EMBRIONAL – death metalowa annihilacja i mentalny obłęd…

Embrional to jeden z tych zespołów, dzięki którym nadal wierzę w siłę i przyszłość polskiego, metalowego podziemia. Stwierdzenie to górnolotne i brzmiące niemal jak frazes, lecz każdy, kto zapozna się z ukazującym się właśnie na rynku albumem „Absolutely…” przekona się jakże prawdziwe to słowa… Zapraszam Was na wywiad z Rychem znanym również jako Vermin – gitarzystą hordy Embrional…

 

Witaj Rychu! Na początek żeby zadowolić wszystkich o zapędach kronikarskich i uściślić pewne fakty, chciałbym zapytać Cię o to czy „Cusp of Evil” traktujesz jako pełnoprawny debiut Embrional czy takowym jest wydany właśnie „Absolutely…”

Hell-o! W sumie to wiemy jak traktować to wydawnictwo.  Wbrew temu, co reklamy o nas mówią, z jednej strony to nasz pierwszy oficjalny bękart jako zespołu, z drugiej to nadal demo, ale oficjalnie wydane przez Old Temple. Materiał zawarty na  „Cusp Of Evil” ma bardzo długą brodę i nie jest, jak to zazwyczaj bywa, reprezentatywny na daną chwilę. Początki. Jest to pierwszy oficjalnie zarejestrowany materiał w prawie obecnym składzie. Zmienił się jedynie basista. Skłaniałbym się jednak do tezy, że nie jest to nasz pełnoprawny album, chociaż czas jego trwania to 41 min. Dlaczego? Z prostej przyczyny – nagrywany był z myślą o materiale demo i taki ma status. To, że ktoś go wydał oficjalnie nie zmieni faktu, że jest to demo. Jako debiut w całym tego słowa znaczeniu należy traktować płytę „Absolutely Anti-Human Behaviors”. Jednak nie jest to tak do końca debiut, bo zaistnieliśmy przecież oficjalnie innymi wydawnictwami… Jak zwał tak zwał. Jest to nasze najnowsze wcielenie i tego się trzymamy.

„Absolutely..” – czyli Absolutnie Antyludzkie Zachowania – ta płyta wyraża Wasz stosunek do rodzaju ludzkiego? Nie uważasz, że jest w tym ziarno paradoksalnej sprzeczności? Antyludzki można rozumieć również jako stojący w opozycji do siebie samego…?

Muzyka i teksty zawarte na płycie nie miały na celu ukierunkowanie słuchacza na pewien anty ludzki aspekt związany z naszą twórczością. One nawet nie poruszają takich kwestii. Nie jesteśmy opozycjonistami żadnych norm społecznych. Od religii po politykę. Stoimy zupełnie z boku i opowiadamy pewne historie, które są anormalne w wielu dziedzinach życia i w wielu kulturach bez względu na opinie ogólnie obowiązujące. Interesuje nas geneza zła człowieka jako jednostki. Nie społeczeństwa, grupy, religii czy tradycji. Ja, Ty, On, człowiek i wszelkie zmiany w nim zachodzące. Wszelkie czyny, jakie kiedykolwiek popełniła ludzka istota, nawet te najstraszniejsze, może popełnić każdy z nas. Wszystko zależy od okoliczności. Zło jest samo w sobie bardzo demokratyczne . Rozdziela odpowiedzialność za nie wśród zwykłych ludzi i nie uznaje, że jest domeną jedynie despotów czy dewiantów. Tak więc płyta opisuje pewne sytuacje, ale  nie powiem, że wyraża nasz stosunek do społeczeństwa. Z naszej strony jest on mocno dualny. Plus i minus. Czarne i białe. Jedno nie funkcjonuje bez drugiego. Równowaga w przyrodzie musi być.

Miałeś jakiś wpływ na warstwę tekstową „Absolutely…”? Uważasz, że liryki napisane przez osobę spoza zespołu są w stanie oddać w pełni to co sam zespół chciał przekazać? Pytanie banalne, ale i tak je zadam – co jest dla Ciebie ważniejsze teksty czy muzyka?

death metalowa annihilacja i mentalny obłęd...

death metalowa annihilacja i mentalny obłęd...

Pytanie trudne o tyle, że będąc muzykami w głównej mierze przykładamy  wagę do dźwięków, ale wiemy, że całokształt stanowi esencję tego, co chcemy jako twórcy przekazać. Dlatego zdecydowaliśmy się na wsparcie ze strony osób postronnych. Nie potrafimy przedstawić  naszych wizji obrazem czy słowem, więc  staramy się szukać kogoś, kto zrobi to za nas z racji posiadanych umiejętności i wiedzy. Symbioza. Mieliśmy wpływ na wszystko, co było związane z zawartością płyty. Kontrolowaliśmy to stale, ale ograniczaliśmy się jedynie do wskazówek a nie ingerencji w wizje innych twórców jakimi niewątpliwie byli Mariusz (grafiki), Arek (teksty) czy Malta (mix i master). Natomiast co jest ważniejsze? Całość to monolit i tak należy płytę odbierać.

