CZERŃ – Nadal mamy zajawkę

Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę – krzyczał Maks po wybudzeniu z hibernacji w kultowym filmie Seksmisja. A ja mam ochotę wrzasnąć: Czerń, widzę Czerń… Zespół ten wyszedł z cienia kilkanaście miesięcy temu i dziś w przeddzień wydania drugiej ep-ki (splita), jawi się jako jeden z ciekawszych muzycznie aktów na obrzeżach sceny hc. Być może takie określenie, które sugeruje pewnego rodzaju pryzmat przez jaki należało by patrzeć na Czerń, nie oddaje całości barw jakie składają się na ten zespół, ale cóż, osobiście widzę ich jako pewnego rodzaju outsiderów sceny hc. Moim rozmówcą był Janek (gitara), z którym rozmawiałem na kilka tematów związanych z zespołem…

Czerń sformowała szeregi w połowie 2013 dziś przygotowujecie się do wydania drugiego materiału. Nadszedł więc dobry czas na krótkie podsumowanie – warto było zakładać ten zespół?

Na to pytanie najlepiej będzie odpowiedzieć gdy się już rozpadniemy, co zważywszy, że jesteśmy z Warszawy może przytrafić się w każdym momencie. A na serio to warto było, gramy taka muzykę jaką lubimy, możemy pograć koncerty, które robią ludzie których uwielbiamy, dosyć często zdarza się, że jest na nich naprawdę przezajebiste żarcie – dla tych trzech spraw warto ciągnąć ten bajzel dalej…

Tak zupełnie poważnie – to co wydarzyło cię wokół Czerni do tej pory daje nadzieję, że zespół ten przetrwa próbę czasu i nagracie jeszcze niejeden materiał? Jesteście zadowoleni z tego jaki jest odbiór Waszych dźwięków?

To czy zespół przetrwa dalej i w jakiej kondycji, będzie zależeć głównie od nas a nie od odbioru muzyki jaką robimy. Jasne, fajnie jest jak ludziom się podoba, ale główną wartością dla nas jest nasze zadowolenie. Póki co, po roku od wydania pierwszych nagrań jest git, było sporo koncertów, zrobiliśmy nowy materiał, są dosyć ambitne plany na 2015. Wydanie splitu z Kalderą, które nastąpi na początku 2015 roku pokaże nam w jakim miejscu jesteśmy, czy ktoś się nadal będzie jarał Czernią itd.

No właśnie koncerty. Jak na polskie warunki gracie niemało. Jaką macie receptę na to by Wasz koncert był atrakcyjny dla publiczności? Twoim zdaniem hałas jakie generuje ze sceny Czerń broni się w wydaniu live?

Chyba nie do końca mnie to oceniać. Nie gramy muzy typowo do tańca i akrobacji na parkiecie, raczej do gapienia się w buty albo w sufit… Recepty jako takiej nie ma bo każdy gig to żywioł, różne warunki do grania, różna publika itd. Na nasze koncerty przychodzi bardzo eklektyczna publika, mam wrażenie że ludzie nie do końca wiedzą w jaką szufladkę nas włożyć. Ani to metal, ani hc, ani sludge… więc stoją z dziwnymi minami i sobie wyrabiają własne zdanie. Ich prawo.

terror-102

Gatunkowy eklektyzm to, można powiedzieć, znak czasu na współczesnej scenie hc. Coraz więcej zespołów zaczyna łączyć typowe dla hardcore patenty z elementami black metalu, alternatywy, sludge – jakie jest Twoje zdanie na temat tego typu międzygatunkowych hybryd? Uważasz, że to dobrze iż scena hc stała się bardziej otwarta?

Jestem zwolennikiem oceniania muzyki nie przez pryzmat gatunku a jakości. I wszystkie hybrydy tegoż w ten sposób postrzegam. Metalu słucham 25 lat i niechybnie to się jakoś odciska na muzie jaką gram i robię… a z Czernią jest tak, że jest prostą wypadkową tego wszystkiego co nas w alternatywnej muzyce jara. Nie robimy sobie założeń, że coś ma być takie albo siakie bo i tak zwykle w tzw. „procesie twórczym” wychodzi nam coś kompletnie innego (śmiech).

Początek 2015 roku przyniesie nowe wydawnictwo Czerni, mianowicie wspomniany już przez Ciebie split z Kalderą. Trzy nowe utwory ukazują zespół z nieco innej perspektywy, muzyka stała się jeszcze bardziej gęsta, odrobinę bardziej melodyjna i może… trochę black metalowa? Gdy przy okazji debiutu rozmawiałem z Darkiem mówił, że komponowanie muzyki to w Czerni proces w pełni demokratyczny i to, że utwór zostanie nagrany jest efektem tego, że osiągnęliście kompromis i każdy z Was jest na „tak”. Tak też było tym razem? Każdy kawałek to efekt mozolnego zespołowego kompromisu?

Kompromisu tak, czy mozolnego? Raczej nie. Te nowe numery to raczej proces szumnie nazywany „twórczym” – dopieszczaliśmy ten materiał dobre pół roku – tak byśmy byli naprawdę do końca zadowoleni. Staraliśmy się by było to jednak mniej określone gatunkowo a bardziej „nasze” – pomieszane są tam rzeczy, które lubimy, którymi się mniej lub bardziej inspirujemy. Każdy numer jest inny, ma inne emocje – ja po 4 miesiącach od zarejestrowania materiału jestem nadal zadowolony z tego jak wyszło, co zdarza mi się chyba pierwszy raz w życiu.

