BESATT – Besatt to zespół ideologiczny!!

Istnieje w naszym pięknym kraju pewien zespół, który zdecydowanie bardziej znany jest w Niemczech czy Brazylii… Imię jego brzmi Besatt, black metalowe monstrum, które od ponad dwóch dekad dumnie kroczy ścieżką ciemnej strony mocy. Niedawno ukazała się kolejna, bardzo dobra (sic!!) płyta Besatt co było doskonałą okazją by zamienić kilka słów z głównym sprawcą całego zamieszania czyli Beldaroh’em!!

Witaj Beldaroh!! „Tempus Apocalypsis” najnowszy piekielny bękart Besatt jest już na rynku. Obserwujesz to jak płyta jest przyjmowana przez media i fanów? Większą wagę mają dla Ciebie opinie recenzentów czy „zwykłych” słuchaczy a może ani jedne ani drugie nie mają większego znaczenia…?

Witam, na ile się da obserwuję jakie są reakcje na naszą ostatnią płytę i jak na razie są to pozytywne opinie, ale mam świadomość tego, że nie wszystkich ta płyta usatysfakcjonuje. Cenię reakcje recenzentów jak i zwykłych słuchaczy jednakowo i takie opinie są dla mnie ważne. Jednak nie będzie to miało większego wpływu na naszą kolejną płytę; po prostu nagramy taki materiał, jaki będzie przede wszystkim nas satysfakcjonował.

Besatt dość często dotykają zmiany składu. Jesteś aż tak wymagający w stosunku do muzyków? Z kim współpracujesz obecnie? Przy tworzeniu nowego materiału pracujesz sam czy też muzyka powstaje jako produkt zespołowy?

Mam swoje wymagania, w których jestem konsekwentny, Besatt to zespół, który ma regularne próby i tego od moich towarzyszy wymagam. Niestety, nie wszyscy byli w stanie  tak funkcjonować, niekiedy były też inne sytuacje, ale to jest na chwilę obecną nieistotne. W tej chwili gramy w składzie Beldaroh- bass i wokal, Astaroth- gitara, Colossus- gitara i Exernus na perkusji – jestem z tego składu bardzo zadowolony. Utwory robimy zespołowo, na próby przynosimy riffy potem obrabiamy je na wszystkie sposoby tak długo aż powstanie cały kawałek.

Besatt to zespół ideologiczny

Besatt to zespół ideologiczny

„Tempus…” wydała Witching Hour Production – wytwórnia, która ma na rynku dość silną pozycję. O współpracę z WHP zabiegał Besatt czy propozycja wydania materiału wyszła od ekipy Barta?

Wydawcą „Tempus Apocalypsis” jest Brazylijska wytwórnia Mutilation Records a Witching Hour Production ma licencję na Europę. To, że Besatt został wydany przez WHP to przypadek. Kiedy nagrywaliśmy tą płytę w Hertz Studio w Białymstoku do utworu „Seven Great Plague” zaprosiłem Brata do dogrania partii z chórami, wtedy też doszło do wstępnych rozmów, że może dobrze byłoby wydać płytę na Europę przez WHP – ziarno zostało zasiane.

Nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, ale do tej pory Besatt był na krajowej scenie zespołem marginalizowanym i więcej Was było za granicą niż w kraju. To świadomy wybór, takie swoiste stawianie na to by zaistnieć poza polskim katolandem czy też po prostu tak potoczyła się kariera Besatt? Uważasz, że kontrakt z WHP sprawi, że pozycja Besatt w kraju będzie silniejsza?

Wcześniej mieliśmy podpisany kontrakt z niemiecką wytwórnia Undercover Records a oni mieli zerową promocję swoich płyt na Polskę, ale za to na zachodzie działali dość prężnie i w związku z tym graliśmy więcej koncertów na zachodzie niż w samej Polsce. Tam też jesteśmy dość popularni i nadal gramy dużo koncertów. Jak już wiesz, przez przypadek płyta na Europę ukazała się w WHP i mam nadzieję, że tym razem mocniej zaistniejemy na polskim rynku. Już mogę powiedzieć, że jest dość duże zainteresowanie – są wywiady, recenzje i mam nadzieje, że i koncertów też z czasem będzie więcej.

Besatt rozwija się według zaplanowanego konceptu, w którym każda płyta ma ściśle określone miejsce. Czy nagrywając kolejne materiały, myślisz o tym gdzie zespół będzie za rok, dwa?

