RAGEHAMMER – ptaki ciernistych krzewów

Wydawać by się mogło, że ptaki, stworzenia tyleż intrygujące, co głupie (przynajmniej z punktu widzenia aroganckiej istoty ludzkiej), niewiele mają z metalem wspólnego. Kłam temu zadaje jednak nie tylko okładka „Screaming for Vengeance” i kultowy teledysk do „Groove” Disharmonic Orchestra, ale także czteroosobowy oddział krakowskich komandosów, sprytnie zakamuflowany jako zespół wykonujący muzykę metalową. Wraz z Bartoszem Cieślakiem, który z zamiłowania jest ornitologiem, wzieliśmy na spytki Heretik Hellstörma, pełniącego w Ragehammer rolę ministra propagandy.

Zespołów ze słowem „hammer” w nazwie była już cała masa. Wystarczy wspomnieć o Demolition Hammer, Nembrionic Hammerdeath czy Hammerfall (żeby nie wymieniać tych najbardziej oczywistych nazw). W waszym przypadku jasnym jest jednak, że bezpośrednią inspiracją do wyboru takiego a nie innego szyldu był kultowy MC Hammer. Czy nie obawialiście się jak coś takiego zostanie odebrane przez z natury dość ortodoksyjne środowisko fanów metalu?

Nie obawialiśmy się, gdyż jako podziemni celebryci jesteśmy już na tym etapie, gdzie przeciętny metalowy obsraniec może nas „kętaczdis”… Nazwa była jeszcze poniekąd hołdem dlaRagehammer 1 autorów takich przebojów, jak „Nasze Złoto” czy „Zabij Go Jak Zwierzę” a także posiadaczy najprzystojniejszego wokalisty wszechczasów, zespołu Hammer, bo chyba niewiele zespołów na tym świecie tak bardzo parło do przodu, mimo własnego samoupokorzenia, wynikającego z samego faktu istnienia, jak oni.

Patrząc na skład Ragehammer widać wyraźne dysproporcje w statusie społecznym muzyków. Czy operator buldożera albo piły łańcuchowej ma w zespole takie samo prawo głosu jak minister?

Najpierw było z tym bardzo wporzo, ja se rządziłem, tu zarządziłem podateczek, tam łatanie dziury budżetowej, chłopaki na mnie klęli i płacili, czasem tylko spalili moją kukłę pod próbownią, trzymając transparent z napisem „HAŃBA!”. Niestety jednak dobre czasy odeszły w niepamięć, chłopaki założyli Solidarność zakładową i teraz wszystkie decyzje podejmujemy na plenach, czasem mnie jajami obrzucą, ja im czasem strażą marszałkowską pogrożę i tak to się kręci. W sumie powoli uczymy się z powrotem rozmawiać bez prawników…

Debiut Ragehammer zdobi arcydzieło sztuki malarskiej, z którym w szranki stawać może jedynie okładka ostatniego albumu Phlegein. Mimo specyficznej kreski, można rozpoznać twarze muzyków, kim jednak jest tajemnicza piąta postać wymachująca skrobaczką do ziemniaków?

To nasz manażer, pan Marcin, któren ceni sobie pyrę z gzikiem.

Czy celebrycki status producenta waszych nagrań pomógł wam w karierze?

Nie chciałbym być w twojej skórze, jak Mikołaj dowie się, że go wyzywasz od celebrytów. Ale status pomógł, od tamtej pory jesteśmy zasypywani przez pocztę listami od fanów obojga płci, niemoralnymi propozycjami, ofertami występów w reklamach banków, sztukami znoszonej bielizny, a nasze konta bankowe sowicie pęcznieją od masowo przepisywanych na nas oszczędności życia, jakimi dysponują nasze fanki powyżej siedemdziesiątki, a wszyscy jak jeden mąż i jedna żona wyśpewują psalmy ku czci M., czasem przeszkadzając nam nieco spać, kiedy urządzają nocne czuwania nad pamięcią o „War Hawks”…

Zespół Nekromer wspiera swoim autorytetem Robert Leszczyński. Czy Ragehammer również zabiega o rekomendację prominentnego dziennikarza muzycznego? Co o waszej muzyce powiedzieliby Anna Gacek czy Marcin Kydryński?

