SKYHARBOR – każda chwila z gitarą

Wbrew pozorom metalowy świat to nie tylko Europa, Japonia, Australia czy Ameryka Północna i Południowa. W miejscach tak egzotycznych jak Indonezja, Malezja czy wreszcie Indie metal ma się bardzo dobrze a doskonałym tego dowodem jest zespół Skyharbor, jeden z najciekawszych przedstawicieli nowej fali progresywnego metalu ukrytej pod wciąż enigmatycznym terminem djent. O tym, czy Skyharbor to rzeczywiście djent, jak doszło do zwerbowania byłego frontmana Tesseract oraz o scenie w Indiach, opowiedział mi Keshav Dhar – gitarzysta i mózg formacji.

 

Według mnie wasz debiut to jedno z najlepszych tegorocznych wydawnictw w progresywnym metalu. A może, w djencie? Czy określiłbyś tym mianem waszą muzykę?

Wielkie dzięki! Dobrze, że wspomniałeś o progresywnym metalu. Według mnie to właśnie gramy, a prawdę mówiąc sam nie wiem czym jest djent. Serio. Ludzie rozumieją ten termin na tak wiele sposobów, że ciężko się w tym połapać. Wydaje mi się, że dzięki tej łatce łatwiej określić te nowe zespoły, które grają mocno groove’ujący, progresywny metal. W tym miejscu jestem w stanie się zgodzić, że łatwo zauważalne są pewne podobieństwa między tym, co gramy my, a inne zespoły z tego ‘’nurtu’’, ale prócz tego, że być może jesteśmy częścią tej sceny, nie nazwałbym nas zespołem djent. Właśnie przez takie sformułowania ludzie stają się ograniczeni i od razu starają się przewidzieć jak dany zespół brzmi.

Celowo wspomniałem o tym terminie, ponieważ macie podpisany kontrakt z Basick Records, wytwórnią, która głównie skupia tego typu zespoły. Jak doszło do tego porozumienia?

W sumie, nie jest to żadna specjalna historia, ale mój dobry przyjaciel od dłuższego czasu był z nimi w kontakcie. Stąd też zdecydowałem, że prześlę im kopię naszego longa, co zaowocowało dalszym kontaktem. Rozmawialiśmy o moich planach na przyszłość, o ogólnej wizji tego zespołu i ostatecznie w ciągu kilku tygodni wylądowaliśmy w ich szeregach.

Zastanawiam się czy tytuł waszego albumu ma jakieś głębsze znaczenie?

Wiesz co, w zasadzie nie. To jeden z wersów, które śpiewa Dan w otwierającym album „Dots”. Z jakiegoś powodu pokochałem ten fragment i stał się tytułem.

Ciężko uwierzyć, że taki zespół zrodził się w sypialni. Ba! Z projektu w pokoju Skyharbor stało się pełnoprawnym zespołem z genialnymi muzykami. Wystarczy spojrzeć na waszego perkusistę, który rusza w trasę z Chimp Spanner. Szaleństwo. Stąd pytanie, czy jesteście samoukami czy wykształconymi instrumentalistami?

Kiedyś wziąłem kilka lekcji, ale niespecjalnie mi szło. W głównej mierze podstaw gry uczyłem się bazując na riffach innych zespołów. Czyli nic nowego (śmiech). Prócz ćwiczeń na rozgrzewkę, nigdy nie skupiałem się na zgłębianiu skal czy samej teorii muzyki. Wiem, to dziwne, ale to prawda! Poza tym jestem samoukiem jak i cała reszta zespołu. Uważam, że to bardzo istotne, ponieważ tylko w ten sposób jesteś w stanie wykształcić własny styl gry.

Na debiucie macie kilku gości. Powitanie Dana Tompkinsa (ex-wokalista Tesseract – przyp.red.) musiało być jak spełnienie prog metalowych marzeń, ale zaproszenie Marty’ego Friedmana – wykracza poza możliwości zwykłych debiutantów. Jak doszło do tych kolaboracji?

