ENCOFFINATION – Jesteśmy nowoczesnym zespołem!!

Jeśli nie macie jeszcze dość zatęchłego death metalu, jeśli lubicie smród rozkładanych zwłok a cierpienie jest waszym chlebem powszednim, nowa, debiutancka płyta Encoffination ukoi wasze nerwy. “Ritual Ascension Beyond Flesh” ukazała się, jak diabeł przykazał, w pierwszej kolejności w wersji kasetowej i choć sami zainteresowani twierdzą, że są nowoczesnym zespołem, to można ich spokojnie określić, jako Darkthrone amerykańskiego, obleśnego, absolutnie podziemnego doom – death. Koncertów nie grają, prób nie mają, muzykę piszą osobno i raczej nie planują żadnych zmian w tym temacie. Listonoszami wprawdzie nie są, ale mister Ghoat (struny i inkantacje…), który udzielał się w wywiadzie, pracuje w biznesie pogrzebowym. Czyli wszystko zostaje w rodzinie. Drugim członkiem hordy istniejącej od 2008 roku jest niejaki Elektrokutioner obsługujący… trumienne młoty i chyba żadnych dodatkowych wprowadzeń nie trzeba. Witajcie w krypcie…

Encoffination to w sumie młody zespół, jednak Wy macie raczej dużo większe doświadczenie – możecie opisać krótko waszą “drogę bojową”?

Przeszliśmy, można powiedzieć, gruntowne przeszkolenie w tym temacie. Mamy mnóstwo doświadczeń, które ukształtowały naszą wizję death metalu i tego jak powinna przebiegać  całą droga tworzenia i popularyzacji takiej muzyki. Mieliśmy możliwość grania w różnych zespołach, które pozwoliły nam się rozwijać i wzbogacać nasze doświadczenia. Gramy i słuchamy muzyki metalowej już ponad 30 lat!!  Można powiedzieć, że na co dzień oddychamy zatęchłym, mrocznym smrodem death metalu. To nasze całe życie. Innego nie mamy…

Encoffination gra od początku death metal bardzo mocno zainfekowany doom metalowymi wpływami. To w sumie dość nietypowe połączenie. Skąd taki pomysł i dlaczego wybraliście taki kierunek muzycznych poszukiwań?

A dlaczego nie? Śmierć zazwyczaj jest powolna i bardzo bolesna, dlatego tak właśnie gramy. Dodajemy cierpienie, klaustrofobiczną aurę śmierci i opakowujemy to w nasze mroczne wizje i pragnienia. Nasze brzmienie jest uosobieniem zwłok leżących pod ziemią, które stają się jednością z glebą, z której przecież powstały…

Wiele młodych zespołów gra dzisiaj miks death metalu i hard core’a z blastami i dużym naciskiem na techniczną stronę nagrań. Encoffination jest tworem klasycznym, mocno zakorzeniony w latach 90 – tych. Czy zgadzacie się z moją opinią?

Ale my jesteśmy nowoczesnym zespołem!! Dlaczego? Bo przecież żyjemy w tych czasach, czyli należymy do tej epoki, a nie jesteśmy jakąś inkarnacją sprzed 20 lat. Nie jesteśmy raczej przywiązani do niczego starego. Nasze starania i pomysły nie są w jakikolwiek sposób powiązane z konkretną erą w muzyce. Co najwyżej chodzi o pewien klimat, o ekspresję i feeling, zaś sama muzyka dzieje się tu i teraz. Co oznacza, że jest groźna, niepokojąca, miażdżąca i bolesna.

“Ritual Ascension Beyond Flesh” to wasz pierwszy album. Opiszcie jakoś muzykę z tej płyty – czym różni się od nagrań, które znalazły się na pierwszej ep – ce z początków 2010 roku?

