SEAGULLS INSANE AND SWANS DECEASED MINING OUT THE VOID – gówno!!

Swój entuzjazm względem  SEAGULLS INSANE AND SWANS DECEASED MINING OUT THE VOID wyraziłem już w recenzji, którą znajdziecie gdzieś obok, w dziale Album Tygodnia. Nie chce mi się powtarzać po raz kolejny, jak znakomite to dzieło i jednocześnie mocno wykrzywiające psychikę. Nie wiem, czy enigmatyczność projektu, czy diabły siedzące w głowach Nihila i Havoca to sprawiły, ale słucham płyty i autentycznie się boję. Ktoś może powiedzieć, żem tchórz i ma do tego prawo. Ja uważam, że jestem odważny, bo niejeden raz sięgnąłem w smoliste czeluście skrywające się pod przydługawym szyldem. Przed Wami oszczędny i dosadny jak zwykle Nihil i równie konkretny Havoc. A co mają gadać. Oni są od grania.


Na dobry i zbożny początek kilka słów nt. genezy Waszego zespołu/projektu. Dlaczego zdecydowaliście się na stworzenie SIASDMOTV i skąd idea, jaka organizuje muzykę, znaną z debiutu?

Nihil: Nie mam pojęcia. Serio.
Havoc: Przez ostatnie kilka lat o tym rozmawialiśmy. Bez konkretnej przyczyny. Mieliśmy chyba przeczucie, że może wyjść z tego coś ciekawego.

Dlaczego zdecydowaliście się na nazwę, której nie będzie można skandować na koncertach?

Nihil: Ha, ha, dobre. Ale wszystko się da. Kiedyś spróbuję rozkręcić ekipę żeby poskandowali nazwę, ciekawe co się stanie.

Należycie do ludzi mocno zajętych – jak wyglądały prace nad płytą?

Nihil: Jako że była to improwizacja, wszystko poszło błyskawicznie. Stworzyliśmy tą płytę w tydzień. Na bieżąco ją rejestrowaliśmy. Potem Havoc pojechał w świat a ja siedziałem nad miksem 2 czy 3 miesiące z przerwami.

Zastanawiam się, jaki był podział obowiązków w zespole – kto zajmował się czym?

Nihil: Nie było jakiegoś ustalonego podziału, nie przypominam sobie jak to się odbywało. Zdaje się że wszystko zaczynało się od tego, kto pierwszy dorwał się do perkusji.

Może to dziwne pytanie, ale spotkanie dwóch osób i współpraca musi wiązać się z porozumieniem – co was w sobie nawzajem zainteresowało/zaintrygowało do tego stopnia, że postanowiliście założyć zespół?

Havoc: Ja jestem osobiście fanem twórczości Nihila i tak, jak już mówiłem, byłem ciekaw co wyjdzie z połączenia naszych światów. Poza tym dobrze nam się razem pije.

Rozumiem, że płyta powstała na zasadzie korespondencyjne – przesyłaliście sobie pliki, czy może w jakiś jeszcze inny sposób?

Nihil: Nie, jak mówiłem, Havoc przyjechał na Śląsk z gitarą i zrobiliśmy całość praktycznie od zera.

Słuchając płyty mam wrażenie, że wiele z tych motywów powstało w ramach upiornego jam session. W trakcie takich niezobowiązujących harców pojawiały się tematy, które potem obrabialiście, nadając im odpowiednią formę… czy to tylko wytwór mojej wyobraźni?

Gówno!!
Gówno!!

Nihil: Dokładnie.

Jak możecie opisać muzykę, która znalazła się na płycie? Uważacie, że stworzyliście nową jakość?

Havoc: Nie sądzę, że można tutaj mówić o nowej jakości. Szczególnie w dzisiejszych czasach. Wszystko jest przecież zawsze do czegoś trochę podobne. Niestety, nie umiem opisać słowami, ani muzyki, którą stworzyłem z Nihilem, ani tego, co robimy z Blindead. Nie zastanawiam się nad tym. Kiedy tworzę, to wkładam w to całe serce, a reszta dzieje się sama. Każdy i tak usłyszy w tym coś innego i tak powinno zostać.

Grafika i dźwięki tworzą, trzeba to przyznać, dość ponury obraz. Mieliście taki zamiar, czy może taka muzyka leży w Waszym charakterze?

Havoc: Po prostu takie już z nas ponuraki…

Zastanawiam się na ile to co słyszymy jest wynikiem waszych poszukiwań – czego brakowało wam w macierzystych zespołach a co odnaleźliście wraz ze SIASDMOTV?

Havoc: Na pewno mieliśmy tutaj więcej miejsca na eksperymenty, no i o wiele łatwiej  pracuje się we dwójkę niż np. w szóstkę. Wiesz, sposób w jaki nagrywaliśmy tą płytę znacznie różni się od tego jak pracujemy z Blindead. To dwa zupełnie różne światy.  Dla mnie to było bardzo rozwijające doświadczenie, bo pierwszy raz przekazałem taki ładunek emocjonalny bezpośrednio na płytę. Nie było siedzenia i zastanawiania się nad aranżacjami. Jak coś nam się podobało to od razu to rejestrowaliśmy. Jakby tak podsumować wszystkie zabawy z hałasem, które zarejestrowaliśmy, uzyskalibyśmy pewnie kilka godzin materiału… To jest zdecydowanie najbardziej spontaniczny projekt w jakim uczestniczyłem, bardzo wiele się przez to nauczyłem i mam nadzieję, że w niedługiej przyszłości znajdziemy czas na zrobienie drugiej płyty.

