LOOKING FOR AN ANSWER – nie zdradzimy swoich ideałów!

Hiszpańska scena grind core zawsze będzie kojarzona z patologami Haemorrhage, jednak znajdziemy na niej także kilka innych, godnych uwagi zespołów. Jednym z nich, aktualnie wspomaganym przez Relapse, jest działający już od wielu lat Looking For An Answer. Najnowsze dzieło “Eterno Treblinka” nie wywróci świata do góry nogami, ale dla miłośników klasycznego, zakorzenionego w latach 90 – tych grind core’a będzie to zaiste smaczny kąsek. Dodatkowo opakowany w jedną z lepszych okładek, jakie pojawiły się na grindowych płytach  w ostatnich latach. Nie bez kozery kojarzącą się z okładkami Napalm Death. Na pytania krótko i treściwie odpowiadał mr. Felix.

Na początek standardowo – kilka słów o tym, co dla waszego zespołu było najważniejsze w karierze – dlaczego zdecydowaliście się na tak agresywny gatunek muzyki jak grind core? Co jest wyjątkowego w tej muzie?

Początki LFAA to rok 1999 – wtedy był to jednoosobowy projekt a pierwsze nagrania znalazły się na splicie z Agathocles. Po wydaniu tego materiału Looking stał się wreszcie normalnym zespołem – Inaki został wokalistą a Ramon grał na basie. Nasz ówczesny skład uzupełniał automat perkusyjny. Tak było podczas pierwszych lat istnienia zespołu, aż do momentu, kiedy dołączył do nas Moya. Dlaczego grind core? Bo to strasznie agresywna muzyka, ale ta agresja jest nośnikiem pozytywnych treści  i dobrej energii.

Podpisaliście papiery z jedną z najważniejszych, współczesnych wytwórni – czego się spodziewacie po tej kolaboracji?

Precyzując – podpisaliśmy papiery z Relapse tylko na wydanie wersji CD naszego materiału “Eterno Treblinka”. Wersję winylową w USA wydaje Deepsix a w Europie Power It Up. Czego się spodziewamy? Głównie chodzi nam o to, by mieć lepszą dystrybucję, a to Relapse nam zapewnia.

Nie zdradzimy swoich ideałów...
Nie zdradzimy swoich ideałów…

Co na nas wpływa? Na to, co piszemy i jak gramy wpływ ma przede wszystkim powolne wymieranie, zanikanie ludzkości, tego, co powodowało, że człowiek był czymś więcej niż kupą mięsa. Teraz degeneracja widoczna jest na każdym kroku. Nasza muzyka jest zjednoczona z tekstami i wizualną stroną naszej twórczości. Uważam, że wszystko ma znaczenie i trudno byłoby mi powiedzieć, czy jakiś element dominuje. Raczej wszystko jest ze sobą zespolone, na równym poziomie.

Skoro przy tekstach jesteśmy – zaintrygował mnie tytuł jednego z kawałków – “Christianislam”…

Co do tego kawałka – nie ma specjalnego podłoża, na bazie którego powstał tekst. W  zasadzie nie jest to potrzebne. Już po pierwszym kontakcie z tym tekstem, wiesz o nim wszystko. To nasz problem, nasze przeznaczenie i przekleństwo jednocześnie – islam i chrześcijaństwo…

Jeśli miałbyś komuś, kto nigdy nie słyszał Looking For An Answer opisać Waszą muzykę – jak wyglądałby taki opis?

Gramy grind core w starym stylu, po linii Repulsion, Napalm Death, Terrorizer czy może troszkę Brutal Truth. To wystarczy – jeśli ktoś nie zna tych zespołów, nie ma co dalej tłumaczyć…

Jakie są najważniejsze różnice między nowym albumem a jego poprzednikiem – “Extinction”?

