STILLBORN – Zabójcy z południa…

Stillborn to jeden z tych zespołów, którym „kibicuję” od samego początku ich istnienia. Szczera, bezkompromisowa i zawsze bluźniercza muzyka to miód na moje spragnione prawdziwego metalu uszy. Jako, że wielkimi krokami zbliża się premiera najnowszego krążka zespołu, na łamach Violence nie mogło zabraknąć wywiadu z twórcami tak świetnej płyty jaką jest bez dwóch zdań „Los Asesinoss del Sur”. Na moje tendencyjne pytania odpowiadał Killer!!

Witaj Killer! Jak samopoczucie przed wydaniem na świat kolejnego martwego bękarta?

K. 666! Witam. Jak zwykle na owoż samopoczucie składa się nadmierna aktywność hemoroidów i totalna ekscytacja. Jestem uzależniony od zapachu świeżo wydrukowanych okładek!

„Los Asesinos del Sur” oficjalnie zostanie zaprezentowany światu 1-szego września tego roku, skąd wybór tego właśnie dnia na premierę albumu?

K. Nie będę tu dorabiał suto okraszanych mitami ideologii. Powiem wprost. Zmusiła nas do tego poniekąd sytuacja. Pierwszy września to koniec sielanki, a nam się spieszy. Żeby nie było jednak nudno i krótko, co brzydkie z mojej strony byłoby, to teraz moje dziatki, opowiem wam niezwykłą historię…  Lubujemy się w łączeniu naszej aktywności z datami kalendarza patriotycznego i katolickiego. Przy mojej obsesji maniakalnej i nadzwyczajnej wrażliwości patriotycznej Atamana, nie sposób nam działać inaczej, jak spiskować i oczekiwać na tragedię zarazem, która wstrząśnie naszym życiem, by poczuć je wreszcie w pełni.  Przez pierwsze 3 lata podstawówki na rozpoczęcie roku szkolnego, co rok jebaną niepewność we mnie potęgował dźwięk syren, a wyobrażenie o „tamtych” czasach nie dawało mi spokoju. Mam nadzieję, że właśnie tak się poczujecie odsłuchując intra, a minutę i trzynaście sekund później wszystko stanie się jasne jak słońce.

Płyta ukazuje się za sprawą Ataman Productions, czyli właściwie nakładem własnym zespołu, ale zadanie dystrybucji na całym świecie wzięła na siebie Pagan Rec. Dlaczego Tomasz po prostu nie został pełnoprawnym wydawcą tego materiału, czyżby Wasze wymagania finansowe były aż tak wysokie, że obawiał się on o rentowność całej inwestycji, jaką jest nagranie/wyprodukowanie albumu?

K. Stillborn jest chyba najtańszym w utrzymaniu bandem w Polsce, a przynajmniej był. Chodzi o to, że nam naprawdę się spieszy, a wolne terminy na wydawnictwo były dopiero w 2012 roku.

Która z opcji jest lepsza dla Ciebie, jako muzyka praca na własny rachunek czy tradycyjny układ zespół – wytwórnia?

K. Obie mają plusy i minusy, ale cytując klasyków należy pamiętać, żeby te plusy nie przysłoniły minusów. Mówiąc całkiem serio, według mnie wygodniej jest należeć do wytwórni, gdyż omija cię wtedy cała robota związana z promocją i zaistnieniem albumu, na które to z kolei składa się zakładanie i tak brakującej ciągle kasy.

Gdybym miał w kilku słowach określić Wasze najnowsze dzieło powiedziałbym, że bez wątpienia jest to album najbardziej dojrzały, nadal cholernie dziki i bluźnierczy a jednak bardziej dopracowany i złożony niż wcześniejsze wydawnictwa Stillborn… Co powiesz na taką ocenę „Los Asesinoss…”?

K. O ile z tą dojrzałością jestem skłonny w jakimś stopniu się zgodzić, to rozdmuchując bańkę mydlaną, z tym dopracowaniem już nie. Jeśli chodzi o aranżacje i poziom wykonania, czyli tzw. technikę, to nasze zaangażowanie, zawsze było takie samo, czyli 300 % normy. Skoro jednak takie odnosisz wrażenie, że zespół „poszedł do przodu”, to może tylko cieszyć.

