CONQUEST  ICON – nie wolno grać wolno…

Miłośnikom brutalnej, death metalowej muzy tego zespołu przedstawiać nie trzeba. Od kilu lat  działają na podziemnej scenie a stosunkowo niedawno zadebiutowali całkiem w moim odczuciu udanym krążkiem „Hellspire”. Zapraszam Was na rozmowę z gitarzystą grupy Andym! Natomiast tych, którzy nie słyszeli jeszcze debiutanckiego dzieła zespołu czym prędzej proszę o nadrobienie zaległości…


Witaj Andy! Na początek chciałbym zapytać Cię o najnowsze wieści z obozu CI? Powstał już jakiś materiał, który będzie następcą debiutanckiego krążka? Jak wygląda sytuacja ze splitem „We are the Ancients”, który podobno miał się ukazać w połowie tego roku?

Andy: Witam Ciebie i czytelników Violence Online! W tej chwili niewiele się u nas dzieje… Wkrótce będziemy mieli dłuższą przerwę jako, że jednemu z nas rodzi się dziecko. Oczywiście, nie zamierzam siedzieć i dłubać w nosie – wykorzystam ten okres, żeby zakończyć pisanie muzyki na drugą płytę, jak i ewentualne splity. Jeśli już przy splitach jesteśmy – „We are the Ancients” ma gigantyczną obsuwę. Złożyło się na nią wiele czynników, choć najważniejsze to fundusze i czas… i nie mówimy tutaj tylko o jednym zespole – wszystkie kapele, które biorą udział w tym przedsięwzięciu borykały się z tym samym problemem – znaleźć czas, żeby nagrać bębny, gitary, wokale. Ciężko nam było wygospodarować tych kilkanaście godzin w tym samym okresie, żeby nagrać wszystkie partie jedna po drugiej. Jak wspomniałem, dotyczy to wszystkich zespołów, nie tylko Conquest Icon, dlatego też opóźnienie jest tak duże. Wracając do samego splitu – zostały nam jeszcze do dogrania wokale do Conquest Icon – wszystkie inne zespoły już mają materiał zarejestrowany. Wejdziemy do studio najszybciej jak się da i siadamy do miksów i masteringu. Na „We are the Ancients” znajdą się Conquest Icon, Empheris, Wraith, Purifier oraz Necroist. Jestem też pewien, że zawartość tego krążka wynagrodzi Wam długi czas oczekiwania na niego.

Jako, że pewnie nie wszyscy czytelnicy mieli okazję spotkać na swojej drodze muzykę Conquest Icon chciałbym abyś w kilku słowach opowiedział o dotychczasowej historii i dokonaniach zespołu… Dlaczego mimo tego, że każdy z Was gra w innych zespołach zdecydowaliście się na powołanie do życia nowego tworu? Conquest Icon do dla Ciebie muzyczny priorytet?

nie wolno grać wolno
nie wolno grać wolno

Początek Conquest Icon był bardzo tradycyjny – podejrzewam, że większość zespołów powstaje w ten sposób – poznaliśmy się z Witem na imprezie. Początkowo rozmawialiśmy na temat intr, które miałbym porobić do Empheris, albo jakiegoś innego projektu. Z czasem jednak okazało się, że mamy wiele wspólnych pomysłów, które aż prosiły się o zrealizowanie. Conquest Icon miał być jednorazowym projektem, ale po wstępnym nagraniu materiału wiedziałem, że chcę to kontynuować. Conquest Icon to dla mnie powrót na scenę po kilku latach przerwy i bez wątpienia jest to mój muzyczny priorytet, tuż obok Empheris, który jest dla mnie również bardzo ważny. Powstaliśmy jako duet – jak wspomniałem, dla mnie to był powrót na scenę, dla Wita zaś możliwość poruszania się po rejonach, w które nie zapuszczał się ze swoimi projektami. Wydaje mi się, że i dla reszty chłopaków Conquest Icon gra zupełnie odmienną od ich macierzystych zespołów muzykę.

Wasz debiut czyli „Hellspire” hula na rynku muzycznym już od ponad roku jak oceniacie żniwo, które zebrała ta płyta? Conquest Icon został zauważony?

Tak, zespół został zauważony przez prasę jak i maniaków. Zdecydowana większość recenzji to opinie dobre lub bardzo dobre, co mnie niezmiernie cieszy. Owszem, zdarzyło się kilka słabszych ocen, i choć jest ich naprawdę mało, również są dla nas ważne. Płyta była również bardzo dobrze przyjęta przez słuchaczy, którzy zasypują nas zapytaniami o następne wydawnictwa. Jestem bardzo zadowolony z tego, w jaki sposób nasz debiutancki materiał został odebrany.

„Hellspire” został wydany sumptem Necropulsar Prod czyli tak naprawdę zrobiliście to sami…nie było chętnych na zainwestowanie kasy w materiał CI? Czy udało się Wam wydać lub chociaż rozprowadzić płytę po dystrybucjach poza granicami naszego kraju?

Tak, wydaliśmy materiał sami. Rozmawiamy z kilkoma dystrybucjami, zarówno zagranicznymi jak i krajowymi, ale są to na razie bardzo luźne rozmowy. Bardziej szykujemy grunt pod nadchodzący split, jak i drugą płytę. Debiut dość dobrze się rozszedł – zwłaszcza, że nie stał za nami żaden wydawca, ani żadna akcja promocyjna. Nie żyjemy z muzyki i nie musimy się przejmować ilością sprzedanych płyt. Wolę sprzedać ich mniej, ale mieć pewność, że trafiły do maniaków, którzy chętnie do tej muzyki będą wracali. I mam wrażenie, że tak jest w przypadku „Hellspire”.

