OGOTAY – paskudny robal ziemi

Debiut Ogotay to jedna z ciekawszych, death metalowych produkcji jakie było nam dane usłyszeć w tym roku na krajowym podwórku. Na rozmowę udało mi się namówić SVierszcza, który mimo tego, że do Ogotay dołączył jako ostatni, miał w temacie zespołu całkiem sporo do powiedzenia…

 

„…będzie to kontynuacja z akcentami rytualnymi, mroku puszczy, robactwa i zgnilizny cywilizacyjnej.”

Witaj SVierszcz!! Jak tam samopoczucie po niedawnej premierze debiutanckiego krążka Ogotay? Odbierasz tą płytę jako „swoje dziecko” czy też fakt, że dołączyłeś do zespołu, gdy materiał był już właściwie gotowy sprawił, że podchodzisz do tego albumu mniej emocjonalnie?

Witam wszystkich czytelników Violence Magazine!!! Od samego początku dziękuję również za dotychczasowe wsparcie i recenzje materiałów Ogotay i Sainc… Samopoczucie jak najlepsze czego i Wam życzę! Do całej sytuacji podchodzę z optymalną radością. Mamy pełen skład muzyczny, jesteśmy w stanie zrealizować konkretną produkcję i co najważniejsze, mamy debiutancki album wydany jako digipack, wsparcie wytworni Let it Bleed, pomoc Strych Promotions. Dla mnie to wymarzona  sytuacja o krok naprzód w stosunku do Sainc. Wspiera nas również wiele osób, dobre recenzje, sporo fanów podczas występów… Gotowy album odbieram na spokojnie z poczuciem satysfakcji. Cieszy mnie produkcja i efekt końcowy, cover Andrzeja Lipczyńskiego i oprawa graficzna, logo zrobione przez Simona, naszego perkusistę!

Jak oceniacie w zespole to, jak płyta została przyjęta przez tak zwaną scenę? Z tego co widzę, recenzje są różne od bardzo dobrych po średnie; spodziewaliście się, że będzie lepiej czy też obecny stan w pełni Was zadowala?

Opinie są różne i nie mam na to wpływu. Wiem, że w wielkiej przewadze jest opinia dobra, zwyżkująca!! Oczywiście, że chciałbym, żeby muzyka się spodobała i pewnie miałoby to przełożenie na zwiększone zainteresowanie. I tak generalnie jest! Zaprasza się nas na koncerty (pozdrawiamy wszystkie ekipy, z którymi ostatnio graliśmy!!!), publika coraz bardziej dopisuje, więc cieszy mnie fakt, że jest zainteresowanie Ogotay! Owszem, chciałbym kiedyś przejść na tzw. zawodowstwo i zajmować się tylko muzyką. Pracujemy nad tym i być może, kiedyś, kto wie… Jest konkretny skład, plan na nowy album, koncerty – ok, super!!!

Płytę wydał dość młody, ale już pokazujący się bardzo dobrymi wydawnictwami label Let it Bleed; mieliście jakieś inne oferty odnośnie wydania materiału czy też propozycja ekipy LiB była jedyną jaką dostaliście?

Na początku planowaliśmy wydanie własne, ale udało się nawiązać kooperację z wspomnianymi LiB i Strych. Tak powstał digipack „Eve of the LAst Day”. Ponadto ta „mała” wytwórnia to także magazyn 7 Gates, sklep internetowy Hellshop jak i mnóstwo ekip współpracujących ze sobą: Gods Ov War, Mythrone , mnóstwo magazynów i zinów, które o nas wspominają… Wszystko to sprawia, że czujemy się naprawdę dobrze i w pełni możemy skupić się na muzyce.

Podoba mi się okładka, która zdobi „Eve…”. W dobie dominacji komputerowych grafik malowany obraz to coś wyjątkowego. Został on stworzony specjalnie na potrzeby Ogotay czy wykorzystaliście gotowe dzieło? Kto jest autorem tej grafiki?

Jak już wspomniałem, Andrzej „Lipa”Lipczyński , gdański tatuator. Obraz został namalowany specjalnie dla naszych potrzeb i ogólnej tematyki Ogotay. Dodatkowym atutem jest grafika rytualna oraz logo i to zasługa Simona. Wyszedł nam naprawdę fajny album, również od strony wizualnej…

Jesteś wokalistą Ogotay więc odpowiedz mi proszę na pytanie o teksty, które napisałeś na „Eve…”? Jest jakiś temat, który można uznać za myśl przewodnią albumu?

