BESTIAL RAIDS – Nie interesują nas narzekania malkontentów…

Wydaje mi się, że cytat, którym pozwoliłem sobie zatytułować wywiad z BESTIAL RAIDS doskonale pasuje do postawy jaką prezentuje ten zespół. Ekipa Sadist-a gra swoje już od prawie dekady, nie zważając na opinie „znawców”, nie poddając się przeciwnościom pozostają wierni black metalowej sztuce… Panie i Panowie przed Wami prosto z otchłani undergroundu – Bestial Raids!! Na moje pytania odpowiadał Sadist!


Witam ekipę Bestial Raids w skromnych progach Violence – Online!! Niedawno ukazał się Wasz drugi album długogrający, jakie odczucia towarzyszą Wam po premierze nowego dzieła? Czy zawartość muzyczna „Prime Evil Damnation” w pełni Was satysfakcjonuje?

Cześć. Tak , jesteśmy w pełni usatysfakcjonowani z końcowego efektu „PED”. Ciężko mi sobie wyobrazić, abyśmy mogli zrobić coś lepszego z zawartością tegoż albumu.

„Prime Evil Damnation” ukazał się na rynku sumptem Nucler War Now, jak doszło do zawiązania współpracy w tym labelem? Płyta jest dostępne w formacie LP oraz Cd czy jedyne różnice między tymi wydaniami to nośnik?

Byliśmy już od dłuższego czasu w kontakcie z Yosuke, podesłaliśmy mu wersję promo ukończonego materiału, na co on zaproponował współpracę. NWN, jest wręcz idealnym labelem dla BR. Nie będziemy musieli obawiać się o dystrybucję naszego album, co w przeszłości bardzo kulało. Co do różnic między wydaniami, to nie ma większych, oprócz braku plakatu w wydaniu cd. Uważam jednak że na winylu wszystko prezentuje się o wiele lepiej, tzn grafiki, które potrzebują większej skali. W mniejszym formacie sporo rzeczy jest niezauważalnych niestety.

Prywatnie jesteście fanami winyli? „Prime Evil Damnation” w wersji na czarnym krążku prezentuje się tak dobrze, że kolekcjonerzy nie mogą sobie tej płyty darować…

Tak, osobiście preferuje winyle. Jakość brzmienia, wygląd, etc. Fakt, że dobra muzyka obroni się bez względu na format, nie ważne czy będzie to cd, kaseta, czy winyl. Dlatego też, zbieram muzykę na wszystkich nośnikach. Co do wyglądu „PED”, to efekt jest niszczący. Warto było odczekać kilka m-cy, żeby mieć to TAK wydane.

Wydawca zza oceanu to pewnie powód do zazdrości dla wielu krajowych malkontentów, uważacie wydanie płyty przez tak znaną podziemną wytwórnię za sukces zespołu? Jak układa się do tej pory współpraca NWN? Nie obawiacie się problemów w dystrybucją albumu w Europie?

nie interesują nas narzekania malkontentów...
nie interesują nas narzekania malkontentów…

Nie interesują nas narzekania malkontentów, które i tak by były jak nie z tego to z innego powodu. Kontrakt z NWN to na pewno jakiś tam sukces zespołu. Zdajemy sobie jednak z tego sprawę, że na to zasłużyliśmy, przez lata ciężkiej pracy. Do tej pory wszystko przebiega idealnie, jeżeli mowa o ogólnej współpracy. Yosuke wywiązał się ze wszystkich zobowiązań względem zespołu. O dystrybucję w Europie czy  Polsce się nie obawiamy, gdyż to akurat największy atut NWN. Wszystkie liczące się dystrybucje na Starym Kontynencie mają już w katalogu „PED”.

Od czasu wydania „Reversed Black Trinity” upłynęło cztery lata czy jest to optymalny czas jaki potrzebujecie by nowe dźwięki nabrały realnego kształtu? Kto jest odpowiedzialny za realizację nagrań nowej płyty? Sesja nagraniowa to dla was konieczność czy czas gdy w pełni skupiacie się na muzyce i tylko ona jest ważna?