Tym razem nagrywaliście materiał w bocheńskim Kwart studio, była to już Wasza druga wizyta w tym miejscu. Który z przybytków zwanych potocznie studiami nagraniowymi, jakie odwiedziliście do tej pory najbardziej przypadł Ci do gustu? Jesteś w pełni usatysfakcjonowany tym jak płyta brzmi?

K. Do gustu to mi najbardziej przypadnie własne studio i wszystko powoli na to wskazuje, że Ataman, który popadł w pracoholizm owy plan ziści. Brzmienie tej płyty jest wreszcie w chuj metalowe!!! Jestem zajebiście zadowolony, naprawdę kocham ten album najbardziej z całej twórczości Stillborn. Jeśli chodzi zaś, o studia, to nie pomieszczenie a reżyser dźwięku jest najważniejszy. Mi osobiście do tej pory najlepiej się współpracowało właśnie z Piotrkiem z Kwarta, pełen luz, zero spiny. August wiem, że lubi nagrywać bębny u Janka Bryta z Factory Studio.

Podczas sesji nagraniowych nadal wspomagasz swój głos wypijając dwanaście browarów jednego dnia?

K. Ostatnie dwa lata pijam naprawdę sporadycznie, wręcz okazyjnie. Wokale nagrałem będąc pod wpływem ośmiu, a leczyłem się, kurwa, tydzień.

Jak dla mnie „Los Asesinoss…” To duży krok na przód i odświeżenie dźwiękowej formuły Twojego zespołu. Kto z Was miał największy udział w komponowaniu materiału na nową płytę?

Zabójcy z południa...
Zabójcy z południa…

K. Sześć na dziesięć numerów jest moich, więc chyba ja, he, he, he… Biorąc pod uwagę fakt, że każdy numer skomponowany przez Atamana i tak muszę zagrać na swoją modłę, to zdecydowanie ja. Jednak bez niego nie miałby ten album, jako całość, obecnego kształtu.

Muzyka to jedno, lecz „Los Asesinoss…” doskonale prezentuje się również od strony graficznej. Jak doszło do współpracy Atamana z Kamilem Kuklą i jak Ty oceniasz ostateczny jej efekt (okładkę, booklet)?

K. Ataman interesuje się wizualną stroną sztuki, ma to jebany we krwi, jest jej współtwórcą, a ja jestem tylko jej odbiorcą i cenzorem.  Sam front okładki nie jest wynikiem współpracy wymienionych, lecz samodzielną wizją Atamana i mnie rozkurwia. Booklet powstał na bazie obrazów Kamila, które idealnie pasują do tekstów i frontu. Na początku miałem pewne obawy, ale jak zobaczyłem efekt końcowy, to padłem na kolana. Nie mam pojęcia jak Ataman wyniuchał te obrazy.

Całkiem ciekawie wypadła też sesja zdjęciowa, promująca album. Cóż to za drukowany periodyk, który prezentuje na zdjęciach Rzułty? W jakim miejscu odbywały się zdjęcia, czyżby Stillborn wzorem Watain postarał się o własny loch…?

K. Jest to schron przeciwlotniczy, w którym Ataman grał próby w czasach, gdy Watain jeszcze nie istniał, a gazeta w łapach Rzułtego to WitchKult.

Moim zdaniem swoistym punktem zwrotnym w „karierze” Stillborn było dołączenie do zespołu Atamana i Augusta. Wyobrażasz sobie obecnie funkcjonowanie grupy bez tych dwóch person w składzie?

K. Nie.

Wasz poprzedni materiał, czyli „E.R.E.E.” to chyba najmniej rozumiana płyta Stillborn, nie sądzisz, że mimo zajebistego materiału, jaki wypełniał ten krążek przeszedł on trochę bez echa? Co było Twoim zdaniem tego powodem?

K. Powodem był totalny brak promocji.

Jesteś autorem wszystkich tekstów na „Los Asesinos…”? Kim są tytułowi zabójcy z południa?

