POWER TRIP – hardcore’owe dzieciaki

Było o nich jakiś czas temu na łamach Przemocy. Może niektórzy z Was już dawno o nich zapomnieli, za to my przypominamy. Poniżej, szybki jak błyskawica z okładki Metallica, wywiad z wokalistą Power Trip – Riley’em. Ten człowiek kazał nam trochę na siebie czekać, ale, koniec końców, udało się. Zaraz dowiecie się nieco o jego podejściu do życia, tworzenia, omówimy też temat płyty „Manifest Decimation„, która nie zdążyła jeszcze na dobre zarosnąć kurzem, a także zahaczymy o prawdziwy hc i old school metal. A zatem, wszyscy gotowi? Można zaczynać!

Cześć Riley, jak się masz, do cholery?

Riley: Mam kaca, ale daje radę!

Czy mógłbyś w kilku słowach opisać Wasz zespół, wytłumaczyć trochę nazwę i po co ten band powstał? Wiesz, dla lokalnych head banger’ów, którzy może nigdy wcześniej o Was nie słyszeli?

Jesteśmy Power Trip, nazwaliśmy się tak, ponieważ pomyślałem, że to fajne określenie dla hardcore’owej kapeli, poza tym jest też zajebista płyta zespołu z Nowego Jorku – Ludichrist, zatytułowana „Powertrip”. Jesteśmy paczką hc/punkowych dzieciaków, grających crossover/thrash metal. Inspirujemy sPTię wszystkim – od Cro-Mags i Leeway po Exodus, Sepultura, Obituary, Entombed, Anti-Cimex i wieloma innymi bandami. Jaramy się tym co oddaje cześć mocy potężnych riff’ów!

Co się z Wami działo od roku 2009? Z tego co pamiętam, nagraliście demo i ep-ki. Co porabialiście przez te wszystkie lata? Próby? Trasy? Jedliście? Imprezowaliście? Co jeszcze?

Zjeździliśmy Stany, grając wiele tras koncertowych, byliśmy nawet raz w Kanadzie. Poza naszą demówką, nagraliśmy też dwie ep-ki, kawałek na składankę, no i oczywiście nowy album.

Czy Wasz line-up zmienił się od tamtej pory? Czy jest to nadal oryginalna załoga Power Trip?

Jedyną zmianą, jaką zaliczyliśmy była roszada na stanowisku perkusisty. Na demo grał nasz kumpel Mark, potem doszedł Marcus i grał z nami kilka lat, teraz jego miejsce za garami zajął Chris Ulsh (Mammoth Grinder, Hatred Surge, Impallers). To jest nasz najsilniejszy skład do tej pory i nie sądzę, żeby zmienił się w najbliższym czasie. Jeśli chodzi o twórczość, za muzykę odpowiedzialny jestem ja, Blake i właśnie Ulsh.

PT OkładkaOpowiedz mi proszę o nowym albumie. Wow, to brzmi bardziej jak thrash z lat 80’tych, niż crossover! Skąd wzięliście taki pomysł? Planowaliście coś takiego od początku, czy wszystko wyszło w praniu, podczas nagrywania tego albumu?

Wydaje mi się, że to był dla nas naturalny rozwój, chcieliśmy wprowadzić do naszego muzykowania więcej elementów metalowych. Kiedy zaczynaliśmy grać nasz stuff, wtedy faktycznie był to bardziej crossover, nowojorski styl, dlatego, że nie byliśmy wystarczająco dobrzy żeby wycinać klasyczny metal. Teraz mamy takie możliwości, dlatego wmiksowaliśmy w to wszystko więcej melodii i metalowych riffów, ogólnie staliśmy się znacznie lepszymi kompozytorami. Lubimy postrzegać siebie jako zespół „hardcore-metal”. Bez żadnych durnych przyśpiewek, akustycznych gitarek, czy innych, chujowych patentów. Chcemy zwyczajnie robić ciężką, szybką, agresywną i rozpierdalającą muzykę.

 hardcore'owe dzieciaki

hardcore’owe dzieciaki

Southern Lord wydaje obecnie sporo metalowo brzmiących kapel. Dlatego wybraliście właśnie ich? A może  to oni wybrali Was?

Tak się składa, że to Southern Lord skontaktowali się z nami, jesteśmy nieźle zajarani współpracą z nimi. Greg, który prowadzi SLR, kocha wszystkie gatunki i odmiany agresywnej muzyki. Wydaje punkowe płyty, grind core, black metal, muzę instrumentalną i wszystko co znajdziesz pomiędzy. Chcieliśmy kontraktu z takim labelem, który ma szeroki zakres wydawniczy. Dzięki tej współpracy dostaliśmy szansę zaprezentowania się szerszej publiczności, Southern Lord jest ku temu idealny.

Wiem, że jesteście hardcorowcami, ale słuchacie  też, co nie dziwi, sporo metalu. Jakie są Twoje ulubione zespoły? Pytam o odwieczne klasyki i te nowe, jeśli takowych słuchasz?

Osobiście moimi ukochanymi zespołami, w przypadkowej kolejności są: Motorhead, Leeway, Bad Brains, Poison Idea, Cro-Mags, Sepultura, Exhorder, Entombed, Anti-Cimex, Driller Killer, Killing Time, Sodom, True Blue, Breakdown, Bolt Thrower… jest tego za dużo. Z tych nowszych rzeczy naprawdę lubię: Hoax, Impalers, Mammoth Grinder, Iron Age, Hatred Surge, Midnight, Acephalix, Rival Mob, No Tolerance, Wiccans, Cleric, i jeszcze w cholerę innych bandów.

Sceny metalowa i hardcore’owa mocno się wymieszały w ostatnich latach. Chcielibyście pozostać jako prawdziwy, podziemny zespół, czy nie przeszkadzałaby WPT Band 2am większa popularność? Mam na myśli długie trasy, u boku dużych kapel i cały bajzel z tym związany.

To nie ma dla mnie większego znaczenia. Jak długo będę czerpał radochę z tym zespołem, będę grał dla dziesięciu osób, albo dziesięciu tysięcy ludzi. Nie sądzę, byśmy musieli pójść na jakiś kompromis, jeśli chodzi o nasze wartości i ideały, jako hardcorowe dzieciaki opieramy się na tym, czy nam się wiedzie, czy też nie.

Planujecie wpaść do Europy jeszcze w tym roku? Co z Polską? Byłeś tu już wcześniej?

Koncertujemy w Europie w listopadzie i to będzie nasz pierwszy wypad za ocean. Niestety, nie zgramy w Polsce, ale mam nadzieję że już niedługo się i to uda. Polska to kraj, który na pewno chciałbym odwiedzić.

Kto jest autorem Waszej okładki? Wygląda mi to na niezłą, old school’ową robotę!

To Paulo Girardi. Gość jest włoskim malarzem i obecnie prawdopodobnie jednym z najlepszych artystów jacy znaleźli się w pobliżu. Wzbudza koszmary do życia, naprawdę kocham to jak mroczna i pokręcona jest jego sztuka.

Dobra… muszę o to zapytać. Whisky? Wódka? Czy może Coca-cola?

WHISKY!

Jakieś ostatnie słówko dla naszych czytelników?

Praca ssie, laski rządzą! Wielkie dzięki za Twój czas i cierpliwość!

Rozmawiał Sam Tromsa

Zdjęcia: archiwum zespołu/Eric Karjala/Ken Penn