PRESIDENTS OF NOISE – nie odpuszczamy…

Wrocławscy Prezydenci (w cv znajdujemy takie nazwy jak HeadUp, Enblema, Hetane czy Nation…) wymyślili najlepszy z możliwych sposobów na muzyczny sukces. Można go streścić w dwóch słowach – prostota i energia. Ich debiutancka płyta „No Revolution” to miks prostego  metalu, generującego niesamowite pokłady energii, która tak na płycie jak i koncercie zmiażdży głowę. U podstaw propozycji zespołu legły dokonania takich grup jak Machine Head i Lamb Of God. Thrash’owy, tłusty riff, zasuwająca wyrywającym z butów groovem sekcja, do tego wyraziste, solidne aranże i kilka dobrych kompozycji. Presidents Of Noise stawia na koncerty i to mnie wcale nie dziwi.  Może taki modny kierunek, nowoczesnym thrash metalem zwany, w Polsce się nie zakorzenił, ale zespół działa w myśl zasady „ten nic nie osiąga, kto nic nie robi…”. Trzymamy kciuki… Poniżej kilka słów od Kędziora, gitarzysty zespołu…

Muszę przyznać, że Wasza płyta urwała mi łeb. To autentycznie jeden z szczerszych materiałów, jakie dane mi było ostatnio słyszeć. Jak Wy oceniacie swoje dokonanie?

Dzięki za miłe słowa na sam start. Jesteśmy bardzo dumni z „No Revolution” to nasze pierwsze wspólne dziecko, dużo pracy, serca i energii włożyliśmy w tworzenie tego materiału. Powstawał on w fajnej, kumpelskiej i bardzo kreatywnej atmosferze – mamy nadzieję, że to słychać

Czego brakowało (brakuje?) Wam w macierzystych zespołach, że postanowiliście stworzyć PoN?

Wszystkiego, co słychać w muzyce Presidents of Noise… Może nie tyle nam brakuje, co chcieliśmy spróbować czegoś trochę innego. Chcieliśmy grać muzę mocniejszą, szybszą, trochę bardziej pokręconą stylistycznie i momentami bardziej „metalową” niż to, co robiliśmy z macierzystymi bandami.

Jak zdefiniujecie Waszą muzykę – określano ja już jako deathcore, metalcore i thrash  czy groove metal – macie swoje nazewnictwo?

Z tą kwestią mamy zawsze sporo kłopotów – staramy się łączyć wszystkie wymienione stylistyki w jedną spójną, ale i ciekawą całość. Sami najczęściej opisujemy się jako Metal. Aczkolwiek myślę , że słychać u Nas sporo różnych, ciężkich odmian Metalu.

Osobiście, pisząc recenzję uznałem, że muzyka PoN to spotkanie Machine Head z Lamb of God i As I Lay Dying. Zgadzacie się ze mną, lubicie te zespoły, czy macie zupełnie inne inspiracje?

Jasne MH I LoG wywarły na nas na pewno duże piętno, nie ukrywam, że lubimy taką muzę,  ale słuchamy bardzo różnej muzyki, od metalu przez hardcore, rap, elektronikę, jazz i mnóstwo innych. Generalnie wszystko, co dobre dla ucha nas inspiruje.

Bardzo odważna jest nazwa zespołu – nie boicie się, że ludzie będą ją powtarzać z przekąsem, śmiejąc się z Waszego tupetu?

Nie boimy się żadnych reakcji,  wręcz przeciwnie jesteśmy ich bardzo ciekawi. Póki co, nie spotkaliśmy się z opiniami negatywnymi na temat zespołu, muzyki czy nazwy. Mnie osobiście nazwa się podoba, myślę, że nieźle opisuje naszą muzykę i koncerty.

Wasza muzyka ma zdecydowanie koncertowy charakter. Jest dość jednowymiarowa, posadowiona na fundamencie znakomicie pracującej sekcji i solidnej, miażdżącej pracy gitar rytmicznych. Liczycie, że staniecie się polskim, koncertowym number one?

