EPITOME – odpadnie ci łeb a ja go zjem w zupie…

Eptiome swoim ostatnim albumem wraca poniekąd do korzeni brutalnego grania. TheROTical to płyta surowa, brutalna i naprawdę trudna. Jednocześnie mam takie wrażenie, że jest to chyba najlepsze dzieło zespołu od czasu pamiętnego debiutu. W przerwie między koncertami udało mi się naciągnąć na małą pogawędkę Kiszkę, który w Epitome szarpie struny basu i zdziera gardło…

Cześć Kiszka! Jak tam sprawy w Epitome? Przed chwilą wróciliście z trasy koncertowej w Meksyku? Jak udały się wojaże? To oklepana plotka czy fakt, że w tamtych regionach kuli ziemskiej publiczność jest prawdziwie ekstremalna i szalona?

Witam! W zespole wszystko w porządku i jak zauważyłeś, wróciliśmy po raz trzeci z naszych meksykańskich wojaży (śmiech). Jak zwykle było dobrze. Nie ma się co oszukiwać, chwilami jest rewelacyjnie a chwilami trzeba zderzyć się z tamtejszą mentalnością i przyzwyczajeniami, co nie jest zbyt łatwe, ale sumując – wszystko w porządku, wróciliśmy cali i zdrowi z masą kolejnych doświadczeń na swoich barkach. Jeśli chodzi o publiczność to myślę, że mogę się na ten temat wypowiedzieć bo mam dość spore rozeznanie w tym temacie. To nie plotki, fani są naprawdę rewelacyjni, spontaniczni, dzicy, świetnie reagujący na muzykę. To jest fakt, ale patrząc z perspektywy pierwszych naszych wyjazdów w tamte regiony świata jakieś 4 lata temu, można zauważyć lekką tendencję spadkową. Taką można powiedzieć, troszkę europejską. Moim zdaniem jest to efekt tego, że nawet w Meksyku jest dziś masa koncertów, ludzie mają przesyt jak to miało miejsce jakiś czas temu u nas w kraju i te reakcje chwilami nie są takie jak były kiedyś, ale jest młody narybek , więc jeszcze jest dobrze (śmiech). Czas pokaże, ale sądzę, że z czasem i Meksyk będzie się borykał z problemami takimi jakie mamy lub mieliśmy w Europie. Na to składa się wiele czynników…

Epitome odwraca się od Europy? Nowy LP wydajecie w malutkiej meksykańskiej stajni, release party nowego materiału również zorganizowaliście w Meksyku… Nie miałeś obaw przed powierzeniem tego materiału wytwórni, która ma w katalogu tylko kilka pozycji? Dystrybucją tego materiału na innych rynkach zajmiecie się sami?

Nigdy czegoś takiego nie powiedziałem (śmiech). Wiesz co, właśnie nie miałem żadnych obaw, poznałem tą osobę 4 lata temu jak organizowała nasz koncert i naprawdę wtedy to była rewelacja, jeden z naszych lepszych koncertów w Meksyku. Dlatego doszło do współpracy, wymieniliśmy swoje oczekiwania i wspólnie doszliśmy do porozumienia, że w to wchodzimy. Nie było zatem żadnego strachu. Prosty deal. Zresztą, oczekiwania na ten materiał w tamtej części świata były naprawdę ogromne lub duże, dlatego przed wydaniem wiedziałem, że nakład, który zostanie wytłoczony, jest praktycznie wyprzedany. W takim przypadku czego można chcieć więcej? Nam to wystarcza. A jeśli chodzi o dystrybucję i promocję na innych rynkach to… powiem tak; rozmowy trwają z Amputated Vain z Japonii i kilkoma innymi wytwórniami w jakiś sposób zainteresowanymi a jeśli nie uda nam się dopiąć tematu z sensownym labelem to wydamy sami. Na pewno wersja europejska pojawi się po wakacjach.

„TheoROTical” zaskakuje, a przynajmniej mnie dość mocno zaskoczył, głównie za sprawą bardzo surowego brzmienia w jakie ubraliście ten materiał. Rozumiem, że takie było założenie by zrobić płytę w pewnym sensie inną niż poprzednie krążki Epitome a jednocześnie zachować esencję stylu tego zespołu?

