DISTURBANCE PROJECT – pieprzony hałas

O tym dlaczego lubię debiutancki krążek Disturbance Project pisałem na łamach Violence już jakiś czas temu. Dziś zapraszam Was na wywiad z Gerardo szarpiącym w zespole cztery struny. A że człowiek to bardzo pozytywnie zakręcony, macie teraz okazję dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy na temat Grita MIentras Puedas, ale i współczesnej sceny grindcore…

Witaj Gerardo! Disturbance Project działa na scenie grindcore już od ponad dekady, ale z pewnością nie wszyscy fani hałasu mieli do tej pory okazję zapoznać się z Waszą twórczością, dlatego przedstaw proszę zespół i powiedz dwa słowa o dotychczasowych dokonaniach kapeli?

Witaj, cóż, wszystko zaczęło się jesienią 2001 roku gdy kilku muzyków z różnych zespołów grających próby w tej samej salce postanowiło założyć nowy projekt grindcore’owy. Głównie dlatego, że był to moment, kiedy mieliśmy akurat trochę wolnego czasu, inni członkowie naszych zespołów grali jakieś trasy, więc zaczęliśmy robić razem trochę nowego hałasu. Około 2004 roku Denak, chyba nasz najbardziej aktywny zespół, w pewien sposób się zatrzymał, więc naturalnie zaczęliśmy bardziej poważnie traktować DP. Wydaliśmy kilka splitów CD, przez ten czas mieliśmy kilka zmian składu, około 2012 roku zespół był przez chwilę nieaktywny, ale wróciliśmy z dwoma nowymi muzykami na pokładzie i w tym roku ukazał się nasz pierwszyDP14 LP. Oczywiście, przez te kilka lat zagraliśmy parę tras i wiele lokalnych koncertów…

Podsumowując dziesięć lat działalności – co uważasz za największy sukces a co za największą porażkę?

Największym „sukcesem” jest to, że możemy grać muzykę taką jaką lubimy oraz to, że zagraliśmy koncerty w wielu ciekawych miejscach i spotkaliśmy wielu wspaniałych ludzi naprawdę oddanych tej muzyce. Najgorsze są kłótnie pomiędzy członkami zespołu, które czasami się zdarzają, ale pamiętać trzeba, że każdy problem da się rozwiązać. Zespół to zdecydowanie więcej rzeczy pozytywnych niż negatywnych i to jest główny powód tego, że ciągle utrzymujemy go przy życiu.

Zanim powołałeś do życia DP, grałeś na gitarze w Denak. Jak wspominasz czas spędzony w tym zespole? Gra w Denak ukształtowała Cię jako muzyka?

To w sumie dziwne, ale gdzieś pod koniec drogi tego zespołu zauważyliśmy, że ludzie nas lubią. Wystarczyło po raz pierwszy pojechać do Francji by spotkać się z zupełnie innym przyjęciem niż u nas w Hiszpanii gdzie dla większości byliśmy po prostu dziwakami. Mam wiele dobrych wspomnień o Denak, ale dziś również gramy wiele koncertów i tak naprawdę nie widzę wielu różnic pomiędzy tym jak przyjmowane są oba zespoły. No może ilość ludzi pod sceną, ale raz jest ich więcej, raz mniej. Właściwie to mimo tego, że jestem teraz w innym zespole to ta część mojego życia toczy się nadal w ten sam sposób jak wcześniej. Muzyk? Gitarzysta? Żartujesz (śmiech). Nie lubię technicznych gitarzystów. Po ponad 20 latach z gitarą w ręku nadal nie umiem zagrać wielu rzeczy…

Nowy materiał Disturbance Project traktować należy jako pełnowymiarowy debiut? Część materiału to utwory, które już wcześniej wydaliście na splicie z RAS…

