SKELETAL SPECTRE – szczerość, lody i horrory…

Międzynarodowy ansambl, jaki postanowiliśmy Wam tym razem przedstawić, to kolejny, studyjny projekt, który połączył siły szwedzkich muzyków z amerykańską wokalistką i multi-instrumentalistką Vanessą Nocera. Co z tego wyszło? Całkiem fajna płyta „Occult Spawned Premonitions”, którą w ramach międzynarodowej współpracy na świat wydała nasza wytwórnia Selfmadegod. Cóż za muzyka kryje się pod szyldem Skeletal Spectre? Mieszanina death metalu, doom’owego dołowania i mrocznej atmosfery. Zderzenie amerykańskiego temperamentu i szwedzkiego zimna wypada całkiem smakowicie, o czym możecie się przekonać słuchając krążka, zaś na zachętę kilka słów od samej Vanessy…

Na dobry początek kilka słów o waszej historii – kto jest kim i dlaczego akurat metal?

V.: Zespół rozpoczął walkę w 2008 roku, ale ja dołączyłam do zespołu przed 2010 rokiem, kiedy ruszyli z pracą nad drugą płytą. Byłam fanem metalu odkąd skończyłam siedem lat a w wieku 10 lat byłam już wokalistką i muzykiem. Dlaczego – bo to było i jest w mojej krwi! Więcej możecie znaleźć na naszym profilu myspace. Muza mówi sama za siebie…

W jednej z recenzji waszej muzyki znalazłem taki opis – Skeletal Spectre jest kolejnym z tych old schoolowych, szwedzkich retro – death metalowych zespołów – zgadzasz się z taką definicją?

Nie, nie zgadzam się… Oczywiście, Skeletal nosi w sobie pewne wpływy death metalu z wczesnych lat 90 – tych, ale nie ma to większego znaczenia w naszej muzyce. Bardziej wolałabym powiedzieć, że Skeletal to hybryda doom i death z lekkim muśnięciem tradycyjnego metalu…

...szczerość, lody i horrory

Tak główna różnica to oczywiście inny skład. Zaraz po nagraniu pierwszego albumu i po tym, jak moi dzisiejsi koledzy usłyszeli moją robotę w Wooden Stake, kiedy jeden z członków Skeletal odszedł, zostałam poproszona o dołączenie do nich. Co mogę powiedzieć – kocham ten stuff i czekałam na kolejny album. Nie spodziewałam się, że będę pracować nad wokalami i większością tekstów! Jestem dumna, że mogę być tego częścią a sama muzyka na dwójce jest nieco bardziej pokręcona niż na jedynce. To trudne do wyrażenia, bo w sumie muzyka jest podobna, a z drugiej strony bardziej zróżnicowana i chyba trochę cięższa…

Jak sama wspomniałaś, w waszej muzyce słychać doom metal, stary death i parę innych wpływów – masz jakiś ulubiony styl muzyki?

Autentycznie lubię te stare, zapyziałe zespoły…  To duża część rzeczy, które miały na mnie duży wpływ. A te najbardziej ulubione, to min. stara Metallica, stary Morbid Angel, Black Sabbath, Carcass, Death, Iron Maiden, Judas Priest, tak wygląda tylko kilka bandów z mojej listy…

Czy myślisz, że dobra znajomość klasyki metalu pomaga w tworzeniu własnych dźwięków?

Zgadzam się z tym, choć muszę powiedzieć, że znalazłam własne ja, swoją tożsamość nie w słuchaniu nowych zespołów, czy prowadzeniu z mężem wytwórni płytowej; chodzi raczej  o dojrzewanie w otoczeniu tych wszystkich klasycznych death, thrash czy black i heavy metalowych zespołów. To była szczerość i to tkwi we mnie cały czas.

Opowiedz mi zatem coś na temat procesu tworzenia nowej muzyki – jak wyglądało to wszystko w związku z dużymi odległościami jakie Was dzielą?

Tak, o to chodzi, bo ja mieszkam w USA a reszta chłopaków w Szwecji. Z tego powodu główną platformą robienia muzyki był Internet i mailowa komunikacja. Zespół przysłał mi całą muzykę, a ja u siebie pracowałam nad tekstami i partiami wokalnymi. Dużo sama pracowałam z muzyką, ćwiczyłam a potem zaczęłam nagrywać swoje wokale. Nagrane rzeczy wysyłałam zespołowi a oni dawali mi znać, czy to co zrobiłam im pasuje, czy mam poprawiać. I tak zrobiliśmy całą płytę.

Bardzo podoba mi się brzmienie „Occult…” – gdzie to wszystko było nagrane i miksowane?

