GORTAL – trupy pod stołami i kac gigant!

Gortal to band, który w podziemnym światku cieszy się całkiem sporym uznaniem. Nowy album tego zespołu nie tylko podkreśli ten status lecz bez wątpienia wpłynąć powinien na to, że Gortal zaistnieje na szerszą skalę niż miało to miejsce do tej pory. O rocznicach, nowościach, inspiracjach i jeszcze paru innych rzeczach rozmawiałem z Majorem, gitarzystą i rzecznikiem komanda Gortal! Zapraszam lektury oraz do udziału z konkursie, którego szczegóły poznacie czytając ten wywiad do końca…

 

Witaj Major!! Na początek chciałbym żebyś wyjaśnił jedną kwestię –  niedługo odbędzie się Wasz „rocznicowy” koncert z okazji 15-lecia zespołu tymczasem niektóre źródła podają, że Gortal działa od 1996… czyli wychodziłoby na to, że w tym roku to już 16-ta rocznica…

M: Witam! Skrupulatna bestia z Ciebie. Wyjaśniam. 1996 to umowna data powstania zespołu. Regularne próby w kompletnym składzie zaczęły się parę miesięcy później.

Skoro jesteśmy przy urodzinowym koncercie Gortal to chyba szykuje się niezła impreza. Kogo zaprosiliście by wspólnie celebrować święto Gortal?

M:  Rzeczywiście, planujemy  imprezę „na bogatości”. Na scenie pojawią się Pandemonium jako gość specjalny, Embrional, Conquest Icon i God Said No. Wszystkie zaproszone ekipy to nasi dobrzy znajomi. Jednocześnie jesteśmy pewni, że każdy z zespołów wznieci ogień na scenie. A na koniec pozostaną zgliszcza, trupy pod stołami i kac gigant!

W chwili obecnej Gortal funkcjonuje jako trio? Czy podczas koncertów, nagrywania materiału wspomagacie się „wynajętym” basistą?

M:  Partie basu na „Deamonolith” nagrał Nekrofilip,  muzyk grający obecnie w rock-metalowym God Said No. Poradził sobie świetnie i ma szansę dołączyć do składu na stałe. Od paru lat na koncertach wspomagał nas sesyjnie A.D. Gore z Pyorrhoea i Centurion, który zresztą pojawi się na scenie podczas imprezy z okazji XV – lecia.

Urodziny urodzinami, ale tego dnia będzie miało miejsce inne ważne wydarzenie czyli premiera drugiej płyty Gortal. Set koncertowy będzie uwzględniał nowe numery? Odczuwasz tremę, niepokój  a może masz pewność tego, że nowy materiał spodoba się publice?

M: Set koncertowy uwzględni pięć nowych numerów. Absolutnie nie odczuwamy tremy ani niepokoju – jesteśmy na to za starzy. Muszę się jednak przyznać, że nie mogę się doczekać prezentacji „Deamonolith” na żywo. Jak dotąd recenzje płyty są entuzjastyczne, więc nie mam powodów do obaw. Uważam, że nowe numery są stworzone do grania na żywo!

Jak dla mnie „Deamonolith” to olbrzymi krok naprzód w porównaniu do debiutu, dojrzały, brutalny, esencjonalny kawałek death metalu z wysokiej półki. Jesteście zadowoleni z tej płyty?

M: Dziękujemy za Twoją opinię. Nie będę ściemniał i otwarcie powiem, że jesteśmy bardzo zadowoleni.  Na dzień dzisiejszy uważamy, że nagraliśmy płytę kompletną. Zrealizowaliśmy w studio wszystkie cele, założone przed sesją nagraniową. Numery są przemyślane i dopracowane. Kolejność utworów na płycie też nie jest przypadkowa. Mamy więc bezlitosne blasty, ale też monstrualne i monumentalne zwolnienia. Uważam, że nasza siła rażenia jest znacznie potężniejsza niż parę lat temu. Rozpierdol i prędkość nie jest już celem nadrzędnym.

trupy pod stołami

trupy pod stołami

W materiałach promocyjnych opublikowanych na stronie wydawcy podkreślasz old school’owe korzenie muzyki Gortal. Które z zespołów wywarły największy wpływ na Twoją własną muzykę? Moim zdaniem „Deamonolith” to idealnie wyważone połączenie starej szkoły z nowoczesnością…

