AVE CAESAR – Wspólny język

Młodość ma swoje prawa i fanaberie, dlatego wrocławski AveCaesar może sobie paradować w maskach, grać bez basu i nazywać swoją muzykę post grunge. Czemu nie, prawda? A ja mogę twierdzić, że grają piosenki. Choć na pewno są odpowiednio hałaśliwi, o czym przekonuje Michał w relacji zamieszczonej gdzieś obok. Z zespołem poznaliśmy się w zeszłym roku i na szczęście, nie odpuścili, tylko dalej walczą. Nie z rezygnowali z tajemniczej otoczki, nie skumali się z żadnym władcą czterech strun. Słowem, są wyraziści, mają nadal pomysł i zajawkę, a nade wszystko – dobrą muzykę, o czym przekonuje nowa płyta „Growing”. Nie mogło zatem zabraknąć rozmowy z duetem, na którą zapraszamy.

Na początek głupio strasznie: czy po kolejnym roku nadal dobrze bawicie się w duecie?

Silvio: Mnie to cieszy nawet chyba bardziej, w sensie taka forma; jakoś doceniam tą lekkość decyzyjną – dwa głosy i już wiemy co robimy, logistyczną prostotę itp.

Radek: A w dodatku nasze brzmienie ewoluuje i można z tego więcej wyciągnąć.

Ale jednocześnie jak się pokłócicie, to nie ma komu negocjować (śmiech). I może dojść do tragedii.

R: Do tej pory chyba nie było jakiś istotnych punktów zapalnych. No może trochę się pokłóciliśmy o wprowadzenie dęciaków do zespołu i choreografii tanecznej. Ale ostatecznie, wyszło na to, że potrzebujemy więcej prób, więcej mocyfiltr ze wzmacniaczy i więcej potu wylanego za garami.

S: Ja się upieram, że potrzebujemy kastanietów i beatboxu w wersji PRO.

Zmieniliście maski, czy nadal używacie tych samych? Może pojawiły się jakieś nowe elementy garderoby?

R: Tak! Ja na przykład zmieniam już bieliznę na koncerty. Maski przeszły drobny tuning, mają dodatkowe warstwy izolujące nas od bezsensu ludzkiego istnienia. A o reszcie może opowie Silvio, bo to wisienka na torcie.

S: Tak serio: faktycznie, maski są po małym liftingu, jak zaczęliśmy grać, wychodziły/wychodzą jakieś tam mankamenty – ale to nadal są te same sztuki, mega dobrze zrobione. Co do garderoby, to kolorystyka towarzysząca drugiej płycie ma jakiś tam wpływ na kolory w jakich też będziemy się pojawiać na scenie, ale ruchomych skrzydeł, ani rogów z wieczorów panieńskich nie zakładamy.

R: Do tego forsujemy ciągle specyficzne ustawienie na scenie, gdzie jesteśmy naprzeciwko siebie. Chcemy grać jak najczęściej z podłogi. Wtedy o wiele lepiej wykonuje się nam muzykę a i odbiór jest zapewne zdecydowanie intensywniejszy.

Wywołujecie wilka z lasu – jak was przyjmują na koncertach? Nie przeszkadzają ludziom te maski? Mieliście jakieś ciekawe przypadki koncertowe?

S: Spoko właśnie, nawet myślę, że za często – kiedy rozmawiamy po koncercie z ludźmi – rozmowa krąży wokół masek a nie wokół muzyki, globalnego ocieplenia, anonymous, czy czegokolwiek innego.

R: Reakcje są przy tym bardzo różne – ludzie najczęściej chcą te maski dotykać.

Ale zadymy nie było i nikt Was od odmieńców nie wyzywał?

S: Nieee… przychodzą zwykle fajni ludzie.

R: Atmosfera jest przyjazna. Ludzie zdają się nas kontemplować. Mamy nadzieję, że to też w dużej mierze przez muzykę.

Dość wspominek, czas na nowy materiał. Tak się zastanawiam, czy tym tytułem zamierzacie podkreślić swoje dojrzewanie?

S: Prawda jest taka, że początkowo mieliśmy pomysł na sesję zdjęciową, do której „Growing” bardzo pasowało, potem pomysł się rozmył – a ta nazwa nam jakoś fajnie spaja ten czas i stąd – jest „Growing” (bez konotacji z pryszczami itp.).

R: Muzycznie, ten materiał wyszedł bardziej jako suma nas, niż jako część wspólna. Zbiór się powiększył.

Właśnie – słuchając zastanawiałem się nad kwestią dojrzałości. Bo jest w „Groving” jakaś równowaga. Może mniej szaleństwa a więcej kontemplacji, takiej wewnętrznej stabilności. Słychać, że jest między Wami porozumienie…

R: Znalezienie wspólnego języka w muzyce przychodzi dość łatwo i udaje nam się godzić (pozornie) dwa zupełnie odmienne podłoża i inspiracje. Nie wchodząc w metafizykę, jesteśmy zadowoleni z tego materiału. Te numery dają nam przede wszystkim sporo radości.

S: Muzyka na „Growing” była też tworzona wspólnie w dużej mierze na próbach, co było dużą frajdą… nierzadko mieliśmy tak, że rozgrzewaliśmy się, jamowaliśmy i pod koniec padało stwierdzenie: to i to jest zajebiste i prawie zawsze jednogłośnie nam coś grało albo nie.

