ALIENACJA – świat jest pełen cymbałów

W połowie ubiegłej dekady Płocka Alienacja przecierała szlaki dla deathcore’owych załóg z naszej części kontynentu. Wychwalana poza granicami kraju, wielbiona w USA i mająca przed sobą przyszłość formacja, niestety nieoczekiwanie zawiesiła działalność, tracąc przy okazji większą część składu. Blisko dziesięć lat od wydania ostatniego albumu w karierze, w odmienionym składzie, zasilonym muzykami, którzy z niejednego, death metalowego pieca jedli, zespół przypomina o sobie nową ep-ką, zatytułowaną „Valley of Death”. O szczegółach związanych z tym wydawnictwem opowiadał nam wciąż nowy nabytek zespołu, stojący za mikrofonem Plasma.

Kiedy ostatni raz rozmawialiśmy, dopiero co dołączyłeś do Alienacji. Co prawda, jako nie do końca nowa twarz bo w deathcore’owym środowisku krzyczysz nie od dziś. Nie czułeś, że w pewnym sensie granie w Alienacji to poważne wyzwanie? Jakby nie było, swoimi albumami przyczynili się do rozwoju gatunku.

Plasma – Jak tylko usłyszałem Lucasa grającego „In The Void”, ciekaw byłem, kto będzie wokalistą, bo wiedziałem, że czekaplasma (5) gościa ciężkie zadanie. Nie wiedziałem jeszcze, że mi się przyjdzie z tym zmierzyć. Sprawę potraktowałem więc bardzo poważnie, jak zresztą wszystkie swoje nagrywki. Materiał wymagał takiego podejścia, bo nie chciałem być tym, który położył ep-kę. Mało tego, co chyba naturalne, zależało mi by wypaść lepiej niż poprzedni wokalista, a przecież na „Blades Shall Speak” Alienacja wysoko postawiła poprzeczkę. Inna sprawa, że gdybym się nie spisał, to zwyczajnie Panowie by mi podziękowali (śmiech). Było to duże wyzwanie, którego podjąłem się z pełnym zapałem bo utwory brzmiały fenomenalnie nawet beze mnie.

Objęcie tego wakatu wiązało się z rychłym przystąpieniem do prac nad nowym wydawnictwem. Wtedy jeszcze nie było wiadomo, czy będzie to większy materiał lub mini. Jak wieść gminna niesie, następca „Blades Shall Speak” to treściwa, trzy-utworowa ep-ka, będąca nowym otwarciem dla Alienacji. Jak oceniasz te utwory? Któryś z nich stanowił dla Ciebie problem? Czego oczekiwałeś po „nowej” Alienacji?

Po pierwszym telefonie od Michała szybko wziąłem się do pracy. Pierwszy na tapetę poszedł ” In The Void”. Z tym numerem poszło błyskawicznie. Po tygodniu wysłałem kawałek z położonymi wokalami i wtedy usłyszałem „witamy na pokładzie” . Te utwory diametralnie różnią się od tego co prezentowała Alienacja na poprzednim wydawnictwie . Każdy numer to cios prosto w twarz, bez wytchnienia gniotący od początku do końca. Po pierwszym przesłuchaniu potrzebowałem chwili żeby się pozbierać (śmiech). Z pozostałymi dwoma kawałkami miałem większe problemy bo to techniczne cudeńka. Ciągłe zmiany piekielnego wręcz tempa, utrudniały mi napisanie swoich partii. Pojechałem do Warszawy na próbę i razem z Michałem i Łukaszem rozwiązaliśmy męczące mnie kwestie. Najtrudniejszy był chyba „Death Race”. Połamałem język i wyplułem płuca przy tym skurwielu (śmiech).

Dla większości biernych słuchaczy deathcore’a/death metalu, treści przekazywane przez frontmana zazwyczaj są kompletnie nieistotne. Liczy się „wygar”, którego i Tobie nie można odmówić. W jaki sposób aranżujesz swoje partie? Najpierw, klasycznie „po norwesku” (śmiech), a potem dopasowujesz tekst?

Z tym jest bardzo różnie. Czasem wpadam na pomysł tekstu, który dopiero później wciskam w ramy kawałka np. „Z Serca Nocy ” TJDB. Dla mnie w growlu bardzo ważne są tempo i rytmika, więc bywa tak, że słuchając kawałka piszę coś na kolanie, żeby złapać zarys rytmiczny a później dopieszczam tekst. Tak było z „In The Void”. Nie ma na to reguły. Osobiście lubię jak pod mocnym wokalem jest dobry tekst, ale przyznam się szczerze, że rzadko się tym interesuję. Ostatnio coraz rzadziej(śmiech).

