SO SLOW – Hałas Powolniaka

Warszawski kolektyw So Slow łapiemy w przededniu ich debiutu płytowego i tuż przed pierwszym wspólnym koncertem, choć członkowie debiutantami nie są i zjedli trampki i wełniane czapki krzewiąc rockową alternatywę na słowiańskim gruncie. Kto w latach 90. wydawał całe kieszonkowe na licencyjne kasety z wydawnictwami Touch&Go, ten w te pędy niech biegnie na koncert, do którego zachęcą szanownych czytelników Adam, Łukasz i Johnson (ale nie Don).

Po co wam pięćdziesiąty ósmy zespół, skoro i tak gracie w pięćdziesięciu siedmiu naraz?

Adam: Faktycznie, każdy z nas ma lub miał wiele projektów muzycznych, w których uczestniczył/uczestniczy. Obecnie muzycy So Slow grają na przykład w takich kapelach jak The Band Of Endless Noise, Czerń, T`ien Lai czy Iron To Gold, W sumie gdyby je wszystkie zliczyć może nie byłoby ponad pięćdziesiąt, ale faktycznie sporo… i każda inna. So Slow jest to nasza podróż w lata 90. muzyki alternatywnej, trochę zapomnianej, ale przez nas uwielbianej. Zafascynowani tzw. waszyngtońskimi brzmieniami postanowiliśmy dać wreszcie temu upust.

Łukasz: Jeśli chodzi o mnie, to So Slow jest jedynym zespołem, w którym obecnie gram, a więcSo Slow band2 pierwsze pytanie i od razu pudło (śmiech…).

Co było pierwsze – skład So Slow czy idea grania w klimatach Dischord i Amphetamine Reptile?

Adam: Pomysł na taki zespół miałem od dawna i od dawna rozmawiałem z na ten temat z Arkiem (perkusja) i Zibem (gitara). W końcu pojawiło się w życiu na tyle przestrzeni aby go zrealizować. Gdy poznałem Łukasza (bas) sprawy nabrały rozmachu i w tym składzie zaczęliśmy wspólne granie. Pierwsze „próba” była na sucho u mnie w mieszkaniu, gdy ustalaliśmy pewne ramy w których na początek fajnie byłoby się poruszać. Gdy wszystkim najbardziej zaszkliły się oczy przy Regulator Watts wiedziałem, że będzie dobrze. Ostatni do zespołu dołączył Johnson (wokal). Uważam, że optymalnie się dobraliśmy.

Łukasz: Być może Adam od początku miał sprecyzowaną wizję. A może ktoś jeszcze? Ja po prostu chciałem grać w zespole na basie. A wymienione klimaty zawsze były mi bardzo bliskie.

Czy So Slow jest w pewnym sensie zespołem „retro”, wprost nawiązującym do konkretnych wzorców i klimatu alternatywy z lat 90.? A może to tylko forma, a wasza propozycja stoi na własnych nogach?

Johnson: Ja bym nie chciał, żeby był zespołem „retro”. Pomimo dość wyraźnych inspiracji amerykańską muzyką gitarową, mam nadzieję, że to, co robimy jest oryginalne. Staramy się wychodzić poza pewne ramy gatunkowe, jakie narzuca post-hardcore czy noise-rock. W niektórych kawałkach mamy dziką elektronikę, w innych blekowe skrzeki (śmiech). Zresztą ciężko jest kopiować dobre płyty post-hc czy noise rockowe, bo każda z nich dodaje coś nowego, nieoczywistego i w pewien sposób przełamuje ramy gatunkowe, co skłania raczej do własnych poszukiwań, niż do naśladowania.

Łukasz: Nie wydaje mi się, żebyśmy byli zespołem „retro”. Robimy swoje. Każdy z nas jest inny, słuchamy bardzo różnej muzyki. Możemy nawiązywać do jakieś stylistyki, ale trzymanie się sztywno jakichkolwiek wzorców byłoby zbyt ograniczające.

Skąd pomysł, aby nagrywać w CSW na Zamku Ujazdowskim? Co takiego wyjątkowego jest w tym miejscu, że wybraliście je, a nie jedną ze sprawdzonych, warszawskich nagrywalni?

