ODRAZA – Pewna forma izolacji od świata muzycznego

Jeszcze do niedawna, psiocząc na przesyt jaki panuje na scenie muzycznej, ciągle czepiałem się tego, że brak mi w naszym krajowym kurwidołku debiutu, który sprawi, że świat zatrzyma się na chwilę. No i… stało się. Esperalem tkane to debiut jakiego potrzebowało polskie podziemie. Awangardowa, mocna, pełna artystycznej wolności muzyka z pogranicza black metalowych brzmień. Jestem pod wrażeniem tej płyty i wydaje mi się iż zagłębiając się w odrażający świat Odrazy za każdym razem odkrywam więcej. Ok, koniec tej laurki – co sądzę o Esperalem tkane już wiecie, teraz nadszedł czas na parę słów od twórców tegoż dzieła…

Jeśli wierzyć oficjalnym informacjom to historia Odraza zaczyna się w roku 2009,17 czego efektem jest ten projekt długich rozmów o muzyce czy może bardziej owocnych posiedzeń przy butelce? Odraza daje wam inny rodzaj artystycznych stymulantów niż Medico Peste, MasseMord?

Odraza krząta się w Krakowie począwszy od 2009 roku. Przede wszystkim, projekt ten jest efektem wielu godzin spędzonych w sali prób. Wódka użyźniała wszystko równolegle do osi czasu, a z rozmów na temat muzyki pamiętamy głównie rozkręcony sprzęt audio wypluwający hałas w małej piwnicznej komorze. Wszystko to oczywiście przepalone i zadymione do późnych godzin nocnych. Mieszkając w jednym mieście, przeżywając z nim historię, wyrywaliśmy muzyczne kartki z kalendarza, często w różnej stylistyce, ale wynikające ze zbliżonego postrzegania otoczenia. Odraza nie jest zespołem sensu stricte, służy nam do defekacji pewnych treści i odśnieżania szlaku – do czasu kolejnej zamieci.

Jako, że wszyscy dobrze wiedzą z jakimi zespołami gracie, niemal naturalne wydaje się, że część sceny okrzyknie wasz nowy projekt jako kolejne ogniowo w łańcuchu naczyń połączonych jakie tworzą zespoły spod szyldu LTWB. Odraza jest tylko Waszą, autonomiczną wizją?

Chcielibyśmy podkreślić, że nie stanowimy trzonu odpowiadającego za koncepcje muzyczne MasseMord (w dodatku jeden z nas dołączył do formacji przy okazji powstawania ostatniego materiału). Stanowimy część kolektywu LTWB, jednak tam, gdzie zaczyna się Odraza nie powiewa już sztandar płonącego globu.Drugi

Słuchając „Esperalem tkane” w pierwszej chwili moją uwagę przykuły boleśnie wręcz osobiste (takie mam wrażenie) teksty, na ile warstwa liryczna albumu jest zapisem waszych przeżyć a na ile artystyczną kreacją? Co było pierwsze – pomysł na muzykę czy droga, którą pójdzie koncept jakim podążają wypowiadane na tej płycie często bardzo ciężkie i trudne słowa?

Gdyby warstwa liryczna stanowiła wyłącznie zapis przeżyć, nie bylibyśmy zapewne w stanie skonfrontować się nawet z dzisiejszym wiosennym porankiem. Teksty są wypadkową tychże przeżyć, obserwacji i mniej lub bardziej uzasadnionych obaw o czarne jutro – to bliższe i dalsze. Zarówno muzyka, jak i liryka dojrzewały symultanicznie, czas komplementował, a myśmy dużo palili.

Pytanie, które pojawia się chyba zawsze gdy teksty są niebanalne: na pierwszym planie w Odraza stoi słowo czy dźwięk?

Muzyka to ścieżka, którą przechadza się koncept tej płyty – wartościowanie jest nie na miejscu, bo jedno bez drugiego nie ma racji bytu.