Wizją odhumanizowanego świata dzielisz się z Jakubem Gawrońskim, który jest współtwórcą tekstów. Wspólnie pracowaliście nad konceptem „Valley of Death” i dzieliliście się spostrzeżeniami, a może egoistycznie ingerowaliście w swoje wizje?

Dołączyłem do składu w połowie lutego a na początku kwietnia miałem zaklepany termin w studiu. Wiedziałem że ep-ka ma mieć konkretną tematykę. W związku z aktywnością mojego macierzystego TJDB czułem, że nie zdążę napisać fajnych tekstów i przygotować odpowiednio wokali w tak krótkim czasie. Jakub jest głównym twórcą tekstów. Już miał je napisane w momencie jak dołączyłem, więc zapytałem czy byłaby możliwość połączyć siły. Okazało się, że nie ma problemu. Do jego tekstów dopisałem własne wersy żeby zamknąć każdy utwór w pewnej, zbitej formie. Gdzieniegdzie właśnie miałem pomysły na ciekawą rytmikę, więc musiałem coś zarymować (śmiech).

świat jest pełen cymbałów

świat jest pełen cymbałów

Zdobywająca coraz większa popularność Mania Studio podjęła się realizacji pierwszego w historii Alienacji klipu. Obraz ilustrujący „Death Race” jest równie dynamiczny co sama kompozycja. Ilekroć oglądam ten klip zaskakuje mnie paleta kolorów jakie widzimy. Post-produkcja w studio przyniosła efekty, bo obrazek mimo szalonego tempa, cieszy oko. Mocno ingerowaliście w proces obróbki?

Z Mania Studio znam się już od paru ładnych lat i łączą nas bardzo zażyłe stosunki (śmiech). Jest to profesjonalna ekipa, która doskonale rozumie to co kapela chce przekazać i potrafi genialnie poskładać w sensowną całość. Kiedy dowiedziałem się, że z Alienacją robimy teledysk, od razu pomyślałem o Mania Studio. Z The John Doe’s Burial wielokrotnie pracowaliśmy z Manią, zawsze z zajebistym rezultatem. Obecnie z TJDB nagrywamy nawet ep-kę u Mani w studio pod okiem Malty. Wybór był oczywisty. Co do obróbki, sporo nasiedzieliśmy się przy montażu. Wiedzieliśmy dokładnie co, gdzie i w którym momencie chcemy pokazać. Berson, czyli nasz dobry ziomek i gość zajmujący się montażem chyba miał nas już powyżej uszu (śmiech). Ale oglądając klip widzę, że było warto.

Wiele zespołów przy pierwszym tego typu obrazie stawia na fabułę, przesłaniającą prawdziwą treść klipu – czyli muzykę. Spytam wprost, zabrakło funduszy, czy woleliście pokazać Alienację taką jaka jest –wściekłą, brutalną i gotową do koncertowania?

Sporo się przy tym nasprzeczaliśmy i nagadaliśmy itd. itp. Zresztą, dość często mamy w kapeli zupełnie odmienne opinie, co w kwestiach samej muzyki wychodzi nam na dobre Też miała być fabuła, do tego przerywniki i wstawki. Koniec końców stwierdziliśmy, że jeśli ujęcia grającego zespołu będą dobre, to nie ma co mieszać, tylko trzeba pokazać kapelę z krwi i kości, która niemiłosiernie napierdala, bo o to w tym chodzi. Nie bierzemy jeńców. Takie jest założenie. Myślę, że osiągnęliśmy zamierzony efekt. Zarówno kawałek jak i teledysk nie dają słuchaczowi odetchnąć.

Pozostańmy jeszcze przy klipie. Czytając komentarze można mieć niezły ubaw. Te wszystkie porównania do nu-metalowych kapel, nawet do Disturbed – i to tylko za ubiór! Jak widać, czapka z daszkiem rzeczywiście, potrafi nieco „zasłonić”. Jak już nie ma się do czego przyczepić, to wyśmiejemy wygląd (śmiech).

Już to przerabiałem przy klipach TJDB. Nie wyobrażam sobie jakim trzeba być tępym ciołkiem żeby odbiór muzyki przesłaniały czapeczki , trampki czy cokolwiek innego związanego z ubiorem. To strasznie gówniarskie! Ja też nie przepadam za stylówką niektórych metalowych bandów, ale jeśli muzyka się zgadza, ich wygląd nie ma znaczenia. Brak mi słów. Świat jest pełen cymbałów.