Niektóre z utworów z „Grita…” zostały wydane wcześniej na wspomnianym przez Ciebie splicie z RAS. Wszystkie, które znalazły się na debiucie były już kiedyś nagrane i w większości znalazły się na jakiś pomniejszych wydawnictwach. W 2013 Alvaro (gitara) i ja dokooptowaliśmy do rozsypanego DP dwóch nowych członków czyli Nico (bębny) i Alvaro Vivero (wokal). Zdecydowaliśmy, że nowy skład zachowa ten styl, któremu byliśmy wierni przed zawieszeniem działalności. Udało nam się pojechać w trasę po UK, zagrać sporo koncertów i jakoś tak naturalnie wyszło, że tworzenie nowego materiału zeszło na dalszy plan. Zebraliśmy najlepsze z tych starych numerów i nagraliśmy je raz jeszcze z myślą o płycie. W ten sposób mogłem też poprawić parę rzeczy w dobrych kawałkach, które na starych nagraniach brzmiały tak, że nie byłem z tego zadowolony. „Grita…” to po prostu nagrane na nowo stare piosenki tyle, że w nowym, aktualnym składzie. Jest to też okazja dla ludzi lubiących te utwory by usłyszeć je w jednym miejscu a nie na kilku splitach.

„Grita Mientras Puedas” to grindcore’owy majstersztyk. Materiał brutalny, pełen pierwotnej, punkowej energii. Jesteś zadowolony z utworów jakie skomponowaliście na tą płytę? Jak przebiega w DP sam proces tworzenia? Spotykacie się w sali prób, pijecie, jamujecie…

Jak już mówiłem, stworzenie tych numerów zajęło nam około 10 lat, więc jesteśmy z nich zadowoleni (śmiech). Wybraliśmy 24 z ponad 50 kawałków jakie mieliśmy, jest zatem duża szansa na to, że są to nasze najlepsze rzeczy. Dawniej ćwiczyliśmy nawet trzy razy w tygodniu, teraz gramy jedną próbą tygodniowo, ale dłuższą. Samo tworzenie przebiegało bardzo standardowo; numery powstają w naszych domach a później przynosimy je na próby. Najczęściej jest tak, że wynik końcowy ma dużo wspólnego z tym pomysłem, który trafia na próbę. Być może brzmi to głupio jak na zespół grindcore’owy, ale lubimy tworzyć powoli i dokonywać drobnych zmian w naszych kompozycjach do czasu aż stwierdzimy, że całkowicie nam się podoba, ale i tak najważniejszy jest ten pieprzony HAŁAS!!!

pieprzony hałas

pieprzony hałas

W moim odczuciu DP wyróżnia się na scenie grindcore za sprawą dwóch kwestii. Po pierwsze – dbałość o brzmienie. Po drugie – komponujecie utwory, które są nie tylko energetyczne i brutalne, ale także pełne pomysłów. Jaka jest Twoja recepta na dobry, grind’owy wałek?

Dzięki za miłe słowa. Zawsze staramy się znaleźć naprawdę dobre brzmienie, głównie po to by ukryć to jak fatalnymi muzykami jesteśmy (śmiech), ale nadal nie jestem na 100% zadowolony z tego jak ten materiał nam wyszedł. Mam nadzieję, że uda mi się zadowolić siebie podczas kolejnej sesji nagraniowej. Jak już mówiłem wcześniej, mimo iż wydawać się może, że nasze piosenki to kurewsko proste bzdury to naprawdę dużo pracujemy zespołowo nad tym by finalny wynik był jak najlepszy. Naprawdę dużo kombinujemy by struktury piosenek jakie piszemy były jak najbardziej zróżnicowane. Na tyle na ile to możliwe, chcemy uciec od schematów, no bo ile może być zespołów powielających te same wzorce? W jednej z recenzji napisano, że gramy old school grindcore z numerami w stylu Brutal Truth… hmm… może następnym razem powinniśmy podejść do kompozycji jeszcze inaczej…

„Grita Mientras Puedas” w wolnym tłumaczeniu oznacza „Krzycz póki możesz” – tytuł ten nie nastraja zbyt optymistycznie. Jaką tematykę poruszają liryki na nowym dziele DP? Twoim zdaniem zespół grindcore powinien mieć teksty zaangażowane społecznie?

