INFERNAL WAR – Niech idioci dalej nas nienawidzą

Wsadzamy kij w mrowisko i rozmawiamy z Infernal War. O muzyce, radykalnym podejściu do życia i wielu innych, miejmy nadzieję, interesujących rzeczach. Powód jest jeden – nowa, wydana po kilku latach ciszy, duża płyta Axiom. Materiał bardzo dobry, odpowiednio kontrowersyjny i zapewniający Infernalom właściwe miejsce na scenie. Może nieco z boku, z dala od kotłującego się, głównego nurtu sceny black metalowej, jednak na tyle znaczące, że pewnie przez jakiś czas będzie o nim głośno. Przed Wami wokalista zespołu – Warcrimer. 

Zapewne nie jest Ci obce porzekadło „muzyka łagodzi obyczaje”. Jakie w takim kontekście oddziaływanie na otoczenie ma/powinna mieć twórczość Infernal War?

Myślę, że w przypadku Infernal War owe porzekadło nie znajduje zastosowania. Ten zespół od zawsze budził dość skrajne emocje, co wcale mnie jakoś szczególnie nie dziwi, bo radykalna muzyka i silny, najczęściej bardzo negatywny ładunek emocjonalny nie są czymś co sprawi, że masz ochotę wstąpić do hippisowskiej komuny i zostać dzieckiem-kwiatem. Przynajmniej moja definicja black metalu jest nieco inna.

Tak się zastanawiam – czym są dla Was te skrajne emocje i kontrowersje: napędzają Was, rozbudzają przekorę i chęć jeszcze głębszego wsadzenia kija w przysłowiowe mrowisko, czy bardziej denerwują i paradoksalnie, jeszcze bardziej radykalizują?

My nie staramy się być kontrowersyjni. Tak po prostu jesteśmy odbierani, szczególnie przez osoby przeczulone na punkcie politycznej poprawności. Większość z nich i tak gówno wie, ale tak to już jest, że ludzie myślą kwantyfikatorami. My sami jesteśmy przekorni z natury i dodatkowo lubimy prowokować, więc jakieś tam kontrowersje były, są i będą. Kij w mrowisku zawsze jest fajny w odróżnieniu od kija w dupie, ale generalnie nie zawracamy sobie głowy pierdołami i po prostu robimy swoje. Pytasz o emocje. Celowo nie używam już słowa ideologia, które brzmi efektownie i dumnie, ale oznacza ono pewną wspólnotę poglądów, ale my niespecjalnie identyfikujemy się z jakąś konkretną grupą ludzi. A jakie to emocje? Różne – od czystej nienawiści, przez gloryfikację ciemnej strony własnej duchowości aż do kompletnego zwątpienia i apatii. Wszystko stało się bardziej introwertyczne, gorzkie i zimne. Zależy mi na tym, żeby to było w 100% prawdziwe. Bez sloganów sprzed 20 lat i innych młodzieżowych deklaracji. W gruncie rzeczy chyba nigdy wcześniej nie było w nas aż tyle niechęci do bliźniego i wszystkiego dookoła (śmiech).copyright Maciej Mutwil (12)

Właśnie – dobry opis nowej płyty, ale o tym za chwilę, bo chciałem zapytać się o coś, z czym mam problem a dotyczy naszej najbliższej rzeczywistości: to co dzieje się na wschodzie Ukrainy powoduje, że wszyscy myślą o wojnie. Politycy fotografują się na tle wojska, wraca pobór itp itd. Jak postrzegasz to co dzieje się tuż obok nas? Jeśli stałoby się coś autentycznie złego – chwycisz za broń? Ogólnie mam wrażenie, że wszystkich ogarnął jakiś pęd ku destrukcji…

To bardzo skomplikowana sprawa, ale za tę sytuację w dużej mierze odpowiadają nasi wspaniali politycy, którzy szczują ten naród przeciwko Rosjanom, jednocześnie wmawiając tym durnym ludziom, że Ukraina to nasi najwięksi przyjaciele, przemilczając wiele nieprzyjemnych faktów. Tu nic nie jest czarno-białe, a my nie jesteśmy mocarstwem i powinniśmy dbać przede wszystkim o własne interesy a nie rzucać się walecznie z szabelką na czołg. Brzydzę się tymi sprzedajnymi skurwysynami, niezależnie od opcji politycznej, którą reprezentują. Oczywiście, gdyby doszło do wojny, chwyciłbym za broń. Na razie nie mam ochoty umierać, tym bardziej za polityków, którymi gardzę, ale tu jest mój dom i moim obowiązkiem jest go bronić jeśli zajdzie taka potrzeba.