Dużo nie powiem, bo trafiłeś jako pierwsza osoba w samo sedno. Nie ma co tłumaczyć bo odpowiedź znajduje się już w pytaniu, które zadałeś! Jedynie mogę stwierdzić, że właśnie taki był cel, który został zrealizowany.

odpadnie ci łeb a ja go zjem w zupie...

odpadnie ci łeb a ja go zjem w zupie…

Jesteś w pełni zadowolony z efektu pracy w studio? Gdzie nagrywaliście ten materiał i kto zajął się prokurowaniem tego cholernie brudnego i intensywnego brzmienia?

Wiesz, nie będę używał starej śpiewki, że można by to zmienić to czy tamto. Oczywiście, że można, ale ja jestem zadowolony z tego co jest. Pracowaliśmy na to ciężko i założenia zostały wykonane. Czy w 100 czy 99 % to nieważne. Nam się podoba, a że innym również to mamy jeszcze większą satysfakcję. Materiał jak wszystkie nasze ostatnie produkcje, został nagrany w Spaart Studio w Boguchwale koło Rzeszowa. Za gałami siedział pan ten co zawsze, czyli Jacek Młodochowski. Powiem, że trochę był zszokowany tym co my chcemy zrobić (śmiech), ale wyszło naprawdę dobrze. Mieliśmy ułatwione zadanie bo rok wcześniej nagraliśmy część numerów, testując brzmienie więc tym razem mogliśmy się w jakiś sposób oprzeć na tym co mieliśmy i czego oczekiwaliśmy. Niby taka normalna i standardowa rzecz, ale bardzo nam to pomogło.

Jedenaście kompozycji i niespełna 25 minut, dzikiej i szalonej muzyki. Jak dziś określiłbyś to co tworzycie w Epitome? Nadal można was wrzucać do szuflady z napisem gore/grind? Moim zdaniem, dziś zaszczepiacie do swojej muzyki całkiem sporo bardzo połamanego death metalu… Gdzie, w jakich rejonach muzycznego świata szukacie inspiracji do tworzenia nowych, ekstremalnie miażdżących hitów?

Zawsze byłem zwolennikiem określenia „pathological sound formula”. Wręcz drażniło i wciąż drażni mnie jak ktoś mi mówi, że jest to płyta grindowa lub lepiej gore grind. Nigdy się z tym nie zgodzę. Wiesz, zawsze było u nas dużo death metalu, ale trzeba zauważyć, że to nie miało dla ludzi znaczenia bo przykładowo mieliśmy „świnie” na wokalach i już to było powodem do zaszufladkowania nas jako gore grind. Takich przykładów można podawać wiele, ale nie ma to najmniejszego sensu.U nas muzyka powstaje z niczego. Są pomysły, które łączymy do kupy i tak powstaje album. Żadnych komputerów i rozpisywania. Wszystko dzieje się na żywo i dokładnie tak ta płyta brzmi. A gdzie szukamy? Nigdzie nie szukamy… (śmiech), po prostu tak zawsze było w tym zespole, że muzyka powstawała w naturalny sposób. Każdy z nas słucha całkowicie odmiennych dźwięków i pomysły, które usłyszymy czy inne rzeczy na pewno mają jakiś wpływ na rozwój i tworzenie naszej muzyki, ale to wszystko dzieje się nieświadomie. Taka jest kolej rzeczy w Epitome i nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć.

„TheoROTical” nie byłby materiałem aż tak intensywnym gdyby nie bardzo pokręcona rytmika, która sprawia, że Wasze nowe numery wgniatają w ziemię i nie pozwalają wstać… Skąd pomysł na połączenie surowego soundu z połamanymi i poszarpanymi tempami? Nie mieliście ochoty nagrać płyty prostej, punkowej, która równie dobrze pasowałaby do takiego brzmienia?

Fajnie że tak sądzisz. Pomyśl….ten materiał powstawał trzy lata, jest to słyszalne, mieliśmy pewne założenia i cele aby wyróżnić tą produkcję od pozostałych. Zapewne zauważyłeś jak inne są gitary na tym albumie, choć chwilami jest zachowany ten stary sposób grania. To wszystko połączone z naszą nową wizją tego co chcieliśmy przekazać na tej płycie daje taki a nie inny efekt. Nie można zapomnieć o tym, że brzmienie robi tu cholernie dobrą robotę bo jakoś nie wyobrażam sobie aby ten materiał prezentował się inaczej.Epitome Band 2

Na początku waszej działalności wrzucono was do szufladki z napisem gore – krwawe teksty, wasz sceniczny image; wszystko pasowało do tej estetyki jak ulał. Jednak czytając liryki z „TheoROTical” znajduję w nich wiele tematów, również te społeczno-polityczne? Epitome zaczyna opowiadać o bolączkach otaczającego nas świata? Wokół jakiego konceptu zgromadzone są teksty na „TheoROTical”?

