MASTER – świat jest gotowy na wstrząs

Paul Speckmann to zaganiany gość. Przekonał się o tym niejeden fan mielonki, który spotykał muzyka nie tylko na deskach scenicznych, ale także za kartonami z merchem przy okazji niejednej trasy. Gdzieś między kolejnymi wyjazdami i wydaniem jedenastego krążka Master udało mi się namówić Speckmanna na wywiad. Było krótko, ale treściwie, co powinno zadowolić miłośników skondensowanej dawki informacji.

 

Nowa Elita to utuczone wieprze, czyli politycy i rządy, które objęły kontrolą codzienne życie każdej jednostki!


Witaj Paul. Co słychać u Master?

Cóż, myślę, że toczymy się naprzód! Kapela jeździ w trasy, gra na festiwalach i trwa w podziemiu kolejny rok, więc nie mam na co narzekać. No, może poza tym, że 5 stron internetowych pozwala na darmowe ściągnięcie „The New Elite” co najmniej dwa tygodnie przed oficjalnym wydaniem CD. W jakim zasranym społeczeństwie przyszło nam żyć! Zespoły pokroju Master i inne walczą latami, by w końcu zostać wydymanymi, ale tak wygląda dziś życie w wielkim mieście, a życie Master z pewnością toczy się dalej!

Od momentu, gdy założyłeś Master mija niemal 30 lat. Jestem niewiele starszy od samego zespołu, więc wygląda na to, że wzrastałem wraz z Master. Jednakże ludzie zmieniają się przez lata, a Master wręcz przeciwnie. Co o tym myślisz?

Jeśli coś nie jest zepsute, to po co to naprawiać? Wykorzystujemy tę samą agresję, którą mamy na każdym albumie, a społeczeństwo z pewnością nie zawodzi nas, jeśli chodzi o pomysły na utwory. Dzisiejszy świat stacza się w dół po spirali, a to pożywka pozwalając ukształtować albumy Master! Myślę, że zespoły szukają nowych dróg zarabiania pieniędzy, więc zmiana stylu i skok daleko od swoich korzeni jest świetną receptą na sukces. Gdyby chodziło tylko o pieniądze, to skończyłbym z muzyką wieki temu. Lubię dzielić się swoimi przemyśleniami i pomysłami ze światem, mając nadzieję, że być może coś uda się zmienić. Nadzieja jest tu słowem kluczem!

Wydaje mi się, że ktoś, kto przestał śledzić poczynania Master w późnych latach ’90, byłby zaskoczony postępu jakiego dokonałeś w wydawaniu nowych albumów. ‘The New Elite’ to siódmy krążek od 2001 roku. Muszę przyznać, że to dość imponujące osiągnięcie …

To prawda, a w rzeczywistości jest to też 11 oficjalne wydawnictwo zespołu od chwili pierwszego albumu sygnowanego przez Nuclear Blast w 1989 roku. Oczywiście, oryginalne taśmy Master zostały nagrane 1985 roku, ale po prostu zajęło nam trochę czasu znalezienie nowego wydawcy po tym, gdy upadł temat Combat w 1985 roku. Osobiście mógłbym powiedzieć, że uważam ‘The New Elite’ za najlepszy album od czasów, jak to mówią, chwały! W rzeczywistości zawsze staramy się włożyć jak najwięcej sił w każde nagranie, ale czasem jedne płyty wychodzą lepiej niż inne – są lepsi muzycy, jest lepsze studio i tak dalej. W innym momencie rzeczy są do dupy, bo czasem ludzie nadają po prostu na innych falach podczas nagrań.

Świat jest gotowy na wstrząs

Świat jest gotowy na wstrząs

Jasne, to z pewnością właściwe podejście – im więcej grasz z tymi samymi muzykami, tym lepiej to brzmi, a trudnym jest utrzymanie składu przez długi czas biorąc pod uwagę ego i podejście. Otrzymałem błogosławieństwo grania z tymi samymi ludźmi przez ostatnie dziewięć lat i dzięki temu nagrywanie jest dużo łatwiejsze. Podobnie, jak w przypadku innych relacji mamy spięcia, ale cały czas udaje się nam przez to przejść i utrzymujemy Master przy życiu! Nagrywanie z Pradlovskym and Nejezchlebą zawsze było prawdziwą przyjemnością, ponieważ obaj są bardzo skoncentrowani na swoich zadaniach. Mam nadzieję, że ten skład będzie kontynuował pracę w przyszłości! Szczerze mówiąc, to zaczęliśmy już pisanie materiału na nowy album!

Właściwie możemy powiedzieć, że Alex i Zdenek nie są jedynymi współczłonkami Master. W odwodzie są Alex Bouks i Jim Roe (obaj znani m.in. z Goreaphobia – dop. ŁD), którzy są zaangażowani w trasy Master po Ameryce Północnej i Południowej. Jak funkcjonuje taki układ przed nagraniami materiału i przy próbach przed koncertami?

Tak naprawdę, to ostatnie koncerty z Bouksem i Roe grałem w 2009 roku. Myślę, że następną trasę po Stanach Zjednoczonych w marcu 2013 roku zagram z Bouksem i Grosse na bębnach, podobnie jak w przypadku poprzedniej z Jimem Roe. Amerykanie to także profesjonaliści i przygotowują się do trasy przed moim przyjazdem, więc potrzebujemy raptem kilku prób, aby zgrać drobne detale. Skład europejski zajmuje się wszystkimi rzeczami w momencie nagrań.

