MY OWN GRAVE – surowo, ostro i ciężko…

Podejrzewam, że większości z Was opadła szczęka po starciu z drugim krążkiem Szwedów z My Own Grave – ‘Necrology’. Na okoliczność końcowej fazy promocji tej dwuletniej już płyty przepytałem Andersa, gitarzystę formacji.

Cześć! Co u was, panowie? Słyszałem, że zabraliście się za prace nad nowym krążkiem.

Obawiam się, że ‘prace’ to przesada. Jesteśmy nieco wydrenowani po ukończeniu ‘Necrology’ i ciągle gramy i promujemy ten materiał. Ubiegłej jesieni napisaliśmy nowy numer, ale póki co nie ma nawet tekstu, a poza tym prawdopodobnie przearanżujemy kilka jego części. Proces tworzenia jest w naszym przypadku dość powolny. Napisanie ‘Necrology’ zabrało nam ponad rok.

Zanim na dobre się rozkręcimy chciałbym pogadać trochę o ‘Necrology’. Wiesz, że jest to jeden z najlepszych albumów death metalowych 2009 roku?

Wiele osób tak twierdzi i jest to dla nas niewiarygodna sprawa!

Siła ‘Necrology’ opiera się o zabójcze riffy i dość prostą strukturę utworów. Wiesz, w pewnym sensie jesteście old schoolowi. Obchodzi was to w ogóle?

Odbieram termin ‘old school’ jako komplement. Dorastaliśmy słuchając Slayer, a nie Yngwie Malmsteena, więc mam nadzieję, że słychać to w naszej muzyce. Prosta, szybka i ekstremalna muza, a do tego łatwe do wyłapania struktury numerów i chwytliwe refreny. Piosenki, przy których możesz machać banią, albo ululać się i śpiewać razem z nami!

‘Necrology’ wyprodukował Dan Swanö w Unisound Studios. Wydaje mi się, że wpłynęło to na brzmienie waszego drugiego krążka. W jaki sposób Dan wpłynął na ostateczny kształt ‘Necrology’?

Tak, ‘Necrology’ bezwzględnie zyskało dzięki brzmieniu ukręconemu przez Swanö, ale ponieważ teraz zajmuje się on wyłącznie miksami i masteringiem, nigdy nie spotkaliśmy się z nim, wobec czego nie odegrał on roli tradycyjnego producenta podczas nagrań. Wydaje mi się, że po raz ostatni mieliśmy producenta spoza zespołu w chwili, gdy w 2004 nagrywaliśmy ‘Unleash’. Dan Swanö odwalił kawał znakomitej roboty na ‘Necrology’ – w mig zrozumiał brzmienie, które chcieliśmy uzyskać. ‘Necrology’ brzmi surowo i ostro, a przy tym ciężko, jak cholera!

Płyta została wydana przez Pulverised. Czy jesteście zadowoleni z ich pracy? Planujecie może wydanie na winylu? Wiesz, dziś powraca moda na wypuszczanie czarnych krążków

Przez cały czas byliśmy zadowoleni z pracy Pulverised Records – wydali przecież dwa albumy i jedno mini, ale nadszedł czas, by przenieść sie do innej wytwórni. Wiesz, dla kapeli z północy Szwecji nie zawsze wygodnie jest mieć umowę ze stajnią z Singapuru. Przede wszystkim jeśli chodzi o koncertowanie. Chcę jednak podkreślić, że nie ma między nami złej krwi, po prostu nadszedł czas naszego odejścia i poszukiwania nowej wytwórni płytowej. Jak do tej pory jeszcze jej nie wybraliśmy.

Okładkę przygotował dla was John Zig. Tak właściwie, to gość zajmuje się tatuażami, prawda? Jaki pomysł stoi za obrazkiem i jak udało wam się przekonać Johna do jego stworzenia?