Dodałbym jeszcze do tego sprzedajne media, które w dowolny i często absolutnie bezsensowny i sterowny odgórnie sposób formatują ludzi. Media to potęga. Ale potęga w praniu mózgów. Masz jakiś sposób na trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość? Np. wyrzucenie telewizora?

Oczywiście, media to jedno z potężnych narzędzi propagandy. Telewizora nie wyrzucę, bo lubię oglądać koncerty i filmy na dużym ekranie. Telewizji natomiast nie oglądam. Podstawowe wiadomości znajduję w Internecie, ale i tak podchodzę do wszystkiego z dużym dystansem, bo skoro tak wiele bardzo ważnych informacji/faktów historycznych wciąż jest utajnionych to jak mogę wierzyć wszystkiemu co czytam dzisiaj? Obawiam się, że mój sposób na trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość to nieufność.

Czy ta nieufność spowodowała, że nowa płyta pod względem lirycznym jest takim – przynajmniej ja tak to odbieram – zwróceniem się do środka? Do własnych emocji, wewnętrznych demonów. Fuck off rzucony w kierunku tzw. ludzi?

Coś w tym jest. Wygląda na to, że kiedy starasz się mieć trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość to nihilizm postępuje wraz z wiekiem (śmiech).

Właśnie – z wiekiem. „Axiom” ukazuje się ponad siedem lat po „Redesekration”. Pomijając mini-album, jest to czasowa przepaść. Jeśli możesz spojrzeć wstecz, jak zmienił się Infernal War przez ten czas? Jako ludzie i jako zespół w kontekście sceny metalowej?

Pewna ewolucja jest czymś zupełnie naturalnym, przynajmniej dla niektórych. Z jednej strony jesteśmy tymi samymi ludźmi i tym samym zespołem. Nie staliśmy się grzecznymi chłopakami grającymi symfoniczny gothic metal. Na pewno jesteśmy mocno zdystansowani w stosunku do wszystkiego co z perspektywy czasu wydaje nam się nieistotne. Mam tu na myśli wszystkie te bardziej młodzieżowe deklaracje, pełne patosu manifesty i inne popularne aspekty sceny blackmetalowej. W określonej czasoprzestrzeni miało to swój urok i sens, ale nie dziś. Do tego co stanowi mroczną esencję Infernal War podchodzimy jednak poważniej niż kiedykolwiek wcześniej. Pod tym względem możemy wręcz mówić o radykalizacji. Pod względem czysto muzycznym, „Axiom” jest kolejnym krokiem naprzód. Myślę, że w gruncie rzeczy dość logicznym, bo nagrywanie wariacji na temat poprzednich albumów nie wchodziło w rachubę. Być może gdybyśmy nagrali muzyczno-tekstową kopię „Terrofront”, kilku naszych fanów obsrałoby się ze szczęścia, ale byłoby to zupełnie nieszczere, a Infernal War nie tworzy muzyki na zamówienie. Jesteśmy naprawdę zajebiście zadowoleni z „Axiom”. Ta płyta zawiera wszystko to co stanowi muzyczny rdzeń tego zespołu, ale jednocześnie jest kolejnym krokiem naprzód. A „Conflagrator” i split z KSM to czasowo tyle co „Terrofront”, więc nie było tak źle jeśli chodzi o tę 7-letnią przerwę.

Mroczna esencja Infernal War. Czy możemy zgłębić ów mrok? Bo faktycznie jest tak, że to lekkie zamknięcie się na świat jest bardziej ponure, niż plucie jadem. Czy wynika to z tzw.doświadczeń, jest odpowiedzią na to, jak Was postrzegają (i atakują), czy raczej chodzi o codzienność hartującą osobowość?