„Zajebiste!” – A. Gacek

„To lepsze niż te gluty od Jopkówny! To jest to co chcę w życiu robić! Śmierć nierównościom społecznym!!! Hajże na Moskwę!!!!” – M. Kydryński

Ragehammer to zespół metalowy do szpiku kości. Czy w takim układzie moglibyście zostać dawcami szpiku? Czy takie stężenie metalu zabiłoby biorcę, czy może mimowolnie stałby się on fanem Impaled Nazarene i Nifelheim?

Wiesz, nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale biorąc pod uwagę, że dzisiaj bardzo trendy na metalowej scenie jest manie białaczki i dawanie szpiku, tedy mamy nadzieję, że szybko się okaże jaki tego skutek będzie, a sprzedaż naszych płyt wzrośnie o kolejne trzy zera.

Obaj wiemy, że oddałbyś życie za metal, ale czy zastanawiałeś się kiedyś, czy metal oddałby życie za ciebie?

Oczywiście. Zastanawiałem się. Ustalanie ostatecznej odpowiedzi niestety jeszcze w toku.

 ptaki ciernistych krzewów

ptaki ciernistych krzewów

Z jednej strony zdajecie się przywiązywać dużą wagę do kwestii higieny oddychania. (maski gazowe w grafice i na zdjęciach, apele o nie marnowanie powietrza), z drugiej w materiałach promocyjnych czytamy o braku szacunku do życia i o chamstwie. Skąd taki dualizm? Czy wspomniane „chamstwo” oznacza, że wchodząc do sklepu nie mówicie „dzień dobry” i nie ustąpilibyście staruszce miejsca w autobusie?

Wiecie panowie, każdy Dr Jekyll ma swojego Dartha Vadera. Cenimy sobie czyste powietrze, wolne przestrzenie, rodzinne ciepło i cień słowiańskiej gruszy, jednak do życia szacunku nie mamy. Totalne zero rispektu. Każdy z nas ma sztyblet z lodu, Corpsebutcher to nawet komary dla sportu zabija (czujesz ekstremę? Zabija! Dla sportu!), a reszta z zapamiętaniem depcze trawę, przez co, jak wierzymy głęboko, upadnie Watykan.

Wasze pierwsze demo zatytułowaliście „War Hawks”. Dlaczego właśnie jastrzębie, a nie na przykład szpaki, czy popularne wśród metalowych kapel kruki?

Być może dlatego, że jak wybieraliśmy się do studia, jak sójka za morze, to Mortar wywinął orła, Avenger puścił pawia, Corpsebutcher wydłubał gila, a ja zapuściłem żurawia w jedną knigę i wyczytałem tam, że określenie „War Hawks” w amerykańskim slangu politycznym określa te frakcje polityczne, które dążą we wszystkim do rozwiązań o charakterze konfliktu zbrojnego. Brzmiało lepiej niż „Przygód Kilka Wróbla Ćwirka”, więc stwierdziliśmy, że nadaje się na tytuł.

Jastrząb z pewnością daje radę w świecie ptaków, ale na współczesnym polu bitwy mógłby wypaść słabo w starciu z czołgiem albo baterią przeciwlotniczą. Na ile wyceniacie skuteczność bojową jastrzębia w skali od 1 do10, zakładając że 10 to bomba atomowa, a 1 to złorzeczenie sąsiada?

Ja bym go wycenił tak na 4 z hakiem, bo całkiem nieźle może dawać sobie radę z piechotą, pierzchającą w popłochu, żeby nie zostać udziobanym. Poza tym najedzony jastrząb na odpowiedniej wysokości nabiera cech bombowca skrzyżowanego z najstraszliwszą bronią znaną ludzkości, jaką jest gówno na patyku i etykietka „ueeee, syfiarz!”.

W którym momencie bitwy generał powinien wprowadzić do walki oddział jastrzębi?

