POŻERACZ FILMÓW – ulubione kino Eda Warby

Mieszkający w Rotterdamie Ed Warby to kapitalny bębniarz znany przede wszystkim z death metalowych czołgów, takich jak Gorefest, Hail of Bullets czy doomowego The 11th Hour. Ponadto jest członkiem progresywnych Ayreon czy Star One, nagrywał też z Demiurg. Wśród swoich ulubionych zespołów Ed wymienia wczesny Manowar, Judas Priest, Autopsy i Obituary. Trzyma rękę na pulsie sceny ekstremalnej, mając rozeznanie w nowych trendach.

Urodzony w 1968 roku Warby jest wielbicielem kina grozy. Najpierw zbierał filmy na kasetach VHS, potem DVD, a ostatnio dostrzegł piękno formatu Blu-ray. Jego kolekcja liczy około trzy i pół tysiąca tytułów, z czego mniej więcej połowa to horror. Na dodatek zbiera literaturę filmową. Ed woli domowe zacisze od sali kinowej, gdzie przeszkadzają mu ludzie gadający przez komórki i wchodzący po rozpoczęciu seansu. Poniżej komentarze do ulubionych filmów, które Ed przygotował specjalnie dla Violence Magazine.

 

 

                                                                                    TOP 5 KINA WCZECHCZASÓW

1. ŁOWCA ANDROIDÓW (Blade Runner, reż. Ridley Scott, 1982)

Mój absolutnie ulubiony film wszechczasów. Przepięknie zaprojektowane scenografie i bardzo niepokojąca historia. Najbardziej podoba mi się dwuznaczność wątku miłosnego, ze względu na który wracam do niego przez cały czas. Mój krajan i jednocześnie bohater narodowy Rutger Hauer jest najjaśniejszym punktem filmu, jako najwyższa forma technologii replikowania ludzi. „Łowca androidów” przedstawia wizję Los Angeles w 2019 roku, co wydaje się mieć niewiele wspólnego z prawdą, biorąc pod uwagę, że mamy już rok 2012, ale pomimo tego produkcja Scotta jest największym arcydziełem gatunku science-fiction.

2. DZIKA BANDA (The Wild Bunch, reż. Sam Peckinpah, 1969)

Najbardziej męski film mistrza ujęć w zwolnionym tempie Sama Peckinpaha. Jeśli istnieje kategoria kina macho, to „Dzika banda” jest tam numerem jeden. Momentami bardzo brutalne, pełne przemocy, a w innych chwilach niezwykle poruszające i smutne kino. Zdjęcia autorstwa Luciena Ballarda, szczególnie w słynnej końcowej scenie strzelaniny, to jednocześnie chaotyczny obraz wojny, ale i piękny popis sztuki filmowej.

3. CZAS APOKALIPSY (Apocalypse Now, reż. Francis Ford Coppola, 1979)

Obłęd wojny w Wietnamie ukazany przez pryzmat postaci opętanego pułkownika Kurtza (w tej roli Marlon Brando) to luźna adaptacja książki „Jądro ciemności” Josepha Conrada. Cenię sobie reżyserską wersję Redux, w której pojawiły się pierwotnie wycięte sceny potęgujące uczucie szaleństwa. Scena ze szturmem helikopterów przy akompaniamencie wagnerowskiej „Walkirii” to niezapomniane przeżycie.

4. TAKSÓWKARZ (Taxi Driver, reż. Martin Scorsese, 1976)

Ojciec zabrał mnie do kina na „Taksówkarza” gdy miałem dziewięć lat i chwała mu za to. Od razu zakochałem się w postaci nieletniej prostytutki granej przez Jodie Foster i zafascynowałem ostatnią sceną rzeźni w burdelu, gdzie Travis Bickle rozlewa morze krwi. Widziałem ten film wielokrotnie. Kiedy Robert de Niro goli głowę i zamienia się w sfrustrowanego mordercę, zawsze mam ciary.

