AMORPHOUS – zawsze skłanialiśmy się w stronę tradycyjnej, starej szkoły

„A Perfcet Evil” to płyta, które zdecydowanie dominuje w temacie old schoolowego grania z pogranicza death/grindu. Jest to jedna z lepszych płyt jakie ukazały się w tej niszy od początku roku… Jednak w przypadku Amorphous sam termin „old school” to trochę mało, by określić ten zespół… O nowej płycie, planach na przyszłość i paru innych sprawach rozmawiałem z Młodym – pałkerem zespołu…

 

Witaj Młody!! Na początek odrobina kurtuazji – nagraliście naprawdę mocny materiał! Jak często spotykasz się z opinią, że „A Perfect Evil” po prostu miażdży?

Hell(o)! Dzięki za dobre słowo. Płyta ukazała się całkiem niedawno i coraz więcej dociera do nas bardzo pozytywnych głosów na temat naszego nowego krążka. Mam nadzieje, że to dopiero początek (śmiech…). Powiem szczerze, że nie spodziewałem się aż tak dobrych recenzji. Może wynika to z tego, że jako twórca mam zupełnie inne spojrzenie na muzykę, tym bardziej na tą, którą sam wykonuję. Materiał powstał już jakiś czas temu i zdążyłem już się do niego zdystansować. Tak naprawdę, zamiast słuchać płyty, wolę ją odegrać na żywo he, he… Ale mimo wszystko bardzo cieszą nas wszystkie opinie… jak na razie otrzymujemy wyłącznie pozytywne i niech tak pozostanie (śmiech…)

W chwili, gdy nowy materiał trafi już „na sklepowe półki” następuje czas na promocję tegoż, ale i też chwila na refleksję… gdy płyta jest już gotowym produktem, zastanawiasz się jeszcze nad tym, co można było zrobić lepiej/inaczej? Zmieniłbyś coś na „A Perfect Evil”?

Zawsze przychodzi taki moment, że chciałoby się coś poprawić, dodać, może zagrać trochę inaczej… Mam coś takiego chyba przy każdej z płyt, którą miałem okazję nagrywać. Myślę, że to jest naturalne. Ogólnie rzecz biorąc z czasem zawsze przychodzą nowe pomysły. Mimo wszystko jestem zadowolony z efektu, jaki osiągnęliśmy.

Bardzo podoba mi się brzmienie nowej płyty Amorphous, z jednej strony surowe, mocno nawiązujące do old schoolowego death/grindu, z drugiej natomiast klarowne, selektywne uwydatniające doskonałe solówki… Praca nad brzmieniem albumu należała do przyjemności czy też ten świetny sound rodził się w bólach?

zawsze skłanialiśmy się w stronę tradycyjnej, starej szkoły

zawsze skłanialiśmy się w stronę tradycyjnej, starej szkoły

Jeśli chodzi o brzmienie tego materiału to zasługa Marka, który właściwie sam zajął się produkcją płyty, oczywiście przy konsultacjach z resztą zespołu. Mamy za sobą już nie małe doświadczenie jeżeli chodzi o nagrywanie i byliśmy w pełni świadomi tego, jak chcemy zabrzmieć. Myślę, że nam się to udało, mimo tego, że nie odbywało się to w jakimś ekspresowym tempie. A sama praca to czysta przyjemność.

Jesteście jednym z niewielu zespołów na polskiej scenie, które wyłamują się z hegemonii death metalu opartego jedynie na blastach… Uważasz, że można brzmieć równie brutalnie będąc bliżej szwedzkiego d-beatu czy po prostu blasty nie pasują do charakteru muzyki jaką grasz z Amorphous?

Nigdy założeniem muzyki Amorphous nie było granie ciągłej nawałnicy blastów. Raczej zawsze skłanialiśmy się w stronę tradycyjnej starej szkoły. Uważam, że death metal nie polega jedynie na klepaniu non stop sieczki. Spójrzmy chociażby na szwedzką, starą szkołę, tam praktycznie nie ma blastów, a jak to pięknie kopie (śmiech…) Jest wiele zespołów, które chcą grać jak najszybciej, najbrutalniej i nie zawsze im to wychodzi. Staramy się w naszej muzyce „spiąć klamrą” różne elementy death metalu, dlatego jest miejsce na blasty jak i na wolniejsze fragmenty, czasami nawet skoczne i do zanucenia. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko co nas fascynuje w tej muzyce…

Jeśli chodzi o aranżacje i samą konstrukcję linii perkusyjnych, miałeś wolną rękę czy też czasem któryś z chłopaków próbował zasugerować, że to czy tamto powinno być zagrane/zaaranżowane trochę inaczej?

