PANDEMONIUM – Mój punkt widzenia, moja prawda…

Najnowsze dzieło Pandemonium  „Misanthropy” to płyta naprawdę bardzo dobra i jeśli uważacie inaczej to… po prostu nadal czekacie na premierę tegoż wydawnictwa. W oczekiwaniu na oficjalne ukazanie się  „Misanthropy” zapraszam na wywiad z liderem Pandemonium, Paulem, który podzielił się za mną kilkoma ciekawymi wiadomościami na temat aktualnej aktywności swojego zespołu…

 

Witaj Paul!! Na początek chciałbym pogratulować Ci nowego doskonałego albumu jakim jest w moim odczuciu „Misanthropy”!

Paul: Dziękuję i niezmiernie cieszę się, że kolejna opinia, kolejnej osoby, w tym przypadku Twój osąd, jest zgodny ze stanem faktycznym. Odnoszę wrażenie graniczące z dużą dozą prawdopodobieństwa, że „Misanthropy” nareszcie pokazało, na co naprawdę stać moją ekipę.

Płyta będzie miała swoją premierę z początkiem marca, ale z tego co widzę machina promocyjna już ruszyła pełną parą… jakie są pierwsze opinie o „Misanthropy”, które do Was docierają?

GODZ OV WAR PRODUCTIONS starannie przygotował się na tę chwilę. Poprzedziły to dwa długie lata prac. Począwszy od wydania „Devilri” na winylu, organizacji wizualno-koncertowej przedsięwzięcia, wydania „Promo 2010” i wielu, wielu innych zabiegów do dziś dnia i na czynnościach teraźniejszych skończywszy. Opinie jak już wcześniej wspomniałem zbiera same wysokie notowania. Jestem bardzo pozytywnie tym wszystkim powiedziałbym nawet zaskoczony.

GODZ OV WAR czyli szósty członek zespołu…? Jak właściwie doszło do współpracy z Grześkiem? Gdy ktoś w pełni profesjonalnie zajmuje się Waszymi sprawami menadżersko- „biznesowymi” to daje Wam to dużo większy komfort pracy niż wcześniej?

Swego czasu zapytałem/zaproponowałem Grześkowi współpracę. Po namyśle Grzegorz zgodził się na zajęcie się naszymi nazwijmy to górnolotnie „interesami”. Z miesiąca na miesiąc widać było, że jak się facet za coś bierze to na poważnie he, he. Byliśmy pozytywnie zaskoczeni zaangażowaniem ze strony świeżo powołanego do życia GODZ OV WAR PRODUCTIONS. Było sporo do zrobienia i uważam, że plan się powiódł. Pewne znaki na niebie i ziemi wskazują, że to nie koniec naszej współpracy.

Moim zdaniem „Misanthropy” to płyta, które może zrobić trochę zamieszania również poza Polską. Czy jedynym wydawcą tegoż albumu jest Pagan Rec? Dlaczego zdecydowaliście się na akurat tą firmę, oferta Tomasza była zdecydowanie najlepsza?

Już robi się zamieszanie. I bardzo dobrze. Materiał zaskakuje słuchacza. Czuć powiew świeżości, pomysłowości, klimatu, ciężaru i tego „czegoś”. Czegoś, czego jeszcze w Pandemonium nie było. Oceńcie zresztą sami czy mam rację czy jej nie mam. Dlaczego PAGAN ? Bo PAGAN chyba najbardziej do nas pasuje i my do PAGAN … takie mam przeczucia.

Przede wszystkim „Misanthropy” robi wrażenie płyty perfekcyjnie wręcz dopracowanej, wielowymiarowej… Jak długo zajęło Wam skomponowanie tego materiału?

Od premiery „Hellspawn” minęły chyba 4 lata. Myślę, że od tamtego czasu można mówić o rozpoczęciu procesu twórczego „Misanthropy”. Więc sam widzisz, że minęło trochę czasu. Ale czas w tym przypadku zadziałał tylko na naszą korzyść. Lepiej zrozumieliśmy sens tego, co robimy. Materiał dojrzewał a my wraz z nim. Czuliśmy, że nie możemy przyśpieszać, poganiać i prowokować zbyt wcześnie. Nie pomyliliśmy się.

Płytę nagrywaliście w swoim rodzinnym mieście, w Łodzi. Skąd wybór akurat tego studio? Sesja nagraniowa to był żmudny proces czy raczej przyjemnie spędzony czas pełen doskonale spożytkowanej energii twórczej?

