SILESIAN BLACK ATTACK – Krew Ziemi Czarnej!

Kat, Destroyers, Furia, Bessat, Mastiphal… zespoły, które wywodzą się ze Śląska można wymieniać długo. Jedno jest pewne – dla metalu jest to miejsce szczególne, w którym wyjątkowo aktywne, piekielne moce wpływają na jakość muzyki jaką tworzą lub tworzyły w przeszłości zespoły ze Śląska. Silesian Black Attack to kompilacja, która ukazuje to co na współczesnej, śląskiej scenie najlepsze… O kulisach powstania SBA, o Śląsku i metalu w krótkich słowach opowiadali Flauros, Nihil i Beldaroh.

 

Witaj Flauros!! Na początek pytanie zasadnicze – czy można oficjalnie uznać Cię za „ojca prowadzącego” przedsięwzięcia Silesian BlackAttack? Jesteś fanem kompilacji, które, co tu dużo mówić, w epoce Internetu należą już do rzadkości?

Flauros

Flauros

Witam, tak, jak mówiłem już kilkakrotnie, sama inicjatywa stworzenia tej składanki wyszła ode mnie. Osobiście to dla mnie sentymentalny powrót do lat 80 i 90-tych, kiedy takie kompilacje były na porządku dziennym. Dzisiaj są wielką rzadkością i rarytasem, więc podwójnie cieszę się, że „Silesian Black Attack” wzbudza zainteresowanie  w undergroundzie. Dostaję sporo korespondencji z pochlebnymi opiniami na temat SBA, co utwierdza mnie w przekonaniu, że warto było doprowadzić ten temat do finału. Wracając do samego procesu tworzenia składanki – nieocenione było wsparcie Nihila. On był pierwszą osobą, z którą podzieliłem się tym pomysłem. Przegadaliśmy niejedną noc na ten temat i Nihil wciąż namawiał mnie, żebym nie rezygnował w razie niepowodzeń. Długo zastanawialiśmy się nad finalnym kształtem tego albumu, rozmawialiśmy na temat sensu powstania takiej płyty w dzisiejszych czasach i za każdym razem dochodziliśmy do wniosku, że musimy wydać tę kompilację. Kiedy przeanalizujesz płytę, zobaczysz, że tam nic nie jest przypadkowe. Okładka zbudowana jest na bazie śląskiego godła, a zdjęcia muzyków wykonane przed rodzimą świątynią metalu, czyli przed katowickim Spodkiem. Ta płyta jest dopracowana w każdym szczególe.

Uważasz, że Śląsk jest szczególnym miejscem dla artysty, muzyka, metalowca? Jak określiłbyś wpływ tego miejsca na Twoją muzyczną drogę?

W latach 80 i 90-tych większość wydarzeń metalowych miało miejsce na Śląsku. To tu odbywały się Metalmanie, to tu powstał polski Metal Hammer, który w latach 90-tych był powiewem świeżego powietrza, oknem na świat wielkiej muzyki metalowej, która w latach wcześniejszych dla bloku Europy wschodniej była niczym zakazany owoc. Śląsk zawsze stał metalem i każdy metalowiec w Polsce o tym dobrze wiedział. Wyrastałem w takich okolicznościach, miałem to na wyciągnięcie ręki. Historia polskiego metalu była pisana tuż koło mnie, nie mogłem nie zostać fanem tej muzyki (śmiech). Stąd pochodziło też przede wszystkim wiele znakomitych zespołów. Kat, Dragon, Destroyers, Prosekutor czy Genesis of Aggression, to tylko kilka nazw, które przychodzą mi teraz do głowy. Trzeba też pamiętać, że Śląsk to nie tylko muzycy metalowi, ale również masa innej, często równie ciekawej muzyki. Śląsk to przecież SBB z Józkiem Skrzekiem, Wojciech Kilar, Irek Dudek czy nawet Paktofonika oraz Kaliber 44. Może żyje się tu trudniej niż w Warszawie czy Krakowie, ale kiedy ta ziemia już coś urodzi, to jest to szczególnej urody.

