SONNE ADAM – historie bez słów

Jeżeli założeniem Violence Online jest prezentowanie najciekawszych zjawisk na gruncie szeroko pojętej muzyki ekstremalnej, to obecność Sonne Adam na naszych łamach nie powinna chyba nikogo zaskoczyć. Tym bardziej, że ja sam słodzę temu zespołowi przy każdej możliwej okazji i najzwyczajniej w świecie jestem jego fanem. Niby ich twórczość nie jest niczym rewolucyjnym w kontekście całego gatunku, ale mimo wszystko dostrzegam w niej jakiś indywidualny charakter, który sprawia, że ta prosta w gruncie rzeczy muzyka potrafi słuchacza w pewien sposób zahipnotyzować. Przyłóżcie więc dłonie do monitorów i odbierzcie przekaz, który w odpowiedzi na moje pytania wygenerował Davidov.

 

Czołem, jak się miewasz? Jak wrażenia po trasie z Grave?

Cześć, miewam się całkiem nieźle, dziękuję. Trasa z Grave wypadła świetnie.

Niedawno ukazał się wasz nowy MLP „Doctrines of Dark Devotion” (także jako kompilacja CD zawierająca również wcześniejsze nagrania). Brzmienie jest tu odmienne niż na waszym debiutanckim albumie „Transformation”, bardziej surowe. Skąd taka zmiana?

Cóż, przede wszystkim stąd, że jest to EPka, a nie pełnowymiarowy album. Na takich wydawnictwach staramy się trochę poeksperymentować i dlatego stworzyliśmy nieco bardziej obskurne utwory, które pokazują inne oblicze Sonne Adam. Brzmienie różni się od tego z debiutanckiego albumu, bo sama muzyka jest tu inna od wszystkiego, co stworzyliśmy do tej pory. W skrócie można powiedzieć, że cały czas się rozwijamy i zmieniamy, ale oczywiście pewne elementy naszego stylu zawsze pozostaną takie same.

Nagrywaliście w identycznym składzie jak wcześniej?

No cóż, nasz nowy MLP to, w stopniu większym niż kiedykolwiek wcześniej, dzieło całego zespołu. Oczywiście zasadniczą część pracy nad muzyką wykonuję sam w swoim domu, ale tym razem ograliśmy też część tego materiału na koncertach i przećwiczyliśmy go w sali prób. Wcześniej nigdy nie graliśmy naszych utworów na żywo przed zarejestrowaniem ich w studiu, bo Sonne Adam było projektem, w którym oprócz mnie udzielał się wyłącznie Dahan. Kolejną różnicą jest to, że po odejściu Dahana przejąłem także obowiązki wokalisty.

Dlaczego minialbum a nie pełnoczasowa płyta? Czyżbyście mieli poczucie, że nowe utwory nie do końca pasują na pełnowymiarowy krążek?

Wybraliśmy taki format, bo chcieliśmy trochę poeksperymentować z naszym brzmieniem, celowaliśmy w coś surowego, a jednocześnie bardziej osobistego niż miało to miejsce w przypadku naszych wcześniejszych nagrań. Moje podejście do ep-ek jest takie, że powinny one być nie tylko krótsze, ale także różnić się charakterem od pełnych albumów. Taka przynajmniej jest w tym względzie polityka Sonne Adam.

A wydanie tego na CD jako kompilacji ze starszymi ep-kami było waszym pomysłem?

Nie, zasadniczo była to inicjatywa Century Media, ale ich pomysł bardzo nam się spodobał. Przede wszystkim ze względu na to, że jak dotąd żadna z naszych EPek nie była dostępna w formacie CD.

Pierwsza rzecz jaka uderzyła mnie podczas oglądania okładki „Doctrines of Dark Devotion” to zadziwiające podobieństwo do obrazka zdobiącego „Sumerian Cry” Tiamat. Zakładam, że nie jest to tylko zbieg okoliczności?

Przykro mi, ale w tym przypadku się mylisz. Być może jest jakieś podobieństwo, ale nie wydaje mi się aby autor tej okładki w ogóle znał Tiamat.

Okładki waszych wydawnictw wydają się w pewien sposób ze sobą łączyć – nie tylko za sprawą stylu, ale także pewnych powtarzających się elementów. Czy w założeniu tworzą one coś w rodzaju historii?

Cóż, nie jest to historia jako taka, chodzi raczej o dopasowanie oprawy graficznej do atmosfery, którą tworzy nasza muzyka, o uchwycenie jej ciemnego charakteru. Innymi słowy jest to historia, ale nie taka, którą można ująć w słowach.

Kolejna intrygująca rzecz to ostatni utwór na kompilacji, który jest remiksem zrobionym przez Melek-Tha. Od razu pojawiło się w mojej głowie kolejne skojarzenie, tym razem z płytą „Abduction Ritual” Fallen Christ. Szukanie powiązań byłoby tu chyba znów nieco naciągane, ciekaw jednak jestem skąd wziął się pomysł tej kooperacji?

Chcieliśmy zrobić coś wspólnie z Melek-Tha, bo poznaliśmy się poprzez Internet i okazało się, że każdy z nad ma głęboki szacunek do tego, co druga strona robi na gruncie muzyki. Wybraliśmy w tym celu utwór będący kowerem, bo zawierał on już w sobie odpowiednią dawkę atmosfery, którą chcieliśmy w ten sposób dodatkowo uwypuklić.

historie bez słów

historie bez słów

Obydwa kowery nagrane przez Sonne Adam to utwory norweskich zespołów blackmetalowych (Darkthrone i Thorns – przyp.aut.). Jak ważna była dla ciebie ta scena i jakie jeszcze kapele oprócz tych dwóch zaliczyłbyś do grona swoich ulubieńców?

