SZYMON SIECH – artysta upośledzony

Poznajcie Szymona Siecha, rodzimego autora okładek, wzorów na koszulki, logotypów, dla wielu, wielu zespołów wykonujących muzykę ciężkostrawną. Być może zetknąłeś się już z tym pozostającym w cieniu człowiekiem, albo masz na półce, czy na sobie jego zajebistą robotę, a nawet o tym nie wiesz. W myśl słów „cudze chwalicie, swego nie znacie”, szczerze polecam zainteresować się dziełami typa, posługującego się przydomkiem Uberretard, a o co w tym chodzi, co mu w głowie siedzi i skąd czepie inspiracje, przeczytacie poniżej. Cel – pal!

Szymek, opowiedz, kiedy rozpocząłeś swoją przygodę z grafiką? Kończyłeś specjalnie jakieś studia? Czy po prostu wymyśliłeś sobie, że będziesz robił takie rzeczy?

Będzie już z 15 lat. Moje wykształcenie nie ma nic wspólnego z grafiką i nigdy się tego nie uczyłem. To, jak sądzę, kwestiaSiech art1 odziedziczonych genów. Raczej nic sobie nie wymyślałem, w pewnym momencie życia zaczęło mnie do tego ciągnąć bardziej niż wcześniej i poszło.

Na co dzień mieszkasz w Łodzi, ale chyba nie jesteś aż takim ponurakiem, skąd zatem Twoje chore pomysły i wizje? Oglądasz filmy o ludobójstwach do śniadania?

To przecież mój ulubiony gatunek filmowy! A tak poważnie, to ciężko powiedzieć. Mam poczucie niskiej kondycji gatunku ludzkiego i to się pewnie jakoś przekłada na grafiki; dobrze się czuję w takiej stylistyce. Proszę nie utrwalać stereotypu, że w Łodzi jedynie żal i smutek panuje. To tylko w weekendy. W tygodniu dziarsko pracujemy w zburzonych fabrykach i splajtowanych szwalniach. W końcu polskie Detroit, nie?

Swoje obrazy tworzysz pod pseudonimem Uberretard? Można się nieco domyślić skąd ta nazwa, ale jak Ty byś to objaśnił? Co dla Ciebie oznacza?

Nie oznacza dla mnie niczego szczególnego. Kiedyś starałem się sklecić zina lub bloga traktującego o jakichś głupotach i to była robocza nazwa. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, a przy okazji zakładania fanpage na facebooku trzeba było podać jakąś nazwę i ta mi przyszła do głowy. Ludzie to jakoś podchwycili i tak sobie funkcjonuje. Do tego stopnia, że kiedyś ktoś w rozmowie skojarzył mnie z moimi pracami i powiedział „a, to ty jesteś ten upośledzony”. Tak czy inaczej nie przywiązuję do tego wagi, wolę podpisywać się imieniem i nazwiskiem.

Jak zaczęła się Twoja pracą dla zespołów z zagranicy? Ktoś Cię znalazł, zaproponował robotę i poszło z górki? Jak to wyglądało?

No, mniej więcej tak to było. Nuda i standard. Gdzieś tam kiedyś opublikowałem kilka grafik, komuś się spodobały, dotarł do mnie i poleciało. Z tego co pamiętam, jednym z pierwszych był split 7″ Exhumed/Sanitys Dawn, ok 99 roku. Teraz ludzie piszą sami z siebie, albo ktoś mnie poleca, albo też ja się sam odzywam, kiedy mam ochotę zrobić coś dla konkretnej kapeli. Łatwo mnie znaleźć.

artysta upośledzony

artysta upośledzony

Masz jakiś stałych klientów? Kto to jest i jak Ci się współpracuje?