Wiesz, nie zastanawiam się nad tym, nagrywając każdą kolejną płytę jestem zadowolony i świadomy tego, że nagrywam coś z czego jestem dumny, staram się zrobić to najlepiej jak potrafię i na ile mi w danej chwili finanse pozwalają. Nie jestem w stanie przewidzieć tego co będzie dalej i cel mam zawsze taki, żeby za dwa kolejne lata nagrać kolejną płytę. Do tej pory tak to się działo i mam nadzieję, że będzie dalej tak funkcjonować, bo jak na razie nie mam zamiaru tak szybko składać broni… A gdzie Besatt będzie za kolejne dwa lata to się okaże.

zwiększamy siłę rażenia

zwiększamy siłę rażenia

Warto podkreślić to, że nowy materiał zyskał bardzo mocne, miażdżące brzmienie… Miałeś jakiś wzór brzmienia, do którego dążyłeś wraz z Besatt?

Nie, nie mam takiego wzorca. Zawsze idziemy na żywioł i razem z realizatorami dźwięku staramy się wykręcić ile się tylko da a nie jest to takie proste. Przy nagrywaniu płyty „Sacrifice for Satan” trochę „przedobrzyliśmy” z ilością nagrywanych gitar, przez co płyta jest przesterowana i z czasem nie jestem zadowolony z jej brzmienia. Natomiast z brzmienia ostatniej naszej płyty jestem cholernie zadowolony i następny album też chciałbym nagrać w Hertzu z braćmi Wiesławskimi.

Wchodząc do studia Hertz nie obawiałeś się tego, że kojarzone głównie z death metalem miejsce może nie sprostać w pełni okiełznaniu black metalowej formy?

Pierwszy raz nagrywaliśmy w Hertzu płytę „Demonicon” i wtedy potrzebowałem odmiany od Cyber studio, w którym nagrywaliśmy wcześniejsze materiały. Wiedziałem, że możemy tam wyciągnąć cięższe i bardziej mięsiste brzmienie co nam się zresztą udało. Wtedy po tej płycie spotykałem się też z opiniami, że płyta ma naleciałości death metalowe, ale mnie to w zupełności nie przeszkadzało i kolejną znowu nagraliśmy w Hertzu. Tym razem udowodniliśmy, że z tego studio naprawdę można wyciągnąć zajebiste, mroczne, black metalowe brzmienie.

Gracie często poza granicami kraju – czy w związku z tym zauważyłeś zasadniczą różnicę w zachowaniu fanów na black metalowym gigu w zależności od kraju w którym grasz?

Oczywiście, zauważyłem, że co kraj to inna publika i jak na razie chyba najbardziej smętne są koncerty we Włoszech. Można się starać, napierdalać a oni patrzą jakoś znudzeni, natomiast rewelacyjna publika to Portugalia, Litwa no i oczywiście Brazylia – w tych krajach publika szaleje już od pierwszego dźwięku. Polska, niestety, podupadła, jak dla mnie na takim samym poziomie co np. Niemcy czy Austriacy, czyli część publiki szaleje a część stoi i się przygląda. Mimo wszystko i tak uwielbiam grac koncerty!

Podkreślasz to, że Besatt jest zespołem satanistycznym. Czy można też nazwać Besatt bandem religijnym, propagującym satanizm jako wyznanie?

Myślę, że tak, w końcu Besatt powstał po to, by w tekstach wysławiać imię Szatana i wszelkich demonów co też czynimy do dziś. Besatt to zespół ideologiczny i najważniejszy jest przekaz a że staramy się ten przekaz ubrać w coraz to ciekawsze dźwięki w coraz lepsze brzmienie to tylko zwiększa naszą siłę rażenia

Besatt osiągnął już naprawdę wiele, ale pewnie są jeszcze jakieś cele, które stawiasz przed zespołem na przyszłość…

Chcę nagrywać kolejne płyty i chciałbym grać koncerty w coraz to ciekawszych miejscach, docierać z naszym przekazem i muzyką w kolejne, nieodkryte dla nas jeszcze kraje. Już mieliśmy parę podejść do trasy po Stanach, ale ostatecznie nie dogadywaliśmy się z organizatorem. Stany to całkowicie inny rynek i rządzący się swoimi prawami. Może kiedyś w przyszłości nam się to uda, myślę, że to dobry cel.

Czy jest szansa na to by przy wsparciu WHP w najbliższym czasie Besatt zaatakował jakieś sceny w naszym kraju?

Bardzo bym chciał żeby tak się stało i może WHP zrobi jakąś trasę po Polsce, pod którą będziemy się mogli „podpiąć”, czas pokaże. Na chwilę obecną będziemy grać pojedyncze koncerty i tak w listopadzie 2012 zagramy jeszcze w Tychach i Krakowie.

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Foto koncertowe: Krygel