Jestem wokalistą, ale teksty zostały napisane wspólnie z Piotrkiem Mirskim. Całość wynikająca z nazwy albumu i otoczki do nazwy Ogotay, została spięta w pewną, luźno powiązaną opowieść. Swoistym motywem przewodnim jest tu w skrócie koniec świata. Podsumowanie ludzkości na dobę przed tym naszym ostatnim dniem. To również wyszukiwanie przeze mnie wszelkich, ludzkich patologii i historyjek związanych z paskudnym robalem ziemi – cywilizacją …

Z Ogotay staracie się, gdy tylko to możliwe, grać na żywo. Jak ludzie przyjmują Was na koncertach? Planujecie może na tradycyjnie uważaną za koncertowy „sezon” jesień jakąś małą trasę promującą debiut?

paskudny robal ziemi

paskudny robal ziemi

Tutaj pozdrówki dla zespołów, z którymi graliśmy jak i dla tych, co nas zaprosili. Co jakiś czas dla zespołów w których gram, szykuję koncerty lub festivale. Takim obecnie jest Cytava Festival, którego druga edycja zaplanowana jest na 24 i 25 sierpień. Ponadto zapraszamy wszystkich na darmowy festiwal w Świeciu „X fest Ciężkich Brzmień” – 21-go lipca. Koncerty są planowane cały czas i na bieżąco informujemy o nich na naszych fb, profilach np.: reverbnation, myspace…   

Materiał zarejestrowaliście we własnym „studio” – uważasz, że przy dzisiejszym poziomie zaawansowania i dostępności sprzętu nagrywanie „w domu” jest równie dobrą opcją co wyprawa do profesjonalistów i oddanie swojej wizji muzyki w ręce zawodowego inżyniera dźwięku?

szukam ludzkich patologii

szukam ludzkich patologii

Przerabiałem ten temat z Sainc a jeszcze lepiej działa to w przypadku Ogotay. Na obecnym etapie tworzenia mamy perkusistę i w tym celu rozglądamy się i mamy wstępnie wybrane studio do realizacji perkusji. Wszystko jesteśmy w stanie samemu nagrać i stworzyć solidny materiał. Ponadto takim zawodowcem jest nasz gitarzysta Gufi i nie wiem, czy musimy wydawać okrutne pieniądze na realizatorów i mega duże, znane studia.

Powstaje już nowy materiał Ogotay? Druga płyta będzie kontynuacją czy świeżym spojrzeniem na debiut i ukłonem w stronę bardziej nowoczesnego podejścia do materii death metalu?

Materiał jest prawie gotowy. Mamy już osiem kompozycji, ale chciałbym aby ich było  piętnaście, aby mieć w czym. Obecnie jestem na etapie drugiego utworu wokalnego. Zrobiliśmy rozeznanie w studiach gdańskich odnośnie perkusji. Uważam, że będzie to kontynuacja z akcentami rytualnymi, mroku puszczy, robactwa i zgnilizny cywilizacyjnej. Liczę na mocny akcent graficzny Simona i kilka ciekawych patentów muzycznych, które umocnią nasze władanie nad kraina QA.

Eve…” trafiła też do dystrybucji poza granice naszego kraju. Czy na razie skupiacie się na tym by zbudować silną pozycję Ogotay na rodzimej scenie?

Nie ma takiej opcji jak „silna pozycja”. Staramy sie wspólnie promować zespół. W dobie Internetu staramy sie również samemu „sprzedać” w sieci na ogólnodostępnych portalach jak e-bay. Chłopaki z wytwórni jeżdżą na większe festiwale europejskie, więc płyta dociera naprawdę w różne, fajne miejsca… Liczymy oczywiście na wsparcie naszych fanów i na koncertach szczególnie jest zainteresowanie. W sieci teraz jest wszystko, więc konsumpcyjne społeczeństwo ma dostęp do wszystkiego w nadmiarze a to sprawia, że przebić się do potencjalnego słuchacza wcale nie jest tak łatwo …. Miło będzie jeśli nasze produkty będą się sprzedawać, bo to też pokazuje, że ma się za sobą ekipę słuchaczy. Dziś nie tylko mamy album, ale również ciekawą koszulkę z rytualnymi klimatami a wkrótce smycze, którymi powoli staramy się zainteresować coraz więcej osób.

Po tym jak w niebyt odszedł Yatternig, powołałeś do życia Sainc, zespół, który z death metalem nie ma wiele wspólnego… co w takim razie spowodowało, że wróciłeś do death metalu pod szyldem Ogotay?

Sainc funkcjonował, jak grałem w Yatta. Graliśmy coraz mocniej i takim jest ostatni album kowerowy Sainc „Decameron” a w nim sporo death metalowych wykonawców. W Ogotay zaproponowano mi zrobienie wokali a później nagrałem bas. Mamy konkretny zespół z doświadczeniem i jakąś stabilizację w działaniu. Z Sainc tak, niestety, nie jest. Przymierzam się do stworzenia kolejnego albumu, ale na razie mamy co robić z Ogotay, więc mam nadzieję, że w wolnej chwili wrócimy do rozmów o graniu…

Jeżeli miałbyś wskazać zespół, który w największym stopniu zainspirował Cię do tego by zacząć grać to byłby to…?

Nie patrzę w przeszłość, istotne jest to, że warto słuchać dużo muzyki!!! Zawsze moim guru był i jest Devin Townsend ale oprócz tego wymieniłbym twórców od Massive Attack po Decapitated, Meshugah, Gojira, Periphery….

Na zakończenie chciałbym podziękować Ci za rozmowę i zapytać czego mogę życzyć Ogotay na przyszłość?

Mega dziękuję za rozmówkę i kolejne wsparcie dla zespołu! Wiem, że za jakiś czas będzie okazja, to pogadamy a na dzień dzisiejszy jak najlepszego następnego materiału i póki zdrówko pozwoli, jak najwięcej koncertów ….

AVE VIOLENCE !!!

 

 Rozmawiał Wiesław Czajkowski