Jeśli chodzi o formę muzyczną, to ‘The New Elite’ nie odchodzi zbyt daleko od waszych poprzednich dokonań. To cały czas furiacki, brutalny metal z jasnym przekazem i wszędobylskim old-schoolowym sznytem. Jedną z zalet ‘The New Elite’ jest to, że można wyraźnie usłyszeć, że nagrał ją zespół, który udziela się na scenie death metalowej od jej zarania.

Cóż, jak już powiedziałem wcześniej, gramy po prostu to, co lubimy. Piszemy numery dla siebie, a gdy je lubimy, to po prostu je nagrywamy! Po pierwsze i najważniejsze, sami musimy być zadowoleni z aranżacji, zanim je nagramy. Piszę i nagrywam od 1982 roku, więc doświadczenia i styl zawsze będą do wychwycenia w prawdziwej kapeli metalowej, stworzonej przez prawdziwego wojownika!

Kto stanowi Nową Elitę? Jaki koncept stoi za albumem?

Nowa Elita to utuczone wieprze, czyli politycy i rządy, które objęły kontrolą codzienne życie każdej jednostki! Do tego dołóż banki, które dodatkowo przekręcają społeczeństwo i kontrolują rynki. Świat jest gotowy na wstrząs, a nowa elita będzie atakować i całkowicie przejmować kontrolę, dopóki dzisiejsza młodzież się nie zorganizuje i nie będzie dążyć do zmian w tym popierdolonym miejscu! Teksty utworów mówią same za siebie – ludzie lubią, aby mówiono im co mają robić i by nie wytwarzali fal. Mówią ci, kiedy masz jeść, spać, srać, chodzić do szkoły, a kiedy usiąść i gapić się w pilota od telewizora!

Sesja nagraniowa ‘The New Elite’ miała miejsce w Shaark Studios. Jak wyglądała?

Nigdy nie wygląda inaczej, niż w przypadku poprzednich nagrań. Bębny zawsze kończymy w dwa dni, bas w kilka godzin, a najtrudniejszą rzeczą – ze względu na położenie wielu ścieżek itp. – zawsze są gitary. Prawie zawsze jestem gotowy z wokalami, więc realizujemy je przez cały proces nagrywania i miksowania, nawet podczas pierwszego dnia nagrywania bębnów. Zawsze jestem bardzo niespokojny i chcę, by wokale były zrobione jak najszybciej, ponieważ są dla mnie trudną sprawą. Wraz z wiekiem śpiewanie staje się dla mnie coraz większym wyzwaniem.

Czy to przypadek, że kapela Alexa i Zdenka także nowi nazwę Shaark? A może mają coś wspólnego ze wspomnianym studiem? Jak odnajdują się w graniu death metalu z – było, nie było – jednym z ojców chrzestnych gatunku, grając na co dzień w zespole thrash metalowym?

Tak, studio Shaark należy do brata Alexa, Petra, wokalisty zespołu Shaark, i stąd wzięła się nazwa. Jeśli chodzi o drugą część pytania, to jesteśmy przyjaciółmi, więc nigdy nie było rozmowy na temat tego, kim jestem. Czemu miałaby się taka pojawić?

Okładka i layout wersji winylowej ‘The New Elite’ mocno różni się od wydania kompaktowego i jest raczej w stylu ‘The Human Machine’. Szczerze mówiąc, wygląda zdecydowanie lepiej niż okładka CD. A do tego wersji ‘splatter’ kopie tyłek!

Cieszę się, że ci się podoba. Zawsze, gdy robimy winyl z Lukašem z Doomentia Records, to wychodzi on z pomysłem na inna okładkę i layout, a ja to popieram, bo fajnie jest móc zaproponować ludziom różne warianty okładek.

‘The New Elite’ to drugie wydawnictwo Master dla Pulverised Records. Co sądzisz o współpracy z nimi?

Pulverised robi niezłą robotę i jestem bardzo zadowolony z finalnych wyników! Chciałbym tylko, aby dystrybucja była lepsza, a tym razem zapewnili mnie, że właśnie tak będzie, więc oczywiście trzymam za to kciuki.

Master jest dość aktywny koncertowo. Właściwie, to macie zabukowanych sporo dat w Europie i Ameryce Południowej i Północnej. Czego oczekujesz po tych trasach? Szczególnie w przypadku północnoamerykańskiego Detonation Tour…

Jak zawsze wspaniałego czasu spędzonego w USA z naszymi braćmi z Sacrificial Slaughter. Czekam na ponowne połączenie sił z nimi, a Steve to mój przyjaciel, a do tego jego kapela jest pełna energii. Zupełnie, jak Master!

Zagrasz także kilka sztuk z Death Strike i Abomination. Czy to okazjonalne występy, czy może planujesz więcej koncertów tego rodzaju?

W chwili obecnej w obu przypadkach jest to jednorazowa sprawa. Jeśli pojawi się większy popyt na to, to na pewno coś się ruszy!

Paul, nagrałeś trochę wokali na ostatni album Morphosys. Opowiesz coś więcej na ten temat?

To kolejny zespół przyjaciół, a oni poprosili mnie, żebym zaśpiewał, więc użyczyłem im swojego głosu. Robiłem to z innymi kapelami i doświadczenia te dają mi satysfakcję. Przesyłają mi muzykę i piosenkę, wchodzę do Shaark Studio i nagrywam swoją ścieżkę wokalu, a reszta zależy od nich.

Jakie są wasze najbliższe plany wydawnicze? Coś nowego z Master czy może masz nagrane coś z innymi kapelami, w których się udzielasz?

Jasne, zaczęliśmy już pisanie nowego materiału na następny album. No, w końcu „The New Elite” było napisane i nagrane w październiku 2011 roku.

I tym optymistycznym akcentem pora kończyć…

No rest for the wicked, brother!

 

Rozmawiał Dooban