Najlepiej w kulminacyjnym, wtedy bowiem wiadomo, że cokolwiek się później nie wydarzy, będzie już po ptokach…

Ostatnimi czasy dość popularne są rekonstrukcje historycznych bitew, w których często biorą udział muzycy metalowi (żeby wspomnieć chociażby Petera z Vader). Czy nie myśleliście o tym, aby wziąć udział w jednej z takich rekonstrukcji przebrani za oddział jastrzębi?

Owszem, ostatnio poczyniliśmy pewne przymiarki w tym kierunku, występując jako stado wyjątkowo bitnych leniwców, biorących udział w bitwie nad Bzdurą.

Razem z Cremaster zahaczyliście o telewizyjny talent show, co zaskutkowało tym, że w polskiej stacji po raz pierwszy i ostatni widoczne było logo Blasphemy. Czy spełnienie marzeń o występie w szkiełku sprostało waszym oczekiwaniom? Czy poznałeś kogoś znanego, lub chociaż załapałeś się na szwedzki stół?

Ragehammer 2Nic z tych rzeczy, nad czym ubolewam wielce, bo cholernie sobie cenię darmowe, niezdrowe jedzenie. Niestety zostaliśmy potraktowani poniżej godności człowieka i nasze marzenia legły w gruzach. Właśnie opracowujemy marketingową strategię zbiorowego samobójstwa, które rozmachem przyćmi wyczyn Deada. Będze balet, cukrowa wata, występy magika (ale nie tego od bycia bogiem), i wspaniała scenografia, przygotowana dla nas przez Dana Devero. Nie chciałbym jednak zdradzać więcej szczegółów.

Kilka lat temu ofuknął mnie z pogardą uliczny sprzedawca winyli, bo niosłem pod pachą poltonowe bicie „Possessed” Venom, a on miał egzemplarz made in UK. Czy powtórzysz za zespołem Poison Idea, że „record collectors are pretentious assholes”?

„Record collectors are pretentious assholes”. Ale trudne. A czy zespół Poison Idea powtórzy za mną “szksypcze”? Albo „stół z powyłamywanymi nogami”?

Przypadek Nergala i Dody ujawnił zapotrzebowanie środowiska metalowego na własne medium skupione na życiu prywatnym gwiazd naszej barwnej subkultury młodzieżowej. Kto z nas nie chciałby poczytać o imprezowych wybrykach Malty, zobaczyć jak mieszka Adam The First Sinner, podejrzeć zdjęcia z randki Hekte Zaren? Czy twój zine „Dejekta Infinitus” jest w stanie wypełnić tę lukę na rynku medialnym?

Niestety nie jest, nad czym ubolewam, bo sam zajrzałbym chętnie do garnków takiemu Goatowi z Von, czy posiedział jak król na taborecie u Nocturnal Grave Desecratora and Black Windsa, wsuwając pieguski i popijając sasafrasową herbatę…

Czy jako doświadczony dziennikarz muzyczny potrafisz wskazać artystę, któremu chciałbyś napisać jego „Spowiedź Heretyka”?

Rocco Siffredi!

Ostatnie pytanie to test wyboru, w którym należy wybrać większe zło i uzasadnić swój wybór.

a) „Ugra Karma” czy „Tol Cormpt Norz Norz Norz”?

„Tol Crompt…” jest zajebiste, ale to po „Ugra Karma” krisznowcy uwierzyli, ze koś naprawdę chce ich obrazić, więc jednak namber łan (to po angielsku) uznaję za zło większe, choćby z uwagi na ten fakt, że kriszna w zło nie wierzy.

b) „Bestial Invasion” czy „Outbreak of Evil”?

“Ałt! Brejk! Ofiwyyyyyyyyyyyyyyl!!!!!!”

c) Glen Benton czy Euronymous?

Euronymous, bo był komunistą i już nie żyje, a nie to co Bętą.

d) Golarz Filip czy Buka?

Golarz Filip! Sorry, ale nie wiem, co ludzie mają z tą Buką. Pierdołowata przerośnięta zamrażarka do gleby. Gdybyś jednak zapytał o hatifnaty, to jednak twórca cyborga Adolfka nie miałby chyba szans…

Dziękujemy za wywiad. Knuj wojnę!

Tak jest, kapralu! Dam im bobu!

Rozmawiali Bartosz Cieślak i Michał Spryszak