BLINDEAD – Żyć w zgodzie z samym sobą

Od czasu wydania „Affliction XXIX II MXMVI” miną w tym roku trzy lata. Pytania o czwarty album Blindead nasuwają się w związku z tym same. O kwestie dotyczące premierowego materiału oraz o to, jaki dla zespołu był rok 2012, zapytałem gitarzystę Mateusza „Havoka” Śmierzchalskiego oraz wokalistę Patryka Zwolińskiego.

 

Co szykujecie na kolejny album?

Havoc: Nad warstwą muzyczną pracujemy wspólnie z Markiem, Bartoszem, Konradem i Matteo, który mimo, iż jest nowy w zespole, ma naprawdę ogromny wpływ na to, co powstaje. Na pewno nie zawiesiliśmy się na „Affliction”. Blindead wciąż ewoluuje. Patryk na razie jeszcze czeka, aż skończymy układać to wszystko w spójną całość, dopiero wtedy zajmie się pisaniem tekstów i pracą nad całym konceptem. Wiemy już, że na płycie znajdzie się osiem lub dziewięć numerów, a całość będzie trwała około 55-60 minut. Album zarejestrujemy na początku czerwca, w gdańskim studio Custom 34. Produkcją zajmie się Włoch Riccardo Pasini, który do tej pory nagrywał między innymi At The Soundown, Ephel Duath czy The Secret. Riccardo zajmie się też miksem i masteringiem tego materiału. Planowo płyta ukaże się na przełomie września i października, a wyda ją Mystic Production. Po premierze mamy już potwierdzoną trasę po Bałkanach i Europie Zachodniej. Będą to 22 koncerty, ale szczegółów nie mogę jeszcze zdradzić. Zagramy też trasę po Polsce, na którą złoży się około 8 koncertów, a następnie jedziemy na wschód odwiedzić Rosję, Białoruś, Ukrainę, Litwę, Łotwę i Estonię.

Patryk: Chłopaki pracują nad numerami w Gdańsku, a ja mieszkam w Warszawie, więc siłą rzeczy inaczej uczestniczę w całym procesie. Słyszałem szkice nowych utworów, pracuję nad konceptem tekstowym. Na pewno zostajemy wierni naszemu brzmieniu, ale pojawią się nowe elementy. Chciałbym więcej pośpiewać na tej płycie, bo na ciągłe krzyczenie jestem już zaBlindead stary (śmiech).

Czy podobnie jak na „Affliction”, nowe utwory będą opierały się na pewnym koncepcie tekstowym?

Patryk: Niekoniecznie będzie to jedna historia z jednym bohaterem, jak na „Affliction”, ale wszystkie utwory będą miały wspólny mianownik. Teksty będą krążyć wokół jednego, konkretnego, dość drastycznego tematu, ale na razie nie będę zdradzać szczegółów, ponieważ jestem dopiero na wczesnym etapie pisania. Na pewno teksty będą dobrze korespondowały z muzyką i będzie to spójna całość.

Jak Wasz nowy basista Matteo Bassoli dołączył do zespołu?

Patryk: Poznaliśmy się, kiedy grał w Polsce z At The Soundown. Właściwie przeprowadził się do Gdańska i choć jeździ czasem do rodziny do Modeny, zasadniczo jest na co dzień z zespołem. Bardzo podoba mu się w Polsce, jest wiecznie uśmiechnięty, to niezwykle pozytywna osoba.

Havoc, o odejściu z Behemoth mówisz: „Chciałem rozwijać się w innych kierunkach”. Czy już wtedy około 2004, wiedziałeś, że Blindead to właśnie jest to, co gra w Twojej duszy, czy dopiero poszukiwałeś tego brzmienia?

Havoc: Już w tamtym czasie wiedziałem, że w Blindead będę mógł się realizować. Wiesz, to nie był start z zupełnie nowymi ludźmi. Z Markiem i Konradem przyjaźniliśmy się i graliśmy razem od pięciu lat. Rozumieliśmy się już na tym etapie praktycznie bez słów. Jedynie Patryk był w tym wszystkim nowy, ale od początku załapaliśmy bardzo dobry kontakt. Pewnie znajdzie się kilka osób, które pamiętają jaki mieliśmy wtedy lot. Było nawet kilka zespołów, które nie chciały z nami grać koncertów, bo pijaki, wariaci i w ogóle jakąś dziwną muzykę grają (śmiech).