Nowy album to 11 miażdżących numerów podanych w otoczce świetnego brzmienia. Jak pracowało się Wam z Arkiem Malczewskim? Trzeba było go jakoś specjalnie namawiać do współpracy z Embrional bo facet to chyba dość zajęty?

Owszem, Malta nie należy do ludzi posiadających nadmiar czasu. Mieliśmy w związku z tym spore przeskoki czasowe przy pracy nad materiałem. Arek tak naprawdę robił nas w międzyczasie nowego materiału Decapitated, koncertami z nimi i sprawami osobistymi. Jak wyglądała współpraca? Uważam, że genialnie. Tak naprawdę wszystko załatwialiśmy telefonicznie. Dostawaliśmy regularnie próbki tego, co robił z dźwiękiem i korygowaliśmy je na bieżąco. Poznaliśmy się dzięki Necrosodomowi  (Anima Damnata, Azarath, Infidel, Thunderbolt) .Malta to genialny inżynier dźwięku, maniak metalu i przesympatyczny facet. Materiał nagraliśmy sami a on dostał to, co z tego wyszło. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale w ostateczności dzięki niemu osiągnęliśmy zupełnie nowe brzmienie, surowe, żywe, którego nie ma w obecnych produkcjach kapel naszego pokroju.

Materiał dla Embrional komponujesz sam czy też pracujecie nad płytą zespołowo? Jak dużo pracy kosztuje stworzenie tak wielowymiarowego dzieła jakim jest „Abolutely…”? Osobiście materiał ten chwilami kojarzy mi się z jakością i dokonaniami Immolation oraz Deicide; czy któryś w wymienionych bandów miał na Ciebie (jako muzyka) znaczący wpływ?

Muzykę tworzymy wspólnie na próbach, ale poszczególne utwory w wersjach bardzo surowych  bądź ich szkielety to wynik pracy samodzielnej lub wspólnej dwóch gitarzystów. Przynosimy gotowe numery na próby lub coś na nich tworzymy a do tego perkusista układa własne partie.  Czasem jest to bardzo spontaniczna reakcja i po kilku godzinach mamy numer albo pracujemy intensywnie nad różnymi szczegółami kilka tygodni. To kwestia naszego samopoczucia dnia codziennego. Co do wpływów, to każdy z osobna usłyszy wiele z nich, ale sukcesywnie staramy się zmontować i wypracować własny styl. Nie jest to łatwe, zwłaszcza, że wychowywaliśmy się na muzyce z różnego okresu i pewnie będzie to mimowolnie słyszalne. Jednak praca i samoświadomość powoli kształtują ciekawe efekty. Co do wymienionych przez Ciebie kapel – nie jestem w stanie powiedzieć nic innego jak to, że słuchaliśmy ich, słuchamy nadal, wielbimy i pewnie w jakimś okresie młodości miały na nas znaczący wpływ. Przede wszystkim jesteśmy maniakami takiej muzyki. Twórcami staramy się być i pracujemy nad tym na wielu płaszczyznach.

„Absolutely…” to płyta zdecydowanie wybijająca się na tle większości produkcji „podziemnych”, dlaczego zatem album ukaże się w zdecydowanie podziemnej stajni – Old Tmple? Nie szukaliście innego („większego”) wydawcy? Czujesz się częścią tworu o którym mówi się „metalowe podziemie”?

Czy materiał się wybija na tle innych to pewnie zweryfikują słuchacze. Jesteś jednym z nich więc sam podejmujesz decyzje i wystawiasz opinię. Jedna jest pozytywna, inna nie. Generalnie cieszy, że w większości są zaskoczeniem dla słuchacza a to utwierdza nas w tym, że bawić się dźwiękiem należy. To, że różnimy się od pewnej grupy zespołów nie jest wyznacznikiem podpisania umowy z „niewiadomo” kim. Czasy mamy takie jakie mamy, wszyscy zapierdalają mp3 z netu zaraz po wydaniu CD więc chętnych na zainwestowanie gotówki w wydanie i propagandę jest mało.  Old Temple była jedyną krajową wytwórnią, która wyraziła chęć jakiejkolwiek współpracy z nami więc decyzja była taka a nie inna. Z drugiej strony znamy swoją pozycję więc jest jak jest. Cieszy nas granie a nie biznes i związane z tym sprawy. Nie szukaliśmy nikogo poza granicami kraju. Najpierw trzeba mieć się czym pochwalić a potem możemy coś działać. Scena, podziemie? Tak, jesteśmy zdecydowanie tworem kultywującym te tradycje i wywodzącym się z tej otchłani!

„…death metalowa annihilacja i mentalny obłęd…” to tylko dobrze brzmiący slogan czy też zdanie to w pełni, według Ciebie, oddaje charakter płyty?