Wspólny język

Wspólny język

Jest w nich bardzo przyjemna swoboda. Niby trochę hałasu, niby aranż, ale czuję, że to bardzo naturalne, niewymuszone granie. Choć paradoksalnie, ten pojawiający się tu i ówdzie grunge ciągle, a może nawet bardziej niż wcześniej słychać…

S: Hmmm, ciężko tak się odnosić to swojej muzyki. Wiadomo, że nasze granie jest jakąś wypadkową słuchanych dźwięków; ja dużo słuchałem/słucham rzeczy od Sonic Youth, przez Nirvanę do Melvinsów –  jeśli słyszysz tam taki „grunge” – który jest mi dużo bliższy niż np. Soundgarden – to fajnie.

R: Materiał budowało nam się dość lekko – bez większej drobnostkowości. Ten noiz i aranż, o którym wspomniałeś, to nasz domyślny arsenał. Zapewniam Cię, że nie rozważamy na każdym kroku, czy to jest odpowiednio grunge’owe, czy nie. Jak wspomniał Silvio, to jest jedynie wypadkowa.

W przypadku Waszej muzyki pojawia się też kwestia tej charakterystycznej dla lat 90. melancholii czy psychodelii. Tak było jedna na poprzedniej płycie. Teraz mam wrażenie, że jednak jest konkretniej i muzyka wraca do zwartych form rockowych. Zmierzacie w stronę PIOSENKI?

R: Ciężko nam ocenić obiektywnie naszą twórczość w tym kontekście, ale to raczej pierwsza płyta wydaje nam się piosenkowa. Nawet do bólu. Jeśli to co zaprezentowaliśmy na „Growing” to zwarta forma rockowa, nie pozostaje nam nic innego, jak się cieszyć, bo dla nas to nieco intensywniejsza jazda po bandzie.

S: Dokładnie, ja również mam wrażenie, że w formie utwory są bardziej rozbudowane, mniej jest w nich piosenki a więcej jakiejś „progresji”, czy czegoś takiego, ale to ciekawe co mówisz.

Rozbudowane konstrukcyjnie ok, ale jednak wydają mi się bardziej, hmmm, zwarte. Konkretne, w sensie melodycznym. W każdym razie – łatwiejsze do zapamiętania. Może to jest właśnie ów rozwój?

S: Jasne, nie mamy biznesplanu na rozwój brzmienia, formy utworów, czy czegokolwiek – gramy bo nas to kręci, tworzymy, a jak coś nas cieszy i w naszym odczuciu jest fajne, wtedy to dopracowujemy i robimy z tego utwór. Łatwiejsze do zapamiętania.

Zaskoczeniem był dla mnie fakt, że nowe piosenki odchodzą od elementów/brzmień noise w stronę post rocka, tak widzę niektóre kompozycje; zgodzicie się z tym, że dzisiaj AveCaesar to taki grunge’owy post rock? Czy to już zbytnie wynaturzenie?

R: W niektórych numerach i w niektórych momentach można pewną dozę post-rocka odczuć. Ale w naszym przypadku nie ograniczałbym się do takiego „ciszej-głośniej-post-rocka”. Jak już wchodzimy w takie etykiety to bardziej nalepione na Hood, Bark Psychosis czy Slint. Ale tylko kapkę. Takiego grunge’u nie słyszeliśmy – może coś polecisz?

S: Faktycznie, ja też to czuję – że gdzieś tam, hmmm, jak to nazwać, właśnie może taka melancholia post rockowa się wydobywa we fragmentach… ja lubię gitary post rockowe i przestrzenie w tej muzyce.drzewo

No i okładka jest post rockowa (śmiech). To drzewo jest mocno post, nieprawdaż?

R: Post-growing (śmiech).

Gdzie rośnie to drzewo?

S: Dokąd zmierza to pytanie ? W lesie pod Wrocławiem (a może jeszcze w granicach miasta).

Donikąd. Zastanawiałem się czy to jakiś komputerowy zabieg, czy faktyczne zdjęcie. Ale skoro przy fotach jesteśmy – przy okazji poprzedniego krążka mieliście wypaśne, tajemnicze, „masońskie” foty. Szokujące a na pewno intrygujące. Przebijecie je tym razem?

S: Tym razem poszliśmy bardziej w koncepcję tego samego filtra – czerwono – czarnego i szersze, rozmazane kadry – w moim odczuciu wyglądają mrocznie, zimno (a robiliśmy je wczesnym rankiem przy sporym mrozie), więc dobrze oddają tamten klimat a drzewo stoi – jak najbardziej, jedyny zabieg komputerowy to ten filtr.

Do szczęścia brakuje mi tyko polskiego języka – dlaczego nie zdecydowaliście się być patriotami?

R: Scena patriotyczna jest już dostatecznie zapełniona (śmiech). Takie czasy. A mówiąc zupełnie serio: język polski zostawmy poetom. Ale nie wykluczamy niczego na naszej muzycznej drodze, w tym tekstów po polsku.

Rozmawiał Arek Lerch

Zdjęcia: archiwum zespołu