Dzięki za komplementy! Trudno mi się wypowiadać za resztę zespołu, ale w moim przypadku słabe było to, że kiedy nagrywałam wokale miałam problemy z zębami. Śpiewanie z bolącymi zębami to straszne przeżycie… Jednocześnie pożerałam spore ilości lodów i mleka czekoladowego, żeby mieć odpowiednio zdarte gardło, by osiągnąć wrażenie jak najbardziej brudnych i zdartych wokali. Tak więc nic ekscytującego, nadającego się do gazety – tylko nagrywanie przez nieco ponad tydzień…

Mam wrażenie, że w waszym zespole dużą rolę odgrywają liryki – może kilka słów na temat przekazu…

Nie jestem pewna, jak w jednym zdaniu ująć nasz przekaz. Staram się w moich tekstach przemycać nastroje, jakich doświadczyłam podczas oglądania filmów, czytania książek. Zdarzają się też różne fragmenty z ludowych podań, horrorów komiksowych, rzeczy wśród których dorastałam. Jeśli miałabym powiedzieć coś o moim osobistym przekazie, to chcę pokazać że kobiecy głos nie jest niczym dziwnym w muzyce metalowej  a wręcz może dodać jej jeszcze większego ciężaru. Niestety, to ciągle tylko wyjątki i to mnie trochę frustruje…

Wspomniałaś o horrorze, jako jednej z inspiracji – faktycznie, słuchając muzyki mam wrażenie, że jest ilustracją do filmów grozy. To naprawę może dotknąć słuchacza. Chcesz, żeby wasi słuchacze umierali na zwały serca?!

Chciałam przez to powiedzieć, że jesteśmy dzięki takim elementom jeszcze bardziej twardzi, mocni. To wszystko, razem  z tekstami tworzy pewien koncept. Będzie mi miło, jeśli nasza muzyka będzie wszystkich ranić!

Nie chciałbym, żebyś mnie zabiła, ale okładkowy obrazek waszej nowej płyty jest lekko naiwny. Jesteś zadowolona z rezultatów?

Nie jestem pewna, czy „naiwny” jest dobrym słowem do opisania tego obrazka. Oczywiście, to może być twoja prywatna ocena. Wszyscy raczej lubią naszą nową okładkę dlatego za bardzo nie wiem, jak ci odpowiedzieć… Tak, jesteśmy zadowoleni z kierunku w jakim poszła ta grafika, jej prostota i korelacja z całym klimatem płyty.

Pochodzicie z różnych krajów  – opowiedzcie zatem o swoich ulubionych zespołach, także tych, w których jeszcze gracie obok Skeletal Spectre…

Cóż, mogę mówić głownie za siebie… Jeden z moich zespołów to Scaremaker – w nim piszę muzykę,  i niektóre liryki, no i gram na basie, gitarze i wykonuję część partii wokalnych. Jesteśmy w trakcie przygotowania splitu z zespołęm Crypticus, ukaże się pod koniec roku. Jednocześnie pracujemy nad drugim pełnometrażowym materiałem. Mój kolejny zespół to Wooden Stake – w nim gram na basie i śpiewam. Także teksty to moja działka. Mamy już na koncie sześć wydawnictw i wszystko wskazuje, że niedługo dorobimy się siódmego. Jestem także basistką w zespole Loathsome, zaczynam nagrywać swoje partie na debiutancki album. Ruszamy w ciągu najbliższych kilku tygodni.

Z racji odległości jaka was dzieli – czy gracie jakieś koncerty, ewentualnie, czy są jakieś plany w tym temacie?

Nie gramy żadnych koncertów, ale wydaje mi się, że byłoby interesująco zagrać na żywo. Już się cieszę na taki dzień i mam nadzieję, że to kiedyś nastąpi… Oczywiście, jestem realistką i zdaję sobie sprawę z tego, że najpierw musimy przemyśleć to logistycznie a także znaleźć ludzi, którzy nas będą wspomagać koncertowo.

Podpisaliście papiery z polskim wydawcą – jak to było – Karol (Selfmadegod) was znalazł, czy sami się zgłosiliście?

Szukaliśmy pomocy w europejskiej dystrybucji i Karol był osobą, z którą się w tym celu skontaktowaliśmy. No i okazuje się, że robi nam doskonałą robotę, promując nową płytę.

Na koniec kilka słów dla polskich fanów metalu…

Słuchajcie naszej nowej płyty i czekajcie na nadchodzący Split z zespołem Druid Lord, który ukaże się w Halloween. Pracujemy nad nowym albumem i mamy nadzieje, że któregoś dnia zagramy w Europie…

Rozmawiał Arek Lerch