5. MECHANICZNA POMARAŃCZA (A Clockwork Orange, reż. Stanley Kubrick, 1971)

Cholernie ciężko jest mi wybrać jeden ulubiony film Kubricka. Równie wysoko cenię „2001: Odyseję kosmiczną”, jednak ze względu na to, że to jest tekst dla Violence Magazine, nie mogę nie wybrać akurat tego tytułu. Film w momencie ukazania się wywołał ogromne kontrowersje, został bardzo surowo potraktowany przez krytyków, ponoć ludzie wychodzili z kin. Bardzo mocne sceny, dużo okrucieństwa. Przerażające studium ludzkiego zamiłowania do przemocy.

                                                                                             

                                                                                                      TOP 5 KINA GROZY

1. TEKSAŃSKA MASAKRA PIŁĄ MECHANICZNĄ (The Texas Chain Saw Massacre, reż. Tobe Hooper, 1974)

Niezwykle intensywny obraz pozbawiony jednak dosłownych scen gore, których można by oczekiwać choćby po samym tytule. Ten film cały czas mnie przeraża. Na własnej skórze czuję smród gnijących trupów, w każdym ujęciu jestem w samym środku prawdziwego piekła. Ostatnie pół godziny to kakofonia krzyków i odgłosów pił łańcuchowych. Po wszystkim jestem tak ogłupiały, jak ten jedyny, który przetrwał koszmar.

2. ŚWIT ŻYWYCH TRUPÓW (Dawn of the Dead, reż. George A. Romero, 1978)

Uwielbiam zombie i ten film uważam za pierwszy wielki w tym gatunku. Oczywiście dziesięć lat wcześniej Romero zrobił „Noc żywych trupów”, ale to druga część słynnego cyklu jest dziełem przełomowym. Bardzo podoba mi się szeroka perspektywa tego obrazu. Prawdopodobnie efekty nie są tak rewelacyjne, jak w „Dniu żywych trupów” z 1985 roku, ale klimat, nastrój i muzyka autorstwa Goblin, spowodowały, że „Świt…” to kino kultowe.

3. SUSPIRIA (Suspiria, reż. Dario Argento, 1977)

Jeden z tych filmów, który jest wart grzechu. Ten najbardziej histeryczny i barwny film Argento, jest prawdziwym atakiem na zmysły. Pomimo zdjęć zrobionych tradycyjną metodą Technicolor, zamiast klasycznego wątku, fabuła okazuje się wyjątkowo poplątana. Scena podwójnego morderstwa należy do jednych z najlepszych w historii kina. Goblin po raz kolejny dostarczył soundtrack, który doskonale pasuje do rozlewu krwi na ekranie.

4. SIEDEM BRAM PIEKIEŁ (E tu vivrai nel terrore – L’aldilà/The Beyond, reż. Lucio Fulci, 1981)

Najlepiej zrealizowany film Fulciego z niedoścignionego pod względem mocnych efektów cyklu zombie. Przerażającej atmosfery tego obrazu nie psują nawet trochę niedorobione sztuczne pająki. W samej scenie otwierającej jest więcej przemocy niż w większości podobnych filmów. Efekty specjalne i charakteryzacja ręki Giannetto De Rossi nie mają sobie równych.

5. MARTWE ZŁO (The Evil Dead, reż. Sam Raimi, 1981)

Jestem na tyle stary, że widziałem ten film w kinie, kiedy był nowością. To były czasy! Kapitalny przykład surowej i niezwykle pomysłowej niskobudżetowej produkcji, naszpikowanej masą gore. Grany przez Bruce’a Campbella Ash stał się postacią ponadczasową i kultową. Wracał dwa razy w kolejnych sequelach, ale ten pierwszy film jest najlepszy. Raj dla wielbicieli horrorów.

Rozmawiał Adam Drzewucki