Adam: Graliśmy tam z The Band Of Endless Noise dwa koncerty, znamy i cenimy CSW także z innych obszarów sztuki, nie tylko muzycznej. Ale przede wszystkim ujęło nas tam podejście do tego typu projektów jak So Slow, a konkretnie – pełne wsparcie CSW i pomoc w nagraniu naszej płyty. Myślę, że wiele instytucji w Polsce powinno się uczyć od CSW jak wspierać niezależnych twórców w tym, co robią. Przerażające dla mnie są np. puste domy kultury i inne tego typu miejsca pełne lepszego lub gorszego sprzętu, które otacza niewidzialna aura frustracji i zniechęcenia, tworząca dosłowny mur dla twórców niezależnych. Pochodzę z Raciborza, mamy tam dwa ogromne budynki tzw. domów kultury, a wszystkie zespoły grają w małej salce, którą wspólnie wynajmujemy. Zgroza.

Łukasz: Nasza muzyka jest dosyć specyficzna. Szukaliśmy miejsca, które dobrze odzwierciedliłoby to jak chcieliśmy zabrzmieć. Szczęśliwie, pojawiła się opcja CSW, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni.

Hałas Powolniaka

Hałas Powolniaka

Pomysł z polskimi tekstami jest znakomity, idealnie komponują się z muzyką i barwą głosu wokalisty, ale czy są nośnikiem jakichś poważniejszych idei? Istnieje coś takiego jak przekaz So Slow?

Johnson: Dzięki. Zdecydowaliśmy się na polskie teksty, bo, po pierwsze mój angielski jest za słaby, żeby coś fajnego napisać (śmiech), a po drugie, chciałem sprawdzić, jak nasz język zabrzmi w zderzeniu z muzyką inspirowaną graniem z Ameryki. Co do samej treści, to jest ona inspirowana zlepkiem rzeczy, które gdzieś kiedyś przeczytałem. Podstawowym pomysłem na teksty była chęć zaśpiewania o mieście jako arenie, na której zmagają się siły biorące udział w funkcjonowaniu dzisiejszego kapitalizmu. Zainspirowały mnie do tego teksty Davida Harveya – australijskiego geografa, który znany jest z dość radykalnej, opartej na Marksie krytyki współczesnej gospodarki. Centralnym punktem jego rozważań jest właśnie miasto jako takie pole bitwy między uprzywilejowanymi a wykluczonymi. Potem doszedł Richard Sennet – socjolog, który pisał o mieście, stosując metaforę ludzkiego ciała, który też interpretuje miasto jako takie pole, gdzie ścierają się wrogie sobie siły. Po jakimś czasie wpadłem na wiersze Rainera Marii Rilkego i Georga Trakla. Pomimo, że ich teksty pochodzą sprzed ponad stu lat, to ich dość smutny i fatalistyczny klimat pasował mi do rozważań o kryzysach gospodarczych i ewentualnym końcu kapitalizmu, wieszczonym przez m.in. wspomnianego wyżej Harveya.

Czy jako zespół czujecie więź ze sceną hardcore/punkową i całym tym polityczno-społecznym etosem?

Johnson: Jeśli chodzi o mnie, to teraz już mniej. Kiedyś byłem w to mocno „wkręcony”, śpiewałem nawet w zespole hardcore’owym i kręciłem się wokół tej sceny. Pewne elementy tego ruchu są mi jednak bliskie do dziś, takie jak chociażby krytyczny stosunek do pewnych mechanizmów funkcjonujących w społeczeństwie czy gospodarce, co może spowodowało, że powstały takie a nie inne teksty piosenek.

Adam: Jak najbardziej tak. Wyrosłem i nadal czuję się częścią kultury niezależnej, zwanej w kontekście muzycznym sceną. Przez lata wydawałem fanziny – Nowa Era Komunizmu, czy Reality wspierający scenę straight edge. To bardzo istotna część mojego życia. Najważniejszy powód, dla którego obecnie czuję związek ze sceną jest taki, że wciąż najciekawsze projekty muzyczne funkcjonują głównie w jej obrębie. Poza tym można tam spotkać wielu ciekawych, otwartych i poszukujących ludzi.

Łukasz: Siłą rzeczy na poziomie mentalnym prezentujemy w jakimś stopniu „cały ten etos”, jednak muzycznie jesteśmy odmienni.So Slow band próba

Przed wami pierwszy koncert pod szyldem So Slow. Czego mogą się spodziewać tłumnie przybyli fani Jesus Lizard i Fugazi?

Johnosn: Że nie będzie to brzmiało jak Jesus Lizard i Fugazi (śmiech).

Łukasz: Będzie głośno, zgrzytliwie i trochę się spocimy. Expect the unexpected. Dzięki za wywiad, do zobaczenia na koncertach i wracajcie szczęśliwie do bazy.

Rozmawiał Bartosz Cieślak

Zdjęcia: Janek Fronczak