Wiedziałem, że padnie pytanie tego pokroju (śmiech). Nie wiem, może dorośliśmy do pewnych rzeczy, ale prawda jest taka, że nie siedzi mi granie i darcie ryja z lirykami typu „odpadnie ci łeb a ja go zjem w zupie”. Jak dla mnie to zupełnie bez sensu… Jak można wykrzyczeć takie słowa na koncercie, zachowując jednocześnie emocje? Ja tego nie pojmuję. Dlatego teksty na „TheoROTical” są takie a nie inne. Tu nie ma jakiegoś buntu i nie zamierzamy mówić ludziom co mają robić. To jest nasze spojrzenie na to co dzieje się w naszym życiu i dookoła nas. Zapewne zauważyłeś, że jest to pierwsza płyta gdzie każdy może sobie przeczytać teksty. Tego jeszcze u nas nie było. Nie będę tłumaczyć co jest w nich zawarte… Każdy może przeczytać i zinterpretować na swój sposób, ale przecież o to w tym chodzi bo dokładnie tak samo jest z muzyką – każdy odbiera to indywidualnie.

Nowe dzieło Epitome oprócz muzyki zwraca uwagę również intrygującą okładką autorstwa Katarzyny Urbanek – skąd decyzja o powEpitome liveierzeniu graficznej strony albumu tej właśnie osobie? Uważasz, że unikalny styl artystki dopełnił dzieła Epitome?

Ta okładka ma swoją historię, zresztą jak każda poprzedniczka, ale cóż, tak skrócie… to… poznaliśmy się z Katarzyną i zaczęliśmy rozmawiać o możliwościach, całej wizji, jak ja to widzę, jak ona to widzi. Łączenie pomysłów, oczekiwania, teksty, to wszystko miało wpływ jak wygląda okładka. Nie można zapomnieć też o oryginalnym stylu artystki i jej pomysłach. Po długich rozmowach powstało dzieło, obraz na „TheoROTical”. Jest inny, oryginalny jak sam powiedziałeś intrygujący, ciekawy i można tu jeszcze wiele wymieniać. Jestem strasznie zadowolony z efektu, zresztą sama artystka również. Może miała mnie już dość bo czepiałem się detali, ale udało się w przyjaznej atmosferze dokończyć to dzieło. Tu naprawdę należą się ogromne podziękowania za profesjonalne podejście Katarzyny do tego projektu jak również jej mężowi Arturowi odpowiedzialnemu za złożenie całości. Ja jedynie mogę ze swojej strony dodać, że następczynię „TheoROTical” również będę chciał powierzyć tym osobom.

Wielu fanów niszowej muzyki chętnie kupuje dziś wydawnictwa na nośnikach niestandardowych, wraca do łask winyl, kaseta magnetofonowa – planujecie może wydanie „TheoROTical” na czarnym krążku lub taśmie?

Szczerze to planowałem vinyl, ale doszedłem do wniosku, że wydawanie tego własnym sumptem naprawdę nie ma sensu. Zbyt duży koszt. Ja wolę te pieniądze ulokować i zainwestować trochę inaczej w ten zespół. Mam swoją wizję działania i podążam nią od lat, więc pewnie tak pozostanie. No chyba, że wydarzy się coś nadzwyczajnego i nagle zmienię zdanie.

Jak będzie wyglądała promocja „TheoROTical” w Europie i Polsce? Macie jakieś konkretne plany koncertowe na najbliższe miesiące?

Jesteśmy już po kilku koncertach na Słowacji. Zaraz wybieramy się do Czech i zagramy w końcu w Polsce we Wrocławiu 21 czerwca. Później ponownie mamy jakieś festiwale na Słowacji. We wrześniu chcę tam zrobić mini traskę i mam nadzieję, że ogarnę w końcu przynajmniej ze trzy koncerty w Polsce. We wrześniu również ukaże się europejska wersja „TheoROTical”. Kto ją wyda jeszcze nie wiem, ale na pewno będzie w wersji normalnego CD, nie digipack. Niech to wydanie meksykańskie pozostanie takim rarytasem dla maniaków co je posiadają…

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Zdjęcia: archiwum zespołu