Iperyt, Furia, Mastiphal, Voidhanger, Morowe, Besatt, Massemord to firmy uznane w metalowym światku – trudno było przekonać wszystkich uczestników SBA do tego by sprokurować dźwięki specjalnie na to wydawnictwo?

Właściwie nie było większych problemów, dosyć szybko namówiłem zespoły do wzięcia udziału w kompilacji. Każdy był bardzo zainteresowany i chciał stać się częścią tego przedsięwzięcia. Metal i Śląsk, to coś, co znajdziesz we krwi Beldaroha, Nihila, Zyklona, Shockera, Hellhounda czy Sarsa. Przyznam szczerze, że kiedy w naszym środowisku rozeszła się wieść, że powstaje taki projekt, zaczęły się do mnie zgłaszać kolejne, młode bandy, które chciały dołączyć do SBA. Niestety, musiałem odmawiać, ponieważ wszystko było już zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach. Trochę trudniej poszło z samą realizacją nagrań, bo każdy miał zaplanowaną sesję w innym terminie. Finalnie trwało to chyba ponad rok, jednak w końcu udało się zebrać wszystkie osiem utworów i stworzyć „Krew Ziemi Czarnej”.

„Rituals” to numer, który Mastiphal stworzył specjalnie na potrzeby SBA czy też jest to pozostałość po sesji „Parvzya” lub, co pewnie ucieszyłoby parę osób, zalążek nowego materiału?

Ten utwór został zarejestrowany podczas sesji nagraniowej albumu „Parvzya”, jednak od samego początku jego przeznaczeniem była kompilacja „Silesian Black Attack”. „Rituals” nie jest zatem żadną pozostałością po naszym ostatnim albumie. Zresztą stylistycznie ten utwór nieco różni się od zawartości „Parvzyi”, ale wciąż czuć w nim ducha Mastiphal. Co zaś tyczy się nowych utworów, to jesteśmy już po pierwszych próbach i mogę powiedzieć, że w przyszłym roku powinno się ukazać coś nowego pod sztandarem Mastiphal. Na razie jest jednak za wcześnie, żeby zdradzać szczegóły.

Myślałeś o tym by premierę tego wydawnictwa uczcić specjalnym koncertem, na którym zaprezentują się wszystkie zespoły, które wzięły udział w SBA?

Pierwotnie był taki pomysł, jednak spore opóźnienie wydania tej kompilacji trochę pokrzyżowały moje plany. Chcieliśmy nawet zagrać kilka koncertów promujących składankę. Myśleliśmy o pięciu zespołach, co logistycznie powinno być do  zorganizowania. Niestety, w międzyczasie opuściłem Polskę i z Wysp Brytyjskich jest ciężko koordynować takie przedsięwzięcie. Cieszę się, że udało się finalnie wydać ten album. Jak zapowiada wytwórnia, w marcu powinno ukazać się również wydanie winylowe.

Krew Ziemi Czarnej

Krew Ziemi Czarnej

 

 

„Krew Ziemi Czarnej” nie powstałaby, gdyby nie wkład pracy kilku osób. Bez wątpienia materiał ten pozostałby nadal w sferze bliżej nieokreślonych planów gdyby Faluros nie znalazł wsparcia w osobie Nihila. Udało mi się naciągnąć tego bardzo zajętego osobnika na kilka zwierzeń w kwestii Śląska, metalu i SBA…

Nihil

Nihil

Dosłownie przed chwilą premierę miało pewne szczególne wydawnictwo, Silesian Black Attack „Krew Ziemi Czarnej” wieść niesie, że jesteś jednym z „ojców założycieli” tego przedsięwzięcia. Jaki był Twój wkład w powstanie tej szczególnej płyty?

Nie, ja jestem dziadem, przynajmniej bliscy mi  tak zawsze powtarzają. Prawdziwym ojcem jest Flauros, on wymyślił koncepcję, ja tylko przytaknąłem i razem wykombinowaliśmy jakieś szczegóły typu grafika, wydawca, jakie zespoły dobrać etc. Mój osobisty wkład to mastering całości. Tak więc jestem ojcem masteringu całości.