Do tworzenia materiału dopuściliście też człowieka z zewnątrz czego efektem jest nietuzinkowa elektronika, która świetnie uzupełnia i dopełnia nowe numery. Kto zajął się stworzeniem dodatkowych dźwięków jakie usłyszymy na nowym wydawnictwie? Jest to jednorazowy eksperyment czy może efekt spodobał się Wam na tyle, że takie dźwięki będą gościć na następnych materiałach Czerni?

Elektronikę na nowym materiale zrobił Marcin Łojek, typ który jest też autorem remixów debiutanckiego Nie ze skały a ze strachu. Te remixy na tyle nam się podobały, że dużo wcześniej wiedzieliśmy, że warto by się zajął też dronami w najnowszych numerach. To jak wyszło bardzo nam odpowiada, czy będzie to kontynuowane w przyszłości zobaczymy, my mamy taką tendencję do nie zakładania tego co będzie – raczej dużo więcej u nas spontaniczności niż jakiegoś precyzyjnego planowania. Z Marcinem i jego magicznymi szafami elektronicznymi graliśmy już wspólny koncert, było dosyć ciekawie.

Trzy nowe numery jakie nagraliście, to cały czas ta sama Czerń z debiutu, ciemna, agresywna, pełna emocji muzyka, ale z drugiej strony da się wyczuć, że kilka zmian wprowadziliście. Na przykład brzmienie na moje ucho jest jeszcze bardziej dosadne niż na debiutanckiej ep-ce, ciężkie, brudne… Proces kreacji brzmienia, postprodukcja to etapy równie fascynujące co komponowanie?

Będę pisał za siebie bo po pierwsze nie wiem do końca jak chłopaki na to patrzą a po drugie, głównie ja jestem odpowiedzialny za proces kompozytorsko-realizacyjny. Dla mnie przeskoczenie jakiejś tam poprzeczki jaką sobie ustawiliśmy debiutem było bardzo ważne, chciałem by nowe rzeczy brzmiały mocniej, były lepsze i ciekawsze. Ponownie – czy się udało, nie mnie oceniać. Ale ja jestem zadowolony, szukanie odpowiedniego soundu, pomysłu na to jak Czerń ma brzmieć na bank by się nie udało gdyby nie Marcin Klimczak z Mustache Ministry, który na czas nagrań był praktycznie piątym członkiem zespołu. Od razu złapał czego oczekujemy, w jakim kierunku ma to iść. Rzadko jestem zadowolony z efektu dźwiękowego, ale tym razem tak w zasadzie jest. Bardzo dziwnie się z tym czuję.1490778_611259582329206_4270573894591602637_o

Kto będzie wydawcą tego materiału i w jakim formacie się ukaże? Macie na swoim koncie debiutancką kasetę teraz pora na winyl? Kto był pomysłodawcą współpracy na linii Kaldera – Czerń? Domyślam się, że wspólne wydawnictwo z tym zespołem nie jest dziełem przypadku…

Split z Kalderą wyda Antena Krzyku, wyjdzie to na 12″ winylu na początku 2015. Debiutancka taśma wyszła na kasecie DIY, ale też jest dostępna na CD w Nikt Nic Nie Wie. Wątek splitu narodził się już w lutym tego roku, gdy Grzesiek z Kaldery robił nam gig w Puławach. Graliśmy razem i oczywistość tego pomysłu spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Kaldera na split nagrała dwa numery, naszych będą trzy i myślę, że to będzie bardzo ciekawy placek. Dodatkowej pikanterii dodaje to, że niedługo Grześ dołączy do Czerni jako drugi gitarzysta, można więc powiedzieć, że stworzymy urocze towarzystwo wzajemnej adoracji…

Nowy materiał, powiększenie składu to plany Czerni na najbliższe miesiące?

Dokładnie tak. Fajnie, że po roku od wypuszczenia pierwszego numeru w świat tyle się dobrego wydarzyło. I fajnie by też było jakby ta passa się nie skończyła. Mamy plany na teledysk, na to jak będzie robiony nowy materiał, mamy nadal zajawkę.

A debiutancki LP?

Przyjdzie i na niego czas.

Chyba zgodzisz się ze mną, że sytuacja wokół Czerni rozwija się w dobrym kierunku a co dziś dzieje się w obozie Reality Check? Zespół ten jest jeszcze wśród żywych?

Zgodzę się z Tobą, ale zapeszać nie będę dalej rozwodząc się w tym kierunku. Co do Reality Check to na ten moment ten zespół, niestety, nie funkcjonuje.

Dożyliśmy dziś takich czasów, że wszyscy starają się być poprawni politycznie, wręcz do bólu. Tymczasem jako Czerń od samego początku określacie się dość jasno i dosadnie jako zespół antyfaszystowski, antyszowinistyczny i pro-wegetariański. Hasła te to dla Ciebie coś więcej niż modne w niektórych kręgach slogany? Uważasz, że takie jasne określenie poglądów jakie wyznajecie przysparza Wam zwolenników czy wręcz przeciwnie?

Dożyliśmy takich czasów, że gdy zespół jasno napisze jakie ma poglądy na takie lub siakie sprawy, robi się strasznie duże zamieszanie… Rozumiem, że modniejsze jest napisanie, że liczy się tylko muzyka, że my jako zespół „nie angażujemy się w zbędne sprawy tylko gramy swoje” itd. itp. Ale to nie dotyczy nas bo byłaby to jakaś schizofrenia łamana na hipokryzję. Lubimy to co lubimy, nie tolerujemy tego co chujowe i jemy to co jemy. Żadna większa filozofia, jak komuś to nie pasuje to jest przecież tyle linków do kliknięcia i hajsu do wydania na inne sprawy…

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Zdjęcia: Archiwum zespołu/