Tu znów los/opatrzność podsunęły nam takie właśnie rozwiązanie. Piotrka Tyszkiewicza znam od zawsze. Wiedziałem też, że ma studio i nieźle sobie poczyna jak na realizatora dźwięku. Spotkaliśmy się, pogadaliśmy i doszliśmy do konsensusu. Wyjaśniłem jaką mam wizję „Misanthropy”, jak chciałbym, żeby to wszystko wyglądało. Zaufałem mu i absolutnie tego nie żałuję. Proces powstawania materiału w studio – jego realizacji upływa po połowie na sielankowej zabawie przeplatanej chwilami zmęczenia, niepewności i oczekiwania na finalny produkt. Ale jaki finał nam zgotowało VIRIAM ART STUDIO wszyscy już wiemy. Powstało tam coś wyjątkowego. Powstał tam nowy album Pandemonium– „Misanthropy”.

Porównując nowy album z poprzednimi płytami Pandemonium nie sposób pominąć tego, że Twój zespół jeszcze nigdy nie brzmiał tak potężnie. Jaki priorytet postawiliście sobie podczas sesji… bo mam wrażenie, że była nim całość – brzmienie, aranże, wszystko?

Priorytetem było brzmienie a i owszem, ale nie ukrywam również, że odpowiednio grana muzyka, riffy i niski strój, jaki zafundowaliśmy sobie i albumowi dopełniły dzieła. Generalnie specyfika PANDEMONIUM – nasz styl plus wcześniej wymienione atuty tworzą płytę przestrzenną, potężną, nisko brzmiącą pomrukiem tajemniczej energii.

„Misanthropy” to album na którym możemy usłyszeć sporo mrocznej elektroniki autorstwa Khorzona. Jakoś ciężko mi wyobrazić sobie tą płytę bez tej właśnie warstwy… Elektronika i Khorzon zagoszczą w Pandemonium na stałe?

Zaproponowałem Tomkowi współpracę a ten zgodził się. Po tym co zrobił dla „Misanthropy” nie mogłem przynajmniej nie zapytać czy nie moglibyśmy spróbować popracować nad następną płytą. To, co mamy w zanadrzu naprawdę świetnie rokuje na przyszłość i otwiera nowe horyzonty dla Pandemonium.

Mam rozumieć, że powstają już numery na nowy materiał Pandemonium? Powiem szczerze, że będę z niecierpliwością czekał na kolejną płytę Twojego zespołu… możemy spodziewać się kontynuacji „Misanthropy” czy też zaskoczycie słuchacza czymś zupełnie z innej bajki…?

Powoli, z rozwagą, ale i bez niepotrzebnej „spinki” analizujemy już niektóre partie muzyczne pod kątem nowego wydawnictwa. Wydaje się, że w Pandemonium nastał płodny okres. Myślę, że znów będziecie pozytywnie zaskoczeni, obdarowani, uświadomieni nową jakością Pandemonium.

Jak doszło do współpracy z Androniki Skoula (Chaostar), której obłąkane wokale są kolejnym elementem bez, którego „Misanthropy” nie byłby płytą tak niszcząco potężną?

Androniki nagrał nam niejaki dżentelmen o personaliach Artur Urbanek. Następnie tą radosną informację już bardziej oficjalnie przekazał mi Grzegorz Fijałkowski z GODZ OV WAR. Reszta już należała do mnie. Napisałem do Androniki i ustaliliśmy szczegóły współpracy. Wyszło genialnie – zawsze, jak tego słucham, mam ciary …..

Nie bałeś się trochę tego, że malkontenci będę gderać, że kobiece wokale, że elektronika… Komponujesz, nagrywasz kierując się tylko własnym gustem? Moim zdaniem oba wspomniane elementy nie mają wiele wspólnego z tym jak zazwyczaj traktuje się w metalu kobiecy wokal i elektronikę… o to właśnie chodziło by zrobić coś nietypowego, wykraczającego poza sztampę sceny metalowej?

mój punkt widzenia, moja prawda
mój punkt widzenia, moja prawda

Ja już dawno przestałem się „bać” (śmiech). Gdybym miał przejmować się ludźmi, musiałbym się już wyluzować i założyć bambosze. Kpię z tego, co ludzie powiedzą. Bo najczęściej „ludzie” mają małe móżdżki i gówno wiedzą tak naprawdę . Nasi wierni fani są z nami od przeszło XX lat i rozumieją co w trawie piszczy. A malkontenci i ci wszyscy, którzy na nas srają, niech lepiej przygotują się na to ”… żeby wiedzieli jak to zrobić, gdy już nie będzie po co żyć … „

Z początkiem lutego ruszacie w Polskę na kilka koncertów, jakie będę dalsze posunięcia promocyjne? Planujecie może organizację trasy z Pandemonium w roli headlinera czy też realia są takie, że trzeba będzie się ograniczyć tylko do okazjonalnych gigów organizowanych głównie własnymi siłami?

