HELL UNITED – stawiamy na indywidualne podejście

Najnowsze, drugie dzieło Hell United to unikatowa produkcja. Stojąc po stronie oldskulowego  death metalu, zamiast bawić się w recykling, grupa eksperymentuje z muzyką, która zachowując gatunkowy bagaż w wielu miejscach przełamuje klasyczne schematy. Stroniąc od przesadzonych, technicznych wygibasów, muzycy tworzą odpowiedni, duszny klimat, skutecznie łącząc typowy, metalowy napór do przodu z wycofanymi, niemal psychodelicznymi (satanicznymi?) pasażami. Niby nic oryginalnego a jednak „Aura Damage” słucha się z zapartym tchem. Hell United stworzył swoje własne oblicze, jest zwarty, dumny i zdecydowany. W podobny sposób na pytania odpowiedział gitarzysta Rzulty, syn marnotrawny, który swój powrót do zespołu podkreślił bezdyskusyjnie istotnym udziałem w tworzeniu nowej płyty…

 

 

Nie ukrywam, że „Aura Damage” bardzo mi się podoba, bo jest… inna, niż się spodziewałem. Czy faktycznie kombinowaliście, żeby zrobić coś „obok” czy to przypadek, że wyszła Wam „nowa jakość”?

Nie podchodzimy do muzyki na zasadzie przypadkowości. Nie kombinujemy. Gdy czujemy, że jesteśmy gotowi zrobić coś nowego, po prostu to robimy. W tym miejscu mam na myśli całokształt danej produkcji. Traktujemy to jako kolejny etap rozwoju zespołu. „Nowa jakość”? Nie sądzę. Ludzie się nie zmieniają, ludzie co najwyżej gorzknieją.

Druga płyta w karierze zespołu to ważny moment. Moim zdaniem ważniejszy, niż osławiona „3”. Musicie udowodnić, że jesteście coś warci, pójść do przodu a jednocześnie zachować przychylność maniaków. Trudna sprawa… Mieliście jakieś obawy podczas pisania nowego matexu?

Każda płyta jest ważna, bo pokazuje, że twoje motywy były i są szczere. I tyle. Ludzie, którzy potrafią to docenić wiedzą o co chodzi. Trzeba napierdalać pomimo wszystko. Dlatego nie musimy niczego udowadniać, ani czegokolwiek się obawiać. Tak jest nasza postawa.

W recenzji pozwoliłem sobie napisać, że „Aura Damage” nadaje nowego znaczenia określeniu „złowieszczy”. Czy coś w tym jest? Faktycznie chodziło Wam bardziej o klimat niż „napierdol”?

Klimat nie wyklucza napierdolu. Widzisz, sam znam kilku uczuciowych skurwysynów… Jeszcze jako Eclypse wykorzystywaliśmy wiele takich atmosferycznych patentów, pozostających mniej lub bardziej w ramach gatunku i tak też jest w przypadku „Aura”. Co do określenia złowieszczy… coś w tym jest, ale jak to mówią „let sleeping dogs lie”.

Zawsze uważałem, że największym dobrem – z całym szacunkiem dla sekcji – są gitarzyści Hell United, w unikatowy sposób łączący typowe, death metalowe łojenie z takim lekko psychotycznym, rozchwianym podejściem do dźwięku. To połączenie powoduje, że wasza muzyka brzmi inaczej. Jak pracujecie nad podziałem partii gitarowych? Pytanie ma sens o tyle, że np. kiedyś Acid Drinkers opowiadali, że na wczesnych płytach zespołu był ścisły podział – Popcorn grał klasyczny, thrash’owy riff a Litza był od takiego grania „obok”, które ma wykręcać szczękę. Czy u Was coś takiego istnieje?

Każdy z nas ma swój styl grania i nie zmuszamy się do ortodoksji artykulacyjnej czy gatunkowej. Ważne jest to, że gdy zaczęliśmy grać ze sobą, wszystko „od kopa” zaskoczyło i tak jest do tej pory. Stawiamy na indywidualne podejście oparte na zdrowym, wszczynającym kłótnie kompromisie.

stawiamy na indywidualne podejście

stawiamy na indywidualne podejście

Płyta „Aura Damage” jest pod względem zawartości rozdzielona na te szybsze partie i wolne, post metalowe fragmenty typu „Hinterland” czy „Totality of I”. Skąd pomysł na takie niemal „neurozisowe” granie, nie ukrywam, że zajebiste?

To pomysł Bartolla, naszego basisty i głównego kompozytora muzyki. Kiedyś po prostu zagrał jakieś wczesne wersje tych numerów i na tyle się nam spodobały, że postanowiliśmy umieścić je na płycie. Zresztą doskonale poszerzyły spektrum przekazu. Materiał stał się mniej oczywisty, czyli taki o jaki mi chodziło.

Innym elementem, który bardzo mi się podoba jest brzmienie i co za tym idzie, pewien brud, który definiuje Hell United jako band old schoolowy, choć podejście do muzyki macie w wielu miejscach wręcz wyprzedzające czas. Czujecie się klasycznie death’owym zespołem, czy macie świadomość unikatowości Waszej propozycji?

