CORRUPTION – brak syndromu skiszonego ogóra!

Corruption powstał z popiołów niczym Fenix i choć miałem obawy co do efektów tego zamieszania, muszę przyznać, że płycie „Devil’s Share” niczego nie brakuje. Jasne, jako stary malkontent będę wzdychał za składem z Melonem, Opath’em i Rufusem, ale… mogę sobie posłuchać np. Hellectricity albo Leash Eye, a Corruption… pozostał Corruption z charyzmatycznym Aniołem i młodymi wilczkami, którzy doskonale zgrali się z wytatuowanym basistą, tworząc, nie wiem, czy nie najfajniejszy od lat album. Bo nie ma co ukrywać, na poprzednim krążku „Burbon River Bank” było słychać oznaki przemęczenia tamtego składu. Płyta zwyczajnie „muliła”, czego o najnowszym dziele powiedzieć nie mogę. Mieszają się tu stare, dobrze znane i lubiane, corruption’owe patenty z werwą młodziaków, jest i trochę podwójnej stopy, jest więcej nowoczesnego metalu, choć nadal podstawa, czyli stoner’owy żar, jest obecna. Świeżość i rasa, to najważniejsze cechy tej produkcji i choć po piętach depcze cała masa nowych kapel, które southern/stoner metal grają tak rasowo, jakby urodziły się za wielką wodą, pozycji Corruption nic nie zagrozi. Choć oczywiście, nie widzę w Polsce szans na zrobienie przez Anioła&co jakiejś spektakularnej kariery, już raczej szanse na wyjazd poza granice mogą być dla zespołu powodem do głębszego oddechu. Czy tak się stanie? Kto wie; ścieżki kariery są zazwyczaj strasznie pokręcone. Mając nadzieję, że nowe wcielenie Corruption dopiero rozwija skrzydła, zapraszam na pogawędkę z Ojcem Założycielem – Aniołem – diablikiem.

Robię to co kocham, jestem szczęśliwy, więc nie odczuwam prozy życia. Przepraszam wszystkich malkontentów za mój optymizm.

Od wydania nowej płyty minęło już parę dni. Czas zatem na wstępne wnioski. Jest to najlepsza płyta Corruption, czy może nie?

Wg. mnie jest to najlepszy, dotychczasowy album Corruption, który z całą pewnością pokonał poprzeczkę zawieszoną na „Bourbon River Bank”! Poza tym jest to nowy rozdział w działalności Corruption i wymarzony początek. Jest moc, energia, zrozumienie i zgranie! Będzie to można zobaczyć, posłuchać i poczuć na trasie, która rozpocznie się już we wrześniu.Corruption

Bałeś się tych zmian?? Jakby nie patrzeć, były cholernie radykalne…

Na początku byłem zaskoczony, że one się dzieją, a potem… poszukałem nowych muzyków. Moje obawy dotyczyły tylko i wyłącznie posady perkusisty, ponieważ Melon miał swój specyficzny styl grania i tzw. jebnięcie z ręki. Okazało się, że nie ma ludzi niezastąpionych, pojawił się Vincent, który rozwiał wszelkie moje wątpliwości. A poza tym okazało się, że można pracować bez ciśnień i wymiany „1500 emaili” w podejmowaniu decyzji, co do organizacji pracy zespołu.

Przypominasz sobie najbardziej absurdalne komentarze dotyczące zmian w Corruption – wiem, że sporo się mówiło o tym, że Corruption w takiej sytuacji powinien zakończyć działalność, ble, ble… Trochę ludzi się pewnie odwróciło – jak to wszystko widzisz i skomentujesz?

Corruption zakończy działalność wtedy, kiedy umrze Ojciec Założyciel tego zespołu i ten, który poświęcił mu już ponad połową życia, czyli Anioł. Ja żadnego odwrotu od Corruption nie zauważyłem, wprost przeciwnie, jest większe zainteresowanie młodszych roczników, a to one są przyszłością muzyki metalowej! Np. zyskaliśmy wielkiego fana w osobie… Melona. Bardzo mu się podoba nowe, muzyczne oblicze Corruption, przyjechał specjalnie na nasz koncert przed Anselmo, żeby zobaczyć swój byłby band. To było bardzo miłe i wzruszające. Najbardziej absurdalny komentarz jaki usłyszałem i który wymyślił jakiś idiota, jest taki, że powinienem grać jako cover band Corruption.

Wspomniałeś Melona, ale dla mnie jednak najistotniejsza zmiana to Rufus. Ale nie o to chodzi – nie wywołuje u Ciebie uśmiechu fakt, że w MMP są teraz zespoły, w których grają byli muzykanci Corruption – Leash Eye i Hellectricity? Przyszło mi do głowy, że niezłym pomysłem byłaby trasa tych trzech zespołów? Moglibyście robić jakieś podmianki na bis (śmiech).

Wokalista jest na froncie, co nie oznacza, że jest najważniejszy… Jest teraz dwóch frontmanów, wokale są teraz bardzo urozmaicone i siła rażenia zwiększyła się podwójnie, do tego dochodzi wsparcie w chórkach, bez porównania jest lepiej. Nie lubię tras zespołów, na których wszystkie reprezentują ten sam styl muzyczny, wieje nudą…

brak syndromu skiszonego ogóra!

brak syndromu skiszonego ogóra!

Właśnie – nie odnosisz wrażenia, że po długim okresie, kiedy w zasadzie był Corruption i długo, długo nic, teraz jest pełno zespołów grających takiego amerykańskiego, redneck’owego metala? Ot, dzisiaj słuchałem np. Death Denied… Skąd ten wysyp? Jaką masz teorię?

