DUST’N’BRUSH – po tech death metalowej stronie barykady

Popularna dyskusja na temat „czy to jeszcze death metal czy już metal core?” i „czy gramy melodyjne, czy raczej technicznie?”  trwa w nieskończoność i raczej nie widać zwycięzców tej batalii. Bo też i z wiekiem coraz trudniej przychodzi mi odróżnienie tych, co technicznie, od tych co melodię raczej antycypują. Na szczęście, mam jeszcze zmysł wyciągania z tego worka pełnego gryzących się kotów zespołów, które są po prostu dobre i to nawet bez jednego zadrapania. Dust’N’Brush to klasyczny przykład takiej bajki. To, co dla mnie jest po prostu deathcore’m, dla drugiego będzie już melodeath’em a starszy pan z logo Venom na katanie stwierdzi, że to w ogóle metal nie jest. Tak czy inaczej, nowa ep – ka tej załogi to kawał przyzwoitego i zagranego na poziomie światowym łomotu. Kilku wskazówek co do miejsca, w którym znajduje się zespół, udzielił mi gitarzysta formacji – Bartosz Kryda.

Od wydania Waszej debiutanckiej płyty trochę wody w Wiśle już upłynęło, logiczne jest zatem pytanie o podsumowanie tego okresu – jak wyglądała promocja płyty, co się udało, co trzeba poprawić?

W ciągu trzech lat od wydania debiutu zagraliśmy kilkadziesiąt koncertów, udzieliliśmy licznych wywiadów oraz zebraliśmy raczej pochlebne recenzje. Nie popadając w samozachwyt doszliśmy do wniosku, że jednak to wszystko ma sens, dlatego kontynuujemy wcześniej obraną drogę. W promocji oraz dystrybucji materiału nieocenionym wsparciem był nasz label oraz oficjalne distro Nuclear Blast, którym jesteśmy bardzo wdzięczni za współpracę. To, nad czym musimy popracować, wolałbym zostawić dla siebie, aby nie składać obietnic bez pokrycia.

Wyjaśnijmy też dla niezorientowanych etykietkę, którą Wam przyczepiono (sami przyczepiliście??) czyli „melodic death metal”. Uważacie, że opisuje ona dokładnie Waszą muzykę? Osobiście uważam, jest to termin nietrafiony, bo nadal spokojnie mieścicie się w działce techniczny deathcore?

To wszystko wina debiutu (śmiech). Wielu recenzentów przypisało nam tę łatkę i tak już pozostało. Cóż, nie jesteśmy od tego aby sami siebie oceniać, ale na dzień dzisiejszy, zamiast deathcore’a czy metalcore’a, do którego również nas wrzucano, stajemy mocno po tech death metalowej stronie barykady.

 stajemy mocno po tech death metalowej stronie barykady

stajemy mocno po tech death metalowej stronie barykady

Przez ten czas zagraliście pewnie mnóstwo koncertów – jakie wspominacie szczególnie dobrze, gdzie było źle i czy np. mieliście okazję zobaczyć, jak na Waszą muzykę reagują tzw. death metalowi ortodoksi?

Zdecydowanie do klasowych występów zaliczamy sztuki u boku Vader, My Autumn czy Hate. Ilość oraz jakość wyniesionego doświadczenia jest nieopisana i nieoceniona zarazem. A co do mniejszych sztuk, które również zdarza się nam grywać – sam wiesz, jaka jest polska mentalność. Na niektóre rzeczy nasi słuchacze jeszcze nie są gotowi, więc dla metalowców jesteśmy zbyt hardcore’owi i vice versa. Nie ukrywam, że czekamy na to, aż ten stan się w końcu zmieni.

Dlaczego zdecydowaliście się opublikować ep – kę i to w dodatku jedynie jako mp3? Chęć przypomnienia, że żyjecie? Przyznam, że ep – ka jest bardzo dobra, ale w sumie nie sugeruje np. jakichś większych zmian w stosunku do tego co było, poza technicznym rozwojem, rzecz jasna?

Ep – ka pełni rolę zapowiedzi longplaya, który w warstwie kompozycyjnej jest już skończony. Z jego wydaniem mamy zamiar jednak trochę poczekać, dlatego gorąco zachęcam do sprawdzania „Exist For What You’’ll Die For”, aby na własne uszy sprawdzić, jakich dokonaliśmy postępów. Według nas różnica jest zauważalna, i nie mam tutaj na myśli tylko wokalu. Ostatecznie ocena należy do słuchaczy, a niebawem do szefów działów A&R w wytwórniach. Oznacza to również, że nasi fani prawdopodobnie będą mieli okazję zaopatrzyć się w fizyczną wersję ep-ki.

Czy nie pojawił się żaden wydawca? Pytam z ciekawości, bo wydaje mi się, że można było wydać ten materiał na popularniej szczególnie na scenie hc, winylowej 7 – calówce…

To dość złożony proces. Mamy już doświadczenia z wytwórnią płytową, wiemy czego oczekujemy i na co nas stać. W tej chwili mocno promujemy pierwsze w historii gitarowe playthrough, które można zobaczyć na naszym kanale YouTube. Na tym nie poprzestajemy, ale mamy czas. Nigdzie się nam nie spieszy.

Słowo na temat prac nad ep – ką. Kto nagrywał, gdzie, jak wyglądała sesja, co ciekawego podczas niej się wydarzyło?

W czasie nagrań gitar pojawiły się nieprzewidziane problemy, co znacząco utrudniło nam pracę, a w rezultacie znacząco przedłużyło sam proces nagrywania. Ścieżki gitar zarejestrowaliśmy w domu, a gary oraz wokale w różnych studiach. Miks i master to zasługa Michała Urgula Barskiego z death metalowego Escape From oraz Studia IX. Gorąco polecam jegomościa, gdyż zna się na rzeczy co najmniej dobrze.Dust LIVE Główny

Płyta ma całkiem ciekawy/intrygujący tytuł. Co się za nim kryje?

Cytując naszego wokalistę Wafla: „Tytuł jest bardzo elastyczny, chciałem, by skłaniał ludzi do zastanowienia się nad nim. Ja osobiście kierowałem się własnymi pobudkami również z życia osobistego tworząc ten tytuł i tekst. Żyjemy w czasach, w których często zapominamy o tym, co piękne i o tym co kochamy przez natłok informacji ze świata, konsumpcyjny styl życia, pogoń za kasą, ciągłym dostosowywaniem się do systemu, który chce nami kierować w coraz większej ilości aspektów życia codziennego, nie chcę być trybikiem w maszynie, nie chcę zapominać o tym, kim jestem. Żyj swoim życiem, realizuj marzenia młodości, szanuj siebie i bliskich. Odnajdź to i żyj dla wszystkiego za co mógłbyś oddać życie.”

Jakie plany macie na najbliższe miesiące?

Mamy masę pracy przed nami, kilka pojedynczych odpowiednio wyselekcjonowanych sztuk, rejestracja longplaya oraz nakręcenie kolejnych playthrough dla poszczególnych instrumentów, a także nakręcenie live video do jednego z utworów, który znajdzie się na LP, a który można już usłyszeć na naszych koncertach.

Rozmawiał Arek Lerch