Jakie były kryteria selekcji zaproszonych do udziału w Silesian Black Attack zespołów, zaprosiliście dobrych kumpli czy też najciekawsze formacje pod względem muzycznym? Czy wszystkie prezentowane utwory to kawałki premierowe stworzone specjalnie na tę okazję?

I najciekawsze i kumpli zarazem. Tak się jakoś złożyło… Znalazłoby się jeszcze parę rzeczy, ale wiadomo, ilość miejsc ograniczona. Pomysł polegał na tym, że nie ma być to po prostu zbieranina numerów z płyt, tylko zupełnie nowe piosenki specjalnie przygotowane na tę okazję i tak się też stało.

Pierwsze info o tym, że Flauros wraz z Tobą planuje stworzenie S.B.A. pojawiły się już w roku 2010 co zajęło Wam tak wiele czasu – którą przeciwność było pokonać najtrudniej?

Zebrać wszystko do kupy. Na starcie było tak, że jedna kapela miała już jakiś nagrany odrzut, inna wchodziła do studia za pół roku, jeszcze inna co tydzień za tydzień i tak się to wlokło. Na różnych etapach zawinili też różni ludzie, w tym i ja. Nie pamiętam szczegółów, no ale generalnie jak masz ogarnąć jeden zespół to nie jest to proste, a co dopiero zebrać 10 kapel czy ile tego tam tego jest…

Uważasz, że Śląsk jest miejscem szczególnym dla muzyki metalowej, miejscem, które wpływa na muzyków, inspiruje do działania…?

Chopie… byś Ty widzioł co tu się wyrobio…

Powstaną kolejne części S.B.A. czy też był to jednorazowy akt? W dzisiejszych czasach kompilacje to, niestety, rzadkość…

Ja wiem czy „niestety”? Nigdy nie zwracałem uwagi na takie wydawnictwa, bo zawsze mi się wydawało że to nabijanie kasy, sprzedawanie jeszcze raz tych samych numerów, ale z SBA jest o tyle dobrze, że wszystko jest nowe, więc to może powinno się nazywać „splitem”? Nie mam pojęcia, czy będzie powtórka, nie myślimy o tym.

Każdy z artystów, który dołożył swoją cegiełkę do idei Silesian Black Attack, mógłby pewnie długo opowiadać o konotacjach łączących Śląsk z muzyką heavy metalową. Na krótką spowiedź zgodził się też  Beldaroh…

Długo trzeba było Cię przekonywać do udziału Besatt w przedsięwzięciu Silesian Black Attack? Utwór „Tam” to kompozycja stworzona specjalnie z myślą o tym wydawnictwie?

Beldaroh

Beldaroh

Nie trzeba mnie było w ogóle przekonywać, jak zadzwonił Flauros (Mastiphal) i powiedział, że jest taki pomysł żeby kilka kapel ze Śląska nagrało jeden wspólny split od razu powiedziałem, że w to wchodzimy i ze moim zdaniem jest to zajebista idea. Zrobiliśmy utwór „Tam”, nagraliśmy go a miksami zajął się Nihil (Furia, Massemord i wiele innych) i kawałek trafił na to przedsięwzięcie. Następnie ten sam utwór nagraliśmy jeszcze raz w Hertz studio już na pełną płytę jako „There”.

Uważasz, że Śląsk jest szczególnym miejscem dla artysty, muzyka, metalowca? Jak określiłbyś wpływ tego miejsca na muzykę Besatt?

Urodziłem się i całe życie tutaj spędziłem a Śląsk zawsze metalem stał, odkąd pamiętam było tu dużo metalowców, odbywały się Metalmanie i stąd pochodziły największe tuzy sceny metalowej, kiedy ta muzyka jeszcze raczkowała, takie jak Kat, Destroyer, Stos czy Dragon, więc można powiedzieć, że muzykę metalową wciągaliśmy razem z dymem z kominów hut i kopalni. Do dziś Śląsk metalem stoi a „Silesian Black Attack” jest tylko tego potwierdzeniem.

Rozmawiał Wiesław Czajkowski