Cóż, obawiam się, że przede wszystkim inspiruje i napędza nas Diabeł… Ale poza nim to zwyczajna niechęć do tego co nas otacza. Nie chodzi tu bynajmniej o bycie smutnym metalowcem, który co 15 minut deklaruje swoją mizantropię, a jego życiowym osiągnięciem jest koszulka Burzum podczas kolacji wigilijnej. Myślę, że w gruncie rzeczy całkiem mili i weseli z nas goście, ale kiedy widzisz tę szarą ludzką masę, stadną mentalność, wyprane mózgi, brak jakiejkolwiek głębi i taką zwyczajną ludzką głupotę to naprawdę życzysz im wszystkim jak najgorzej i gdybyś mógł nacisnąć mały czerwony guziczek, który zamieni ich wszystkich w pył, zrobiłbyś to z przyjemnością. Ja bym nacisnął co nie znaczy, że jutro kupię AK-47 i będę do nich strzelał, bo może jednak dadzą Lynchowi kasę na kontynuację Twin Peaks…

Wyczuwam w tym przemożną chęć wyrwania się z tego szarego, beznadziejnego kręgu. Za to muzyka na nowej płycie to dla mnie raczej coś w rodzaju lekceważącego machnięcia ręką: „A grajcie se te swoje sludge black metale, awangardowe black metale i inne. My jesteśmy IW„. Axiom to pogłębienie istoty muzycznej Infernal War, Bez skoków w bok. Infernalowe status quo. Dobry trop?

Wyrwania się? Niekoniecznie, bo mimo wszystko prowadzę względnie wygodne życie, a ludzie i tak wszędzie są podobni. Natomiast w temacie samej muzyki trop jest dobry przy czym absolutnie nie deprecjonuję innych nurtów muzycznych w black metalu tylko dlatego, że grają muzykę wolniejszą, bardziej klimatyczną czy mniej intensywną niż nasza. Co prawda ostatnimi czasy na fali jest bardziej klimatyczne, melancholijne, bardziej przestrzenne granie i często brakuje mi tego pierwiastka niebezpieczeństwa, zadziorności (nie mylić z klepaniem bezmyślnych blastów ) nawet w tych dobrych w gruncie rzeczy płytach, ale i tak ostatecznie wszystko rozbija się o tzw. iskrę bożą. Wtedy nie jest ważne czy słuchasz Deathspell Omega, Black Witchery czy demówek Manes, bo w twojej głowie dzieją się straszne rzeczy (śmiech).

niech idioci dalej nas nienawidzą

niech idioci dalej nas nienawidzą

W kontekście owego niebezpieczeństwa, że tak przeskoczę na inny „kwiatek”, jest na „Axiom” mocne „fuck off” w stronę państwa islamskiego. Bardzo wyraźne, podkreślone odpowiednią grafiką. Skąd ten radykalny, żeby nie powiedzieć, odważny krok? I skąd taka złość? Co ciekawe, szczególnie w naszej sytuacji, gdzie ludzie raczej bagatelizują ten problem, uważając, że to dzieje się gdzieś tam, daleko, w przeciwieństwie do chociażby wspomnianej już Ukrainy… Nie boicie się, że komuś taka jawna deklaracja się nie spodoba?