M: Kształtowaliśmy swoje gusta muzyczne głównie  na początku lat 90-tych. To właśnie wtedy powstały płyty, które zdefiniowały death metal. Nie będę oryginalny jeśli chodzi o inspiracje. Myślę, że największy wpływ wywarły na nas: Morbid Angel,  Death, Immolation i Vital Remains. Nie są to jednak jedyne inspiracje. Od zawsze byłem również fanem szwedzkiego death metalu (Dismember, Entombed, Grave, Unleashed, Edge of Sanity, Merciless, Hypocrisy, Interment i wiele innych), nie wyprę się też fascynacji sceną brazylijską (wczesna Sepultura, pierwsze płyty Krisiun, nieodżałowany Rebaelliun), angielską (Carcass), holenderską (wczesny Sinister, God Dethroned) czy polską (wczesny Vader i Armagedon).  Co do nowoczesności – nie bardzo wiem, co mam Ci odpowiedzieć. Absolutnie unikam kontaktu z przetriggerowanymi, plastikowymi  produkcjami. Świadomie ignoruję wielu współczesnych kreatorów muzycznych i okołomuzycznych trendów. Jeżeli słyszę, że muzycy nie spocili się w studio, to ogarnia mnie pusty śmiech. Ma być krew, pot i ból. Bez tego nie nagrasz płyty z klimatem. „Deamonolith” powstał tu i teraz, ale bez zbędnych nowinek technologicznych i produkcyjnych trików. Naszym celem było złożenie hołdu duchom przeszłości. Wykreowanie dusznej i demonicznej atmosfery, charakterystycznej dla kultowych brzmień z początku lat 90-tych. Oczywiście, nie jest to piwniczna produkcja. Moim zdaniem uzyskaliśmy wysokie standardy brzmieniowe, co jest jedynym punktem stycznym się ze wspomnianą przez Ciebie nowoczesnością.

Nagraniem materiału zajęła się ekipa Progresja Studio. Był to wybór podyktowany Waszym „wygodnictwem” czy świadoma decyzja? Rozważaliście inne miejsca, w których mógł zostać zarejestrowany „Deamonolith”?

M: Była to przemyślana i świadoma decyzja. Od początku nie braliśmy pod uwagę wyjazdu poza Warszawę. Progresja Studio zaproponowała nam najlepsze warunki, biorąc pod uwagę stosunek kosztów do jakości nagrania. Nie bez znaczenia był też fakt, że znamy się z Janosem od kilku lat na stopie prywatnej i odpowiada nam jego sposób pracy. Facet nie generuje niepotrzebnego ciśnienia, jest rzeczowy, konkretny i słowny. Polecamy jego usługi innym.

Jeśli miałbym wskazać na elementy, które wyróżniają nowe dzieło Gortal na tle innych, death metalowych produkcji, wskazałbym na wokale oraz świetnie współgrającą z wymową materiału mroczną elektronikę. Jesteś zadowolony z efektu zmagań Chrystego z mikrofonem? Czy elektronika na stałe zagości w twórczości Gortal?

M: Jesteśmy zadowoleni z całokształtu nagrań. Oczywiście, z wokali Chrystego również. Wykonał kawał zajebistej roboty aranżacyjnej. Wokale są różnorodne i wściekłe. Jeżeli dodamy do tego barwę, emisję i artykulacje jego growlu, nie sposób nie zauważyć, że poczynił ogromne postępy. Jestem jego fanem i uważam go za jednego z najlepszych gardłowych w polskim death metalu. Osobnym tematem są sample. Nie są one novum  – pojawiły się już na „Blastphemous Sindecade”. I zapewne będą obecne w naszej muzyce w przyszłości, w podobnych proporcjach jak dotąd. Tym razem autorem efektów specjalnych był Tomek Szałkowski, młodszy brat Desecrate’a, grający z nim w prog-metalowym S.T.E.A.M.  To niesamowicie utalentowany młody multiinstrumentalista. Śmiejemy się, że podczas tworzenia sampli bracia mieli łączność telepatyczną. Tomek w 100% spełnił nasze oczekiwania.

Zdecydowaliście się na nietypowy zabieg promocyjny i sami, jeszcze przed premierą umieściliście materiał w sieci. Skąd taki pomysł, chcieliście zdezorientować potencjalnych piratów czy też dać ludziom możliwość w pełni legalnego przetestowania  „Deamonolith” ?

M: Z pomysłem umieszczenia przedpremierowego streamu wyszła redakcja Musick Magazine. Ich argumenty utwierdziły nas w przekonaniu, że warto wykonać ten krok. Nie jest to do końca nietypowy zabieg. Identyczny ruch wykonało właśnie Incantation. Zależało nam na tym, żeby jak najwięcej osób poznało pełną zawartość „Deamonolith”. Jesteśmy świadomi siły rażenia tej płyty i uważamy, że ten zabieg promocyjny może mieć pozytywny wpływ na sprzedaż i frekwencję podczas koncertów.

