SOUNDFEAR – Wchodzisz na scenę z naładowanym AK-47…

Młode zespoły można generalnie podzielić na dwie kategorie. Pierwsza z nich to bandy, które zanim jeszcze nauczą się porządnie grać, już wylansują się na tyle, że ich profil na FB polubi co najmniej tysiąc osób a wiekopomny debiut, który ukaże się za pośrednictwem bandcampa w ciągu jednego dnia ściągnie co najmniej drugi tysiąc. Druga, zdecydowanie bardziej mnie interesująca choć mniej liczna grupa to zespoły, które zanim puszczą w świat debiutancki cd, winyl czy kasetę, w pocie czoła przez długi czas szlifują muzyczną formę. Soundfear to zespół bliższy tej drugiej grupie a powodem do mojej rozmowy z Marcinem znanym też jako Bochen było to, że niedawno zapoznałem się z ich ostatnią ep-ką „676” oraz planowana na początek 2014 roku debiutancka płyta, która powinna dekapitować niejedną jednostkę ludzką…

Soundfear datuje swój początek na rok 2004 – pewnie nie wszyscy o was słyszeli, poproszę zatem o krótkie przedstawienie zespołu oraz dotychczasowego dorobku.

Marcin: Zgadza się. Zarodek Soundfear, jeszcze pod krwiożerczym szyldem The Virus powstał w 2004 roku, ale była to kapela grająca na szkolnych przedstawieniach, składająca się z chłopaków uczących się dopiero grać na swoichSoundfear3 instrumentach. Jakiś czas później zarejestrowaliśmy nasz pierwszy materiał , który jest idealnym przykładem jak nie powinno się grać (śmiech). Płytki na których własnoręcznie go wypalaliśmy powinny zostać spalone lub zakopane pod ziemią. W 2008 roku nagraliśmy pierwsze, w miarę poważne, trzynumerowe instrumentalne demko, które miało być wędką na złowienie wokalisty. Udało się i to nawet z podwojonym efektem. Następnie był Demo’n 09, zarejestrowany w garażu, gdzie robiliśmy próby. Od 2010 roku zaczęliśmy współpracę z Aurora Studio, gdzie nagrywaliśmy ep – ki „Head Sacrifice” oraz „676”. Właśnie pracujemy nad naszym pierwszym długograjem, który wyjdzie w 2014 roku. Aktualny skład prezentuje się następująco: Sołtys i Obier wokaliści, Myrkul basista, Pucek perkusista, Jerzol i ja – gitarzyści.

Wydajecie się być zespołem od początku do końca świadomym tego co robi. Gracie bardzo inteligentnie poukładaną muzykę, wydajecie profesjonalne materiały oraz, co ważne, wspieracie zespół pewnym, nietypowym konceptem. Skąd pomysł by czerpać inspirację z jak to sami określacie kultury i religii starożytnych Azteków? Źródłem są dla was filmy czy może literatura?

Zainteresowanie kulturą Azteków wyszło od nas podczas tworzenia materiału na „Head Sacrifice”. Byliśmy zespołem, który miał pomysł na muzykę, ale w kwestii tekstów bawił się w bardzo odległe od siebie tematy. Nie do końca nam to pasowało. Pierwsze nawiązanie do kultury Azteków pojawiło się w tytułowym utworze tej właśnie ep – ki. Na początku był to taki sam temat jak każdy inny. Studiując jednak szerzej literaturę poświęconą tej kulturze, zaczęliśmy czuć, że świetnie się w niej odnajdujemy. Pozwala ona na szerokie pole popisu przy własnej interpretacji mitów, jak i tworzeniu zupełnie nowych. Film też nie jest nam obcy. „Apocalypto” Mela Gibsona znamy chyba na pamięć.

Wasze ostatnie wydawnictwo czyli „676” to pilot debiutanckiej płyty? Ep-ka jest chyba najbardziej death metalowym materiałem jaki stworzył do tej pory Soundfear…

Numery, które się znajdują na „676” miały być początkowo częścią płyty, ale stwierdziliśmy, że dawno nic nie wypuściliśmy, więc dobrze byłoby wydać krótką ep, która zwiększy apetyt na długograja. Myślę, że bardzo dobrze określiłeś „676” jako pilota do płyty, gdyż nowy materiał stylistycznie nie będzie się od niej różnił. Będzie to album głównie łączący death metal z nowoczesnym deathcorem, ale nie chciałbym się tutaj ograniczać się do tego typu określeń, gdyż muzyka nie będzie jednolita gatunkowo.

"Apocalypto" Mela Gibsona znamy chyba na pamięć

„Apocalypto” Mela Gibsona znamy chyba na pamięć

Jesteście kojarzeni głównie ze sceną deathcore – nie obawiacie się zatem, że krok w kierunku jeszcze bardziej ciężkiego, stricte death metalowego granie może odebrać wam część zwolenników?