Nie nazwałbym tego układem klient – zleceniobiorca, bo to brzmi jakoś sucho i bez emocji, a staram się wkładać w to więcej ducha. W każdym razie dość często współpracuję z A389 Records i z zespołami związanymi z tym labelem. Sporo prac tworzę dla belgijskich i holenderskich kapel. Na mojej głowie jest strona graficzna w Blind To Faith, ale to bardziej osobista sprawa. Poza tym raczej nie ma jakiejś regularności, jak się trafi, w zależności kto jest zainteresowany i czy się dogadamy.

Z których swoich grafik i dla kogo jesteś najbardziej dumny?

No może nie zaraz dumny, tylko zadowolony. Tak jak wspomniałem wcześniej, artworki dla Blind To Faith przynoszą sporo satysfakcji, to co robiłem dla Rise And Fall również. Z ostatnich, to split Acid Deathtrip /Hangman’s Chair, Svffer, Seven Sisters Of Sleep. Generalnie cieszę się z prac dla kapel, których sam słucham, czyli wspomniane wyżej, poza tym Haymaker, Left For Dead, Ilsa, Integrity, Shin To Shin, Gehenna, Unholy Majesty.

Pewnie lubisz horrory? Oglądałeś ostatnio coś fajnego, czy wolisz wracać do klasyki?

Jasne, że lubię. Z klasykami nie ma co walczyć i trzeba przy całej świadomości ich ułomności budżetowych i technicznych poddać się ich klimatowi. Wracam często do filmów, które widziałem 100 razy, które podejrzewam, inni też widzieli 100 razy. Tym bardziej, że obecnie kręci się w tym gatunku jakiś totalny badziew. Coś tam jednak można znaleźć, chociaż nie śledzę w napięciu. „Oculus” dał radę, „The Purge” pierwsza część, kontynuacji jeszcze nie obejrzałem, „The Babadook” ma ponoć dobrze straszyć, ale się okaże.Siech art2

Pamiętam, że byłeś też autorem bloga z wegańskim jedzeniem, jak to się nazywało? Dużo gotujesz? Masz jakieś swoje ukochane dania?

You Don’t Eat Meat? What Do You Eat Then?! – tak się nazywa. Poszedł trochę w odstawkę, sam nie wiem dlaczego, no ale ile można się chwalić wegańską pornografią. Gotuję codziennie, więc chyba dużo. Bardzo mi leży pikantna kuchnia indyjska i meksykańska, oczywiście w wegańskiej wersji. Lubię dużo, doprawione i smażone ha, ha…

Na bank znasz typa o ksywie Vegan Black Metal Chef. Mnie osobiście to ubawiło, przy okazji gość nieźle sprawdza się w kuchni. Co Ty o o tym myślisz?

Siech art3Pewnie, jest świetny. Coś tam nawet ugotowałem według jego instrukcji. W uroczy sposób stara się poruszać po kuchni w tym całym noszonym na sobie żelastwie i wychodzi mu to nieźle. Gdyby był z Polski, black metalowcy z prawicowym spaczeniem węszyliby zapewne lewacką, homo wegańską prowokację. Na szczęście, nie jest.

Dobra, na koniec – czy jest band, lub wykonawca, dla którego szczególnie chciałbyś zrobić okładkę, czy inny wzór? Kto mógłby to być i dlaczego?

To oczywiste – Judas Priest. A poza tym np. Dragged Into Sunlight, postaram się dotrzeć na ich koncert we Wrocławiu, ta kapela kruszy planety. Rot In Hell, to też jest solidny cios i klimat taki jaki do mnie trafia. Z tymi kapelami związani są konkretni graficy i chyba nie zanosi się na zmiany, no ale rwałbym się do roboty. Niebawem mam nadzieję Unholy Majesty skończą nagrywać (po ponad roku!) płytę i będę mógł się nad tym pochylić, bo już się wstępnie porozumieliśmy. Tyle mi przychodzi w tym momencie do głowy. Dzięki Kuba za wywiad i zainteresowanie!

Rozmawiał Sam Tromsa

Grafika/zdjęcie: archiwum Szymona Siecha