Aranżacja partii perkusji to oczywiście moja działka. W praktyce wygląda to tak, że przygotowuję partie bębnów do praktycznie gotowych utworów. Jeśli podczas dalszego procesu, czyli ogrywania całości okazuje się, że wszystko siedzi jak należy, to tak zostaje. Jestem zawsze otwarty na sugestie i uwagi dotyczące partii bębnów. Pracujemy zespołowo i czasami nawet lepiej jest, gdy chłopaki podsuwają jakiś pomysł… może zagrajmy to tak i tak … co niejednokrotnie sprawdziło się przy tworzeniu tego materiału…

Swoje sprawy „biznesowe” powierzyliście działającej od niedawna Let it Bleed Records. Dlaczego akurat ten label został wydawcą „A Perfect Evil”? Wytwórnia ogranicza się jedynie do wydania i dystrybucji płyty czy też zapowiada wsparcie przy organizacji koncertów?

Prowadziliśmy rozmowy również z innymi wydawcami, jednak wszystko przesuwało się w czasie. W końcu związaliśmy się z młodą Let It Bleed Records, która oprócz wydania i dystrybucji płyty przygotowała również koszulki. Jeśli chodzi o koncerty, jak do tej pory zagraliśmy kilka sztuk promujących nowy album  pod szyldem „Perfect Evil Release Party”, które były organizowane przy wsparciu wytworni. Niebawem kolejne koncerty i być może letnie festiwale…

Skoro mowa o koncertach – nie obawiacie się tego, że udział Pająka w intensywnie koncertującym Vader znacznie ograniczy aktywność koncertową Amorphous? Czy możliwa jest sytuacja, kiedy gracie koncerty bez Pająka?

Jak wiadomo, Vader ma dość napięty grafik koncertowy i wszystkie daty musimy na bieżąco konsultować.  Ma to oczywiście spory wpływ na naszą aktywność, ale staramy się to jakoś pogodzić. Granie koncertów bez Marka raczej nie wchodzi w grę  tym bardziej, że jest to jego – można powiedzieć – macierzysty zespół, w którym grał jeszcze przed Esqarial. Prawdę mówiąc, nie wyobrażam sobie Amorphous bez Pająka…

„A Perfect Evil” w warstwie tekstowej to gloryfikacja zła czy wręcz przeciwnie potępienie tegoż?

Teksty opowiadają o różnych formach zła, z jakim mamy wszyscy do czynienia na tym padole. Poczynając od wszelkich religii, kończąc na psychopatycznych mordercach. Jest to raczej spojrzenie na pewne sprawy i każdy powinien sam wyrobić sobie zdanie na konkretny temat. Myślę, że doskonale współgrają z ogólną koncepcją płyty.

Album zdobi bardzo gustowna okładka ( w moim odczuciu nawiązująca do okładek starych horrorów…) i layout… podoba mi się to, że po raz kolejny się wyróżniacie i zamiast iść na łatwiznę komputerowych bohomazów, ubraliście album w świetny, old schoolowy obrazek. Dwa słowa o tym kto jest odpowiedzialny za to jak „A Perfect Evil” wygląda?

Dostaliśmy kilka projektów okładki od naszego wydawcy. Autorem okładki i layout’u  jest vodkalovedesign.com. Postawiliśmy na prosty, oldschoolowy obrazek. Muzyka zawarta na płycie w dużej mierze nawiązuje do starej szkoły, dlatego nie wyobrażam sobie okładki tej płyty w bardzo ostatnimi czasy „modnym” klimacie, czyli super wycackany komputerowo obrazek. Za oprawę fotograficzną jest odpowiedzialny Michał Badura (michalbadura.pl) i Iwona Murawska (rudafoto.pl)

Macie jakieś założenia, plany odnośnie Amorphous?  Zespół ten to dla Was priorytet czy tylko typowy side project?

Głównym założeniem w tej chwili jest dobre wypromowanie płyty, co za tym idzie granie jak największej ilości koncertów. Jak już wspomniałem, jesteśmy w tej kwestii trochę ograniczeni z wiadomych względów, ale będziemy się starać jak najlepiej wypromować płytę i zespół, co jest w tej chwili głównym priorytetem.

Amorphous to w tej chwili pełnoprawne trio czy też myślicie o tym, by dokooptować do składu jeszcze jednego gitarzystę?

Powiem szczerze, że myśleliśmy o tym, żeby zatrudnić drugiego gitarzystę, aby zwiększyć trochę naszą siłę rażenia. Jednak jak na razie zostaniemy przy trzyosobowym składzie, który zresztą doskonale sprawdza się na koncertach, ale niczego nie wykluczam. Czas pokaże.

Na zakończenie chciałbym abyś przedstawił plany Amorphous na najbliższy czas? Jeśli macie zabukowane jakieś koncerty, powiedz, gdzie będzie można zobaczyć Was na żywo? Oczywiście, możesz też pozdrawiać, bluźnić, przeklinać czyli tradycyjne „dwa słowa do ojca prowadzącego” kończące wywiad…

Dzięki serdeczne za wywiad i wsparcie. W tej chwili nie mogę podać żadnych, konkretnych dat, ale o wszystkim będziemy informować na bieżąco na naszych stronach internetowych. Zapraszam do zapoznania się z nowym albumem i tradycyjnie do zobaczenia na koncertach! Pozdrawiam wszystkich maniax!

Rozmawiał Wiesław Czajkowski