Nie możemy patrzeć na przyszłość przez pryzmat przywiązań ludzi do naszej muzyki, ponieważ chcemy się rozwijać muzycznie oraz technicznie, a to w konsekwencji niesie ze sobą zmiany. Oczywiście, bardzo nam zależy na naszych słuchaczach i myślę, że docenią to co dla nich szykujemy. Wiesz, nie ma sensu zatrzymywać się na poziomie, który nie jest wystarczająco wysoki, żeby zaspokoić nasze aspiracje i chęć rozwoju…

Soundfear2Na swoim profilu na FB zapowiadacie, że w niedługim czasie zaprezentujecie singiel z debiutanckiego LP nad którym pracujecie w Aurora Studio. Kiedy dokładnie możemy spodziewać się premiery debiutu Soundfear?

Nagrywki do pierwszego utworu na lp już mamy za sobą. Czekamy teraz na miks, a w międzyczasie kombinujemy teledysk, który ukaże się jeszcze w 2013 roku. Bardzo mi zależy na stuprocentowej satysfakcji z nowego materiału, dlatego tak wolno to idzie. Cały album na pewno wypuścimy w przyszłym roku i będzie on rozbudowaną kontynuacją „676”, tak jak wspomniałeś.

Wideo zrealizujecie własnymi siłami czy może wspierać was będzie jakieś profesjonalna ekipa mająca na koncie teledysk, który wyjątkowo wam się spodobał? Uważasz, że w dzisiejszych czasach jest sens produkować muzyczne video, jeśli i tak trafić ono może co najwyżej na youtube?

Przy naszym pierwszym klipie będziemy współpracować z naszym starym znajomym, który siedzi w tym temacie, chociaż będzie to jego pierwszy klip. Mamy już parę scenariuszy, z których musimy wybrać najlepszy po czym zabieramy się do działania. Mam wrażenie, że większość metalowych kapel robi teledyski głównie po to, żeby je wrzucić na Youtube. Jak każdy wie, jest to doskonały kanał dystrybucji oraz świetne narzędzie do promowania swojej muzyki.

Dziś, gdy środki techniczne pozwalają zrealizować dobry materiał niemal w domu, dlatego coraz więcej młodych bandów wraca to starej, dobrej zasady DIY. Wy sięgacie po usługi Aurora Studio. Dlaczego akurat to miejsce nagrań zyskało waszą przychylność? Jesteście chyba najbrutalniejszym zespołem jaki nagrywał w tym przybytku…

Z pewnością masz rację. A pracujemy z Danielem ponieważ dobrze się dogadujemy i rozumiemy. Można powiedzieć, że w Aurora Studio czujemy się jak byśmy nagrywali u siebie w domu, co na pewno sprzyja dobrej atmosferze. Ponadto obopólnie się szanujemy, pomimo różnic światopoglądowych. Planujemy nagrać tam w całości nowy materiał na debiutancką płytkę.

 Wchodzisz na scenę z naładowanym AK-47…

Wchodzisz na scenę z naładowanym AK-47…

Chętnie prezentujecie swe wdzięki na scenicznych deskach i z tego co donoszą moi informatorzy, Soundfear na żywo jeńców nie bierze. Jaka jest wasza recepta na dobry gig? Jak udaje się wam przenieść na sceniczne deski atmosferę swoich wydawnictw? Czy te wszystkie „rytualne” sample, które słyszymy choćby na „676” są również obecne w czasie waszych występów live?

Jeńcy są zbędni. Wchodzisz na scenę z naładowanym AK-47, celujesz w publiczność, otwierasz ogień, a po koncercie schodząc ze sceny pustych magazynków masz po kolana. Tak bym to zobrazował, oczywiście zamieniając broń na gitarę. Scena to jest świat, który kochamy bo o to w tym wszystkim chodzi, żeby przekazać puSoundfear Livebliczności klimat i energię nagranego wcześniej materiału. Osobiście uwielbiam być po tej drugiej stronie na koncertach i czuję ogromne spełnienie za każdym razem, gdy wychodzę na deski. Ludzi pod sceną jest coraz więcej, dzięki czemu nasze koncerty stają się coraz bardziej poważne, a zarazem uszczęśliwiające. Od jakiegoś czas używamy looper’a, dzięki czemu możecie na żywo usłyszeć identyczne sample jak te zamieszczone na ep – ce. Rozwijamy się cały czas, a najnowszy singiel wraz z klipem będzie dobrą okazją do sprawdzenia w jakiej formie jest Soundfear.

Może to pytanie banalne, ale czego możemy spodziewać się po Soundfear w przyszłości? Macie jakieś marzenia związane z zespołem?

W swoich marzeniach nie mamy ograniczeń. Chcemy się cały czas rozwijać i wspinać się w górę. Chcemy grać na największych metalowych festiwalach u boku najlepszych kapel. Patrząc w przyszłość mniej odległą, interesuje nas znalezienie wytwórni oraz wydanie solidnej i wysublimowanej płyty, której zasięg nie będzie ograniczony do kraju nad Wisłą. Ponadto chcemy grać, grać i jeszcze raz grać masę koncertów, ponieważ jest to najprzyjemniejszy aspekt w tym fachu.

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Zdjęcia: Dawid ‚Bilans’ Krysiak, Multi.Art (live)