Ciężko w tym momencie pisać, ile czasu potrwa tworzenie i rejestracja ewentualnego następcy „Prime Evil Damnation”. Na pewno to potrwa, gdyż poprzeczkę zawiesiliśmy sobie dość wysoko i nie zamierzamy nagrywać czegoś co będzie słabsze od „PED”. Powoli pomysły na teksty oraz muzykę kiełkują. Poza tym okres od wydania „RBT”, był dość chaotyczny, zmiany składu, koncerty, etc. Wiadomo też że np. praca oraz „inne hobby” też poświęcają sporo czasu. Nagraniami nowego albumu zajęliśmy się sami, na własnym sprzęcie, w sali prób. Był to dość monotonny proces, ale nie zamierzaliśmy korzystać z żadnego tzw. profesjonalnego studio. Uważam że idealnie uchwyciliśmy balans pomiędzy bluźnierczym, pierwotnym brudem, a mocą brzmienia. Moim zdaniem z resztą, oprócz kilku wyjątków, polskie zespoły nagrywające w profesjonalnych studiach bardzo tracą na własnym charakterze brzmienia. W miejscu tym należy dodać, że mastering płyty, który został zrobiony przez Mgłę bardzo dużo jej dał, oraz uwypuklił pewne detale, które po prostu znikłyby bez tego procesu. W naszym przypadku sesje nagraniowe trwają dość długo, nie mówiąc już o miksowaniu. Zdajemy sobie jednak z tego sprawę, że tak być musi, nie ważne czy nam się to podoba, czy nie.

Czy wraz z wydaniem nowego albumu planujecie zwiększyć aktywność koncertową? Jest zapotrzebowanie na sceniczne popisy Bestial Raids czy też propozycje zagrania koncertu trafiają się niezbyt często?

Jeśli chodzi o koncertowanie, to nie ma szału z propozycjami, ale z drugiej strony jest dość oczywiste, że muzyka którą wykonujemy nie należy do najpopularniejszych w Polsce jak i na świecie. Miło by było zagrać nieco więcej koncertów niż np. w bieżącym roku, ale nie jest to jakiś problem który spędza nam sen z oczu. Zdecydowanie preferujemy jakość a nie ilość. Kończąc, jesteśmy otwarci na poważne propozycje.

Czy do tej pory udało się Wam zagrać gdzieś poza granicami Polski? Wiem, że jakiś czas temu graliście sztuki we Włoszech i podobno szykowaliście się do koncertów w Europie, co z tego wynikło?

Ostatnie, bodajże 9 koncertów, zostało zagranych poza granicami Polski. W tym roku np. wszystko co zagraliśmy było właśnie za granicą. W zeszłym roku odegraliśmy kilka koncertów po Europie z Proclamation. W tym roku koncert w Londynie z Mortuary Drape/Adorior czy mini-traska po Niemczech ze Szwedami z Kill i Morbid Insulter to były świetne przeżycia i dzikie imprezy. Reasumując, wydaje mi się że zapotrzebowanie na nasze dźwięki jest dużo większe poza granicą niż w PL.

„Prime Evil Damnation” to album cholernie intensywny i brutalny, jesteście zadowoleni z uzyskanego brzmienia, które moim zdaniem jest naprawdę mocne? Co Was inspiruje do tego by tworzyć tak przesycone nienawiścią dźwięki?

Jak już napisałem powyżej, proces nagrywania/miksowania był dość żmudny, ale warto było „pomęczyć się” aby uzyskać tak zbalansowane brzmienie. Wszystko, co tworzymy wypływa z nas dość naturalnie, lecz lata obcowania z muzyką, zarówno jako fan jak i wykonawca, odcisnęły z pewnością swoje piętno.

Zdarza się Wam jeszcze czytać porównania swojej muzy do dokonań zespołów na B. ? Czytacie w ogóle recenzje swoich własnych płyt, demówek?

Tak, ciągle da się usłyszeć porównania do Blasphemy/Beherit, lecz wcale nie zawracamy sobie tym głowy. Oczywiste jest, że obracamy się w stylistyce, zapoczątkowanej przez wymienione kapele, lecz tylko głuchy stwierdzi, że istnieją jakieś większe muzyczne podobieństwa, czy też ewidentne zrzynanie z Ich twórczości. Myślę, że tylko estetyka naszej muzyki jest zainspirowana wymienionymi kapelami, muzycznie/tekstowo staramy się drążyć własne pola. Od czasu do czasu czytamy recenzje/ opinie na temat naszej muzyki, ale powiedziałbym, że dzieje się to raczej „przy okazji”, niż celowo.

Fakt, Wasza muza na kilometr śmierdzi siarczystymi oparami starej sceny black metalowej, ale chyba nie tylko to Wam w czarnych duszach gra? Macie jakieś szokujące sekrety w temacie muzycznych inspiracji?

-Jeśli o mnie chodzi, to naprawdę wachlarz zespołów, których słucham jest bardzo szeroki. Od rock’n’roll’a, przez Doom, do Ambientu. Najważniejsza jest atmosfera muzyki, treść, która czasem trafia z dość sporym opóźnieniem. Reasumując, tylko „Zło” w muzyce się liczy.