K. Niestety, ja jestem autorem tylko dwóch, „Antonym” i „Blood and Dust”. Ci z tytułu to my. Biorąc jednak pod uwagę religijną mapę wszechświata, to każdy skojarzy południe z Piekłem, resztę dopowiedzcie sobie sami…

Wśród tradycyjnie angielskich tekstów znalazł się też jeden liryk z naszym rodzimym języku… Czy wiekopomne dzieło Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata” znajduje się na Twojej półce? Dlaczego „Kot Wolanda” a nie po prostu Behemoth…?

K. Tak, się akurat składa, że to była moja lektura w ogólniaku i ukochana książka mojej ówczesnej dziewczyny, ja sam zaś chyba bardziej wolałem ekranizację, gdyż leń pierdolony jestem. Behemoth nie, by uniknąć niepotrzebnych skojarzeń, poza tym Ataman jest kotem, a ja psem.

Nowy, doskonale masakrujący materiał aż prosi się o to by zaprezentować go na deskach scenicznych, kiedy możemy spodziewać się koncertowego ataku Stillborn? Planujecie w tym roku kolejna edycję Czarnej Soboty?

K. Raczej nie planujemy. Ja osobiście póki co jestem zmęczony wszelką organizacją spędów, wolę na nich gościć bez wszelkich zmartwień. Jednak „nigdy nie mów nigdy”, gdyż „ciągnie wilka do lasu” jak rzecze przysłowie. „Przysłowie to taka mądrość z wyrodu, gdzie śmiejemy się, gdy ktoś przywarł”. Co do samych występów, to myślę, że nie pokażemy się wcześniej jak w październiku.

Jest jakaś szansa na to by Stillborn zaatakował z koncertami również poza granicami Polski? Jaki jest w ogóle odzew na Waszą muzykę z zagranicy?

K. Z tego co mi wiadomo, najlepiej reaguje na nas Ameryka Południowa. Do tej pory mieliśmy okazję grać tylko, albo aż, na Ukrainie. Jest kilka nieśmiałych planów zaproszenia nas do Niemiec, Austrii i Anglii, ale jak znam życie, chuj z tego wyjdzie, a i my się specjalnie nie napalamy.

Wraz z nową płyta podjęliście współpracę z Godz Ov War Productions. Wyjaśnij mi proszę, na jakim polu Greg będzie Was wspierał i jak się dotychczas ta współpraca układa?

K. Już nas wspiera promując nowy album chyba, kurwa, wszędzie gdzie się da. To jest złoty Gość! Wie, co chce, wie jak się to robi i kocha Metal. Wystarczy, że wziął sprawy w swoje ręce i już muszę siedzieć przykuty do klawiatury, choćby nawet odpisując na Twoje pytania he, he, he.

Nieco wyżej pojawił się już temat Czarnej Soboty i nie mogę pominąć pewnego wydarzenia, które miało na tym festiwalu miejsce. Mianowicie debiut Genius Ultor – kto był główną siłą sprawczą tego zamieszania?

K. To miał być projekt mój i Augusta, ale jak się Ataman o nim dowiedział i usłyszał pierwsze numery, nie odpuścił i dołączył, co z resztą dodało niesamowitego charakteru tej kapeli.

Dla Ciebie GU to projekt poboczny czy pełnoprawna horda tak samo jak Stillborn? Materiał zawarty na „Dzień Nocy” kopie w ryj aż miło i z tego, co czytam zbiera całkiem niezłe opinie jak się to przekłada na zainteresowanie kapelą w praktyce?

K. Ludzie ogólnie są nauczeni, że jak ktoś opiniotwórczy czytaj „sławny” się nie wypowie pozytywnie, to oni ni chuja, też będą milczeć jak grób i kurwa kombinować jak podejść do tematu, aby czasem się nie zbłaźnić na forum. Zauważyłem taką zasadę, że bardziej ludzie po trzydziestce i blisko niej chwalą sobie ten materiał, a młodsi raczej nie. GU to zdecydowanie kapela, chociaż taki zamiar nie był. Genius Ultor napełnił mnie od nowa niesamowitą energią, a naprawdę miałem już wszystkiego dość. Właśnie szykujemy się powoli do drugiego albumu.  August już opracował pierwsze riffy.

