BLAZE OF PERDITION – synkretyczne połączenie zimnego introwertyzmu z odpowiednią dozą wizualnych stymulantów

Blaze of Perdition to zespół z wizją – nie ma co do tego wątpliwości. Od czasu, gdy pojawił się na scenie, konsekwentnie realizuje swoje założenia i bez wahania podąża w określonym przez siebie kierunku. Taka postawa w naszym podziemiu należy do rzadkości więc zupełnie nie dziwi mnie fakt, że zespół narobił sobie internetowych „wrogów”, stał się „znienawidzony” itp. „Necrosophist”, nowa ep-ka zespołu, jest doskonałym powodem, by zapoznać się z tą bardzo interesującą grupą, powodem tym lepszym, że jak udało mi się ustalić w rozmowie z S. – w zespole szykują się zmiany… Zapraszam na wywiad z Blaze of Perdition!!!

 

 

 

„Najbardziej znienawidzony polski zespół black metalowy”, „odnowiciele sceny”, „wschodząca gwiazda polskiego black metalu” – czy przytoczone opinie na temat Blaze of Perdition mają dla Was jakiekolwiek znaczenie?

odnowicieleS. : Pewnie pijesz między innymi do tekstu na nasz temat, który niedawno pojawił się w sieci, he he. Wszystkie tego typu określenia, zarówno o pozytywnym, jak i negatywnymgwiazda wydźwięku, są jak dla mnie skrajnie głupkowate i musiałbym mieć problem z głową, żeby się przejmować takimi bzdurami. Nie mamy na celu ani odnawiania kółeczka wzajemnego lizania się po ptaszkach, potocznie zwanego „sceną”, ani konkurowania w plebiscycie na „najbardziej znienawidzonych/jakichś tam”. Tego typu dziecinadę zostawiam innym „wschodzącym gwiazdom” z ego nadmuchanym nieproporcjonalnie do osiągnięć na koncie.

No właśnie, scena…  Śledzisz w ogóle to, co dzieje się w naszym rodzimym undergroundzie? Są jakieś polskie zespoły black metalowe, których płyty w ostatnim czasie gościły w Twoim odtwarzaczu?

Nie powiedziałbym, że śledzę, ale kilka nazw mnie jak najbardziej interesuje. Wczoraj pierwszy raz odsłuchałem nowy album Cultes Des Ghoules i mogę tylko pogratulować autorom. Świetna płyta z niesamowicie nawiedzoną atmosferą, a wokale zasługują na osobną pochwałę, ale nie będę już przesadzał ze słodzeniem. Oby tak dalej. Jest to o wiele lepsze od niektórych przehajpowanych nazw na naszym (i nie tylko) podwórku. Polecam też zainteresować się nadchodzącym albumem Plagi.

Skąd Twoim zdaniem biorą się opinie typu „znienawidzony”? Są one wynikiem szczególnie wyrazistej postawy, niepopularnych poglądów a może czynnikiem nadrzędnym jest tu po prostu głupota osób je wygłaszających?

Najprawdopodobniej to ostatnie. Niestety, nie tyczy się to wyłącznie odbiorców, ale także (i bardzo często przede wszystkim…) twórców. Tak jedni jak i drudzy powinni najpierw skupić się na muzyce, jej treści i bezpośrednio z nią związanej zawartości zamiast przejmować się pierdołami o tym „kto, co, z kim, kiedy i dlaczego”, czy jakąś niepisaną „etykietą black metalowca”.

Blaze w akcji...

Blaze w akcji…

„Necrosophist”  to najnowsze wydawnictwo Twojego zespołu, dwa numery,  jeden w pełni autorski oraz cover Dissection. Czy jest to materiał nagrany specjalnie z myślą o limitowanej, winylowej formie, czy może mamy okazję usłyszeć pozostałości po sesji nagraniowej „The Hierophant”?

„Necrosophist”, wówczas jeszcze pod innym tytułem, miał się znaleźć na „The Hierophant”, ale zdecydowaliśmy, że nie do końca pasuje do reszty kawałków, więc zostawiliśmy go na później, nawet go nie nagrywając. Kilka miesięcy temu zarejestrowaliśmy ten numer wraz z coverem z myślą o ep-ce.

Warto odnotować, że nowe utwory są tak jak w przypadku drugiej pełnej płyty doskonale dopracowane pod względem brzmieniowym i aranżacyjnym, Twoim zdaniem Blaze of Perdition wypracował już własne, rozpoznawalne brzmienie?

Myślę, że nie ma problemu z rozpoznaniem BoP w BoP, ale wydaje mi się, że dopiero przy okazji trzeciej płyty osiągniemy swój własny styl, pozbawiony tak wyraźnych odniesień do cudzej twórczości. Czas pokaże.

Nowy numer czyli „Necrosophist” to esencja black metalu  – chaotyczny początek, dość brudne aczkolwiek bardzo czytelne brzmienie i interesujące zakończenie. Słychać to, że mając w składzie tak dobrych muzyków jak Wizun i Revenger, Blaze of Perdition cały czas urozmaica i rozbudowuje swoją muzykę. Uważasz, że tradycyjny black metal może być również zaawansowany technicznie i aranżacyjnie a nie tylko prosty i toporny?

znienawidzonyWedług mnie nie ma żadnych, czysto stylistycznych granic, póki zostaje zachowana esencja gatunku, czyli określona tematyka, aura i energia wtłoczona w dzieło. Reszta to już tylko czysta kwestia gustu.