W wielu miejscach muzyka zawarta na albumie spokojnie może być nazwana hałasem. Czy to dążenie do dźwiękowej brzydoty, do epatowanie takim industrialnym łomotem, nie mającym żadnych ram aranżacyjnych, jest chęcią odreagowania i takiej pierwotnej potrzeby oczyszczenia umysłu?

Havoc: W tych momentach tytułowe mewy i łabędzie przekopują się przez pustkę tudzież próżnię, myślałem że to oczywiste…

Najtrudniejszym kawałkiem na płycie jest niewątpliwie część piąta. To siedemnaście minut hałasu totalnego, bliskiego dokonaniom holenderskiego Gnaw Their Tongues. Czy mieliście jakichś bohaterów, którzy zainspirowali Was do stworzenia takiej muzyki?

Havoc: Oczywiście naszymi bohaterami były mewy i łabędzie, a nie Holendrzy, o których już po raz kolejny słyszę, a nigdy nie słyszałem ich hałasu.

Osobiście, podczas słuchania płyty w głowie miałem bardzo specyficzny miks trzech muzycznych światów – SWANS/Falarek Band/GTT. Czy coś w tym jest, czy sięgacie w zupełnie inne, muzyczne światy?

Havoc: Sięgamy przede wszystkim do tego co siedzi w nas, a podczas sesji, z tego co pamiętam, słuchaliśmy głównie Iron Butterfly i The Doors.

Kiedy słucham utworów III  i IV, określeniem, które nasuwa mi się niemal od razu, jest „trans” – a to z kolei idzie w kierunku ostatniej płyty  MasseMord z jej opętańczym pulsem. Także Blindead obraca się w podobnych rejonach. W jakiej mierze Wasze główne zespoły wpłynęły na SIASDMOTV?

Nihil: Ciężko powiedzieć, wydaje mi się że żaden. Ta muzyka na pewno ma wiele wspólnego z naszymi macierzystymi zespołami, ale to chyba nie działa na zasadzie że się tym sugerujemy, tylko takie są nasze stajle, w takie a nie inne sposoby kładziemy łapska na gryfach, w końcu jesteśmy bardzo ograniczonymi ludźmi, hehe.

Czy mieliście jakieś sugestie/pomoc ze strony kolegów z macierzystych formacji?

Nihil: Pamiętam, że Sars mi zasugerował podczas sesji żebym podciął sobie włosy. Ponadto zrobił zdjęcia, jako że jest obskurnym fotografem i zagrał na basie przez kilka sekund w jednym numerze. W innym Deadman dograł swoje partie. Najlepsze na płycie.

Patrząc na wasze kariery muzyczne zauważam tendencję do odchodzenia od klasyki metalu. W przypadku Nihila zaczęło się wszystko od stricte black metalowego MasseMord a potem były/są Furia, Morowe, ostatni MasseMord także nie jest dziełem jednoznacznie metalowym, Havoc zaczynał od Behemoth a teraz tworzy muzykę, która z klasycznie pojmowanym metalem nie ma zbyt wiele wspólnego. Czy taka tendencja świadczy o powolnej erozji klasycznych, metalowych form? W jaki sposób, waszym zdaniem, wyczerpuje się formuła grania takiej muzyki?

Havoc: Nie wyczerpuje się. Ja wciąż uwielbiam metalowe formy w postaci np. Slayer czy Entombed i wielu innych. Nie mam po prostu obecnie ochoty grać takiej muzyki, ale wciąż pojawiają się nowe zespoły, które godnie podtrzymują tradycję. Nie chcę tutaj rzucać nazwami w nieskończoność, ale weźmy chociażby ostatnią płytę Azarath na przykład. Oni nie są oczywiście nowym zespołem, ale ta płyta jest świetnym dowodem na to, że prawdziwy metal ma się znakomicie!!

Przypadku takich projektów jak Wasz, zawsze musi paść pytanie, czy zamierzacie przekuć studyjną formułę na granie „live”. Czy zamierzacie w jakiś sposób promować muzykę, grać koncerty, czy raczej pozostaniecie stricte studyjnym projektem?

Havoc: Chciałbym, żeby do tego doszło, ale na razie ciężko będzie mi znaleźć czas. Jak tylko pojawi się na to szansa, to na pewno ją wykorzystamy.

Na koniec kilka słów na temat innych waszych zespołów –jakie są najbliższe plany Blindead, Morowe, Furia i MasseMord?

Nihil: Właśnie nagraliśmy dużą płytę furii, teraz ją miksuję i chciałbym żeby wyszła jak śnieg będzie jeszcze leżał. W okolicach marca/kwietnia pogramy kilka nowych piosenek live podczas trasy z Bloodthirst.
Havoc: My będziemy się powoli przymierzać do nowego materiału Blindead. Chciałbym, żebyśmy weszli do studia jeszcze w tym roku, ale zobaczymy jak to się wszystko ułoży. Zagramy pewnie jeszcze kilka koncertów w między czasie.

Ostatnie słowo należy do Was…

Nihil: Gówno!

Rozmawiał Arek Lerch