Bardzo lubię wczesny norweski black metal. Słuchałem tej muzyki jako nastolatek, więc została ze mną na dobre. Oprócz wspomnianych kapel bardzo lubię „Pure Holocaust” Immortal, Satyricon, Gehenna, Zyklon B, „De Mysteriis…” i „Wolf’s Lair Abyss” Mayhem i tak dalej…

Miło mnie zaskoczył wasz wybór kawałka Darkthrone – zamiast czegoś bardziej oczywistego sięgnęliście po utwór z fantastycznej, choć raczej niedocenianej „Total Death”. Dlaczego akurat ten kawałek? Muszę powiedzieć, że jak dla mnie muzyka Sonne Adam ma wiele wspólnego z jeszcze wcześniejszym okresem w twórczości Darkthrone, mam tu na myśli „Soulside Journey”, „Goatlord” i „A Blaze in the Northern Sky”. Nie wiem jednak, czy się ze mną w tej kwestii zgodzisz…

My też uważamy, że mamy wiele wspólnego z wczesnym Darkthrone. Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że są jednym z moich ulubionych zespołów. Wciąż często ich słucham, choć z drugiej strony nie powiedziałbym, że są dla mnie bezpośrednią inspiracją do komponowania. Wybraliśmy wspomniany utwór, bo podobała nam się zmiana tempa na drugim riffie, a poza tym uznaliśmy przerobienie utworu blackmetalowego na death metal za ciekawe wyzwanie. Zależało nam, by zachować przy tym jego charakter, nie chodziło o zwyczajne odegranie go po swojemu.

W jakim stopniu odejście Dahana wpłynie na dalsze losy Sonne Adam? Patrząc na opisy utworów na debiutanckiej płycie i kompilacji, można odnieść wrażenie, że jego udział w komponowaniu i pisaniu tekstów stawał się z czasem coraz mniejszy. Czy faktycznie tak było?

Tak rzeczywiście było, ale muszę przy tym zaznaczyć, że było on bardzo ważną częścią tego zespołu na każdym z etapów naszej wspólnej działalności. Na szczęście mamy obecnie pełny skład i kilku nowych muzyków, którzy będą się także udzielać na płaszczyźnie kompozytorskiej.

Niepublikowany wcześniej utwór „No Blood Flow”, pochodzący z sesji nagraniowej EPki „The Sun is Dead” rożni się stylistycznie od reszty waszego materiału. Przypomina mi Asphyx, a nawet Unleashed z czasów „Shadows in the Deep”. Czy ta różnica była powodem, dla którego nie trafił on na „The Sun is Dead”?

Dokładnie tak było. Uznaliśmy, że włączenie go w ten materiał nie będzie najlepszym pomysłem, nie brzmiał on tak jak reszta naszych utworów. Powstał w momencie, kiedy jeszcze szukaliśmy własnego stylu. Masz rację z tym porównaniem do Unleashed. Pamiętam nawet, że refren był bezpośrednio zainspirowany ich twórczością.

Nie będę cię pytał o scenę metalową w Izraelu, bo wiele spośród tych kapel jest dobrze znanych, przynajmniej na poziomie undergroundu. Ciekaw jednak jestem, czy jakieś lokalne zespoły (metalowe lub nie) miały wpływ na twórczość Sonne Adam, czy inspirowały was raczej zespoły z zagranicy?

Zespoły z zagranicy prawdę powiedziawszy, choć lubię też pewne odmiany muzyki orientalnej.

A jak wyglądał twój pierwszy kontakt z tego rodzaju muzyką? Nie było problemów z dostaniem płyt, które cię interesowały?

Miałem około dziesięciu lat, a mój starszy brat siedział wtedy dość mocno w scenie punkowej. To on zapoznał mnie z „Beneath the Remains” Sepultury. Zafascynowała mnie ta muzyka. Potem zapoznałem się z innymi klasykami, takimi jak Metallica, Motörhead, Iron Maiden, etc. Nie było żadnego problemu z nabyciem tych płyt. Dopiero później, kiedy wkręciłem się w bardziej undergroundowe brzmienia, dostanie niektórych pozycji stało się większym wyzwaniem. Zawsze jednak istniał jeden lub dwa sklepy, w których można było znaleźć dobre rzeczy…

Czy możesz powiedzieć kilka słów o swoim udziale w innych zespołach, takich jak Tsorer i Hell Darkness?

Tsorer to był mój blackmetalowy projekt, w którym grałem przed założeniem Sonne Adam. W tej chwili nie jest aktywny, ponieważ postanowiłem w większym stopniu poświęcić się tej drugiej kapeli. Hell Darkness to projekt Larenufa z zespołu Tangorodrim, którego jestem fanem. Graliśmy zgniły czarny rock’n’roll w stylu lat 80.

Dziękuję ci za wywiad, pora na ostatnie pytanie. Jakie są najbliższe plany Sonne Adam i kiedy możemy się spodziewać następnego albumu?

Ja także tobie dziękuję. Zaczęliśmy właśnie tworzyć nowy materiał, więc mam nadzieję nagrać kolejny album w 2013 lub na początku 2014 roku. A już na wiosnę prawdopodobnie zrobimy kolejny najazd na Europę.

Rozmawiał Michał Spryszak