Och, jestem prawie pewien, że jakiś idiota zacznie mówić o faszystach z Infernal War w kontekście tego właśnie utworu. Jak słusznie zauważyłeś, jest to fuck off konkretnie w stronę państwa islamskiego. Jakiś Abdul X żyjący sobie swoim życiem gdzieś daleko stąd zupełnie mi nie przeszkadza, ale każdy z tych pojebańców, otwarcie deklarujących swoje poparcie dla państwa islamskiego powinien być, w najbardziej litościwym wariancie, wypierdolony z cywilizowanego świata w trybie natychmiastowym. Niestety, żyjemy w świecie tak zepsutym przez polityczną poprawność, że wiele wydarzeń, które mają miejsce już tu w Europie przemilcza się ze strachu przed ewentualnymi oskarżeniami o rasizm czy nietolerancję. Przecież te robaki napadają nawet innych muzułmanów, którzy nie popierają ich poczynań, a ci idioci w Europie wciąż pieprzą o tolerancji! Jeśli dalej będą bagatelizować ten problem, w końcu dojdzie do zamieszek na ogromną skalę, bo nawet ta szara ludzka masa nie jest aż tak durna żeby w nieskończoność nie wiedzieć co się dzieje. Wtedy nie będzie litości, a broń palna, pięści i noże pójdą w ruch. Nie czuję się szczególnie związany z dzisiejszym społeczeństwem, ale państwo islamskie jest wrogiem każdego kto nie jest jego zwolennikiem niezależnie od wyznania czy koloru skóry. Robactwo się tępi, a nie podkarmia. Jako ciekwostkę dodam, że napisał ostatnio do nas fan z Maroka (Marokańczyk w koszulce IW grający war metal, dość oryginalne zestawienie). Chwilę rozmawialiśmy na ten temat i mówił, że przeciętni ludzie nienawidzą tam isis, a on sam wstydzi się, że tyle jego rodaków siedzi w Europie na zasiłkach, jednocześnie krzycząc jak to nienawidzą Zachodu. U nas pewnie nazwaliby go faszystą.

Cóż, to właśnie efekt daleko posuniętej ideologii multi kulti, która w końcu zwróciła się przeciw twórcom, czego najlepszym (i najśmieszniejszym) przykładem jest tzw. policja muzułmańska, która pojawiła się na ulicach niektórych miast niemieckich. Ot, paradoks… A co do faszyzmu, skoro sam wywołałeś wilka z lasu; mam wrażenie, że ta łatka ciągle dobrze się trzyma…

Mam to w dupie. Co prawda czasem jakiś większy magazyn odmówi Agonii recenzji naszej płyty, a jakieś uważające się za antyfaszystowskich aktywistów przygłupy wydzwaniają do klubów informując, że odbędzie się tam hitlerowski koncert, ale myślę, że coraz mniej osób im wierzy. Zresztą, ostatnio od znajomego punkowca słyszałem, że ci debile już nawet w swoim własnym, lewicowym przecież środowisku tropią faszystów. Jest to o tyle zabawne, że w Azji i krajach latynoskich mamy naprawdę spore grono fanów i bywa, że wymieniamy się z tamtejszymi kapelami. Nie będę się z niczego tłumaczył, niech idioci dalej nas nienawidzą. Mam natomiast piękną koszulkę Einstürzende Neubauten. Świetny, faszystowski zespół, polecam.

Mam taką teorię, że najlepiej muzykę reklamują informacje o muzykach jako ludziach a nie o tym, czy w studiu nagraniowym były mikrofony Shure albo inne. W myśl tej teorii musiałbym zaglądać do Twoich garnków albo sypialni co jest też bez sensu, za to będzie inaczej – jaką największą bzdurę/plotkę na swój temat chciałbyś tu i teraz zdementować?

Nie chcę niczego dementować. Niech sobie gadają, bo czasami naprawdę można się pośmiać, widząc jak za sprawą czyjejś głupoty i frustracji lekkie pierdnięcie urasta do rangi tsunami. Swoją drogą, zauważyłem, że chyba nigdzie indziej nikt tak nie podnieca się zdjęciem, na którym muzyk zespołu X wychodzi z psem, je obiad lub ubrany jest inaczej niż na zdjęciu promującym płytę. Taki poziom stulejarstwa tylko w Polsce.

Wracając do płyty. Byłem trochę zaskoczony, bo jednak poszliście w nieco innym kierunku, niż sugerowały to kawałki ze splita z Kriegsmaschine. Tam było trochę więcej wolnych temp, kompozycje były bardziej, że tak to ujmę, zamaszyste. Na „Axiom” dostaliśmy zaś zwartą pigułę „infernal black metalu”. Na najwyższym poziomie. Wykonawczym, ortodoksyjnym i brzmieniowym. Zależało Wam na stworzeniu monolitu, takiego, swoistego pomnika, wzniesionego muzycznej wściekłości?