Dlaczego zdecydowaliście się na nagranie utworu Dissection? Czy formacja ta cieszy się w Waszych czarnych sercach szczególną estymą?

To jeden z naszych ulubionych zespołów BM, a „Night’s Blood”  to Dissection w pigułce.

Często jesteście porównywani do Watain i właśnie Dissection; gdybyś miał określić zespoły, które są dla Blaze of Perdition największą inspiracją, rzeczywiście przytoczyłbyś wymienione na początku bandy?

Najzabawniejszy w tym wszystkim jest fakt, że Dissection jest wymieniane o wiele rzadziej niż banda Erika, co dla mnie jest tylko dowodem głuchoty (i głupoty) metaluchów. Nigdy nie ukrywałem, że Watain w jakimś tam stopniu wpłynęło na obecny kształt BoP, ale to właśnie Dissection, Necrophobic czy Unanimated były naszymi głównymi inspiracjami przy tworzeniu ostatniego albumu, nie zespół, któremu tak samo jak nam, bliżej do „followers” niż „leaders”. Jeżeli chodzi o obecne inspiracje, mają one niewiele wspólnego z black metalem per se, a w niektórych przypadkach z muzyką w ogóle, więc na razie nie będę niczego przytaczał. Niech eksperci poczekają na trzecią płytę i ocenią sami.

 W dalszym ciągu kontynuujecie współpracę z Pagan Records, mam zatem rozumieć, że firma Tomasza Krajewskiego wywiązała się ze wszystkich złożonych obietnic? Jak wygląda obecnie sytuacja Blaze of Perdition po za Polską? Wasze materiały ukazały się w innych krajach?

Na tyle na ile się orientuję, nie ma problemów z dostępnością naszych materiałów poza naszą piękną ojczyzną. Kuleje natomiast temat koncertów, ale pracujemy już nad zagraniczną ekspansją i miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem. Pożyjemy – zobaczymy.

Zespoły black metalowe mają bardzo różne podejście do koncertowego prezentowania swojej twórczości, jedni odrzucają taką formę ekspresji z założenia, innizimny introwertyzm nie są w stanie pokazać na scenie nic więcej poza makijażami. Blaze of Perdition od początku jest grupą aktywną scenicznie, Wasze koncerty mają w sobie coś z teatru, performance… Jaki jest ideał scenicznego „szoł”, do którego dążycie – rozmach w stylu Watain czy introwertyczna  prostota z jaką prezentuje swój set choćby Mgła?

Kluczem jest – jak zwykle zresztą – złoty środek. Lubię pewnego rodzaju smaczki, ale nie znoszę, gdy stają się one przerostem formy nad treścią. Nasze koncerty miejscami zahaczały o tę granicę, dlatego pewne rzeczy trzeba było zmienić. Sądzę, że synkretyczne połączenie zimnego introwertyzmu z odpowiednią dozą wizualnych stymulantów jest strzałem w dziesiątkę.

Jak wyglądają obecnie prace nad następcą „The Hierophant” ? Macie już jakieś konkretne plany co do nowego, pełnego albumu Blaze of Perdition?

Tak. Materiał jest co prawda w powijakach, ale sukcesywnie pracujemy na kolejnymi pomysłami. Nie chcę filozofować na temat czegoś, co nie jest nawet w połowie gotowe, ale już teraz mogę obiecać, że nie będzie powtórki z rozrywki. „Necrosophist” możesz traktować jako pewnego rodzaju pożegnanie z obecną stylistyką i hołd dla wiadomo – kogo. W tym momencie warto wspomnieć, że po zakończeniu prac nad trójką planujemy uruchomienie pobocznego projektu, noszącego nazwę właśnie po ostatniej ep-ce Blaze of Perdition, ale na szczegóły przyjdzie jeszcze trochę poczekać. W międzyczasie powinny wyjść dwa splity z zespołami z Australii oraz Grecji, reedycja debiutu i być może coś jeszcze…

Dużą uwagę przywiązujecie do wizualnej strony działalności zespołu, chodzi mi o bardzo dopracowane graficznie materiały, niebanalne sesje zdjęciowe. Czy Twoim zdaniem równie ważne jak muzyka jest to, by zespół potrafił zaprezentować się tak, by zaspokoić „wzrokowców”?

Po pierwsze, chcemy zaspokoić swoje ambicje i zrealizować wszystko tak, by było jak najbliższe naszym wizjom, a odbiorcy to sprawa drugorzędna. Uważam jednak, że elementy wizualne mogą w równym stopniu wpływać na odbiorcę, co dźwięki. W końcu muzyka nie jest jedyną dziedziną sztuki. Nie jest łatwo spójnie połączyć coś dla ucha z tym dla oka, ale z dotychczasowych zdjęć, grafik itp. itd. jesteśmy jak najbardziej zadowoleni.

Dzięki za wywiad!!

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Foto koncertowe: Kamila Mazur