Jak już wspomniałem wyżej bardzo dobre wrażenie sprawia sam format wydania „Prime Evil Damnation” czyim dziełem jest okładka i booklet? Czy wszystkie te elementy wykonane są pod dyktando zespołu czy też artysta grafik miał zupełnie wolną rękę?

Wszystkie grafiki, nie licząc plakatu, są dziełem znajomego Chorwata Marko Marov’a. Jest to JESZCZE dość mało znany artysta, ale jak widać po np. grafikach dla BR, niedługo się to z pewnością zmieni. Widziałem kilka dzieł jego autorstwa wcześniej i początki stylu, który ciągle ewoluował. To co jednak zrobił dla BR było poza wszelkimi oczekiwaniami. Nie chcieliśmy używać prac znanych i lubianych artystów, co myślę, że wyszło na wielki plus dla nas i własnego charakteru okładki/bookletu. Front, został wykonany dokładnie pod nasze dyktando. Wewnętrzne grafiki to już dzieło samego Marko, który dopasował własne chaotyczne wizje do tekstów, które mu podesłaliśmy.

Bestial Raids to chyba jeden z niewielu bandów, któremu udaje się utrzymać stały skład osobowy, jaka jest recepta na to by grać ze sobą już od prawie dekady i nadal znosić własne towarzystwo?

Jak już gdzieś wyżej pisałem, BR przeszło już zmianę składu. Obecnie gramy w optymalnym składzie od czterech lat i nie zapowiada się na żadne zmiany. Receptą na jak to ująłeś, znoszenie własnego towarzystwa, jest chyba to, że każdy z nas jest zupełnie inną osobowością, bez której zespół nie wyglądałby jak wygląda. Oczywiście zdarza się, że, czasami mamy siebie dość, ale nie jest to na tyle poważne, ze mogłoby zakłócić działanie naszej wspólnej wojennej machiny.   

Czy Bestial Raids jest zespołem, który działa według schematu, czyli próby, komponowanie materiału czy też zwieracie szeregi wtedy gdy nadchodzi czas i odpowiedni czas na to by zagrać koncert czy zarejestrować materiał na płytę?

Próby gramy dość regularnie, jeśli o to Ci chodzi. Jest czas na komponowanie i jest czas na ogrywanie setu koncertowego.

Macie na swoim koncie kilka splitów czyli rozumiem, że jesteście zwolennikami takiej formy wydawniczej? Czy w przyszłości spodziewać się możemy kolejnych płyt dzielonych z innymi wykonawcami?

Tak, było tego trochę i na pewno się zdarzy. Mamy kilka pomysłów na dzielone wydawnictwa. Uważam jednak że pełne płyty będą zawsze priorytetami.

Niektórzy muzycy black metalowi mają problem z udzielaniem wywiadów do łeb-zinów, Was chyba to nie dotyczy? Czy zmieniło się coś w temacie tego, że nie macie zamiaru mieć strony internetowej oraz profilu na myspace?

Zdarzało się już w przeszłości odpowiadać na wywiady dla portali www, wiec myślę ze nie stanowiło by to jakiejś przeszkody. Zdecydowanie jednak preferujemy pisma drukowane/kserowane. Nie mamy strony internetowej, czy myspace, ponieważ jest dla nas to zbyteczne. Wiem ze istnieją jakieś „fan-page” Bestial Raids, na których znajdują się dość aktualne wpisy, wiec myślę ze to wystarczy. Ogólnie Internet mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, ale pozwól ze odpuszczę sobie tą niekończącą się dyskusje na temat wpływu internetu na podziemie i muzykę ogólnie.

„Prime Evil Damnation” jest kontynuacją poprzedniej płyty „Reversed Black Trinity”czy też dla Was każde wydawnictwo to zupełnie autonomiczny piekielny bękart?

Jedyny związek jaki mają obie płyty, to podobieństwa ideologiczne w warstwie tekstowej, i to się już raczej nie zmieni. Muzycznie natomiast to dwa zupełnie inne światy. Nie sugeruję, że któraś płyta jest lepsza czy też gorsza, są po prostu inne. Na koncertach widać że utwory z obu płyt sprawdzają się jednakowo dobrze. Myślę że w przyszłości będziemy penetrować jeszcze inne rejony, choć wiadomo że w tej samej estetyce.

Planujecie przyszłość swojego zespołu? Coś w stylu nagramy jeszcze dwie płyty i dajemy sobie spokój…

Nie.

Na koniec, jak nakazuje tradycja, dziękuję za poświęcony czas i ostatnie słowa oddaję w ręce Bestial Raids!!

Dzięki za wywiad.

Rozmawiał Wiesław Czajkowski