ENCOFFINATION – co wszechobecne i nieuchronne

Justin Stubbs alias Ghoat nie jest największą gadułą na świecie (spójrzcie tylko na tę twarz lwa salonowego), stąd poniższa rozmowa przypomina próbę wyciągnięcia interesujących treści od kogoś zajętego czymś dużo ważniejszym – albo zinowe wywiady z lat 90. Niemniej jednak Encoffination, któremu Justin lideruje, nagrał świetną płytę, i ona stała się pretekstem do kolejnej prezentacji zespołu na gościnnych łamach Violence Online. Nasz rozmówca wulkanem adrenaliny nie jest, ale my tam się nie obrażamy. Poza tym sam Justin jest sobowtórem Arthura Martina z serialu „Sześć Stóp Pod Ziemią” (nawet zawód się zgadza), co z miejsca daje mu plus dziesięć punktów do zajebistości. Wyobraźcie sobie, że opowiada o nieuchronności śmierci głosem Rainna Martina, a wywiad natychmiast nabierze kolorów.

Co według ciebie odróżnia III – Hear Me, O’Death… od wcześniejszych płyt Encoffination?

Nowy album ma bardziej rozbudowane brzmienie; w tej muzyce jest mnóstwo ukrytych melodii i detali. Podobnie było z poprzednim albumem, ale tym razem lepiej dopracowaliśmyIII-4 nasze pomysły.

Wasz debiut przywrócił śmierć w death metalu. „III” brnie wyraźnie w dronujące, ultrawolne krajobrazy wulkaniczne. Jak wolno jesteście w stanie zagrać bez wpadania na całego w drone metal?

Nie chciałbym, abyśmy stali się zespołem „drone-metalowym” – zachowanie tożsamości kapeli deathmetalowej jest dla nas najważniejsze. Możemy przy tym grać tak wolno, jak tylko chcemy, takie jest założenie, które się dla mnie liczy.

W jednym z wywiadów stwierdziłeś, że Encoffination inspiruje się wyłącznie własną muzyką. Czy czujesz jakąś więź artystyczną z zespołami funeral-doomowymi, jak Thergothon, Disembowelment czy Esoteric?

Oczywiście, że z tymi kapelami łączy nas więź emocji i inspiracji, bez nich nasza muzyka by nie powstała. Jednak co do zasady nie szukamy natchnienia w twórczości innych zespołów.

Czy wasze nawiązujące do Incantation logo pasuje do obecnego oblicza muzycznego Encoffination?

Zbyt często bywamy porównywani do Incantation z powodu naszego logo, moim zdaniem zupełnie nie brzmimy jak oni. Ludzie są zbyt tępi, by samemu posłuchać muzyki i wyciągnąć własne wnioski. Widzą logo, i po pobieżnym przesłuchaniu stwierdzają, że „to brzmi jak Incantation”. Wolelibyśmy mieć mniej takich słuchaczy. Podobieństwo naszego logo do logo Incantation to przypadek i nie zamierzam go zmieniać.

Wasze płyty, oprawa graficzna, tytuły i teksty prezentują szlachetną, poetycką wizję śmieci. Zgodzisz się, że muzyka Encoffination pomija fizyczny aspekt przemijania i zgonu?

Absolutnie tak. Podoba mi się ta interpretacja.

Czy Encoffination w ogóle by powstał gdybyś wiele lat temu nie został pracownikiem domu pogrzebowego?

Tak, bo założyłem Encoffination zanim w ogóle zacząłem się kształcić do mojej obecnej pracy. Potrzeba odkrywania śmierci była we mnie zawsze. Praca w branży pogrzebowej tylko ją pogłębiła.

Wydaje mi się, że gdyby większość z nas pracowała w tej branży, poza pracą wolelibyśmy grać w gry, oglądać mecze albo upijać się, a nie grać ponurą muzykę o umieraniu. Co sprawia, że kontemplujesz śmierć w czasie wolnym od pracy?

Śmierć nas otacza i nie ma od niej ucieczki. Praca w jej otoczeniu tylko otworzyła mi oczy na jej wszechobecność.

co wszechobecne i nieuchronne

co wszechobecne i nieuchronne

Zauważyłem, że bardzo poważnie podchodzisz do swojej pracy i podkreślasz aspekt pomagania ludziom w ich najtrudniejszych momentach, po stracie najbliższych. Czy ta empatia idzie w parze z nihilizmem, jaki najczęściej kojarzony jest z ekstremalnym metalem?

To rzeczywiście dziwny paradoks. Wspieranie ludzi w przejściu przez ten trudny czas daje mi poczucie osobistego spełnienia, choć bywa też irytujące, kiedy wiąże się z religią.

Czy twoi współpracownicy wiedzą jaką muzykę grasz?

Nie, nikt z nich nie wie nic o moim życiu osobistym czy aktywności muzycznej i wolę, aby tak zostało.

Przeszkadza ci to, w jaki sposób śmierć bywa trywializowana w muzyce metalowej?

Zupełnie nie. Jednak większość fanów metalu nie rozumie śmierci tak jak ja. Widzę i obcuję z nią na co dzień.

Czy znasz serial „Sześć Stóp Pod Ziemią”? Jeśli tak, czy podobała ci się ta uniwersalna historia o życiu, miłości i śmierci na przykładzie rodziny prowadzącej zakład pogrzebowy?

III-1Znam i bardzo lubię ten serial, choć momentami za bardzo zagłębiał się w rodzinne dramaty. Podobało mi się jednak ukazanie branży pogrzebowej. Twórcy konsultowali się zresztą z dyrektorem zakładu pogrzebowego, aby w miarę możliwości oddać realia.

Koniec roku to czas spisywania list najlepszych płyt, jak wyglądałaby twoja?

W tym roku spodobało mi się wiele płyt, oto one:  Blood and Sun – White Storms Fall,  Behemoth – The Satanist,  Barren Harvest – Heaven’s Age,  High Spirits – You Are Here,  Sargeist – Feeding the Crawling Shadows,  Mortuus – Grape of the Vine,  Sabbath Assembly – Quaternity,  Agalloch – The Serpent and the Sphere,  Eyehategod – Eyehategod,  Incantation – Dirges of Elysium,  Dead Congregation – Promulgation of the Fall,  Schammasch – Contradiction,  Trepaneringsritualen – Perfection and Permanence,  Shin to Shin – Shin to Shin, At The Gates – At War With Reality,  Full of Hell & Merzbow – Full of Hell & Merzbow

Dziękuję ci za wywiad i za znakomitą płytę. Ostatnie słowo należy do ciebie.

Dziękuję za wsparcie i zrozumienie dla naszej muzyki.

Rozmawiał Bartosz Cieślak

Zdjęcia: archiwum zespołu