Pomysł by zestawić muzykę ekstremalną z lirykami, które emanują wręcz miejskim syfem i beznadzieją jest co najmniej oryginalny. Gdy słucham „Esperalem tkane” czuję w tych słowach ducha poezji Wojaczka, głos osób zagubionych, znudzonych otaczającą nas szarością – czy tak trudne teksty rodzą się w bólach? Waszym zdaniem metalowi puryści poczują do was odrazę w związku z tym, że odzieracie metalowe liryki z górnolotnych, filozoficznych myśli i sprowadzacie je między bloki?

Tak, rodzą się w bólach – zapewne tak, jak wszelkiego rodzaju teksty noszące znamiona autentyczności. Zapalnikiem Odrazy była właśnie owa górnolotna, często ideologiczna i zupełnie nieprzystająca do codzienności tendencja w muzyce metalowej. Jesteśmy tu i teraz, pora to przyznać i ukłonić się Codzienności. Zamiast wybierać się do wydumanej biblioteki, wyszliśmy po prostu na ulicę i podnieśliśmy to, co leżało nam u stóp. Było tam zawsze. Co do metalowych purystów – ot, taki związek frazeologiczny.

Jeżeli o purystach mowa – uważacie, że polskie podziemie jest gotowe na twór taki jak Odraza?

Pytanie, czy Odraza chce w ogóle być gotowa na takie polskie podziemie.

Pewna forma izolacji od świata muzycznego

Pewna forma izolacji od świata muzycznego

„Esperalem tkane” to również a może nawet przede wszystkim wyborna muzyka. Materiał powstawał na przestrzeni lat czy może samo komponowanie było procesem krótkotrwałym, tylko nie spieszyliście się z nagraniami?  Gdzie szukaliście inspiracji, komponując ten materiał?

Materiał dojrzewał długo, a my wraz z nim. Formował się nawet wówczas, gdy przez kilka miesięcy nie braliśmy do rąk instrumentów. Dobrze pracuje się nad muzyką w tak niezobowiązujący sposób. Wszystko miało swój czas, zostało przemyślane, zarejestrowane, wyprodukowane i jest. Inspiracje znalazły się w najczystszym, pędzonym życiu.

W moim odczuciu Odraza idealnie wyczuła to co dzieje się na współczesnej scenie black metalowej; podążacie wraz z pulsem francuskiej ekstremalnej awangardy, gracie muzykę metalową acz wolną od ograniczeń. Czym jest waszym zdaniem muzyczna wolność z perspektywy twórcy? Można tworzyć muzykę metalową i czuć się artystą wyzwolonym z ograniczeń?

Nie podążamy śladami żadnej awangardy; wyswobodzenie black metalu z black metalu było nieuchronną infekcją tego gatunku muzycznego od momentu, gdy Darkthrone dotarł do paleolitu w 1994 roku. Żyjemy natomiast w konkretnej rzeczywistości i pewne inspiracje były nieuniknione, czerpaliśmy zarówno z szeroko pojętego metalu, jak i z rejonów nie uznawanych powszechnie [sic!] za rewir diabła. Wolność z perspektywy twórcy jakiejkolwiek muzyki zależy wyłącznie od plastyczności jego wyobraźni i woli użycia wyzywających środków – tak właśnie ją postrzegamy – jako możliwość użycia wszelkich dostępnych środków komplementujących treść. Nazwanie czegoś „black metalem” nie musi mieć tym samym dla nas wiele wspólnego z formalną stroną muzyki, w końcu „Black Earth” Bohren & der Club of Gore to najprawdziwsze piekło.

Wasza muzyka bardzo wiele zyskuje dzięki zestawieniu elementów, które pozornie do siebie nie pasują: brzmieniowy syf brata się z prawie czystymi wokalami, dzikie blasty przeplatają się z dziwnymi, poplątanymi partiami. Ten dualizm i dodawanie dużej ilości „smaczków” stanie się wyznacznikiem waszej twórczości?

