KARL SCHUBACH (SOLACE, MISERY SIGNALS) – uwielbiam polirytmię

Solace to nowy projekt Karla Schubacha, frontmana Misery Signals i jednego z najciekawszych głosów progresywnego metalcore’a w XXI wieku. Karl to również jedna z podziwianych przeze mnie osób, ze względu na zaangażowanie w scenę oraz szczerość w tym co robi. Kiedy byłem młodszy przez długie miesiące katowałem dwa pierwsze albumy Misery Signals i długo czekałem na to by móc porozmawiać z kimkolwiek z tego zespołu. Oczywiście, zawsze chodziło o Karla, więc kiedy wystartował z Solace wreszcie nadarzyła się okazja by podpytać go o parę spraw, ale przede wszystkim, przedstawić nowy projekt, który z powodzeniem mógłby być dziełem Misery Signals.

Aż ciężko uwierzyć, że Call & Response to rzecz stworzona wyłącznie przez Ciebie. W ogóle, nie posądzałem Cię o zainteresowanie djentem czy nowym progresywnym metalem. Podoba Ci się polirytmia w metalu?

Znakomita większość muzyki której aktualnie słucham zawiera polirytmię. Uwielbiam przesłuchiwać płyty nawet i po dziesiątki razy, tylko po to, by starać się wyłapać w jakim metrum jest zagrany dany riff albo cały temat. Nie zmienia to faktu, że często mi to nie wychodzi, ale o to chodzi; aby naprawdę mocno skupić się nad tym czego się słucha. Dlatego moja odpowiedź brzmi: Tak. Uwielbiam polirytmię.

A czym według Ciebie jest djent?

Ludzie na siłę próbują wszystko kategoryzować, ale prawdę mówiąc, nie kupuję ‘’djentu’’ jako ruchu, albo czegoś nowego. Kapele takie jak Periphery, Monuments są tak samo częścią ciężkiej muzy jak załóżmy… Darkest Hour czy Parkway Drive.  Wszystkie te kapele grają metal. Nie musimy tworzyć nowych terminów by cieszyć się muzyką.

„Our Father” to najbrutalniejszy utwór na całym albumie, a także spory stand-out od reszty kompozycji. Co więcej, w tym numerze dzielisz się wokalami z Jonathanem Vigilem z The Ghost Inside, który na co dzień nie ma do czynienia z tak ciężkimi rzeczami. Mimo to, Vigil wypadł znakomicie. Od samego początku myślałeś o nim jako gościu specjalnym?

W czasie gdy nagrywałem wokale na “Call & Response” Vigil akurat przejeżdżał z kapelą przez miasto I pomyślałem, że mogę do niego zadzwonić I spytać go czy nie chciałby nagrać swoich partii. Ku mojej uciesze, Vigil natychmiast się zgodził, i po koncercie w Kansas wpadł do studia. Wydaje mi się, że nasze wokale fajnie się uzupełniają, a poza tym, dla obu z nas tekst “Our Father” jest dość istotny. Swoją drogą, ten kawałek jest dość stary, bo jest z EP którą nagrałem w 2008 roku i fajnie, że udało się nam tchnąć w ten song więcej życia.

Jeden z utworów na albumie to tribute dla serii Lost. Dlaczego wybrałeś te liczby? Czy mają dla Ciebie jakieś znaczenie?

Pamiętam, że kiedy byliśmy w trasie w Kanadzie, któregoś dnia między koncertami mieli wyemitować finał. Specjalnie zablokowaliśmy sobie day off, tak aby każdy z nas mógł na spokojnie ogarnąć całe zakończenie a następnie, podyskutować o tym co się wydarzyło. Byliśmy, ba, jesteśmy fanami Lost od samego początku serii. Nie zdradzę wszystkich odniesień do poszczególnych epizodów serii w tekście, ale prawdziwy fani (fanatycy) z pewnością je wyłapią. A liczby, cóż, kto oglądał Lost ten wie.

Moim ulubionym utworem na „Call & Responsde” jest „Stockholm Syndr(h)ome”, głównie z racji na naprawdę ciężkie gitary i genialną atmosferę. A Twój?

Jeśli mam wybrać jeden to jest to „Dead Man’s Curve”. To jeden z najbardziej dynamicznych utworów na płycie. Oczywiśćie, rozpatruję to w kwestii balansu między ciężarem a groove i melodyjnością. To także jeden z trzech utworów w których stroję gitarę do E. A co do „Stockholm Syndr(h)ome”, napisałem ten utwór z myślą o grze na ośmiostrunowym wiośle. Bez tej gitary jest to niemożliwe. Riff w zwrotce wykorzystuje wszystkie 8 strun i akordy, dzięki czemu tworzy się ta gęsta atmosfera oraz interesujące melodie.

Czy Solace ma szansę stać się koncertującym zespołem?

Właśnie jestem w trakcie rozmów z jednym perkusistą i gitarzystą. Także może się to stać szybciej niż myślisz.

uwielbiam polirytmię

uwielbiam polirytmię

Jako bonus do fizycznego wydania Solace dodałeś wideo z prób Misery Signals. Ten zapis jest także w sieci, gdzie od dwóch miesięcy doczekał się sporej liczby wyświetleń. Zastanawiam się, skoro minęły kolejne miesiące, na jakim etapie prac jesteście i czy to rzeczywiście prawda, jakoby Misery Signals cofało się do swoich początków?

To spore wyzwanie aby zebrać kluczowe dla naszej twórczości elementy, i stworzyć z nich nową jakość. Kiedy nagraliśmy Of Malice, część z nas nie była w stanie nagrywać w kółko tego samego, dlatego nagraliśmy eksperymentalne „Mirrors”. Zaś „Controller” to album, który ma mocną i zwartą strukturę, za co dziękuję Devinowi Townsendowi. Zawsze uważałem, że Of Malice to najlepsza rzecz jaką nagraliśmy do tej pory i chciałbym aby udało się nam wrócić do tamtych czasów ale z teraźniejszym podejściem i doświadczeniem. Na chwilę obecną mamy 6, może 7 szkieletów kompozycji, które ciągle ulegają zmianą. Liczę na to, że pod koniec roku spotkamy się i omówimy całość, a gdy wszystko będzie ok., zaczniemy próby i kiedyś tam (śmiech) trafimy do studia!

Najlepszy album 2012 roku jak do tej pory?

Koloss od Meshuggah. Mimo, że ludzie uważają ten krążek za prostszy od poprzedniego, to w 100 % lepsza rzecz niż wszystkie te marne kopie Szwedów.

Dzięki za Twój czas. Ostatnie słowa dla Ciebie.

Call & Response to wynik ciężkiej pracy i wiary we mnie przez wiele życzliwych osób. Dedykuję ten album Wam i jestem dozgonnie wdzięczny za cierpliwość.

Rozmawiał Grzegorz „Chain” Pindor