Dotarły już do Ciebie jakieś opinie co do nowego materiału Gortal?

M: Tak. Na razie wypowiadają się entuzjaści, a oceny ocierają się o maksimum. Opinie karmią naszą próżność i poprawiają nastój w tej jesienno-zimowej, szaro-burej rzeczywistości. Będą też z pewnością silną motywacją, żeby tworzyć kolejne dźwięki i po raz kolejny przeskoczyć poprzeczkę, którą obecnie sami sobie zawiesiliśmy dość wysoko.

Wspominałem już o koncercie urodzinowym lecz wydanie płyty aż prosi się o jakieś większe działania w tym temacie – czy możemy spodziewać się więcej Gortal na polskich scenach?

M: Mamy taką nadzieję, ale też nic nie obiecujemy. Podjęliśmy pewne kroki, mające na celu zwiększenie aktywności koncertowej. Podjęliśmy współpracę z osobą, która będzie wspierała nas w kwestiach organizacyjnych. Pozdrawiam z tego miejsca Kubę Lewandowskiego. Podkreślam jednak, że nie możemy sobie pozwolić na granie byle gdzie i za byle co, bo zwyczajnie nie mamy na to czasu. Nie bez znaczenia również pozostaje to, z kim dzielimy scenę.

„Deamonolith” wydaliście za pośrednictwem Pagan Records, która to firma wydała również Wasz debiut. Chyba nie muszę pytać czy jesteście zadowoleni ze współpracy z tą zasłużoną dla metalowego podziemia firmą, skoro kolejny album powierzasz w ręce Tomasza… Pagan jest jedynym wydawcą, czy też szukacie firmy, która będzie reprezentowała Gortal po za granicami Polski?

M: Nie musisz pytać – my na swojego wydawcę narzekać nie będziemy. Tomek jest konkretnym gościem, który dotrzymuje danego słowa. Nie obiecuje co prawda ani gruszek na wierzbie ani śliwek na sośnie, ale respektuje wszystkie ustalenia na linii zespół-wytwórnia. To dużo, znając doświadczenia innych ekip z wydawcami z kraju i ze świata. Myślę, że z początkiem przyszłego roku zaczniemy rozglądać się za zagraniczną wytwórnią, która byłaby zainteresowana wykupieniem licencji i reprezentowaniem Gortal za granicą. Brak wykonania takich ruchów byłby grzechem zaniechania.

Zamierzasz postarać się o większą promocję Gortal w Europie i na świecie?

M: Częściowo odpowiedziałem na to pytanie powyżej. Na pewno wyślemy materiały promocyjne do wybranych zagranicznych wytwórni, zinów i magazynów. Pagan Records również roześle naszą zarazę do szerokiego grona odbiorców poza Polską. Może uda się zagrać parę sztuk za granicą. O regularnej trasie nie będzie jednak mowy. Nasze obowiązki zawodowe  i rodzinne wykluczają takie plany.

Urodziny zespołu to chyba dobry czas na podsumowania i swoiste rachunki sumienia… Warto było ciągnąć wózek Gortal przez te wszystkie lata? Zespół to dla Ciebie hobby, sposób na spędzenie wolnego czasu z kumplami czy coś zdecydowanie więcej?

M: Warto było. Nie żałuję ani czasu ani pieniędzy, które poświęciłem dla realizacji swojego hobby. Choć szczerze mówiąc, wolę słowo pasja, ma ono znacznie większy ładunek emocjonalny. Deamonolith jest zamknięciem pewnej epoki i jednocześnie symbolem rozpoczęcia kolejnej. Po raz pierwszy jako twórca czuję się w pełni spełniony. Niebagatelną rolę gra tu też element ludzki. Spędzanie wolnego czasu z tymi kumplami to świetna przygoda, zarówno pod względem twórczym jaki i czysto towarzyskim.

Na zakończenie obiecany konkurs, w którym wygrać możecie wejściówkę na urodzinowy koncert Gortal. Pytanie jest proste:

„Z jakimi wytwórniami płytowymi współpracował do tej pory zespół Gortal”?

Osoba, która nadeśle poprawną odpowiedź jako szósta będzie miała okazję przekonać się na własnej skórze o koncertowej sile rażenia „Deamonolith”.

Odpowiedzi prosimy kierować na adres: w6i6e6@gmail.com

Rozmawiał: Wiesław Czajkowski