PURPLEHAZE ENSAMBLE – Różne formy szaleństwa

Debiutancki album krakowskiego Purplehaze Ensamble w założeniu miał być jedynie demówką, która pozwoli poznać zespół nowemu muzykowi. Jednak jak stwierdził gitarzysta i wokalista w jednej osobie czyli Macias, wyszło na tyle dobrze, że stała się z nagrania demo płyta. Bardzo dobra płyta. O kulisach powstania jednego z ciekawszych debiutów ostatnich miesięcy, planach na przyszłość i Krakowie rozmawiałem właśnie ze wspomnianym wyżej osobnikiem, który miał całkiem sporo do powiedzenia…

Dlaczego PurpleHaze musiał umrzeć by narodzić się mógł Purplehaze Ensamble?

Bezsensowne wydało się nam trwanie przy nazwie PurpleHaze, gdy muzyka inna, nowe członki i zmiana salki… Nie chcieliśmy odcinać się jednak od przeszłości, bo jednak trzon grupy i korzenie te same, także uzupełniliśmy nazwę o słowo Ensemble. Słowo to wyraża również kierunek jaki obraliśmy, z archipelagu chamskiej prostoty i darcia mordy, zawróciliśmy okręt na spokojniejsze wody delikatnej awangardy. Jednak tak na prawdę słowo Ensemble ( z greckiego RAZEM) dodaliśmy, aby zwrócić słuchaczom uwagę na to, że jesteśmy PurpleHaze a nie Purple Haze (które to jest dziełem pewnego czarnoskórego hipisa).

Pod szyldem PurpleHaze zostaliście wrzuceni do worka z napisem „klimaty okołostonerowe” – dziś, gdy wasza muzyka zawędrowała w inne rejony, czujecie się związani z jakąkolwiek sceną?

Tak, ale raczej przez kontakty z różnymi zespołami z tych klimatów, z którymi przyszło nam zagrać. Muzycznie już nie bardzo, o ile na płycie pojawiają się dość częste odniesienia do stonera, o tyle nowy materiał to już trochę inna bajka.

Jeśli nie konkretna, gatunkowa scena to może czujecie się związani z miejscem, w którym przyszło wam tworzyć? Wielu artystów podkreśla to, że miejsce, w którym tworzą wpływa zasadniczo na twórczość jako taką. Jak w takim razie Kraków wpłynął na PE?

Kraków oczywiście wpływa w jakiś tam sposób na naszą twórczość, ale w jaki? Mówiąc szczerze, nie zastanawiałem się nad tym do tej pory, nie ma co pisać górnolotnie, że Kraków taki awangardowy i wysublimowany i nigdzie indziej takiej wspaniałej muzyki byśmy nie stworzyli… Może raczej wspomniałbym o tutejszym smogu, wszechogarniającej depresji i dekadencji oraz trwającym już ponad 100 lat krakowskim fin de siecle, które wpływają na dość smutną i duszną atmosferę na naszej płycie.

Różne formy szaleństwa

Różne formy szaleństwa

W październiku ubiegłego roku wydaliście sumptem Unquiet Records/Defense debiutancki LP – pytaniem, które wręcz ciśnie mi się na usta jest – dlaczego zdecydowaliście się za rejestrację instrumentów na tzw. „setkę”? Przy tak poplątanej i wielowymiarowej muzyce nie było to chyba zadanie łatwe?

Chciałbym móc powiedzieć, iż było to celowe i od zawsze planowaliśmy nagrać ten matex na „setkę”… Otóż nagrywając już prawie dwa lata temu te kawałki celem było posiadanie materiału demo, który ułatwiłby nowemu basiście (którego wtedy poszukiwaliśmy) ogranie naszej muzy… Nikt nie przypuszczał, że będzie z tego płyta, jednak doszliśmy z kolegą Teklą do wniosku, że w sumie można pocisnąć z tego pełnoprawną płytę „bo całkiem spoko wyszło”, w międzyczasie wrócił do nas basista marnotrawny Justyn, a do składu dołączył elektronik Bemben, który dograł swoją działkę. Ja nagrałem wokale w domu. Od nagrania instrumentarium zeszło nam na to ponad rok czasu. Płyta z przypadku, która nie miała być płytą, zebrała całkiem fajne recenzje, a my stwierdziliśmy, że jak nagrywać, to tylko na „setkę”.

Mam rozumieć, że kolejne materiały Purplehaze Ensmble również zostaną zarejestrowane w ten sposób? Dlaczego rejestrację materiału powierzyliście akurat Michałowi? Mieliście pewność, że Red Shift Studio jest tym właściwym miejscem, w którym uzyskacie pożądany efekt?

Oczywiście, kolejny materiał planujemy zarejestrować podczas wspólnej sesji. Co do wyboru studia, zależało nam na bezproblemowości i wyluzowaniu realizatora, musieliśmy szybko się rozłożyć, ustawić brzmienie i nagrać materiał w kilka godzin. Michał to nasz znajomy, wiedzieliśmy, że pójdzie gładko i nie zedrze z nas siana. Tak też się stało: play, record, stop, powtarzamy, record, stop, kolejny… etc. Bezproblemowa współpraca i luźna atmosfera. Mixy i mastering też robiliśmy u niego. Gość wie o co chodzi w każdej muzie, słucha co się do niego mówi, potrafi doradzić i nie tyka się autotune’a…

Część materiału z debiutu brzmi w moim odczuciu jak improwizacja. Inspiracje jazzem? A może efekt braku spiny na sesji, która miała być tylko dla Was?