Bardzo chcielibyśmy wypłynąć gdzieś dalej,  na koncertach zawsze dajemy siebie 100% i myślę , że dzięki temu zbudujemy solidną pozycję na rynku. Jesteśmy otwarci na granie wszędzie, gdzie nas chcą ludzie. Nie ukrywamy też, że mamy wielką chrapkę na granie za granicą…

Jak wyglądała praca nad materiałem – jakieś wspomnienia z sali prób i studia?

Praca nad materiałem ruszyła w 2008 roku, jako kumple spotykaliśmy się co poniedziałek przy piwku gotowi do grania tego, co nas kręci. Bez spiny, dla przyjemności. Z czasem projekt przerodził się w konkretny pomysł na konkretny zespół, muza zaczęła nabierać fajnych kształtów. Zainwestowaliśmy trochę kasy w Studio ErthWormRecords gdzie pod okiem Ignacego „Iggy” Gruszeckiego nagraliśmy materiał. W międzyczasie pozmieniał się trochę skład zespołu, ostatecznie myślę, że zmiany wyszły nam na dobre i czujemy, że to jest to. Z ciekawych historii – Na dzień przed nagrywaniem gitar na płytę  nasz ówczesny, drugi gitarzysta skończył Kadencję jako „Prezydent” podobnie było z basem – praktycznie wszystkie wiosła nagrałem sam i muszę przyznać, że nie było łatwo, ale jestem bardzo zadowolony z efektów tej „orki” (śmiech…).

Coś na temat polskiej rzeczywistości – jak taki zespól jak Wasz funkcjonuje – gracie koncerty dla hardcore’owej publiczności, czy chcą Was raczej na typowo metalowych gigach. Organizujecie sobie koncerty sami, czy liczycie na wsparcie organizatorów, czy wytwórni?

Gramy gdzie się da –  i dla hardcore’owców i dla metalowców, w większości załatwiamy koncerty sami. Do niedawna  zajmował się nami „menager”, ale nie byliśmy zadowoleni z tej współpracy i podziękowaliśmy „życzliwemu Koledze”… W zasadzie utwierdziliśmy się w przekonaniu, że do póki nie ma się podpisanego konkretnego kontraktu z wytwórnią lub jakimiś profesjonalnymi Agencjami Bookingowymi, wszystkie sprawy zespołu musimy trzymać sami w garści. Niebawem startujemy z organizacją jesiennej trasy, po Polsce i być może części Europy. Cały czas śledzimy wszelkiego rodzaju konkursy dla kapel – nieskromnie powiem, że zakwalifikowaliśmy się do drugiego etapu  konkursu kapel w którym nagrodą jest granie na Dużej Scenie Przystanku Woodstock 2011 – koniecznie trzymajcie za nas kciuki!!

A propos wytwórni – nie było nikogo chętnego, by wydać ten materiał?? Przecież to jedno z najlepiej brzmiących wydawnictw ostatnich miesięcy…

Cały czas uderzamy materiałem gdzie się da, niestety w Polsce póki co duże wytwórnie nie są nami zainteresowane. My nie odpuszczamy i mam nadzieję, że już niedługo będzie info z naszej strony o kontrakcie płytowym.

Jak wyglądają plany promocyjne na najbliższe czasy?

Koncerty, wywiady, recenzje… Próbujemy nawiązać kontakty z zagranicznymi i polskimi agencjami bookingowymi , mamy już kilka opcji do przemyślenia. Latem pojawimy się na kilku festiwalach, do czerwca mamy jeszcze kilka klubowych koncertów. Planujemy również nagranie kolejnych teledysków i powoli pracujemy nad nowym materiałem.

Słowo na pożegnanie…

Słuchajcie „ No Revolution „ – zamawiajcie przez stronę koszulki i CD i wpadajcie na koncerty. Zawsze aktualne info zajdziecie na www.presidentsofnoise.com. Pozdrawiamy Serdecznie  Dzięki wielkie  za wywiad!!!

Rozmawiał Arek Lerch