Nie wiemy co i czy w ogóle stanie się takim wyznacznikiem. Nic nie musi. W tym momencie bardziej skłaniamy się ku zwijaniu się niż rozwijaniu. To dopiero wyzwanie: rzucić w tarczę najprostszym interwałem, aranżem oraz pokładami atawizmu wprost z niedzielnych poranków, gdy świat budzi się do życia, a Ty wychodzisz z ciemnego baru; wokół pędzące rowery, Kraków przewraca Ci się do góry nogami i jedyne czego pragniesz, to w spokoju zasiąść przed monitorem, mając na sobie skarpety i majtki odpalić papierosa i niezawodne tubekitty.

 „Esperalem tkane” nagrywany był w studiach Orion oraz Czyściec, finalny szlif nadał mu natomiast miks wykonany przez M z No Solace. Jaki był wpływ osób, które pracowały nad tą płytą na jej ostateczny kształt? Uważacie, że summa summarum efekt jest taki jak sobie założyliście?

Tak, uzyskaliśmy zamierzony efekt. Wszystkie zaangażowane osoby są tak jak my oddane organicznemu brzmieniu, w każdym wypadku czas odmierzał nam błogi upływ papierosów z paczek, a im był okazalszy, tym posiedzenia nad muzyką były bardziej owocne.

Gramy tam w karty, spoglądamy na dywan fakira, zamieniamy się instrumentami, siedzimy na pufach, owijamy pomarańczowym kocem

Gramy tam w karty, spoglądamy na dywan fakira, zamieniamy się instrumentami, siedzimy na pufach, owijamy pomarańczowym kocem

Premiera albumu jeszcze przed wami, ale już pojawiły się pierwsze recenzje „Esperalem tkane” – śledzicie to jak płyta jest odbierana przez recenzentów?

Owszem, ciekawie jest obserwować z jaką reakcją spotykają się przedsięwzięte środki. Ponadto, gdy to możliwe, próżność należy karmić i niczego jej nie żałować.

Wszechpotężny Wydawca, któremu powierzyliście interesy Odraza bardzo przykłada się do promocji tego materiału – jak doszło do współpracy na linii Odraza- Arachnophobia? Byli też inni zainteresowani wydaniem tego materiału?

Szukaliśmy wydawcy w konwencjonalny sposób: CD, koperta z bąblem, sporo adresów, sporo gołębi. Chętnych do współpracy znalazło się kilku. Arachnophobia wydała się najbardziej zafrapowana. Sprawnie doszliśmy do porozumienia w kwestii spełnienia wzajemnych oczekiwań oraz warunków wydania. Rzeczywiście, rzetelność Wszechpotężnego Suwerena Arachnophobii skutecznie pomogła Odrazie wyjechać na pole. Ma on też palety. Devoted Art Propaganda równie skutecznie przyłożyła się do wypchnięcia „Esperalem tkane” ponad poziom „-1” w wersji kasetowej. Nie wiemy, czy ma palety. Pełne zaangażowanie wydawców w nasze fiksacje artystyczne oceniamy jak najbardziej na plus. Nic tylko dorzucić wyświechtane „jesteśmy zadowoleni ze współpracy’’, jednak ciężko z tym faktem polemizować. Ukłon w ich stronę.

Spróbujmy powróżyć trochę z fusów, „Esperalem tkane” wyprzeda się w całym nakładzie i zaczną nagabywać was zagraniczne wytwórnie; co dalej stanie się z Odraza? Koncerty? Kolejna płyta? A może siedem lat milczenia…?

15Jeśli kiedykolwiek coś miałoby zostać jeszcze powiedziane przez Odrazę, musi to poprzedzać pewna forma izolacji od świata muzycznego. Inspiracje są, pomysłów zdaje się być coraz więcej. Na koncerty zapraszamy do krainy grzybów i kiepów. Gramy tam w karty, spoglądamy na dywan fakira, zamieniamy się instrumentami, siedzimy na pufach, owijamy pomarańczowym kocem. Nie patrzymy daleko, nie tam… gdzie nas nie spotkamy.

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Zdjęcia: archiwum zespołu