Osobiście uważam „Hellspire” za debiut bardziej niż udany, cholernie intensywny, brutalny lecz jak dla mnie trochę w odbiorze płyty przeszkadza mało wyraźne brzmienie… jesteś w pełni zadowolony z tego jaki był efekt sesji nagraniowej?

Dzięki wielkie za miłe słowa! A brzmienie… brzmienie jest dokładnie takie, jakie chciałem. Miało być lekko przybrudzone, niezbyt czytelne. Bolączką dzisiejszego metalu jest sterylność i klarowność, które – moim zdaniem – w wielu przypadkach niszczą ducha tej muzyki. Robi się ona sterylna, plastikowa wręcz. Uważam, że w przypadku muzyki death metalowej pewien pierwiastek brudu jest wręcz nieodzowny…  Tak – jestem bardzo zadowolony z tego, jak brzmi debiutancki materiał – nie zmieniłbym w nim niczego. Oczywiście, wiele się nauczyłem od czasu nagrywania i realizacji tego albumu i pewne rzeczy zrobiłbym dziś inaczej, ale chodzi mi bardziej o pewne techniczne rzeczy związane z miksami czy masteringiem. Brzmienia ani muzyki nie zmieniłbym w żadnym wypadku – jestem z nich w 100% zadowolony.

Conquest Icon to zespół zdecydowanie koncertowy o czym każdy mógł się już kilka razy przekonać na własnej skórze – szczególnie fani mieszkający w Warszawie… Jak oceniasz dotychczasową aktywność koncertową CI? Jakieś planowane sztuki w najbliższym czasie?

Cóż, zagraliśmy dotąd tylko kilka koncertów, więc ich ilość nie jest imponująca… jednakże za każdym razem dajemy z siebie wszystko. Ludziom się podoba, czemu dają wyraz pod sceną.
Jestem zadowolony z koncertów, które zagraliśmy i chyba jedyną rzeczą, do której mógłbym się przyczepić są akustycy… ale taka chyba już rola suportów, że są dość słabo nagłośnione. Najważniejsze, że ludziom się podobało. W tej chwili nie planujemy żadnych imprez – jednemu z chłopaków rodzi się w lutym dziecko i przez jakiś czas nie będziemy mieli prób. O koncertach pomyślimy znowu w drugiej połowie 2012 roku, kiedy znowu będziemy w komplecie.

Na „Hellspire” oprócz death metalowej zagłady znaleźć możemy też trochę klimatycznej elektroniki Twojego autorstwa, tajni agenci donoszą, że masz projekt w którym zajmujesz się tworzeniem tego typu dźwięków? Czy elektronika i ekstremalny metal to gatunki muzyczne między którymi może zaistnieć nić porozumienia? Nie myślałeś o tym aby elektroniki w twórczości CI było więcej…

W zasadzie mam dwa elektroniczne projekty – Suicide Circle (dark/electro industrial) oraz Vurm (dark ambient/drone). Jeden z nich (Suicide Circle) jest chwilowo zawieszony, ale już niedługo do niego wrócę. Mariaż muzyki elektronicznej i ekstremalnej jest jak najbardziej możliwy i bywa bardzo ciekawy – ot, choćby Darkspace (dark ambient połączony z black metalem). Musi jednak to połączenie być zrobione z wyobraźnią – inaczej łatwo zrobić z tego jakąś dziwaczną karykaturę (na przykład ostatni album Morbid  Angel). Całą elektronika na „Hellspire” powstała spontanicznie, podczas miksowania numerów – jedynie intro było planowane. Jednak kiedy miksowałem materiał brakowało mi jakichś smaczków i zdecydowałem się dodać kilka wstawek. Intra pojawią się na kolejnych wydawnictwach, natomiast nie sądzę, żeby elektronika stała się częścią muzyki Conquest Icon…

Jesteście jednym z niewielu zespołów, który zadebiutował od razu pełnym materiałem. Nagrywanie demosów, promówek to nie dla Was dojrzałych muzycznie osobników?

To kwestia przypadku, że uderzyliśmy od razu pełnym albumem. Materiał powstał bardzo szybko – miałem już trochę muzyki napisanej na potrzeby innych, nigdy nie zrealizowanych, projektów. Dodatkowo, po dość długim okresie absencji na scenie, miałem mnóstwo pomysłów, które tylko czekały na zrealizowanie. Uznaliśmy, że skoro mamy gotowy materiał na płytę, możemy go sami wydać, to nie ma sensu czekać, czy też rozdrabniać się na dema czy promówki. Poza tym, byłem też wtedy w gorącej wodzie kąpany – nagrałem i już, natychmiast chciałem to mieć na płycie.

Czy drugi krążek Conquest Icon przyniesie jakieś zmiany na gruncie muzycznym i kiedy możemy się spodziewać następcy „Hellspire”?

Materiał na drugą płytę powoli powstaje. Mam już kilka gotowych kawałków w roboczych wersjach, które czekają na ogranie w sali prób. Reszta nadal, że tak powiem, kiełkuje w mojej głowie. Dwójka będzie naturalnym rozwinięciem „Hellspire”, więc drastycznych zmian nie będzie. Jesteśmy teraz w komplecie, więc każdy z chłopaków będzie miał pewien wpływ na to, jak będą wyglądały numery – już samo to przyniesie pewne, drobne zmiany. Pojawi się więcej zmian temp jak i zwolnień, ale nie zabraknie blastów – nie wolno grać wolno (śmiech…). Nadal jednak będzie to Conquest Icon.

Dzięki za wywiad i poświęcony czas!

Rozmawiał Wiesław Czajkowski