SQUASH BOWELS – Bez ciśnienia i napięcia

Rok 2013 zostanie zapisany w kronikach jako bardzo dobry czas dla polskiej sceny grind core. Jako pierwsza, na nowo skonsolidowana, warszawska Antigama uderzyła płytą, po której nie było czego zbierać. Gdy rany powoli zaczynały się goić, Squash Bowels postanowił zmiażdżyć ocalałych doskonałą porcją brutalnego hałasu spod znaku gore/grind. Tak, „Grindcoholism” to materiał zacny, jeśli jeszcze nie znacie tej płyty, zalecam w trybie pilnym nadrobić braki. Na moje pytania odpowiadał Andy – gitarowa podpora grind core’owej machiny Squash Bowels!

Blisko dwadzieścia lat jakie Squash Bowels spędziło na scenie brutalnego hałasowania to szmat czasu, w którym zniknęło na zawsze wiele zespołów, pojawiły się inne a Wy trwacie nadal aktywni – jaka jest recepta na to by zespół mógł tak długo grać i wydawać kolejne płyty?

Andy: Ja gram w Squash Bowels od około 9 lat. Uważam, że to i tak sporo. Jaka jest recepta? Ciężko powiedzieć. Lubimy się spotykać, grać razem, pić, śmiać się i spędzać ze sobą czas. NieLogo SB oczekujemy od zespołu zbyt wiele, nie narzucamy sobie wzajemnie jakichś specjalnych reguł i zasad. Nie obligujemy się datami, terminami itp. bzdurami, po prostu gramy dla pasji, a przy tym w życiu prywatnym mamy już wszystko poukładane i chyba, co najważniejsze, mamy z czego żyć i utrzymać nasze rodziny. Wszystko to powoduje iż atmosfera w zespole jest bardzo luźna i jeśli pojawia się ktoś (a bywało tak w przeszłości), kto powoduje ciśnienia i napięcia, zostaje z zespołu, delikatnie mówiąc, usunięty. Poza tym cały czas nagrywamy regularnie płyty, które ktoś chce wydawać, a one same póki co zbierają bardzo pochlebne recenzje, co oczywiście motywuje nas również do dalszego grania. Tak więc, póki wszystko idzie w dobrym kierunku i póki zdrowie nam pozwala, gramy dalej i nie mamy zamiaru składać oręża.

Squash Bowels to dla was hobby, pasja czy może grind core jest muzą tak popularną, że zespół stał się waszym źródłem utrzymania?

Żartujesz, prawda?! Źródłem utrzymania? Zastrzeliłeś mnie kompletnie! To po prostu hobby i sposób na darmowe zwiedzanie świata. Oczywiście, jest też w tym ogrom pasji – patrz pierwsze pytanie.

SBNo wiesz, pewnie wielu słuchaczy patrząc na staż zespołu myśli, że zarobiliście na graniu góry pieniędzy…

Od zarabiania pieniędzy są inne zespoły na tym świecie. My chcemy grać i to jest główną dewizą na długowieczność.

Czy dziś w 2013 roku przed premierą „Grindcoholism” odczuwaliście niepokój, tremę w związku tym jak zostanie przyjęty ten materiał? Spodziewaliście się tego, że w recenzjach będą dominować oceny zdecydowanie lepsze niż dobre?

Powiem szczerze iż mieliśmy z tym problem, były obawy jak materiał zostanie przyjęty, bo, jak zapewne wiesz, zdecydowaliśmy się na kilka kroków i rozwiązań, które w stylistyce w jakiej się poruszamy nie są zbyt popularne. Najbardziej zestrachany był Artur, ale zapewniałem go, że nie będzie źle i niech już poczeka do premiery. Teraz się z tego śmiejemy a Artur za każdym razem gdy mu to wypomnę, prosi bym odpuścił (śmiech). Cieszy fakt iż „Grindcoholism” zbiera tak dobre recenzje, ale muszę Ci powiedzieć, że nasz kolejny krążek będzie nieco inny, bardziej ekstremalny, choć nie omieszkamy również pobujać i wpleść kolejne nowatorskie rozwiązania, które cały czas siedzą nam w głowie.

Nowa płyta to jak dla mnie esencja wszystkiego co najlepsze w muzyce Squash Bowels – jest czad, jest brutalność, trochę klimatów grind’n’roll. Słowem, to z czego jesteście znani. Zrealizowaliście wszystkie założenia, pomysły jakie były w waszych głowach przed sesją nagraniową?

Dziękuję za miłe słowa pod adresem naszej płyty. W zasadzie wszystko, co chcieliśmy udało się nam nagrać i zrobić. Nagraliśmy podczas tej sesji dwa numery więcej, które nie weszły na płytę. Niebawem ukażą się one jako split – ep z Parricide.

 bez ciśnienia i napięcia

bez ciśnienia i napięcia

Materiał na split – ep to kawałki w stu procentach premierowe czy może przygotowaliście jakieś rovery? Ep-ka ukaże się w formacie CD, czy będzie to może coraz bardziej popularny winyl? Osobiście, który nośnik wolisz a może jesteś zwolennikiem mp3?

Będą to premierowe utwory. Wytłoczone zostaną na siedmiocalowej, winylowej ep – ce, jak wszystkie wydane do tej pory single Squash Bowels. Jeśli chodzi o mnie to nie mam specjalnie sprecyzowanego nośnika na jakim słucham muzyki. Nie zwracam na to uwagi, nie jestem też kolekcjonerem. Muzyka ma być dobra a na jakim nośniku to już mało istotne.