Właściwie to uważam, że nie jesteśmy zbyt daleko od tego co dzieje się na okładce. Wydaje Ci się, że to co dzieje się dziś w Hiszpanii jest normalne? Wystarczy spojrzeć na to co robi nasza policja… Okładka albumu przedstawia sposób w jaki podczas gdy w Hiszpani rządziła dyktatura przeprowadzano więszkość egzekucji na skazanych na karę śmierci. Dziś też dzieją się takie rzeczy ludzie demonstrują swoje niezadowolenie z porządku jaki panuje na tym świecie a w zamian są bici przez policję i torturowani. To jest moja wizja, ale jak już mówiłem, uważam, że to co dzieje się dziś nie jest wcale tak dalekie od tego co przedstawia okładka, więc chyba, kurwa, jestem prawdziwym pesymistą. Nasze teksty są w sumie typowe dla kapel hc/punk czy grindcore, nic nowego…

Nowy materiał wydaje polska wytwórnia czyli Everydayhate Records. Jak się wam współpracuje z Andym? Jakie oczekiwania ma dziś zespół grindcore’wy po wydawcy?

Jest dobrze, pracowaliśmy razem w przeszłości i znamy go osobiście, powiem więcej, uważamy go za przyjaciela. Wracając jednak do samego pytania, uważam, że dokonał świetnej rzeczy i zrobił nie dobrą a najlepszą promocję jak to możliwe. Czytamy wiele dobrych opinii o „Grita…” a są one wynikiem wielkiej pracy promocyjnej Adny’ego. Znamy się już od paru lat, kilka razy pomagał nam w dystrybucji, kiedyś nawet w znalezieniu vana, którym jechaliśmy w trasę. Warto podkreślić, że Andy robi świetną robotę również jeśli chodzi o merch. Jego koszulki rządzą! Chciałbym pracować z nim nadal.DP11

Hiszpania to ojczyzna wielu znakomitych zespołów grindcore. Czy fakt iż dużo kapel para się w waszym kraju ciężkim hałasem przekłada się na zainteresowanie fanów taką muzyką?

Tak, mamy wiele zespołów grindcore, ale chyba tylko Machetazo czy Haemorhage przyciągają na koncerty więcej niż 50-60 osób, na innych gigach najczęściej pojawia się około 30 osób. Za każdym razem gdy gramy u siebie, oczekuję więcej, ale większość koncertów wygląda mniej więcej tak jak dwa przykłady, które teraz przytoczę BLOODY PHEONIX + HELLSHOCK + NASGHUL + DISTRURBANCE PROJECT = 127 sprzedanych biletów, PLF + DISTURBANCE PROJECT = 79 sprzedanych biletów. To trochę dziwne, że w mieście z 3mln mieszkańców i prawie drugie tyle mieszkających w małych miastach wokół, gdzie w większości może po koncercie wrócić do domu transportem publicznym tak mało ludzi wychodzi z domu. Pamiętam nasz koncert ze Squash Bowels i Parricide gdzie było około 40 osób… dla mnie to słabe.

Rok 2014 to bardzo aktywny koncertowo czas dla DP – które z koncertów zagranych w ostatnich miesiącach wyjątkowo zapadły Wam w pamięć i dlaczego?

Zagraliśmy trasę po Niemczech i sporo lokalnych gigów w Hiszpanii. Wiadomo, wydanie albumu to dobry pretekst do tego by grać jak najwięcej. Zobaczymy, co stanie się w przyszłym roku. Dla mnie najlepsza była sztuka w Magdeburgu dla około setki osób – to był naprawdę udany wieczór albo wieczór w Halle dla małej publiki, ale z naprawdę wielkim afterparty… (śmiech). Oczywiście, najlepsze jest to, że spotykam ludzi, którzy mówią, że nowy skład jest o 100% mocniejszy niż kiedyś…

DP15„Grita Mientras Puedas” zbiera w podziemiu świetne recenzje – planujecie już kolejne wydawnictwa DP? Jak przedstawiają się plany DP na najbliższy czas? 

Mamy dziś 10 nowych piosenek i będziemy nagrywać je na kilka splitów 7”, mam nadzieję, że krótkie formy ukażą się przed zimą. W 2015 roku chcemy nagrać nowy album, tym razem tylko z nowymi piosenkami (śmiech). Rozmawiamy też o trasie w 2015, ale musimy się wreszcie na coś zdecydować. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Na dziś mogę powiedzieć tyle: szukajcie nas w internecie, naszą muzykę znajdziecie w EveryDayHate. To tyle, dzięki za wywiad! STAY GRIND!!!!

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Zdjęcia: archiwum zespołu