NEURONIA – Czas o sobie przypomnieć!!

Warszawska Neuronia wydaną niedawno ep-ką zaskoczyła co najmniej kilka osób. „Insanity…” to przecież nic innego jak kawałek muzy na światowym poziomie. Nie będę też odosobniony w twierdzeniu, że ta krótka płytka sprawiła, że z niecierpliwością wypatruję na horyzoncie trzeciego LP zespołu. W temacie najnowszego wydawnictwa jak i planów na przyszłość wypowiedział się nie kto inny jak Misiek…

 

Witaj Misiek! Dzięki, że znalazłeś czas dla Violence. Ostatnio nie narzekacie chyba na brak zainteresowania zespołem? Jak wielu wywiadów udzieliłeś od chwili, gdy wypuściliście w świat swoje najnowsze muzyczne dziecko czyli „Insanity Relapse„?

Misiek: Oj, trochę tego było… Udzieliliśmy jakichś kilkunastu wywiadów. Cieszy nas to, podobnie jak pozytywne recenzje, tym bardziej, że spora ich część płynie z Zachodu, gdzie kiedyś nie byliśmy tak miło przyjmowani.

„Insanity Relapse” zbiera jak do tej pory i nie tylko w Polsce, bardzo dobre recenzje – co o nowych dźwiękach Neuronia sądzą zwykli fani? Materiał ten ma charakter wyłącznie promocyjny czy szukacie wydawcy i płytka niedługo będzie dostępna dla każdego maniaka ciężkiego grania?

Tak naprawdę nie mieliśmy jeszcze zbytnio okazji zaprezentować się z całością materiału koncertowo, ale opinie fanów po przesłuchaniu płytki są również bardzo pozytywne i dodają nam animuszu. Jeżeli chodzi o dostępność płytki, nie bez powodu wrzuciliśmy ją w sieć – chcemy, żeby w ten sposób była dostępna dla wszystkich. Zrobiliśmy mały nakład w formie CD, ale rozszedł się praktycznie na pniu – zastanawiamy się, czy może nie zrobić drugiej partii? Na pewno nie będziemy się bawić w szukanie wydawcy dla tego materiału – raz, że został on już szeroko rozpowszechniony, a dwa, że znaleźć wydawcę dla ep-ki jest teraz naprawdę trudno. Co do jej charakteru – nie jest on czysto promocyjny, po prostu mieliśmy gotowe cztery – w naszej opinii – dobre kawałki i nie widzieliśmy sensu, żeby dłużej je kisić. Tym bardziej, że od wydania ostatniej płyty minęły już ponad dwa lata i stwierdziliśmy, że czas o sobie przypomnieć!

Jeżeli poruszamy temat wydawców to trudno nie zauważyć, że do tej pory firmy wydawnicze nie były nadmiernie rozrzutne w udzielaniu wsparcia ekipie Neuronia. Debiut wydaliście sami, jedynie przy drugiej płycie współpracowaliście z Fonografiką – labelem, który raczej nie jest kojarzony z ciężkimi dźwiękami. Jak układała się Wam ta współpraca? Jest taka opcja, by Fonografika wydała również trzeci LP Neuronia?

Na obecną chwilę takiej opcji raczej nie ma, ale nie wykluczamy niczego. Jeżeli Fonografika byłaby zainteresowana wydaniem kolejnego albumu na dobrych dla nas warunkach, dlaczego nie? Na pewno pomogła nam zaistnieć na polskiej scenie, ale musimy pamiętać, że ta firma koncentruje się raczej na hip-hopie i wydawanie płyt metalowych czy alternatywnych to nie jest ich główna działalność. Mamy wielki szacunek dla Jacka, Alexa i reszty ekipy, ale w sumie chyba lepiej czulibyśmy się pod skrzydłami stricte metalowej wytwórni, która stawia właśnie na ten gatunek muzyki i ma doświadczenie w jego promowaniu.

„Insanity Relapse” to świetny materiał, który pozostawia cholerny niedosyt. Jest to pilot trzeciego krążka czy też kawałek muzyki na ten czas i miejsce? Macie już materiał, pomysły na kolejny, duży album Neuronia? No i pytanie najważniejsze jest szansa na to, by nowy krążek ukazał się w przyszłym roku – byłoby to doskonałym ukoronowaniem dekady działalności zespołu…

Tak właśnie kombinujemy (śmiech…). Trzeci album jest zawsze ważnym etapem w historii każdego zespołu i wydanie go w przyszłym roku byłoby świetną rzeczą. Jeżeli chodzi o „Insanity Relapse”, to nie tyle można go nazwać pilotem nowego albumu, co urzeczywistnieniem pewnego kierunku zmian, które dojrzewały w nas od jakiegoś czasu. Chcieliśmy pokazać, że mamy nowy pomysł na granie w nowym składzie i naszym zdaniem się to udało. To powiedziawszy, chcę podkreślić, że „Insanity Relapse” jest zamkniętą całością i nie planujemy duplikować żadnego z nagranych na nim numerów na kolejnym albumie.

Czas o sobie przypomnieć!

Czas o sobie przypomnieć!