Moim zdaniem „Grindcoholism” bliżej jest do poprzedniczki czyli „Grindvirus” niż na przykład wielbionej przez niektórych za totalnie ekstremalną formę „NoSB2 Mercy”. Macie w tej chwili wizję tego, jak wyglądać będą kolejne materiały, rozwój tego zespołu, czy może kiedyś wrócicie jeszcze do ultra brutalnej, bezpośredniej rzezi jaką była wspomniana płyta?

Tym razem chcemy naprawdę dołożyć do pieca, ma być szybciej, mocniej brutalniej i zdecydowanie ekstremalnie. Przynajmniej takie są założenia, ale co z tego wyjdzie w czasie tworzenia materiału to się dopiero okaże przy kolejnej sesji nagraniowej.

Po raz kolejny zawitaliście do okupowanego przez metalowców studia Hertz, rozumiem, że praca z braćmi Wiesławskimi to przyjemność? Trudno jest uzyskać od specjalistów od metalu dobre, grindowe brzmienie?

My nie mamy i nigdy nie mieliśmy problemu aby w Hertzu uzyskać to o co nam chodziło. Zupełnie nie rozumiem, skąd takie opinie o tym miejscu. Przecież każdy zespół, który wchodzi do studia powinien mieć sprecyzowane jakie brzmienie finalnie chce osiągnąć. Wystarczy to przekazać Sławkowi i Wojtkowi, a efekt finalny będzie bardziej niż zadowalający. Jeśli natomiast zespół nie wie jak chciałby brzmieć, później mogą wystąpić rozczarowania. Wszystkie płyty Squash Bowels nagrywane były w Hertzu i żadna nie brzmi przecież metalowo, każda brzmi po prostu jak Squash Bowels. Co do pracy z braćmi Wiesławskimi, jest to naprawdę przyjemność, lubię patrzeć na Ich pracę, na to jak powoli i z mozołem budują to, co zespół sobie założył przed rozpoczęciem sesji.

Nowa płyta to materiał bardzo koncertowy, nośny – czy możemy spodziewać się zatem zwiększonej aktywności Squash w naszym kraju, bo tak zwana zagranica chyba na brak koncertów Squash nie narzeka? Często jeździcie do miejsc egzotycznych? Jakie kraje planujecie odwiedzić w czasie tras promocyjnych „Grindcoholism”?

Z tym koncertami nie jest tak wesoło, nie gramy za wiele, ale i niespecjalnie się do tego garniemy. Nie staramy się zagrać wszędzie. Musimy mieć zapewnione określone warunki i tego SB3zawsze się trzymamy. Chętnie pogramy i w Polsce, szczególnie, że tu gramy naprawdę mało. Czekamy na wszelakie propozycje i każda z nich zostanie rozsądnie rozpatrzona. Póki co mamy w tej chwili plany dotyczące Danii, Norwegii i standardowo Czeska Republika. Trwają też rozmowy na temat ponownej wizyty w USA i Meksyku. Ruszył się również temat Azji, czyli Filipiny, Indonezja, Malezja i Singapur. Zobaczymy, co z tego wszystkiego wyjdzie.

Masz ulubiony kraj do którego lubisz jeździć ze Squash Bowels?

Oczywiście. Czeska Republika!!! Dla ogromu znajomych, dużej ilości fanów grind core’a, dobrego piwa (Cerna Hora rules!), czeskiego humoru i spokoju ducha, świetnych motorestów i restouracji, pięknej starówki w Pradze… Mógłbym tak wymieniać jeszcze długo!

Nowy materiał ukazał się sumptem wytwórni, którą dobrze już chyba poznaliście, czyli Selfmadegod; współpraca z tym labelem w pełni was zadowala?

W zupełności. Nie wymagamy od Karola cudów, wiemy co może a czego nie jest w stanie dla nas zrobić, przez co nie ma niepotrzebnych starć na liniiSB4 wytwórnia – zespół. Większość młodych zespołów oczekuje zdecydowanie zbyt wiele od undergroundowych wytwórni przez co powstają napięcia.

Czego oczekujecie od Squash w przyszłości? Macie jakieś plany, nie zrealizowane pomysły, marzenie w temacie zespołu?

W planach jest wydanie naszego pierwszego, oficjalnego DVD „Grindvirus Syndrom”. To jest priorytet na 2014 rok, czyli 20 lecie działalności zespołu. Wcześniej powinien ukazać się również wspo0mniany split – ep z przyjaciółmi z Parricide. Będą to 2 numery, które nagrane zostały podczas sesji „Grindcoholism”, czyli spodziewajcie się powalającego brzmienia tego materiału. Mogłyby też wypalić te wszystkie, dalekie wojaże koncertowe. Marzenia. Koncerty w Australii/Nowej Zelandii i Japonii (śmiech)

DVD to temat, nad którym już pracujecie, czy dopiero plany? Możemy spodziewać się jakiś super dodatków typu wideo zrealizowane specjalnie na to wydawnictwo, jakieś wyjątkowo pikantne ujęcia z backstage?

Na DVD, poza głównym koncertem zarejestrowanym podczas OBSCENE EXTREME FESTIVAL 2011, będą również koncerty z Barroselas Metal Festival w Portugalii, z czeskiej Ostravy, fragmenty koncertu z St. Petersburga, Fekal Party. Ogrom materiału. Płyta będzie wypełniona po brzegi, więc naprawdę będzie do przekrojowe wydawnictwo, w sam raz na 20 – lecie istnienia zespołu. Zaglądajcie czasami na nasz profil www.facebok.com/squashgrind oraz na www.squash-bowels.bandcamp.com – tam umieszczamy wszelakie nowinki i aktualne wydarzenia związane z zespołem. Dzięki za wywiad i do następnego!

Dzięki za rozmowę i trzymam kciuki za realizację wszystkich planów!

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Zdjęcia: archiwum zespołu