Faktycznie, stresu właściwie nie było. Improwizacja wynikła bardziej z tego, że np. Tekla nie miał do końca ogranych kawałków, w sensie jakiś przejść czy coś, więc je ogarniał na gorąco. Natomiast basista Justynian robił co tam mu się żywnie podobało na tem basie, ale obaj wiedzieli co robią i wyszło elegancko.

Co zmieniło się w zespole po wydaniu debiutanckiego LP? Zostaliście zauważeni czy może wasz czas jeszcze nie nadszedł? Dobre recenzje przełożyły się na zainteresowanie zespołem zwykłych słuchaczy?

W sumie to dużo się nie zmieniło, było sporo pozytywnych recenzji, ale jak to zwykle bywa, nie przełożyły się na większą popularność. Gramy sobie dalej, bez ciśnienia, przygotowujemy nowe kawałki, ogarniamy inne projekty – Tekla – Dealera, Bemben – Fleshworld, a ja i Justyn – Lennox Row. Polecam wszystkie.

Macie już zaplanowane to jak będzie brzmiał i wyglądał kolejny materiał PE? Zastanawia mnie to jak patrzycie na rozwój zespołu w kontekście wykonywanej muzyki – kolejne wasze dźwięki będą jeszcze bardziej połamane a może cięższe, prostsze i bardziej dosadne?

Sam nie wiem co to będzie, mamy kilka szkiców, na pewno chcemy zachować garażowy sound. Będzie bardziej psychodelicznie i transowo, mam nadzieję. Ja raczej przestanę już drzeć mordę, bo mówiąc szczerze znudziło mi się to, wolę skupić się na czystym śpiewaniu, postaram się żeby było „czarno”, jeśli chodzi o feeling. Chcielibyśmy aby elektronika trochę wypłynęła. Także truchcikiem zmierzamy dalej w stronę Deftones, Alice in Chains czy „spokojniejszych” rzeczy od Mastodona.Purple Band

Muzyka to jedno a przekaz około muzyczny drugie; co PurpleHaze Ensamble chce przekazać światu poprzez swoje teksty? Jak sam wspomniałeś, w waszym odczuciu płyta ma „dość smutną i duszną atmosferę” – znajduje to odzwierciedlenie w tekstach?

W większości teksty są bardzo osobiste i dotyczą przykrych spraw, które dotknęły ludzi z mojego bliższego i dalszego otoczenia… Wszystkie teksty są o różnych formach szaleństwa, każdy tekst jest o kimś innym, każda z tych osób na swój sposób jest szaleńcem. Postaci z okładki reprezentują właśnie ich. Najlepsza z tych historii, o której mogę czy też chcę opowiedzieć w prost, tyczy się chłopa z Bielska-Białej, który za młodu bawiąc się z przyjacielem w lesie natknął się na wojenny niewypał, no i jebło. Jego przyjaciel zginął na miejscu, a on oszalał i do dziś snuje się z kijaszkiem po ulicach i opukuje krawężniki w poszukiwaniu niewypałów. Ludzie śmieją się z niego, nie rozumiejąc, że on chce ich wszystkich uratować. Historia ta bardzo mnie poruszyła. Zasłyszałem ją jakiś czas temu od kumpla z tamtych stron, nie wiem czy jest prawdziwa, i nie wiem czy chciałbym żeby faktycznie taka była. Numer opowiada też ogólnie o odmienności i wszechobecnym dla niej niezrozumieniu, a nazywa się „Kickin curbs with a thin stick”.

Wspomniany kawałek to jeden z moich ulubionych na płycie. Ciężka muzyka nie może istnieć bez koncertów, zagraliście ich już trochę czy, któryś szczególnie zapadł Wam w pamięć? Czego możemy spodziewać się wybierając się na koncert PE?

Ja chyba najlepiej zapamiętałem dwa z listopada 2012, w Gdyni i Warszawie, fajnie było przejechać Polskę dla tych dwóch koncertów. W Gdyni przeeleganckie afterparty z ronim jamesem dio, papieżem polakiem i bandą grzybiarzy z miejscowości Perplin. Natomiast w Warszawie koncercik o 1 w nocy dla 10 pozostałych osób, które wykazały więcej entuzjazmu wobec naszej sztuki, niż nie raz pełna sala.

O planach na przyszłość w temacie muzycznej drogi już wspominałeś, ale skupiając się na tym co zdarzy się w najbliższych miesiącach, chciałbym dowiedzieć się gdzie będzie można was zobaczyć na żywo? Może jakieś koncerty poza granicami naszego kraju? Dzięki za wywiad!

Niestety, na razie nigdzie nie gramy, próbowałem zorganizować minitraskę na wiosnę, ale się nie udało. Wrócimy do grania po wakacjach, na razie wszyscy mamy zap… z innymi rzeczami. Dzięki za wywiad, miło, że nas zaprosiłeś!

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Zdjęcia: archiwum zespołu