To zdanie w pełni oddaje charakter, klimat, smak  i emocję, które są związane z tym materiałem. To nie tylko slogan reklamowy jakich wiele. Tak czujemy przekaz tej muzyki. Jako fani metalu i jacyś tam twórcy. Tak brzmi ta płyta w całości. Jest death metalowym unicestwieniem i psychicznym obłędem. Miks tych dwóch warunków daje nam pełny obraz tego co nas kręci.

Embrional to zespół zdecydowanie koncertowy, o czym przekonało się już wielu maniaków w Polsce. Premiera płyty to dobry powód do tego by znowu zaatakować kilka scen… jak wyglądają plany koncertowej promocji nowego materiału?

Faktycznie, idealnie czujemy się na scenie. Każdy z nas wychodzi z założenia, że wartość muzyki i jej twórców weryfikuje się w 100% podczas występów na żywo. Konfrontacja dźwięków, mocy i umiejętności muzyków z publicznością to esencja zespołu i jego istnienia. Tworzysz i to pokazujesz! Jesteśmy w 100% zespołem koncertowym, odtwarzamy materiał praktycznie w pełni jak na nośniku CD  i plujemy w twarz każdej kapeli, która w studio składa i skleja cały swój materiał a w konfrontacji z publicznością jest żałosnym gównem, które nie potrafi obronić siebie i tego co ma do zaoferowania!!! Plany? Nieustannie się tworzą i realizują więc ciężko podać konkretne. Gramy cały czas w różnych miejscach a chętnych do konfrontacji zapraszam na miejscu.

„Absolutely…” ukaże się też poza Polską? Czy Twój udział w formacji Besatt pomógł w nawiązaniu kontaktów dzięki, którym mógłbyś „poszukać szczęścia” poza granicami naszego katolandu? Z perspektywy czasu uważasz, że warto było poświęcić czas na Besatt?

Nie mamy pojęcia jak wygląda sprawa promocji Old Temple poza granicami kraju. To dość hermetyczny twór. Jak na razie całą akcję promocyjną odwala nasz przyjaciel Grzesiek Fijałkowski z Godz Ov War .Tylko dzięki niemu pojawiliśmy się praktycznie na całym świecie i dzięki niemu ktokolwiek o nas słyszał poza katolandem!  Mój udział w Besatt, wbrew moim planom nie pomógł Embrional w żaden sposób. Osobiście zwiedziłem ciekawe miejsca i poznałem interesujących ludzi, ale czy to będzie miało wpływ na dalsze losy Embrional? Nie sądzę. Zupełnie inna publika, inne rejestry. Przygoda i pomoc znajomym, tak należy traktować mój pobyt w Besatt. To tyle w tym temacie i nie chcę być z nimi więcej kojarzony. Nagrałem z nimi CD, z którego jestem dumny i tyle.

Ukazały się już pierwsze recenzje nowej płyty i chyba powinniście być zadowoleni z tego jak pismaki oceniają nowy atak Embrional. Czytasz to, co ludzie piszą na temat Twoich dźwięków i jakie to ma dla Ciebie znaczenie?

Tak, jak wspominałem wcześniej , akcja promocyjna Godz Ov War jest rozpierdalająca! Grzegorz to pasjonat, maniak i profesjonalista!!! Pojawiliśmy się w różnych miejscach na świecie, gdzie w większości dostaliśmy bardzo, bardzo pochlebne recenzje. Akcja promocyjna nadal trwa a jeszcze płyta nie jest oficjalnie w obiegu.  Oczywiście, ma to znaczenie w życiu kapeli powodując, że w jakimś momencie tworzenia zauważasz, że to, co robisz , poza Tobą może  podoba się jeszcze komuś. Przecież nikt nie robi tego do „szuflady”. Sztuka, jaką niewątpliwie jest muzyka,  łączy, skupia ludzi, którzy myślą podobnie. Chcesz się tym pochwalić. To zaspokojenie własnego ego przecież. Emocje. Generalnie robimy swoje bez względu na opinie, ale miło jest przeczytać, jak  ktoś bardzo dogłębnie przeanalizował nasz materiał i doszukał się wniosków, które są dla nas bardzo istotne. Konstruktywna recenzja bez względu na wynik końcowy to coś, co motywuje a nie niszczy.

Uważasz, że Embrional odniósł (wiem, że brzmi to z lekka kuriozalnie) niszowy sukces? Staliście się rozpoznawalną, podziemną marką… jaką widzisz przed Twoim zespołem przyszłość?

Sukces? Niszowy czy światowy nie jest naszym udziałem i celem. Przede wszystkim chcemy się cieszyć z tego, co robimy i z kim to robimy. To zasadnicza reguła, którą się kierujemy. Muzyka i własne samopoczucie to wyznaczniki kierunku, w jakim podążamy więc cokolwiek dzieje się w lustrzanym odbiciu tak naprawdę nie ma większego wpływu na efekt końcowy naszej muzyki. Jesteśmy grupą zajebistych przyjaciół i to jest priorytet w tworzeniu muzyki. Rozwijamy się jako ludzie i muzycy. Reszta – będzie jak będzie.

Rozmawiał Wiesław Czajkowski