Tak, Jon zajmuje się tatuażami i zrobił już kilka rzeczy dla Suffocation, czym zwrócił na siebie naszą uwagę. Napisałem do niego jednostronicowy list, w którym wyjaśniłem o co chodzi w ‘Necrology’ (które jest w pewnym sensie albumem koncepcyjnym). Niesamowicie było dostrzec jak dobrze przetłumaczył to na język sztuki!

Ostatnim z elementów promocji ‘Necrology’ jest klip do ‘None Shall See’. Wygląda on dość prosto, ale właśnie tego oczekiwałbym od kapeli pokroju My Own Grave. Jak bawiliście się w studio?

Przyznaję, to było dość proste. Nakręciliśmy większość scen w green roomie przy dwóch różnych okazjach. Na końcu zrobiliśmy też kilka ujęć w ruinach starego kościoła na przedmieściach Sundsvall (tam nakręciliśmy także plenerowe zdjęcia promocyjne, które możesz obejrzeć na naszej stronie internetowej). Kupiliśmy jakieś 1,5 litra świńskiej krwi i oblaliśmy nią Arona, który dzięki temu wyglądał naprawdę ponuro. Do tego było mu zimno, bo kręciliśmy całość w październiku. Bardzo podoba nam się końcowy rezultat, a Håkan, który reżyserował i obrabiał całość, jest geniuszem filmowym! Myślę, że ten klip naprawdę pokazuje brutalność utworu, a niektóre jego elementy dobrze odzwierciedlają tekst. Zdecydowaliśmy, że nie będziemy wpieprzać makijaży i wątków pobocznych. Nie mam nic przeciwko temu, ale to nie jest My Own Grave.

Na ‘Necrology’ zbliżyliście się do ideału tak bardzo, że zastanawiam się jak zamierzacie przebić ten krążek na waszym kolejnym albumie. Jakieś pomysły?

Dziękuję. Będę szczery i powiem ci, że wydaje mi się, że ciężko będzie przebić ‘Necrology’. Ale z drugiej strony to samo mówiłem po ukończeniu nagrań ‘Unholy’. Myślałem, że nigdy więcej nie napiszemy tak dobrych piosenek, a teraz przyznaję, że wszystkie numery z ‘Necrology’ są lepsze od tych z ‘Unholy’. Nigdy nie mieliśmy recepty na nowe wydawnictwa, po prostu zaczynamy grać i czekamy co z tego wyjdzie. Mamy jednak metodę na aranżowanie utworów i pisanie tekstów, co wyróżnia My Own Grave, i tego modelu zamierzamy się trzymać. Nasi fani nie powinni się martwić, jakkolwiek nie będą brzmiały nasze kawałki na następnym albumie, to nadal będą szybkie i brutalne, i zabrzmią jak My Own Grave!

Jakiś czas temu Stefan Kihlgren opuścił My Own Grave. Jaki był tego powód? To w sumie dość nowa sytuacja dla kapeli.

Tak, to coś bardzo nowego, bo straciliśmy członka zespołu po 8 latach (czym innym było zastąpienie Aronem Ramina, ponieważ ten drugi był z nami tylko przez 2 lata). Stefan odszedł, ponieważ chciał spędzać więcej czasu z rodziną. Po prostu nie był w stanie być aktywnym, grać próby, nagrywać i grać koncerty z nami, a przy tym być ojcem dla dwójki dzieciaków. W końcu obie strony cierpiały z tego powodu, więc musiał dokonać wyboru. Nie mamy do niego pretensji, ciągle się spotykamy (po raz ostatni wczoraj…), a poza tym znaleźliśmy świetne zastępstwo w osobie Larsa Westberga. Chłopak ma zaledwie 20 lat, a już jest bardziej zaawansowany technicznie niż ja i Stefan. Idealnie wypełni miejsce po Stefanie i będzie wielkim wsparciem, gdy zaczniemy pisać materiał na kolejną płytę. Nie mogę się doczekać, kiedy usłyszę w jaki sposób ukształtuje on nasze brzmienie.