Zaczynając z Behemoth miałeś tylko 17 lat. Czy to, że musiałeś wcześniej dojrzeć ma wpływ na to, co teraz robisz z Blindead, czyli grasz muzykę uważaną w kręgach metalowych za ambitną?

Havoc: Myślę, że miało to ogromny wpływ na moją twórczość i nie tylko. Wiem, że miałem zajebiste szczęście. Granie koncertów na całym świecie było spełnieniem marzeń, a przede wszystkim, niezłą szkołą życia. Bardzo szybko dotarło do mnie, że długie trasy to ciężka robota. W skrócie, zahartowałem się i byłem gotowy postawić na swoim. Od tamtej pory staram się w życiu, jak i w muzyce robić wszystko w zgodzie z samym sobą.

Pracujemy nad nowym albumem...

Pracujemy nad nowym albumem…

Jakiś czas temu zaskoczyłeś kapitalną płytą Seagulls Insane And Swans Deceased Mining Out The Void. Czy w 2012 też robiłeś coś poza Blindead lub planujesz na 2013?

Havoc: W 2012 roku brakowało mi czasu nawet na prace nad nową płytą Blindead, więc nie zabierałem się za inne rzeczy. Na dzień dzisiejszy, kiedy myślę o innym projekcie, to tylko o Seagulls i liczę na to, że się uda.

Czy możesz wskazać najważniejsze wydarzenia roku 2012 dla Blindead, ale także dla Ciebie jako twórczej jednostki?

Havoc: Najważniejszym wydarzeniem 2012 roku dla Blindead, było dołączenie do zespołu Matteo Bassoli. Nie byliśmy zbyt aktywni koncertowo, natomiast najciekawszym momentem dla nas był wspólny występ z Tides From Nebula na Off Festivalu. Świetne doświadczenie i jeden z największych koncertów jakie zagraliśmy do tej pory. Na pewno dużym krokiem do przodu dla zespołu były również dwa koncerty akustyczne. Pierwszy w Hard Rock Cafe w Warszawie, z gośćmi w postaci Rafała Wawszkiewicza z Merkabah na saksofonie i Jana Galbasa z Broken Betty na gitarze i wokalu. Drugi w gdańskim Parlamencie też z Jankiem oraz z Jerzym Mazzollem na klarnecie basowym. Myślę, że te występy otworzyły nam jeszcze bardziej głowy i na nowej płycie odważniej będziemy sięgać po tego typu rozwiązania. Bardzo jesteśmy zadowoleni, również z tego, jak wypadł nasz grudniowy mini fest X-MASS NOIZE NIGHT VIII, na który udało nam się zaprosić świetne bandy, w postaci Belzebong, Thaw i The Dead Goats.

Czy w związku z tym na nowej płycie można spodziewać się także numerów akustycznych?

Patryk: Raczej nie sądzę. Zagraliśmy te sztuki ponieważ pomysł wydawał się być dobry. Dość dawno temu myślałem o tym, żeby zrobić płytę w dwóch wersjach. Pierwsza, normalna z prądem, na ostro, a druga akustyczna, ale nie udało się tego do tej pory zrealizować. W ramach tych akustycznych setów graliśmy cztery kawałki z „Affliction”. Chciałbym jeszcze zrobić trzy pozostałe i z nowym konceptem wizualnym zagrać w przyszłości całość na żywo, ale trudno w ogóle powiedzieć czy to wypali.

W jakim stopniu ukształtowała Was twórczość Neurosis?

Patryk: Największe fascynacje tym zespołem były głównie w czasie powstawania naszej pierwszej płyty. Wszyscy byliśmy wtedy ciekawi tych dźwięków. Ja wtedy dopiero poznawałem ich albumy. Wciąż lubimy ich muzykę, nawet zagraliśmy razem jeden koncert, ale aktualnie Neurosis nie ma już wpływu na to, co robimy. Ja właściwie nie słucham już tych neurosisopodobnych brzmień. Ludzie nie potrafią znaleźć innych odniesień, dlatego prześladuje nas naklejka „polskie Neurosis”, ale my sami nigdy nie staraliśmy się reklamować Blindead jako kapeli, która gra jak Neurosis.

Rozmawiał Adam Drzewucki