Piosenki z naszego nowego albumu są dużo gęstsze. Teraz nieco inaczej się stroimy, niż miało to miejsce na pierwszym demo. Nasza dzisiejsza muzyka ma więcej warstw, jest lepiej uchwycony klimat cierpienia, swoista, wisielcza atmosfera.   Nasza pierwsza ep-ka z kolei jest dość nierównym przykładem naszych zdolności muzycznych. Następny album będzie muzycznie szedł w tym samym kierunku, będzie za to jeszcze bardziej wściekły, prowadzący prosto do grobu…

“Ritual Ascension Beyond Flesh” ma, jak zauważyłem dwie, różne okładki – dlaczego tak się stało?

Mam dwa różne obrazy i chciałem ich obydwu użyć, bo każdy mi się podobał.  Wersja kasetowa miała być utrzymana w czarno – białych kolorach, dlatego zdecydowałem się na jeden z obrazów, który najbardziej pasował do koncepcji. Kolorowy obraz trafił na okładkę płyty CD i winyla, bo lepiej pasował do takiej wersji. Nie ma tu żadnej głębszej filozofii…

No właśnie – wspomniałeś o kasecie, która w dzisiejszych czasach jest reliktem i tym bardziej kojarzy się z latami 90 – tymi. Co takiego nadzwyczajnego jest w tym nośniku?

Jestem old skulową, metalową pizdą. Hołduję analogowym brzmieniom, winylom i właśnie kasetom. Kaseta była naszą teraźniejszością, dlatego ją nadal wybieramy. Nasza następna płyta będzie zrealizowana dokładnie w taki sam sposób i w takich samych formatach.

Encoffination podpisał umowę z polską wytwórnią Selfmadegod. Dlaczego zdecydowaliście się zaakceptować ofertę Karola?

Ponieważ to była znakomita oferta znakomitej wytwórni. Wszystko, co Karol obiecuje, mówiąc, że tak się stanie, faktycznie ma miejsce. Sprawa jest więc prosta. Nie gadam bzdur – jestem ekstremalnie zajarany faktem współpracy z tą wytwórnią.

Znacie jakieś zespoły z Polski, parające się ekstremalną muzyką?

Osobiście nie znam nikogo. Myślę, że macie sporo zajebistych zespołów, których na pewno słuchałem, tyle, że w tym momencie nie przypomnę sobie, co to były za nazwy.

Ok, to skoro tak, musisz wymienić coś z waszego poletka – jak widzisz dzisiejszą scenę death metalową w waszym kraju?

Faktycznie, mamy sporo zajebistych zespołów w Stanach. Najlepsze, oczywiście dla mnie, to  Incantation, Mortician, Angelcorpse (RIP), Immolation, Morbid Angel (old), Assuck (RIP), Integrity, Decrepitaph, Prosanctus Inferi, etc… Dużo zespołów, dużo wspomnień…

Jak wygląda wasze życie – zajmujecie się tylko muzyką, czy raczej to tylko wasze hobby?

Encoffination jest tworzony niemal całkowicie poprzez wymianę pomysłów, przez Internet. Nie jesteśmy zespołem, który ma regularne próby. Każdy z nas komponuje, potem nagrywamy swoje pomysły, dopracowujemy szczegóły. Płyty też nagrywamy raczej osobno. Jesteśmy zajęci, dlatego musieliśmy zrezygnować z niektórych projektów. Moje prywatne życie jest bardzo intensywne. Na co dzień pracuję w biznesie pogrzebowym (!!) I jest to moje stałe zajęcie.

W związku z tym, chciałem się dowiedzieć, czy graliście w ogóle jakieś koncerty i jak będzie wyglądać to w przyszłości?

Encoffination grał jeden koncert…  Dokładnie graliśmy w finale „Sacrifice of The Nazarene Child Fest X”, który odbył się w Houston 9 października. Nie mamy raczej jakichś skonkretyzowanych planów na przyszłość w tym temacie…

Ok, dziękuję za poświęcony czas, ostatnie słowo należy do Was…

Celebrujcie śmierć…

Rozmawiał Arek Lerch