Powiedzmy, że proces komponowania nowego materiału już się rozpoczął. Jak wpasuje się w ten koncept nowy gitarzysta?

Jak juz mówiłem, Lars jest znakomitym zmiennikiem dla Stefana, ponieważ są gitarzystami podobnego rodzaju. Ja jestem bardziej old schoolowym wioślarzem. Nigdy nie brałem lekcji, nie uczyłem się teorii muzyki i jeśli ktoś mówi, żebym zagrał harmonię do riffu, który napisałem, to nie jest to dla mnie naturalna rzecz i muszę to zrobić po swojemu. Z kolei Stefan i Lars są bardziej wyćwiczeni i techniczni, jeśli chodzi o harmonie i solówki. Poza tym słuchamy różnych zespołów i wnosimy do muzyki różne wpływy, co jest także bardzo istotne. Jeśli weźmiesz kapele, których ja słucham (Unanimated, Dismember, The Crown) i zderzysz je z tym, czego słuchają Lars i Stefan (Morbid Angel, Nevermore) otrzymasz My Own Grave, ponieważ od zawsze muzykę dla tego zespołu pisali gitarzyści.

Czego powinniśmy spodziewać się sie po kolejnej płycie? Macie już jakiś plan wydawniczy?

Spodziewajcie się mocnego krążka, który połączy old schoolowy szwedzki death metal z amerykańskimi wpływami w stylu Suffocation i Malevolent Creation. Oczekujcie szybkich numerów w duchu Slayer, które spowodują, że rozwalicie głowy na kawałki, a także wolnych kawałków, które zmiażdżą wasze karki. Nie mam jeszcze daty wydania, ale na oko mogę powiedzieć, że będzie to 2012 rok. Obecnie skupiamy się na złożeniu DVD, które uczci dziesiąta rocznicę naszego istnienia.

Czy jest szansa, że zobaczymy was gdzieś w okolicy? Myślę, że wielu ludzi z Polski chciałoby was zobaczyć.

Mamy przyjaciół w Polsce, uwielbiamy polski ekstremalny metal i naprawdę chcielibyśmy u was zagrać! Ale ze względu na to, że nie mamy agencji koncertowej w Europie ciężko jest zagrać chociażby w Polsce. Z drugiej strony, właśnie z tego powodu łatwiej jest nas zgarnąć na koncerty i festiwale, więc jeśli jakiś organizator będzie chciał nas ściągnąć, to niech śle maila na adres info@myowngrave.com!

Nie dało się nie zauważyć, że odnotowaliście ze smutkiem śmierć Dio. Myślałeś kiedyś o tym, żeby nagrać coś z jego repertuaru? Wiesz, myślę, że coś z okresu ‘Dehumanizer’ idealnie by do was pasowało…

Tak, bardzo brakuje nam Dio. To jedna z największych, jeśli nie największa metalowa osobowość wszechczasów. Nie planowaliśmy żadnego trybutu, ale to nie jest w gruncie rzeczy zły pomysł. Szukamy nowego coveru na próby, bo ‘Arise’ Sepultury gramy już jakieś 2,5 roku. Kto wie, może pokusimy się o przeróbkę czegoś z ‘Dehumanizer’…

Dziękuję ci za wywiad. Ostatnie słowo tradycyjnie należy do ciebie …

Dzięki za przekopanie się przez My Own Grave. Wypatrujcie zapowiadanego już DVD w 2011 roku, na którym uczcimy dziesiątą rocznicę naszego istnienia! 1 kwietnia zagramy duży koncert w Sundsvall, do którego nagrania wykorzystamy 4 kamery, więc będziemy mieli fajny materiał na żywo, żeby wrzucić go na DVD. Płyta będzie zawierać też klipy, niepublikowany materiał z trasy, nagrania ze studia i z koncertów, więc powinien być to niezły prezent świąteczny! Nie zapomnijcie przy tym obejrzeć klipu do ‘None Shall See’. Do zobaczenia w Polsce! Gnijcie w spokoju!

Rozmawiał Dooban