Mamy nadzieję (śmiech…). Palimy się w blokach, by w końcu zagrać za granicą i mam nadzieję, że jest do tego bliżej niż dalej. Zmiany były konieczne i zadecydowały o nich różne względy, ale nie chcę ich tu roztrząsać – ważne, że wciąż trzymamy dobry kontakt z Thorem, Domo i Deviantem, to się liczy. Nowe osoby w składzie miały przemożny wpływ na tworzenie tego materiału; zauważ, że zarówno gitara solowa, bębny i bas „chodzą” na nowej płytce zupełnie inaczej, niż wcześniej. Udało nam się uzyskać bardzo spójny skład, na pewno bardziej skoncentrowany na dobrych aranżacjach, i słychać to na ep-ce.

Jak ważna jest dla Ciebie promocja płyty poza granicami Polandu? Promowaniem swoich dźwięków zajmujecie się sami czy też pomagają Wam ludzie spoza zespołu?

Promocja na zagranicą jest ogromnie ważna i nie można jej przecenić, dzięki temu słychać o nas nie tylko na lokalnym podwórku. Owszem, po części zajmujemy się tym sami, ale w dużym stopniu pomagają nam przyjaciele – tutaj przy okazji promocji chcielibyśmy serdecznie podziękować Robertowi z Wydawnictwa Muzycznego Psycho, Natalii i Tolkowi z Metal Scrap Records z Ukrainy oraz Joelowi z portugalskiego Infektion Records & PR. Wszyscy oni bardzo ochoczo pomagają nam w promocji zagranicznej i zasługują na ogromny szacunek. Dzięki!

Dobre recenzje jakie zbiera „Insanity…” przekładają się na wzrost realnego zainteresowania kapelą ze strony choćby promotorów koncertowych? Jakie sceny atakujecie w najbliższym czasie?

Owszem, jest wzrost zainteresowania, ale na razie nie planujemy jakichś zorganizowanych ruchów koncertowych. Na pewno jednak na jesieni odwiedzimy parę miejsc, które już wcześniej okazały się dla nas szczęśliwe. Szczegóły wkrótce!

Nad nowym materiałem unosi się duch H.P. Lovercrafta. Kto był pomysłodawcą tego by sięgnąć po twórczość „samotnika z Providence” i zaadaptować jej elementy na potrzeby Neuronia?

To śruba Tektura, on jest fanem Lovecrafta, Poe, Kinga i innych pisarzy grozy, zwłaszcza tych amerykańskich. Podobno od razu po wysłuchaniu nowego kawałka podjął decyzję, że będzie on taki lovecraftowski i będzie nosił tytuł „Moon Over Providence”. Za dużo literatury grozy, a może za dużo Vital Remains (śmiech)?

Jesteś fanem literackich dokonań praojca literatury grozy?

Na pewno nie aż takim, jak Tektur – ja preferuję raczej książki historyczne i dobre kryminały, chociaż przyznam, że znam twórczość Lovecrafta, ale raczej „po łebkach”.

„Insanity…” zrealizowaliście w warszawskim studio Progresja, które ostatnimi czasy wypuszcza sporo, często bardzo różnych gatunkowo, ale za każdym razem bardzo dobrych materiałów. Uważasz wybór studia za trafiony? Udało się Wam stworzyć takie brzmienie jakie mieliście w głowach?

Mamy nowy pomysł na granie

Mamy nowy pomysł na granie

Udało się w punkt, głównie dzięki osobie Pawła „Janosa” Grabowskiego. Jest doświadczonym realizatorem i producentem i ma świetne ucho. Praca w studiu przebiegała bardzo komfortowo, warunki były dobre, a atmosfera powiedziałbym wręcz rodzinna, to ma też duży wpływ na ostateczny kształt płyty. Jesteśmy w pełni usatysfakcjonowani tym, co udało nam się wspólnie stworzyć, a także współpracą z Pawłem – polecamy Progresję każdemu zespołowi, nie tylko metalowemu.

Gdybyś miał wskazać największą, najbardziej wpływową inspirację, która towarzyszyła Ci podczas tworzenia muzyki na „Insanity…” to byłoby to…? Recenzenci porównują Was do bardzo różnych grup, czy jesteś w stanie powiedzieć, że jest jakiś zespół, którego sposób patrzenia na muzykę szczególnie na Ciebie wpływa?

Może to trochę szablonowe, ale moją największą inspiracją zawsze był klasyczny thrash, przede wszystkim Metallica, Megadeth czy Sodom. Nie inaczej było przy tworzeniu tej płyty, choć przyznam się, że dla mnie samego niektóre fragmenty brzmią nieco punkowo – ale to też jest część moich muzycznych inspiracji.

Na zakończenie tradycyjnie zapytam Cię o plany Neuronia na najbliższy czas?  Dzięki za rozmowę!

Nasze plany na teraz to przede wszystkim szlifowanie wszystkich pomysłów odłożonych ad acta na czas nagrywania ep-ki – a było ich sporo. Przygotowujemy z tego materiał na nową płytę i trochę go już mamy. Oprócz tego zamierzamy ruszyć w Polskę z koncertami na jesieni i szerzyć „Insanity Relapse” po kraju. Do tego czasu na pewno będziemy mieli także kilka nowych numerów, którymi postaramy się zaskoczyć fanów, więc warto będzie wpaść na nasz koncert… Pozdrawiamy serdecznie Ciebie, całą redakcję Violence Magazine i wszystkich Czytelników!

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Zdjęcia: Wojtek Dobrogojski