utwór ze splitu z Outre: DAK. Cieszymy się, że zostaną oficjalnie wydane. Należy im się…

Zawsze korciło mnie, żeby zapytać się o wasz wizerunek, te kaptury itp. Skąd się to wzięło? Paradoksalnie, jesteście ucieleśnieniem idei shoegaze (śmiech).

Zimno nam…

Rozpoczęliśmy od koncertów i tak skończymy – niedawno mieliście okazję zagrać sobie w Berlinie. Pomijając ten koncert – są jakieś szanse na promocję THAW poza Polską? Z mojego punktu widzenia jesteście gotowym towarem eksportowym.

Liczymy ze w 2015 uda nam się sporo pograć za granicą. Pracujemy nad tym.

Rozmawiał Arek Lerch

Zdjęcia: archiwum zespołu/Dominika Gardocka