Wszystko to dzięki Internetowi! Kiedyś na Myspace (!) dostałem wiadomość od Dana, że słyszał wersję demo utworu „Order 66”, i spytał, czy może nagrać wokale do tego utworu. Oczywiście przystałem na jego ofertę i dodatkowo wysłałem mu bodajże, „Dots” i „Catharsis”. Dwa kolejne utwory również przypadły mu do gustu więc nagrał partie do wszystkich trzech. Potem wpadliśmy na pomysł komponowania wspólnie i w ten sposób powstały kolejno „Aurora”, „Maeva” i „Night”. Wtedy też znalazłem na dysku jeden ze starszych utworów, mianowicie „Celestial”, który przearanżowaliśmy i w ten sposób, zupełnie niespodziewanie powstał cały pierwszy dysk – „Illusion”.  Z Martym sprawa wyglądała inaczej. Najpierw on sam zaproponował mi udział w nagraniu jego nowego solowego albumu – „Tokyo Jukebox 2”. Oczywiście, zgodziłem się, a on w zamian nagrał dwie solówki.

każda chwila z gitarą

każda chwila z gitarą

Stary! Mamy naprawdę masę genialnych kapel. Nie chodzi mi tutaj tylko o te projekty, które są stricte studyjne, jak choćby Amogh Symphony, ale o te, które dosłownie zabijają na żywo. Musowo sprawdź Scribe, Undying Inc, Bhayanak Maut, Eccentric Pendulum.

Jakiego sprzętu używasz do nagrań a jakiego na żywo?

Gram na Ibanezie SZ 2020 w wersji Prestige z pickupami Bare Knuckle, model „Cold Sweat”. Dodatkowo, jak wszyscy teraz, Fraktal Audio Axe-Fx Ultra (procesor gitarowy – przyp.red.)  z którego sygnał idzie bezpośrednio przez interfejs UAD Apollo Duo, a na koniec trafia do Pro-Tools bądź Cubase. Na żywo korzystam z tego samego zestawu, z tym, że Cubase operuje efektami, dodatkowymi ścieżkami itd.

Najważniejszy koncert w Twoim życiu?

Gig, który zagraliśmy w maju razem z Lamb of God. To było coś niesamowitego. Wydaje mi się, że zawiesiliśmy sobie poprzeczkę aż zbyt wysoko. (śmiech). Czas pokaże czy przebijemy tamten występ.

Wielu muzyków będących ikonami współczesnego progresywnego metalu, twierdzi, że często inspiruje ich filozofia, natura czy środowisko samo w sobie. Jak jest w Twoim przypadku? Co kształtuje Cię jako muzyka, a co jako jednostkę?

Nie masz pojęcia jak bardzo chciałbym odpowiedzieć ci coś zajebistego. Serio. Wiesz, u mnie wygląda to tak, że niektóre pomysły rodzą się nawet gdy jestem pod prysznicem. Cieszę się z każdej chwili spędzonej z gitarą i traktuję to jako coś spontanicznego.

Plany na najbliższe miesiące?

Z racji tego, że Asup (perkusista – przyp.red.) szykuje się do trasy z Loomisem oraz Chimp Spanner ,jesteśmy trochę do tyłu z pracami nad nowym materiałem. Jednakowoż, ja nie pozostaję bierny i dłubię nowe riffy. Na chwilę obecną mogę powiedzieć, że jestem mocno zajarany tym, co mamy przed sobą i byłbym głupcem gdyby tak nie było.

Dzięki za Twój czas. Ostatnie słowa dla Ciebie.

To ja jestem wdzięczny, że się nami zainteresowałeś. Chciałbym podziękować wszystkim osobom, które w nas wierzą i wspierają. Obserwujcie nasze profile na portalach społecznościowych, gdyż wkrótce pojawi się tam wiele interesujących rzeczy. Do zobaczenia.

Rozmawiał Grzegorz „Chain” Pindor