„Dzień Nocy” to w całości polskie teksty, czy jest szansa na to by kiedyś Stillborn również nagrał album w naszym rodzimym języku? „Śpiewając”, w którym języku czujesz się lepiej?

K. Zdecydowanie lepiej się czuję drąc ryja po polsku, ale specyfika kawałków Stillborn nie do końca na to nam pozwala.

Znalazłem gdzieś taką opinię, że liryki na „Dzień Nocy” przypominają styl pisania Romana Kostrzewskiego a cały album dokonania Gorgoroth… Co sądzisz o porównaniach tego typu? Właśnie, słyszałeś nową płytę Kat-a?

K. Bardzo ciekawa opinia. Dla mnie jednak bezpośrednią inspiracją był wczesny Bathory. Moje teksty mają niewiele wspólnego z Romanem, za to ta część płyty napisana przez Atamana, faktycznie, ma to coś… Tak słyszałem, mam tę płytę na półce. Powinna zaczynać się od ostatniego numeru, czyli „Kapucyn zamknął drzwi” jeden z moich ulubionych, a „Diabelski dom cz. IV” jest po prostu genialny, zwłaszcza tekst.

O ile się nie mylę słyszałem gdzieś plotkę, że Ataman od czasu do czasu zajmuje się również postprodukcją materiałów video… Nie planowaliście nakręcenia obrazu video do któregoś hymnu z „Los Asesinos…”? Uważasz, że dziś, gdy jedynym praktycznie miejscem gdzie metalowe teledyski można pokazać jest Internet, tworzenie takich rzeczy ma w ogóle sens?

K. Każde tworzenie ma sens, jeśli sprawia Ci przyjemność i nadaje sens życiu. Banał, ale prawdziwy jak Śmierć. Zaczął kiedyś robić video do „Quickly You Rot” i kurwa nie skończył, a tak mi się podoba ten fragment… Mamy zamysł na video do numeru „Stillborn II”.

Internet dla jednych błogosławieństwo dla innych sól w oku…, a jakie jest Twoje zdanie na temat sieci? Czy poza promocją zespołu, Internet jest jeszcze do czegoś przydatny?

K. Do pornosów, do starych videoclipów, do encyklopedii metalu, do pisania maili.

W ostatnich latach cholernie popularne stało się nagrywanie żenująco śmiesznych studio raportów – czy mamy obawiać się tego, że ze Stillborn też wypuścicie do sieci takowe cudo?

K. Tak, kurwa, lecę i przypadkowo zaproszę wszystkie kapele z podziemia. Ja nawet nie zbieram zdjęć, chociaż lubię od czasu do czasu na nie popatrzeć. Ci, co z nami pili, wiedzą, że takiego ścierwa jak my nie ma sensu pokazywać.

Jesteś jednym z Ojców Założycieli Stillborn czy przed zawiązaniem tego kolektywu udzielałeś się w innym projektach muzycznych?

K. Nie, nie było takiej okazji.

Na zakończenie chciałbym żebyś powiedział mi, co takiego szczególnego ma w sobie rok 2011, że możemy obserwować swoistą eksplozję świetnych wydawnictw na Polskiej scenie (Azarath, Deception, Decapitated, Vader, Stillborn)… Teraz już chyba nie ma wątpliwości, że metal Made in Poland po prostu rządzi!

K. Naprawdę, nie wiem, co mam Ci odpowiedzieć…

Dzięki za poświęcony czas!!

K. Powiem, że 27 pytań, jak na mnie to, kurwa, lekki rozpierdol. Dzięki jednak za zainteresowanie i naprawdę fajny wywiad.

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Linki:

http://stillborn.pl

http://www.myspace.com/naturalborndestroyers

Dyskografia:

„Mirrormaze” demo 1999

„Die in Torment” demo 2001

„Death Monster” split z Azarath 2004

„Announcement of Forthcoming Desectration- Promo 2004” demo 2004

„Satanas el Grande” CD 2004

„Manifiesto de Blasfemia” CD 2007

„Esta Rebelion Es Eterna” CD 2008

„Los Asesinoss del Sur” CD 2011