To fakt, jest tych zespołów więcej. Moja teoria jest prosta – stało się tak przez obecność na koncertach w Polsce takich bandów jak Black Label Society i Down. A czy jest to już wysyp? Hmmm… no, może trochę.

Wspomniałeś już o Anselmo – wiem, że jesteś jego wielkim fanem, zatem musisz mi powiedzieć, jakie masz wrażenia po koncercie Illegals, na którym zresztą graliście. Jak spotkanie z Anselmo, co cię zaintrygowało itp? Jak oceniasz ten materiał z Illegalsami, który na płycie brzmi dość mało strawnie?

To było już moje trzecie spotkanie z Anslemo i trzecie z zupełnie innym zespołem. Widziałem go z Superjoint Ritual, Down i teraz z Illegalsami. Z całą pewnością jest to najmniej przystępna muzyka jaką stworzył do tej pory. Anselmo jest otwarty, towarzyski i bardzo miły jeśli chodzi o wymianę uprzejmości i krótkie rozmowy. Szczerze powiedziawszy, muza Illegalsów nie przemawia do mnie, ale jak stwierdził gitarzysta Corruption, Piotr Rutkoś Rutkowski, świat nie jest jeszcze gotowy na tego typu dźwięki; pozostaje mi w to uwierzyć. Otwartość Anselmo była zaskakująca, niech o tym świadczy choćby nasze zdjęcie z całą ekipą na profilu Corruption.

Dostał płytę – jakiś komentarz rzucił?

Otrzymał płytę i koszulkę Corruption. Obiecał pojawić się z ekipą podczas naszego koncertu, tak też się stało. Czekam na e-maila z recenzją.

Skoro przy koncertach jesteśmy – jak dotychczas wyglądały sztuki promujące nową płytę – co warto o nich powiedzieć? Gdzie zamierzacie dotrzeć i czy uda się wyjechać z ekipą poza granice polandii?

Zagraliśmy dwa koncerty – jeden, o którym już wspominałem, a drugi odbył się na zlocie motocyklowym klubu Panther MC. Zagraliśmy pełny set, który bardzo się spodobał. Przetestowaliśmy nowy zestaw utworów na zbliżającą się wielkim krokami trasę koncertową, która rozpocznie się 11 września w Toruniu. W ciągu dwóch miesięcy zamierzamy zagrać ok. 24 koncertów promującym „Devil’s Share”. Najprawdopodobniej pojedziemy wspólnie z Virgin Snatch. Szczegóły już pod koniec lipca!

Anioł – życie rokanrollowca Cię konserwuje. Załoga stara się sypie, wymięka, wchodzi w życie rodzinne, a Ty nic, tylko zespoły, dziary i diabełki. Co jest tak dobre w tym życiu?

Czuję się młodo, wciąż pełen werwy i chęci do życia, grania, wyjazdów na koncerty i to nie tylko te, które gram. Brak syndromu „skiszonego ogóra” to podstawa! Z kiszeniaka świeżaka już nie zrobisz! Takie jest życie, każdy ma inne priorytety i podejmuje decyzje, czy chce w tym trwać czy nie. Dziary są super, sam o tym wiesz, diabełki także w tym katolandzie się przydają, nie pozwalają Ci zwariować. Obecnie mam wspaniałą, kochaną i wyrozumiałą narzeczoną, która akceptuje moją drogę, wspiera mnie, a ja wspieram ją w codziennym życiu, które czasami do łatwych nie należy.Corruption

No właśnie – wiem, że często ta kolorowa kotara skrywa normalne problemy – jak to jest z Tobą? Ile procent rock’n’rolla a ile procent prozy jest w Twoim życiu? Wiem, że było w nim dużo zmian itp, ale na dzień dzisiejszy przyjmujemy, że jest wreszcie równowaga? Trwała równowaga?

Staram się już nie mieszać osobistego życia z tzw. koncertowym, ale różnie to czasami bywa. Rock’n’roll jest w mojej duszy cały czas, a ile jest go w życiu osobistym? Procentowo skłaniam się, że prozy nie ma w ogóle. Robię to co kocham, jestem szczęśliwy, więc nie odczuwam prozy życia. Przepraszam wszystkich malkontentów za mój optymizm. Mam nadzieję, że to trwała równowaga!

Na moment jeszcze pytanie o Virgin Snatch. Napisałem ostatnio w recenzji, że zespół ma wszystko, tylko brakuje jakiejś iskry, która przełamie granicę, za którą byłby „sukces”. Myślisz, że virginom uda się wskoczyć na wyższy pułap i osiągnąć sukces, czy taki stan jak obecnie wszystkim pasuje?

Taki stan jaki jest obecnie nie pasuje nikomu w Virgin Snatch. Jesteśmy świadomi, że nagraliśmy bardzo dobry album i teraz jesteśmy głodni koncertów i promocji tego materiału na Corruption okładkażywo. Wszyscy mamy taką pracę w V.S., która umożliwia nam pełne zaangażowanie czasowe w zespół i bardzo chcemy to wykorzystać. Szukamy agencji, menadżera, osoby z dużym potencjałem, która pomoże nam w realizacji naszych planów. W tzw. międzyczasie rozpoczynamy pracę nad następcą „We Serve No One”.

Na koniec zdradź, czego mr. Anioł słucha, co spędza mu sen z powiek a co wywołuje banana na twarzy?

Obecnie słucham nowego Mastodona, Clutch, Korna, Superjoint Ritual, Black Breath, Bongripper, Volbeat, Blindead i wielu innych kapel. Dzięki bardzo za rozmowę i możliwość promocji Corruption w Violence! Do zobaczenia we wrześniu i październiku na koncertach! Hellyeah!

Rozmawiał Arek Lerch

Zdjęcia: archiwum zespołu/Oskar Szramka