Trudno na takie pytanie odpowiadać, bo każdy nasz materiał w danym czasie był istotny i miał dla nas szczególne znaczenie. Różnice? Nowy album jest może trochę intensywniejszy, gęstszy i nieco nowocześniejszy w aranżacjach. Aha, wydaje mi się też, że w tekstach udało się nam tym razem przemycić nieco ironii, która chyba jeszcze intensywniej podkreśla nasze nastawienie do rzeczywistości…

Elementem, który spowoduje, że wasza płyta będzie bardzo rozpoznawalna, jest świetna, waląca po oczach okładka, kojarząca się trochę z kolażowym, starym stylem Napalm Death.  Kto wam przygotował taki piekielny landszaft?

Okładkę robił Nor, on też przygotował obrazek zdobiący “Extinction”. Praca za każdym razem wyglądała podobnie – wysyłaliśmy mu teksty i on zainspirowany naszymi wynurzeniami malował jakieś swoje wizje. Ubierał w malunek nasze pomysły, które znalazły się w lirykach. Dzięki, że okładka “Eterno Treblinka” przypadła ci do gustu, nam też się podoba. Choć co do porównań, to kojarzy mi się bardziej z obrazkami zdobiącymi płyty Cannibal Corpse. Przynajmniej niektórymi…

Zdradź nam co nieco z twojego życia poza zespołem – czy jest coś istotnego, co musi walczyć z Twoim zaangażowaniem w muzykę?

Jeśli mam być szczery, zespół jest dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy w moim życiu. Zajmuję się nim od dziesięciu lat i bez niego nie istnieję… Z tym muszą się godzić nasi znajomi i rodziny. Nie da się tego zmienić…

W ostatnich latach panuje „reunionowe” szaleństwo – czy są jakieś zespoły, które chciałbyś ponownie zobaczyć na scenie?

Oczywiście, cała masa. Ale najważniejsze to chyba Carcass w pierwszym składzie, Terrorizer, też oczywiście w pierwotnym składzie, Fear Of God, Health Hazard, Los Crudos, Infest, Excruciating Terror i Disrupt.

Możesz opowiedzieć coś o hiszpańskiej scenie hard core’owej i grindowej? Masz jakieś ulubione i godne polecenia zespoły?

Cóż, nie ma takiej “sceny”, jako konkretnej płaszczyzny, ograniczonej stylistyką, wszystko się przenika, może dlatego, że mamy taki a nie inny temperament… Ale oczywiście, mamy sporo zespołów, szczególnie starszych, które mogę z czystym sumieniem polecić – Ruido De Rabia, Sektion Demenciados czy Rottest Slag a jeśli mówimy o klasycznym grind core, to musisz sprawdzić – jeśli nie znasz, w co wątpię – Machetazo, Haemorrhage czy Nashgul… Tyle…

Czy jest coś, czego byś na pewno nie zrobił ze swoim zespołem?

To bardzo szerokie pytanie i trudno na nie krótko odpowiedzieć. Jest wiele takich rzeczy, ale jeśli miałbym wybrać coś ważnego – to na pewno nigdy nie zdradzilibyśmy swoich ideałów jako zespół.

Najważniejsza płyta, taka, która podobała ci się kiedyś i nadal wywołuje emocje?

Jedna? Oj, będzie trudno, wymienię zatem dwie – “Reign In Blood” Slayer oraz Napalm Death “From Enslavement to Obliteration”. Te dwie pozycje zawsze będą dla mnie najważniejsze z wielu powodów i pozostaną do końca, obojętnie jaki on będzie (śmiech…)…

Jakie macie plany  na przyszłość – coś na temat zbliżających się koncertów?

Powinniśmy grać na czeskim festiwalu Play Fast or Don’t a w następnym roku  mamy już zakontraktowany występ na festiwalu Maryland Death Fest. Planujemy też trasę w Europie, ale to także raczej w przyszłym roku w zimie – może w Brazylii troszkę się zabawimy, czemu nie… Zobaczymy…

Dzięki za wywiad…

Nie ma sprawy, dzięki za wsparcie. Jeśli chcecie czegoś na nasz temat się dowiedzieć, szczególnie chodzi o aktualne sprawy i koncerty, odwiedzajcie www.myspace.com/lfaa

Rozmawiał Arek Lerch