Split od samego początku był w swoim zamierzeniu skokiem w bok, a nie przyszłym kierunkiem rozwoju. Część riffów, które słyszysz na „Axiom” powstała w tym samym czasie co materiał na „Transfigurations”. Po prostu wiedzieliśmy, że pełny album będzie zupełnie inny i nie stawialiśmy sobie żadnych konkretnych wytycznych. Wszystko powstaje raczej intuicyjnie, naturalnie. „Axiom” na pewno jest bardziej zróżnicowany, posiada więcej mrocznej atmosfery, zwolnień i średnich temp, choć oczywiście całościowo jest to wciąż bardzo intensywny i wściekły album. Chcieliśmy nagrać album lepszy i bardziej dojrzały niż nasze poprzednie płyty. Uważam, że nam się udało. Na pewno nie jest też tak oczywisty jak poprzednie płyty.copyright Maciej Mutwil (36)

Dla mnie te drobne smaczki stanowią o efektywności płyty, chociażby np. synkopowany rytm w zwolnieniach „Coronation”. Taki detalik, ale dla mnie wprowadza coś nowego. Z drugiej strony – najlepiej słucha się tej płyty jako miażdżącej całości. Chciałbym jednak, żebyś z tej jedenastki wyciągnął te fragmenty, które są dla ciebie najistotniejsze. Tylko nie mów, że „to moje dzieci więc kocham je wszystkie”…

No właśnie – detale. Myślę, że nigdy jeszcze nie mieliśmy na jednej płycie tyle ciekawych zagrań. Nie będę rozkładał poszczególnych utworów na czynniki pierwsze i opisywał co i w której sekundzie mnie rozłożyło na łopatki, ale do moich faworytów na pewno należą „Militant Hate Church” (za wściekłość), „Paradygmat” (za intensywność) i utwór tytułowy, którego refren doskonale podsumowuje ten album, a sama atmosfera wybitnie do mnie trafia. Bardzo podoba mi się jak muzyka współgra z tekstami i wokalami, tak samo bardziej oszczędne solówki i raczej ponura atmosfera całości. Nie gram na żadnym instrumencie, nie tworzę muzyki w tym zespole, więc kiedy dostałem szkielety tych numerów, słuchałem ich jak zwykły słuchacz i od razu wiedziałem, że będzie to mój ulubiony materiał IW.

Materiał dopracowany, z dobrymi, odpowiednio dobranymi grafikami. Czy jednak Infernal War, mając tak dobrą płytę na koncie, ale też faktycznie stojąc nieco z boku mocno zatłoczonej sceny metalowej, ma pomysł jak „sprzedać” ten krążek? Wiem, że „marketing” to w muzycznym środowisku temat tabu (słowo niepopularne, podobnie jak „sukces”), ale pewnie macie jakieś przemyślenia na ten temat?

Tym ma zająć się wytwórnia, w której interesie leży to w takim samym stopniu jak w interesie zespołu. Nie znaczy to, że olewamy sprawy promocji. Odpowiadam na wiele wywiadów starając się to zrobić w terminie, na pewno też zagramy jakieś konkretne koncerty. Zainteresowanie jest spore, więc w miarę możliwości przyłożymy się do promocji „Axiom”. Potwierdziliśmy już występy na 3 tegorocznych festiwalach, a płyta dopiero się ukazała. Zobaczymy, co dalej, ale każdy z nas ma pracę i swoje obowiązki. Nie ma szans żebyśmy kiedykolwiek żyli z muzyki, więc nie rzucimy nagle wszystkiego żeby jeździć sobie beztrosko po świecie. Poza tym, i teraz mówię już tylko za siebie, długie trasy koncertowe nigdy nie były moim marzeniem. Fajnie jest zagrać dobry koncert czy nawet kilka pod rząd, ale ja na dłuższą metę zdecydowanie wolę swoje mieszkanie, swoją łazienkę, swoją kolekcję płyt i święty spokój. Szanuję zespoły, które potrafiły z naprawdę ekstremalnej muzyki zrobić swoje źródło utrzymania, bo to ciężka praca, ale to nie dla mnie.

Rozmawiał Arek Lerch

Zdjęcia:  Maciej Mutwil