Te wszystkie weekendowe sytuacje koncertowe to właśnie coś na podobieństwo trasy – taki substytut na potrzeby promocji materiału. Nie widzę sensu gry regularnej trasy gdzie w tygodniu jest jak jest z frekwencją. Robimy sztukę stawiając na jakość a nie na ilość.

Uważasz, że w dzisiejszych realiach nie ma sensu angażować się w „normalną” graną dzień po dniu trasę? Planujecie również jakieś sztuki poza Polską?

W przypadku Pandemonium regularna trasa nie ma sensu. Z wielu przyczyn.  Za strzał w przysłowiową dziesiątkę uważam za to weekendowe wojaże po kraju. Ta metoda zaczyna się sprawdzać. Należy tylko odpowiednio wszystko zaplanować.

Liryki na „Misanthropy” są Twoim dziełem więc proszę przedstaw nam zarys historii, które opowiada ten album? Czujesz się mizantropem?

Owszem, czasami czuję się i to głęboko przekonanym do tej filozofii czy nurtu. Uważam, że jakiś i to, niestety, znaczny procent społeczeństwa uprawia podobne myślenie, tylko różnica polega na tym, że ja nazywam sprawy po imieniu a ta cała reszta to banda hipokrytów w owczych skórach. Pochowanych przed własnymi deficytami i śmierdzących strachem. Chyba zawarłem esencję wszystkiego w tych kilku zdaniach powyżej. Teksty na „Misanthropy” to poetycka próba zmierzenia się z tym tematem. Mój punkt widzenia, moja prawda – NAJMOJSZA…

Utwór tytułowy został zaśpiewany w języku polskim, co moim zdaniem wyszło bardzo ciekawie i dość zaskakująco jednocześnie… w którym języku piszę się/śpiewa łatwiej? W przyszłości będzie więcej polskiego w Pandemonium czy też jest to raczej taki eksperyment i nie będziesz już kontynuował tej drogi?

Polski oddał najpełniej emocje jakie chciałem przekazać w tytułowym „Misanthropy”. Zastanawiam się jak dalej ugryźć kwestie następnych tekstów. W jakim języku ? Czas pokaże. Pozwólmy zaufać mojej intuicji. Tak będzie najlepiej. Najważniejsze to się nie ograniczać i robić to, co się czuje. To się naprawdę sprawdza i powstają rzeczy wielkie.

„Misanthropy” zyskał bardzo gustowną, mroczną oprawę graficzną… Layout to Twoje dzieło, natomiast przy okładce pomagał Ci znany min. ze Stillborn Ataman Tolovy. Tworzenie grafiki do własnych dźwięków to takie dopełnienie wizji artystycznej?

Z tego miejsca chcę bardzo mocno podziękować Atamanowi za postawienie przysłowiowej kropki nad „i”. Czegoś brakowało okładce „Misanthropy”, naprawdę kosmetycznego zabiegu, drobnostki. ATAMAN świetnie wyczuł nastrój i dopełnił dzieła doskonale. Generalnie w kwestii grafik rzeczywiście, przynajmniej w moim przypadku są one dopełnieniem, wypełnieniem muzycznej wizji całego działa jakim jest płyta. Dlatego sam trzymam na tym łapę. Bo wiem, czego chcę.

Zdarzyło Ci się pracować nad grafikami dla innych zespołów? Jeśli tak to, która z prac jest dla Ciebie największym powodem do dumy?

Owszem, zrobiłem kilka rzeczy dla innych zespołów. Ale raczej hobbystycznie. Do każdej pracy podchodzę z należytym zaangażowaniem. W zależności od oczekiwań i stylistyki, mogą być to rzeczy proste lub bardziej złożone formy. Generalni obsługuję graficznie wszystko co się wiąże z PANDEMONIUM – od THE ZONEI po MISANTHROPY. Kwestie okładek, projektów koszulek, obróbki zdjęć itd. itd.

Jeżeli mowa o wizualizacjach towarzyszących dźwiękom to muszę zapytać o to czy planujecie stworzenie video do jednego z hymnów z nowego albumu?

Na chwilę obecną ten temat jest poddawany intensywnym rozważaniom. Skupmy się jednak na premierze „Misanthropy” a na inne kwestie na pewno przyjdzie pora w odpowiedniej chwili. Zdradzić mogę jedynie, że szykują się pewne reedycje na winylu, kolejne po „Devilri”. To będzie nie lada gratka dla naszych wiernych fanów i koneserów muzyki.  Ale jakie to będą pozycje muzyczne – nie chciałbym jeszcze w tej chwili zdradzać do końca. Miejcie czujne zmysły i oczy szeroko otwarte!

Rozmawiał Wiesław Czajkowski