Temat koncertów w odniesieniu do Alienacji od dłuższego czasu pozostawał wielką niewiadomą. Obecnie macie pełny skład, który oprócz ciebie i napędzającego tą machinę mistrza blastów Lucassa, zasilił Piotr Tokarz z Krakowskiego Redemptor. Mimo rozsiania po niemal całej Polsce, a w przypadku rzeczonego perkusisty – nawet Norwegii, najważniejsza rzecz w życiu kapeli wkrótce będzie miała swoje miejsce. Macie już coś zaplanowane?

Plany koncertowe oczywiście są. Skład jest zwarty i gotowy. Odległość nie ma znaczenia jeśli każdy jest profesjonalistą i wie co ma robić. Mam nadzieję, że usłyszycie nas już wkrótce. Niestety, nie mogę nic więcej zdradzić, wszystko w swoim czasie.plasma (3)

Obecnie deathcore, ten klasyczny, do którego swoje trzy grosze dołożył Twój obecny zespół, praktycznie nie istnieje. Nurt ogarnęła przesadna technika, bezbłędna sterylna produkcja i… chyba jednak brak polotu. Sprawę regularnie próbują naprawiać Rosjanie, którzy obecnie mają najciekawszą deathcore’ową scenę. W sukurs idą im Anglicy i – a jakże – Amerykanie, ale jedyne co się zmienia, to nabranie wiatru w żagle i odpłynięcie od breakdownów w stronę death metalu (przykład m.in. Oceano). Formuła uległa wyczerpaniu?

Niestety, wszystko co najlepsze w tej muzie gdzieś się zatraciło na przestrzeni lat. Ceniłem surową agresję, która biła z tej muzyki. Teraz to głównie plastikowe, zrobione na komputerach w domowych studiach, sterylne produkty. Wiem, że jest to wygodne i tanie rozwiązanie, niemniej jednak od jakiegoś czasu wszystkie albumy, których słucham, brzmią identycznie. Chyba nie tędy droga. W/g mnie Alienacja potwierdza, że formuła się nie wyczerpała. ‘’Valley of Death’’ łamie zasady określające współczesny deathcore. To dość dosłowne połączenie death metalowej techniki i hardcore’owej energii w przeciwieństwie do papki, którą się nam teraz serwuje, w której breakdown goni breakdown. Niewiele deathcore’a teraz ląduje w moich słuchawkach z tych właśnie powodów. Skłaniam się bardziej w stronę kapel typu Ingested, Aborted oraz stare dobre CC (śmiech).

Skoro już o tym, co dzieje się na scenie. Jak oceniasz nasze podwórko. Jest ktoś na kogo powinniśmy zwrócić szczególną uwagę? Może nawet niekoniecznie w ramach deathcore’a. Po prostu, ekstremy. Idzie nowe?

Myślę, że tak. Poprawia się! (śmiech). Są kapele, których rozwoju jestem bardzo ciekawy jak np. Psychotic Violence, Oblivion, Scylla, Soundfear. Ciekawe bandy, które są na etapie dość dynamicznego rozwoju i nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. I właśnie tego mi brakuje w rodzimych bandach. Idzie nowe, ale czekam na zespół, który będzie w 100% pro. Bo tego jeszcze plasma (4)odrobinę brakuje, tej zawodowej produkcji, brzmienia, oprawy koncertowej itd. Mam swoich faworytów, ale o tym innym razem (śmiech).

Miejmy nadzieję, że Alienacja tym razem nie zawiesi działalności na kolejne dziesięć lat. Macie się z czym pokazać. W końcu, dla młodych też jesteście „nowi”. Dzięki za twój czas. Ostatnie słowa dla Ciebie.

Też mam taką nadzieję (śmiech). Dzięki wielkie za miłe słowo i za rozmowę. „Valley of Death” już wkrótce w waszych odtwarzaczach. Mam nadzieję, że już niedługo wszyscy będą mogli usłyszeć nas na żywo i przekonać się czy mam powody do przechwałek (śmiech). Zapraszam na nadchodzące koncerty, przybijemy piątki, wypijemy piwko i pogadamy o muzyce. Śledźcie rodzimą scenę i przychodźcie na gigi. STAY BRUTAL! PS. Jebać czyste wokale (śmiech).

Rozmawiał Grzegorz „Chain” Pindor

Zdjęcia: archiwum zespołu