Brzmienie było bardzo istotnym powodem, dla którego zdecydowaliśmy się nagrywać w Roslyn. Znaliśmy to studio z poprzednich realizacji i wiedzieliśmy czego chcemy. Krzysztof Godycki (realizator) przeniósł się do nowego miejsca, z nowym, świetnym pomieszczeniem akustycznym i wspólnie wypracowaliśmy taką a nie inną wizję brzmienia. Oczywiście duży udział w tym wszystkim miały użyte instrumenty i wzmacniacze oraz kilka nowych dla nas zabiegów, które wpłynęły zajebiście na końcowy efekt. Tyle jeżeli chodzi o brzmienie. Co do reszty pytania to, kurwa, nie wiem co Ci odpowiedzieć… Nazywamy się Hell United. Gramy metal. Nikt nie gra tak jak my, bo nikt inny nie nazywa się Hell United.

Zdradźcie kulisy powstawania nowej muzyki – jak wyglądały próby, jak przebiegała sesja nagraniowa? Co w tym czasie wydarzyło się „nietypowego” czy „zaskakującego”?

Próby wyglądają zawsze tak samo. Novum byłem ja, bo wróciłem do składu w ostatnim momencie by móc pracować nad „Aura Damage”. Poza tym wszystko przebiegało gładko.

Każdy z nas ma swój styl grania

Każdy z nas ma swój styl grania

W recenzji zwróciłem uwagę na podobieństwo „Let Sleeping Dogs Lie” do Immolation. Czy ten zespół faktycznie jest waszą inspiracją, czy to po prostu przypadek i podobny vib?

Immolation niszczy! To jeden z tych zespołów, które wszyscy wyjątkowo cenimy. Nie uważam jednak, żeby był jakąś nadrzędną inspiracją. Jeżeli już to w równym stopniu jak 20 innych, równie doskonałych nazw.

Jakie są Waszym zdaniem największe różnice między „Aura Damage” a poprzednim krążkiem – mini „Abhorrence Majesty”?

Brzmienie, przekaz, wykonanie, format płyty, wydawca i fakt, że „Aura” to materiał premierowy.

Zdecydowanym, jasnym punktem jest też okładka płyty. Czy to Wasze sugestie, pomysł, czy autorskie i niezależne działanie grafika? Jak to się odbywało – usłyszał muzykę i na tej podstawie rysował, czy wykorzystaliście po prostu ciekawy obraz?

Okładkę zrobił Bartek Kurzok. Naszym pomysłem było jedynie wykorzystanie jego propozycji. Reszta to jego inwencja. Oczywiście mieliśmy jakieś tam sugestie, ale tak naprawdę efekt finalny to zasługa jego wyobraźni. Okładka powstała jeszcze przed wejściem do studia, więc Bartek nie słyszał muzyki. Od strony graficznej wyszło dokładnie tak jak chcieliśmy. Szacunek dla autora.

Teksty, przekaz, klimat… Co znajdziemy, kiedy wczytamy się w liryki? Czy jest jakaś idea spajająca te teksty? Jak korespondują one z wspomnianym, wisielczym klimatem muzyki?

Tekst jest nierozerwalnie połączony z muzyką. Nie można tych dwóch kwestii rozpatrywać osobno. Muzyka jest w tym samym stopniu subiektywna co liryki. Tak działamy od zawsze, kiedy to ja odpowiadam za pisanie do Hell United czy wcześniej do Eclypse. Interpretacja jest wyrazem woli mocy, a nie odkrywaniem prawdy, wiec w tekście znajdziesz to czego szukasz: mądrość albo głupotę, mój obraz albo swoje odbicie. To już zależy od ciebie.

Polska jest zaludniona mnóstwem death’owych bandów. Czy zamierzacie w jakiś oryginalny sposób przebijać się przez ten światek, czy dalej będziecie dłubać sobie na boku?

Mamy jedną z najmocniejszych scen w Europie, o ile nie najsilniejszą i to jest rzecz, która cieszy. Jeżeli grasz metal i chcesz być celebrytą to albo jesteś jebnięty albo powinieneś zacząć rapować. W każdym razie tu nie chodzi o sport. To bardziej sposób na życie.  W dodatku niezwykle uzależniający. A my nie zamierzamy iść na odwyk i wychodzić z naszej meliny. Więcej, zapraszamy do nas!

Pytanie troszkę „obok” – wszyscy zapewne już przeczytali biografię Behemoth. Zatem chciałem się dowiedzieć, czy i Wy zerknęliście na ową książkę a jeśli tak, to jakie macie odczucia? Komentarze?

Nie znam. Czytam bardziej interesujące rzeczy, choć szanuję Behemoth.

Na koniec – plany, plany, plany… Co dalej z Hell United, gdzie się pojawicie i jak zamierzacie wykorzystać czas po premierze płyty?

Plany powoli się krystalizują. Szczegóły poznacie wkrótce… Dzięki Marcinowi z Mythrone Promotions i Grześkowi z Godz ov War Productions promocja materiału idzie pełną parą, czego efekty już widać. Mamy nadzieję odpowiednio wykorzystać to zamieszanie.

 

Rozmawiał Arek Lerch